Widok
A propos , nie chce mi się zakładać nowego wątku...
- krótkie wprowadzenie do filmu poniżej - zamach na Jana Pawła II w Ostrowie - film dla ludzi o mocnych nerwach ;D
https://www.youtube.com/watch?time_continue=29&v=IKeoaSHNpiI
- krótkie wprowadzenie do filmu poniżej - zamach na Jana Pawła II w Ostrowie - film dla ludzi o mocnych nerwach ;D
https://www.youtube.com/watch?time_continue=29&v=IKeoaSHNpiI
>I był np. wielbicielem Nutelli, co stygmatyzuje wszystkich innych jej wielbicieli...
Mój wpis był prowokacyjny w sposób zamierzony.
Zapewne gdyby zamachowiec był muzułmaninem z Maroka, to nikt nie stygmatyzowałby go zgodnie z „logiką” forumowego kretynka.
W tv mielibyśmy już błaszczaka, który zapewniłaby, ze uchodźcy to terroryści a kaczynski, ze Arabowie roznoszą choroby.
Jakos nikt z tzw. Rzadu bolszewickiego nie stara się dziś jakoś twierdzić, że wszystkiemu winna jest Merkel, jak w twierdzono w przypadku zamachu w Berlinie.
Mój wpis był prowokacyjny w sposób zamierzony.
Zapewne gdyby zamachowiec był muzułmaninem z Maroka, to nikt nie stygmatyzowałby go zgodnie z „logiką” forumowego kretynka.
W tv mielibyśmy już błaszczaka, który zapewniłaby, ze uchodźcy to terroryści a kaczynski, ze Arabowie roznoszą choroby.
Jakos nikt z tzw. Rzadu bolszewickiego nie stara się dziś jakoś twierdzić, że wszystkiemu winna jest Merkel, jak w twierdzono w przypadku zamachu w Berlinie.
Może był jakiś przypadek, że ktoś dokonał zamachu w imię Jezusa albo w imię Ewangelii. Ale nie mogę przypomnieć sobie ani jednego takiego przypadku. Natomiast zamachów i morderstw z okrzykiem wiadomo jakim były setki lub tysiące. Księża różne głupstwa plota, czasem niezgodne z Ewangelią, czasem agresywne. Ale takiego, co nawołuje do zabijania i obiecuje za to raj też nie kojarzę. Tymczasem imamow islamskich, którzy to robią kilkuset w Europie by się znalazło. Nie ma co gadać, bo stopień zaorania umysłowego społeczeństwa jest obłędny. Antifa i lewicowe bojówki robią piekło na ulicach miast, plakaty feministek na czarnym proteście to była czysta agresja, wulgarnosc i nienawiść. Wdarli się nawet pod kurie wrzeszczac "klecho wyjdź po dobroci", co zahaczalo o nazistowskie zachowania wobec Żydów. A idźcie w... swój własny Matrix. Może będzie was 10 tysięcy, może 50 na tych marszach, ale upragnionego miliona pod sztandaremi chwd biskupom i wasze kaplice, nasze macice nigdy nie zbierzecie. Tym matolkom z pisu taka radykalizacja opozycji jest na rękę. Sam chyba będę musiał na nich głosować skoro cała opozycja oprócz zbieraniny kukiza zwariowala i zdaje się jawnie wspierać ten agesywny obłęd
'(...) upragnionego miliona pod sztandaremi chwd biskupom i wasze kaplice, nasze macice nigdy nie zbierzecie(...)'
Już zebrały, tyle że nie w jednym miejscu, nie o jednej godzinie, itd. Dziewczyny są bardziej zorganizowane niż wielu jest w stanie sobie wyobrazić, wspierający ich mężczyźni tym bardziej. Nie muszą wszyscy jak leci walić w tam-tamy, głośno krzyczeć czy zmieniać nakładki na zdjęciach. Jeśli komuś się wydaje, że tylko aktywni uczestnicy czarnego protestu myślą to co głośno mówią, to oderwał się od rzeczywistości razem z autkiem od Muska. Gdyby PiS miał świadomość rodzącej się ponownie małej - nie tej wielkiej, dziś wyłącznie ze znamionami degrengolady - ale tej zwykłej, ludzkiej solidarności, to by ich szlag trafił na miejscu. Kler i rozmaitych fanatyków tym bardziej. A sam kler, skoro już przy nim jesteśmy, jest traktowany dokładnie tak, jak na to zasługuje, zapracował na to przez ostatnie lata i na nic lepszego nie może już w tym kraju liczyć. W każdym razie na pewno nie ode mnie. Już nie.
Już zebrały, tyle że nie w jednym miejscu, nie o jednej godzinie, itd. Dziewczyny są bardziej zorganizowane niż wielu jest w stanie sobie wyobrazić, wspierający ich mężczyźni tym bardziej. Nie muszą wszyscy jak leci walić w tam-tamy, głośno krzyczeć czy zmieniać nakładki na zdjęciach. Jeśli komuś się wydaje, że tylko aktywni uczestnicy czarnego protestu myślą to co głośno mówią, to oderwał się od rzeczywistości razem z autkiem od Muska. Gdyby PiS miał świadomość rodzącej się ponownie małej - nie tej wielkiej, dziś wyłącznie ze znamionami degrengolady - ale tej zwykłej, ludzkiej solidarności, to by ich szlag trafił na miejscu. Kler i rozmaitych fanatyków tym bardziej. A sam kler, skoro już przy nim jesteśmy, jest traktowany dokładnie tak, jak na to zasługuje, zapracował na to przez ostatnie lata i na nic lepszego nie może już w tym kraju liczyć. W każdym razie na pewno nie ode mnie. Już nie.
Nie napisałam tego, żeby kogokolwiek cokolwiek zatkało. Napisałam o tym, co zauważam i w czym od pewnego czasu biorę udział. Kto wie czy paradoksalnie nie podziękujemy za jakiś czas PiS i ich akolitom za ten impuls;) Nie śmiałam oczekiwać takich efektów, choć martwi mnie agresja i radykalizowanie. Może po prostu inaczej już się nie da...
'(...) a może właśnie przez te sympatie coś nie pykło ? (...)'
Jestem ostrożna z ferowaniem tego typu wyroków; na tej samej zasadzie można by zapytać, co odpaliło zawór bezpieczeństwa w umyśle lekarza, byłego radnego PO, który odpowiada przypuszczalnie za śmierć żony, córki i swoją własną czy tego pana, który kilka lat temu zaatakował ludzi w biurze PiS. Agresja i przemoc nie są domeną tylko środowisk prawicowych i fakt że czasem bywają reakcją na akcje strony przeciwnej nie stanowi dla nich usprawiedliwienia. Przemoc rodzi przemoc, wyjątkowo pokraczna postać perpetuum mobile, nie polecam.
Jestem ostrożna z ferowaniem tego typu wyroków; na tej samej zasadzie można by zapytać, co odpaliło zawór bezpieczeństwa w umyśle lekarza, byłego radnego PO, który odpowiada przypuszczalnie za śmierć żony, córki i swoją własną czy tego pana, który kilka lat temu zaatakował ludzi w biurze PiS. Agresja i przemoc nie są domeną tylko środowisk prawicowych i fakt że czasem bywają reakcją na akcje strony przeciwnej nie stanowi dla nich usprawiedliwienia. Przemoc rodzi przemoc, wyjątkowo pokraczna postać perpetuum mobile, nie polecam.
@Bęcwale:
Kruk wystarczająco jasno to napisał, ale widać nie trafiło to twego małego rozumku:
Nie wiem, co kierowało tym idiotą. Moze faktycznie, jak napisała Wiewióra, był po prostu chory psychicznie i w takim razie jego kolor skóry, poglądy czy wiara nie mają najmniejszego znaczenia. W każdym społeczeństwie trafiają się psychole.
Nie był to z jego strony wyraz walki o swe przekonania, bo robiąc ten czyn im zaprzeczał.
I to zasadniczo różni chrześcijaństwo od islamu.
Kruk wystarczająco jasno to napisał, ale widać nie trafiło to twego małego rozumku:
Nie wiem, co kierowało tym idiotą. Moze faktycznie, jak napisała Wiewióra, był po prostu chory psychicznie i w takim razie jego kolor skóry, poglądy czy wiara nie mają najmniejszego znaczenia. W każdym społeczeństwie trafiają się psychole.
Nie był to z jego strony wyraz walki o swe przekonania, bo robiąc ten czyn im zaprzeczał.
I to zasadniczo różni chrześcijaństwo od islamu.
Wiewiorko, zawsze należy szukać przyczyny zjawiska.
„Agresja” feministek, co do której stara się nieudolnie przekonywać raven ma swój początek w zawłaszczaniu coraz większych obszarów swiatopogladowych, a w konsekwencji wolności przez prymitywne umysłowo środowiska ultra-konserwatywne powołujące się przy tym na swoje przekonania religijne. Narzucanie tych przekonań prowadzi do fanatyzmu z obu stron.
„Agresja” feministek, co do której stara się nieudolnie przekonywać raven ma swój początek w zawłaszczaniu coraz większych obszarów swiatopogladowych, a w konsekwencji wolności przez prymitywne umysłowo środowiska ultra-konserwatywne powołujące się przy tym na swoje przekonania religijne. Narzucanie tych przekonań prowadzi do fanatyzmu z obu stron.
Squirrel-lka, administracja wycięła całe drzewko łącznie z moją odpowiedzią na pół ekranu, głównie do Ciebie. Trochę żalu mam, bo pisałem około 1 w nocy kosztem pół godziny snu. A lubię spać. Jest cień szansy, że zatrzasnąłem laptopa bez wyłączania opery i wszystko zachowało się na ekranie. Wtedy kopiuj-wklej zrobię po południu, ale małe szanse. Chyba jakieś newsy z Węgier jeszcze potem czytałem i pewnie one się zahibernowały
https://youtu.be/IqvmOsmwd5g?t=303
https://youtu.be/IqvmOsmwd5g?t=303
Jak ja to odczytałem to nie do końca jest istotne.
Administracja forum zrozumiała najwyraźniej odpowiednio, skoro ten wpis zginął.
Pozostałą treść twojego posta pozostawię bez komentarza.
Jak zdążyłem zauważyć, sens twojej życiowej egzystencji w olbrzymim stopniu zależy od oceny uczestników tego Forum.
Czytając twój chamski wpis mają szansę stworzyć wyrobić sobie prawidłową ocenę.
Administracja forum zrozumiała najwyraźniej odpowiednio, skoro ten wpis zginął.
Pozostałą treść twojego posta pozostawię bez komentarza.
Jak zdążyłem zauważyć, sens twojej życiowej egzystencji w olbrzymim stopniu zależy od oceny uczestników tego Forum.
Czytając twój chamski wpis mają szansę stworzyć wyrobić sobie prawidłową ocenę.
Film na dzisiaj... może nie jest to tak ambitne dzieło jak rekonstrukcja zamachu na papierza... ale w pewnym sensie odpowie na zadane na początku pytanie Dlaczego ;D
https://www.youtube.com/watch?v=IbX4Vq0st4I
https://www.youtube.com/watch?v=IbX4Vq0st4I
Film ma związek z rzeczywistością peerelu.
To w tamtych czasach przyznawano punkty za pochodzenie i inne cechy niż merytoryczne.
Dziś nikt nie przyznaje punktów za orientacje seksualną, co sugeruje się w filmie.
Przeciwnie, mając orientacje homoseksualną w Polsce i nie mogąc jej w zaden sposób sformalizować pary napotykają prozaiczne problemy, jak np w przypadku konieczności uzyskania informacji co do stanu zdrowia w szpitalu, nie mówiąc o wspólnym opodatkowaniu, itd.
To w tamtych czasach przyznawano punkty za pochodzenie i inne cechy niż merytoryczne.
Dziś nikt nie przyznaje punktów za orientacje seksualną, co sugeruje się w filmie.
Przeciwnie, mając orientacje homoseksualną w Polsce i nie mogąc jej w zaden sposób sformalizować pary napotykają prozaiczne problemy, jak np w przypadku konieczności uzyskania informacji co do stanu zdrowia w szpitalu, nie mówiąc o wspólnym opodatkowaniu, itd.
Widzisz kretynku, czasem do szpitala trafiają osoby, które nie przewidują tego, bo np. ulegają wypadkowi.
Należy wtedy szybko podejmować decyzje, które podejmują najbliżsi. Wtedy liczą się sekundy.
W przypadku małżeństwa heteroseksualnego, nikt nie oczekuje pełnomocnictw.
Wiem, ze jest to trudno zrozumieć komuś, kogo życie polega na zwożenieniu do domu zużytego sprzętu AGD, a mieszkanie ogrzewa suszarką i wodą z wanny.
Należy wtedy szybko podejmować decyzje, które podejmują najbliżsi. Wtedy liczą się sekundy.
W przypadku małżeństwa heteroseksualnego, nikt nie oczekuje pełnomocnictw.
Wiem, ze jest to trudno zrozumieć komuś, kogo życie polega na zwożenieniu do domu zużytego sprzętu AGD, a mieszkanie ogrzewa suszarką i wodą z wanny.
> czasem do szpitala trafiają osoby, które nie przewidują tego, bo np. ulegają wypadkowi.
Poważnie?
Właśnie zaprzeczasz sam sobie, bo przy okazji wypadku mojej suki twierdziłeś, że osobie dojrzałej i odpowiedzialnej wypadki zdarzać się nie mają prawa.
Ale akurat tym razem masz rację.
Nikt nie przewiduje np. pożaru swojego domu a mimo tego ludzie się ubezpieczają na taką ewentualność.
Nie jest zatem problemem ZAWCZASU udzielić partnerowi (czy sąsiadowi, koledze z pracy lub komukolwiek innemu) pełnomocnictwa do zasięgania informacji i podejmowania decyzji w kwestiach zdrowotnych, jeśli sami nie możemy ich podjąć.
Kosztuje to u notariusza 25 zł i jest jednorazowym wydatkiem. No... chyba, ze ktoś co tydzień ma innego "małżonka".
BTW: zastanawiająca jest twoja fascynacja sposobem ogrzewania mojego mieszkania, bo już kolejny raz o nim wspominasz. Ale dobry terapeuta powinien cię wyciągnąć z tej niewątpliwej traumy. Choć może to wymagać wielu sesji...
Poważnie?
Właśnie zaprzeczasz sam sobie, bo przy okazji wypadku mojej suki twierdziłeś, że osobie dojrzałej i odpowiedzialnej wypadki zdarzać się nie mają prawa.
Ale akurat tym razem masz rację.
Nikt nie przewiduje np. pożaru swojego domu a mimo tego ludzie się ubezpieczają na taką ewentualność.
Nie jest zatem problemem ZAWCZASU udzielić partnerowi (czy sąsiadowi, koledze z pracy lub komukolwiek innemu) pełnomocnictwa do zasięgania informacji i podejmowania decyzji w kwestiach zdrowotnych, jeśli sami nie możemy ich podjąć.
Kosztuje to u notariusza 25 zł i jest jednorazowym wydatkiem. No... chyba, ze ktoś co tydzień ma innego "małżonka".
BTW: zastanawiająca jest twoja fascynacja sposobem ogrzewania mojego mieszkania, bo już kolejny raz o nim wspominasz. Ale dobry terapeuta powinien cię wyciągnąć z tej niewątpliwej traumy. Choć może to wymagać wielu sesji...
Twierdziłem ze spuszczając psa ze smyczy powinieneś przewidzieć, ze pewne zdarzenia moga się zadziać i jesteś za to odpowiedzialny.
Podobnie jak rodzic musi myśleć za dziecko.
To prawda, technika grzewcza mnie interesuje, ale z tak debilnymi metodami nigdy się nie spotkałem. Śmieszy mnie, ze ktoś dorosły ma takie pojecie o otaczającym świecie.
Trauma ? Przeceniasz się. Odbieram cie w kategorii osobliwości typu koń z dwiema głowami.
Podobnie jak rodzic musi myśleć za dziecko.
To prawda, technika grzewcza mnie interesuje, ale z tak debilnymi metodami nigdy się nie spotkałem. Śmieszy mnie, ze ktoś dorosły ma takie pojecie o otaczającym świecie.
Trauma ? Przeceniasz się. Odbieram cie w kategorii osobliwości typu koń z dwiema głowami.
> technika grzewcza mnie interesuje, ale z tak debilnymi metodami nigdy się nie spotkałem
No cóż.. na twą ciasnotę umysłową niewiele mogę poradzić.
Koleżanka (ta, od której mam/miałem rzeczoną suszarkę) ma zakład fryzjerski. Czasami wpadam do niej znienacka się ostrzyc. Często w czasie, kiedy ma zakład nieczynny - zatem ma w nim wyłączone ogrzewanie. Na męskie strzyżenie nie opłaca Jej się odkręcać kaloryferów czy włączać grzejnika elektrycznego, bo mają za dużą bezwładność cieplną. Włącza wówczas suszarkę i idziemy na papierosa. Po powrocie jest już w miarę cieplutko. Ani jej o tej metodzie nie mówiłem ani u niej nie podpatrzyłem. Wpadliśmy na nią zupełnie niezależnie.
Natomiast w kwestii pozostawienia ciepłej wody w wannie aby stygnąc oddała ciepło łazience, ty jako wzorcowy "europejczyk", czuły na punkcie "Globalnego Ocipienia", powinieneś jedynie piać z zachwytu ;]
No cóż.. na twą ciasnotę umysłową niewiele mogę poradzić.
Koleżanka (ta, od której mam/miałem rzeczoną suszarkę) ma zakład fryzjerski. Czasami wpadam do niej znienacka się ostrzyc. Często w czasie, kiedy ma zakład nieczynny - zatem ma w nim wyłączone ogrzewanie. Na męskie strzyżenie nie opłaca Jej się odkręcać kaloryferów czy włączać grzejnika elektrycznego, bo mają za dużą bezwładność cieplną. Włącza wówczas suszarkę i idziemy na papierosa. Po powrocie jest już w miarę cieplutko. Ani jej o tej metodzie nie mówiłem ani u niej nie podpatrzyłem. Wpadliśmy na nią zupełnie niezależnie.
Natomiast w kwestii pozostawienia ciepłej wody w wannie aby stygnąc oddała ciepło łazience, ty jako wzorcowy "europejczyk", czuły na punkcie "Globalnego Ocipienia", powinieneś jedynie piać z zachwytu ;]
Brawo geniuszu. Dokładnie jest tak, jak mówisz.
Są tylko dwa "ale":
- nie mam fizycznie miejsca w łazience na jakikolwiek grzejnik. Jakieś 90W podłogówki nie nagrzewa łazienki bo nie ma na to szans. Ma robić wyłącznie przyjemność dla stóp i robi to wyśmienicie. Ogrzewanie łazienki to mój autorski patent, nie korzystający z żadnego źródła energii. Ale ono dopiero będzie. I mam nadzieję, że zadziała. Jeśli jakimś cudem nie, to jedyną alternatywą będzie dmuchawa/kurtyna powietrzna elektryczna zawieszona nad drzwiami, bo tylko tam jest odrobina miejsca.
- czasami sobie po prostu LUBIĘ poleżeć w wannie.
Są tylko dwa "ale":
- nie mam fizycznie miejsca w łazience na jakikolwiek grzejnik. Jakieś 90W podłogówki nie nagrzewa łazienki bo nie ma na to szans. Ma robić wyłącznie przyjemność dla stóp i robi to wyśmienicie. Ogrzewanie łazienki to mój autorski patent, nie korzystający z żadnego źródła energii. Ale ono dopiero będzie. I mam nadzieję, że zadziała. Jeśli jakimś cudem nie, to jedyną alternatywą będzie dmuchawa/kurtyna powietrzna elektryczna zawieszona nad drzwiami, bo tylko tam jest odrobina miejsca.
- czasami sobie po prostu LUBIĘ poleżeć w wannie.
Mój patent nie zawiera elementów zagrażających życiu i zdrowiu.
Ale w przeciwieństwie do "tęczowych", o których tak zatroskany jest bęcwał, ja zatroszczyłem się o sytuacje nieprzewidywalne.
Jest Osoba, która ma klucze od mojego mieszkania. W razie "W" wie, gdzie leży dla Niej przeznaczona koperta, zawierająca instrukcje postępowania, poświadczone notarialnie pełnomocnictwo i moją polisę ubezpieczeniową.
Drugi komplet kluczy ma sąsiad. Zamknięte w bezpiecznej kopercie bankowej, żeby nie było żadnych nieporozumień.
Może z nich skorzystać, jeśli trafi się coś nagłego, typu pożar, zalanie, gaz czy tym podobne a ja akurat będę gdzieś poza domem i nie będę mógł natychmiast wrócić.
Można? Można!
Ale w przeciwieństwie do "tęczowych", o których tak zatroskany jest bęcwał, ja zatroszczyłem się o sytuacje nieprzewidywalne.
Jest Osoba, która ma klucze od mojego mieszkania. W razie "W" wie, gdzie leży dla Niej przeznaczona koperta, zawierająca instrukcje postępowania, poświadczone notarialnie pełnomocnictwo i moją polisę ubezpieczeniową.
Drugi komplet kluczy ma sąsiad. Zamknięte w bezpiecznej kopercie bankowej, żeby nie było żadnych nieporozumień.
Może z nich skorzystać, jeśli trafi się coś nagłego, typu pożar, zalanie, gaz czy tym podobne a ja akurat będę gdzieś poza domem i nie będę mógł natychmiast wrócić.
Można? Można!
> Mój patent...
Kocio kiedyś napisała, że uwielbia moje pomysły budowlane. Ale ten jest naprawdę odjechany i jestem z niego, jeszcze przed realizacją, zarąbiście dumny.
Nie wymyśliłem pepetuum mobile. Wymyśliłem bezkosztowe ogrzewanie łazienki, nie wymagające żadnego zasilania.
Chyba już kiedyś pisałem o tym na "budowlance". Pewności nie mam.
Mam w pokoju piec kaflowy o czym wszyscy oczywiście wiedzą ;)
Ze sporym zapasem mocy. Gdyby nie przegrody typu ściana/drzwi, bez problemów daje radę nagrzać całą chałupę. Prawie bez problemów, bo jednak, mimo braku przegród w sensie drzwi, jest spory gradient temperatury pomiędzy pokojem a kuchnią. Jeśli w niej nie pichcę, to zimą potrafię mieć w kuchni 17° mając w pokoju 24°. Ale to załatwiłem wykuwając niszę pod parapetem i wstawiając tam grzejnik elektryczny. Podpięte pod programator.. ale póki co, włączam go sporadycznie.
Z łazienką miałem problem. Póki była typu "open space" było nieźle :D
Ale jak ją już zrobiłem na porządnie, ze ścianami (!) to witała mnie chłodno. A jak wspominałem, miejsca na grzejnik nie mam.
Mam nadmiarowy piec w pokoju. I mam w przedpokoju wolny kanał wentylacyjny ze swietnym "ciągiem".
Robiąc łazienkę postarałem się o jej szczelność. Sufit podwieszany ma kratkę wentylacyjną i przejście na korytarz. Podwieszę tam kanał wentylacyjny do pionu komina. Będzie mi wysysać powietrze z łazienki, powodując podciśnienie. Nawet drzwi od łazienki mam docięte do szpary rzędu 2-3mm a dojdzie jeszcze szczotka dodatkowo uszczelniająca tę szparę.
Podłogi zrobiłem idealnie poziome i płaskie, zatem mogę sobie pozwolić na taką precyzję.
Mając podciśnienie w łazience, wystarczy zassać powietrze znad pieca w pokoju. W tym celu będzie zrobiony kanał (oczywiście izolowany termicznie) w pokoju zasysający ciepłe powietrze nad piecem spod sufitu. Wylot kanału tuż nad podłogą, w łazience.
Grawitacyjnie by to nie zadziałało, bo nie zmuszę ciepłego powietrza, żeby spadło w dół. Stąd wizja podciśnienia w łazience.
Jeśli nie zadziała, wsadzę wentylator, który będzie wtłaczał ciepłe powietrze do łazienki. Zużycie mocy rzędu kilka Wat. Zupełnie nieistotne. Jeśli i to nie zadziała (choć nie mam pojęcia, dlaczego nie miałoby zadziałać), to pozostaje dmuchawa, o której wspominałem.
Przy standardowej zimie, mając średnią temp w pokoju w okolicach 22-23°, pod sufitem mam ok. 35°. Przy zaizolowanym kanale więcej niż 2-3° po drodze nie stracę.
Ale to wszystko dopiero będzie, kiedy wyjdę z remontem z przedpokoju i przejdę do pokoju.
M.in. chcę machnąć na sufit 1cm styropianu, Na to siatka i tynk cienkowarstwowy.
Z dwóch powodów. Jeden to kwestia właśnie ogrzewania. Przynajmniej połowa mojego opału idzie na podgrzanie podłogi mojemu sąsiadowi z góry. Nie płaci mi za to, zatem nie czuję się zobowiązany ;)
Drugi to "pracujący" budynek. Przy drewnianych stropach nie ma ch.. żeby tynk na suficie nie pękał. Styropian, nawet tak cienki, to zamortyzuje.
Kocio kiedyś napisała, że uwielbia moje pomysły budowlane. Ale ten jest naprawdę odjechany i jestem z niego, jeszcze przed realizacją, zarąbiście dumny.
Nie wymyśliłem pepetuum mobile. Wymyśliłem bezkosztowe ogrzewanie łazienki, nie wymagające żadnego zasilania.
Chyba już kiedyś pisałem o tym na "budowlance". Pewności nie mam.
Mam w pokoju piec kaflowy o czym wszyscy oczywiście wiedzą ;)
Ze sporym zapasem mocy. Gdyby nie przegrody typu ściana/drzwi, bez problemów daje radę nagrzać całą chałupę. Prawie bez problemów, bo jednak, mimo braku przegród w sensie drzwi, jest spory gradient temperatury pomiędzy pokojem a kuchnią. Jeśli w niej nie pichcę, to zimą potrafię mieć w kuchni 17° mając w pokoju 24°. Ale to załatwiłem wykuwając niszę pod parapetem i wstawiając tam grzejnik elektryczny. Podpięte pod programator.. ale póki co, włączam go sporadycznie.
Z łazienką miałem problem. Póki była typu "open space" było nieźle :D
Ale jak ją już zrobiłem na porządnie, ze ścianami (!) to witała mnie chłodno. A jak wspominałem, miejsca na grzejnik nie mam.
Mam nadmiarowy piec w pokoju. I mam w przedpokoju wolny kanał wentylacyjny ze swietnym "ciągiem".
Robiąc łazienkę postarałem się o jej szczelność. Sufit podwieszany ma kratkę wentylacyjną i przejście na korytarz. Podwieszę tam kanał wentylacyjny do pionu komina. Będzie mi wysysać powietrze z łazienki, powodując podciśnienie. Nawet drzwi od łazienki mam docięte do szpary rzędu 2-3mm a dojdzie jeszcze szczotka dodatkowo uszczelniająca tę szparę.
Podłogi zrobiłem idealnie poziome i płaskie, zatem mogę sobie pozwolić na taką precyzję.
Mając podciśnienie w łazience, wystarczy zassać powietrze znad pieca w pokoju. W tym celu będzie zrobiony kanał (oczywiście izolowany termicznie) w pokoju zasysający ciepłe powietrze nad piecem spod sufitu. Wylot kanału tuż nad podłogą, w łazience.
Grawitacyjnie by to nie zadziałało, bo nie zmuszę ciepłego powietrza, żeby spadło w dół. Stąd wizja podciśnienia w łazience.
Jeśli nie zadziała, wsadzę wentylator, który będzie wtłaczał ciepłe powietrze do łazienki. Zużycie mocy rzędu kilka Wat. Zupełnie nieistotne. Jeśli i to nie zadziała (choć nie mam pojęcia, dlaczego nie miałoby zadziałać), to pozostaje dmuchawa, o której wspominałem.
Przy standardowej zimie, mając średnią temp w pokoju w okolicach 22-23°, pod sufitem mam ok. 35°. Przy zaizolowanym kanale więcej niż 2-3° po drodze nie stracę.
Ale to wszystko dopiero będzie, kiedy wyjdę z remontem z przedpokoju i przejdę do pokoju.
M.in. chcę machnąć na sufit 1cm styropianu, Na to siatka i tynk cienkowarstwowy.
Z dwóch powodów. Jeden to kwestia właśnie ogrzewania. Przynajmniej połowa mojego opału idzie na podgrzanie podłogi mojemu sąsiadowi z góry. Nie płaci mi za to, zatem nie czuję się zobowiązany ;)
Drugi to "pracujący" budynek. Przy drewnianych stropach nie ma ch.. żeby tynk na suficie nie pękał. Styropian, nawet tak cienki, to zamortyzuje.
>Ciąg wentylacyjny nie może być połączony z szybem komina. Z tego co pamiętam zabrania tego prawo budowlane.
Litości ! Ludzie !
A do czego ma być podpięty ciąg wentylacyjny, jak nie do komina ?
Byleby nie był podpięty do kanału spalinowego, ale podobno ten kanał jest nadmiarowy, wiec ok.
Wykorzystanie do ogrzewania ciepłego powietrza przed wyrzuceniem na zewnątrz to żadna nowość. Tak działa rekuperacja
Litości ! Ludzie !
A do czego ma być podpięty ciąg wentylacyjny, jak nie do komina ?
Byleby nie był podpięty do kanału spalinowego, ale podobno ten kanał jest nadmiarowy, wiec ok.
Wykorzystanie do ogrzewania ciepłego powietrza przed wyrzuceniem na zewnątrz to żadna nowość. Tak działa rekuperacja
Wczoraj miałem mieć przegląd kominiarski. Niestety, parę minut spóźniłem się do chaty i kominiarzy już nie było.
Nurtuje mnie fakt, że komin ma 8 kanałów, gdzie wystarczyłoby 6. Zatem podejrzewam, że mam więcej nadmiarowych kanałów.
Ale ten, który sprawdzałem to był dawny dymowy. Odprowadzał spaliny z westfalki w moim przedpokoju.
Nikt już oczywiście westfalek nie ma, zatem ta "przedpokojowa" połowa komina robi już wyłącznie za wentylację.
@Cross:
Zawsze wiedziałem, że umiesz dodać człowiekowi otuchy :P
Nurtuje mnie fakt, że komin ma 8 kanałów, gdzie wystarczyłoby 6. Zatem podejrzewam, że mam więcej nadmiarowych kanałów.
Ale ten, który sprawdzałem to był dawny dymowy. Odprowadzał spaliny z westfalki w moim przedpokoju.
Nikt już oczywiście westfalek nie ma, zatem ta "przedpokojowa" połowa komina robi już wyłącznie za wentylację.
@Cross:
Zawsze wiedziałem, że umiesz dodać człowiekowi otuchy :P
Przez Święta robiłem "fuchę". Świeżo wynajęty od miasta lokal użytkowy. Jeszcze nie ma prądu. Stał parę lat nieużywany.
Miałem go m.in. "uruchomić" elektrycznie, żeby Energa prąd mogła włączyć.
Czegoś takiego w życiu nie spotkałem. Jedenaście bezpieczników. Jeden obsługiwał jedno gniazdo. Max dwa.
Przeznaczenia trzech z nich (i trzech obwodów do nich przyłączonych) nie rozgryzłem do dzisiaj. Wszystko działa cacy bez ich podłączania. Nie mam pojęcia dokąd prowadzą kable.
Dodatkowo oddzielny bezpiecznik trójfazowy na gniazdo siłowe (to oczywiste) i różnicówka na całość. W niczym oczywiście ta nadmiarowość nie przeszkadza, ale elektryk, który kladł tam instalację, nieco zaszalał :)
Ja u siebie mam 5. Pralka, bojler, gniazda w kuchni, oświetlenie i gniazda w reszcie chałupy. I już to uznałem za szczyt fanaberii :)
Może jeszcze różnicówkę dołożę, jak już wymienię całą instalację. Na razie nie ma to sensu ;)
Miałem go m.in. "uruchomić" elektrycznie, żeby Energa prąd mogła włączyć.
Czegoś takiego w życiu nie spotkałem. Jedenaście bezpieczników. Jeden obsługiwał jedno gniazdo. Max dwa.
Przeznaczenia trzech z nich (i trzech obwodów do nich przyłączonych) nie rozgryzłem do dzisiaj. Wszystko działa cacy bez ich podłączania. Nie mam pojęcia dokąd prowadzą kable.
Dodatkowo oddzielny bezpiecznik trójfazowy na gniazdo siłowe (to oczywiste) i różnicówka na całość. W niczym oczywiście ta nadmiarowość nie przeszkadza, ale elektryk, który kladł tam instalację, nieco zaszalał :)
Ja u siebie mam 5. Pralka, bojler, gniazda w kuchni, oświetlenie i gniazda w reszcie chałupy. I już to uznałem za szczyt fanaberii :)
Może jeszcze różnicówkę dołożę, jak już wymienię całą instalację. Na razie nie ma to sensu ;)
A gdzieś dalej wszystko pewnie się spotyka przy liczniku na jednym wspólnym bezpieczniku. Ja to mam dosyć firmy energa. Też mam wiele bezpieczników na poszczególne gniazda, więc nigdy ich nie wywala. Za to spalił się właśnie ten przy liczniku, przy szosie, jakieś 50 metrów od domu. Zadzwoniłem na pogotowie energetyczne. Byli niemili, kazali biegać do sąsiadów, sprawdzać domowe bezpieczniki i czekać czy ktoś jeszcze nie zgłosił awarii. Zrobiłem sobie kawę, posiedziałem na kanapie parę minut i zadzwoniłem ponownie mówiąc, ze to wszystko zrobiłem. Przyjechali łaskawie, zmienili bezpiecznik i mówią z szyderstwem w głosie, ze teraz zapłacę za przyjazd aż dwóch elektryków i biuro wystawi fakturę. No jak tak to ma być, to będę pisał do nich z reklamacją, co pewnie nic nie da, ale muszę dać upust frustracji. Bo sam bym to zrobił za parę złotych (koszt bezpiecznika), gdyby nie cholerna plomba. Zerwę plombę i przywalą mi za to 500 zł kary. Nie zerwę - musze ich wzywać. Skoro jest plomba, to sprawa jest tylko po ich stornie, ja nic nie moge zrobić. I jeszcze się dowiedziałem, ze kolejną fakturę - 35 zł - wystawią niedługo za ponowne założenie plomby. Ciekaw jestem czy inni dostawcy też tak traktują swoich odbiorów. Któryś tam się reklamował, że za zawarcie umowy nie tylko będą obsługiwać to co przed plombami, ale oferują darmowych fachowców również do domowych awarii
Jedną z pierwszych rzeczy, jaką zrobiłem w moim mieszkaniu, było pociągnięcie nowego przyłącza od licznika na klatce schodowej. Dałem 2x2,5mm². W zupełności styknie. Podpisując umowę z Energą przeliczyłem najmniejszy możliwy przydział mocy, żeby musieli mi założyć zabezpieczenie przedlicznikowe 25A a nie 16, jak robią standardowo.
Musiałem oczywiście rozbebeszyć tablicę licznikową, zrywając plomby. Od razu oczywiście zgłosiłem to do Energi, kłamiąc, że świeżo się wprowadziłem i już nie było plomb. Niech to zaplombują. Ponad rok czasu trwało. Zaplombowali dopiero przy okazji wymiany licznika na elektroniczny. Ale zrobiłem im awanturę, podając wyciągnietą z bilingu datę i godzinę mojego zgłoszenia, to nawet tych 30 zł za nową plombę mi nie policzyli :D
Ale... przy okazji zauważyłem, że sąsiad ma od licznika pociągnięte 3x4mm²
Pytam się go, na ch..?
Raz, ze i tak nie ma uziemienia w tablicy licznikowej i w pionie. Ja sobie zrobiłem kompletnie niezgodnie z prawem, ale zgodnie z logiką, przyłączając je do instalacji wodnej (nieizolowana ocynkowana stal, zakopana w ziemi) :)
Dwa - WLZ to aluminiowe 4x2,5mm. Robienie przyłącza czwórką to czyste naciągactwo.
Przyznał mi oczywiście rację. Ciut się pospieszył. Wymieniał przyłącze jakieś 2 tygodnie przed moim wprowadzeniem się. Gdyby ciut poczekał, byłby 8 stówek do przodu, bo na tyle skroił go elektryk :D
Nawet mieliśmy kiedyś po pijaku pomysła, żeby w warunkach kontrolowanych, z gaśnicami w ręku, przeciążyć WLZ na tyle, żeby się przyjarał co zmusiłoby administrację do wymiany na chociaż czwórkę. Choć na moje oko powinna być szóstka. Część mieszkańców wywaliła piece i przeszli na ogrzewanie elektryczne.
Jednak po wytrzeźwieniu daliśmy se na luz. Mimo, ze byłoby to znacznie mniejsze ryzyko, niż pożar instalacji w środku nocy, kiedy wszyscy śpią i nikt się go nie spodziewa. Zapędy ostudziły potencjalne konsekwencje prawne :D
Musiałem oczywiście rozbebeszyć tablicę licznikową, zrywając plomby. Od razu oczywiście zgłosiłem to do Energi, kłamiąc, że świeżo się wprowadziłem i już nie było plomb. Niech to zaplombują. Ponad rok czasu trwało. Zaplombowali dopiero przy okazji wymiany licznika na elektroniczny. Ale zrobiłem im awanturę, podając wyciągnietą z bilingu datę i godzinę mojego zgłoszenia, to nawet tych 30 zł za nową plombę mi nie policzyli :D
Ale... przy okazji zauważyłem, że sąsiad ma od licznika pociągnięte 3x4mm²
Pytam się go, na ch..?
Raz, ze i tak nie ma uziemienia w tablicy licznikowej i w pionie. Ja sobie zrobiłem kompletnie niezgodnie z prawem, ale zgodnie z logiką, przyłączając je do instalacji wodnej (nieizolowana ocynkowana stal, zakopana w ziemi) :)
Dwa - WLZ to aluminiowe 4x2,5mm. Robienie przyłącza czwórką to czyste naciągactwo.
Przyznał mi oczywiście rację. Ciut się pospieszył. Wymieniał przyłącze jakieś 2 tygodnie przed moim wprowadzeniem się. Gdyby ciut poczekał, byłby 8 stówek do przodu, bo na tyle skroił go elektryk :D
Nawet mieliśmy kiedyś po pijaku pomysła, żeby w warunkach kontrolowanych, z gaśnicami w ręku, przeciążyć WLZ na tyle, żeby się przyjarał co zmusiłoby administrację do wymiany na chociaż czwórkę. Choć na moje oko powinna być szóstka. Część mieszkańców wywaliła piece i przeszli na ogrzewanie elektryczne.
Jednak po wytrzeźwieniu daliśmy se na luz. Mimo, ze byłoby to znacznie mniejsze ryzyko, niż pożar instalacji w środku nocy, kiedy wszyscy śpią i nikt się go nie spodziewa. Zapędy ostudziły potencjalne konsekwencje prawne :D
heh, jak widać energia działa tak we wszystkich miastach
miałam dokładnie identyczne sytuacje z głównym bezpiecznikiem i rozdzielnikiem z plombami parę lat temu
A pomysły sadyla są naprawdę godne uwagi bo pozwalają na optymalizację kosztów i są genialnie proste
W betonowych, zbyt szczelnych budynkach zawsze jest problem z prawidłową cyrkulacją powietrzna
Podczas budowy obiektów nie zwraca się uwagi na trzy istotne moim zdaniem rzeczy:
na cyrkulację powietrza (brak cyrkulacji) , na optymalny obieg wody (umieszczenie instalacji) , i na akustykę (!) pomieszczeń
są budynki tak głośne że słychać pierd sąsiada z klatki obok po przekątnej dwa mieszkania niżej
ej ale to chyba budowlane rozważaniana, nie ten dział!
miałam dokładnie identyczne sytuacje z głównym bezpiecznikiem i rozdzielnikiem z plombami parę lat temu
A pomysły sadyla są naprawdę godne uwagi bo pozwalają na optymalizację kosztów i są genialnie proste
W betonowych, zbyt szczelnych budynkach zawsze jest problem z prawidłową cyrkulacją powietrzna
Podczas budowy obiektów nie zwraca się uwagi na trzy istotne moim zdaniem rzeczy:
na cyrkulację powietrza (brak cyrkulacji) , na optymalny obieg wody (umieszczenie instalacji) , i na akustykę (!) pomieszczeń
są budynki tak głośne że słychać pierd sąsiada z klatki obok po przekątnej dwa mieszkania niżej
ej ale to chyba budowlane rozważaniana, nie ten dział!
@Kocio:
Kiedy budowali moją chałupę (rocznik 1900!) nie było problemów z wentylacją, bo drewniane okna były wystarczająco nieszczelne.
Moi poprzednicy wymienili je na plastiki. I mieli chroniczną awersję do wietrzenia mieszkania. Dodatkowo w pomieszczeniu, gdzie zrobiłem sobie kuchnię, mieli sypialnię. Okleili ją od środka 3cm styropianem i na to dali kartongips. Wiadomo, co zobaczyłem, jak ten badziew zerwałem :)
Ja, jako palący, wietrzę praktycznie non-stop. Jednak dodatkowo chcę zrobić ujęcie powietrza z zewnątrz, pod oknem w pokoju, kanał w podłodze (w warstwie cementowo-piaskowo-śmieciowej polepy), powodujący wstępne nagrzanie powietrza na koszt sąsiadki z dołu ;) i wyjście tuż przy piecu.
@C:
Jakbym miał akwarium morskie, to chodziłoby na UPS-ie :D
Przy słodkowodnym nie mam tego problemu. Nawet kilka dni zatkanego filtra ryby dają radę. Oczywiście nie sprawdzałem tego celowo :)
Teraz, nauczony doświadczeniem, przed każdym planowanym kilkudniowym wyjazdem, zmieniam wodę i czyszczę filtr. Bez żarcia spokojnie nawet tydzień (a pewnie i dłużej) wytrzymają.
Kiedy budowali moją chałupę (rocznik 1900!) nie było problemów z wentylacją, bo drewniane okna były wystarczająco nieszczelne.
Moi poprzednicy wymienili je na plastiki. I mieli chroniczną awersję do wietrzenia mieszkania. Dodatkowo w pomieszczeniu, gdzie zrobiłem sobie kuchnię, mieli sypialnię. Okleili ją od środka 3cm styropianem i na to dali kartongips. Wiadomo, co zobaczyłem, jak ten badziew zerwałem :)
Ja, jako palący, wietrzę praktycznie non-stop. Jednak dodatkowo chcę zrobić ujęcie powietrza z zewnątrz, pod oknem w pokoju, kanał w podłodze (w warstwie cementowo-piaskowo-śmieciowej polepy), powodujący wstępne nagrzanie powietrza na koszt sąsiadki z dołu ;) i wyjście tuż przy piecu.
@C:
Jakbym miał akwarium morskie, to chodziłoby na UPS-ie :D
Przy słodkowodnym nie mam tego problemu. Nawet kilka dni zatkanego filtra ryby dają radę. Oczywiście nie sprawdzałem tego celowo :)
Teraz, nauczony doświadczeniem, przed każdym planowanym kilkudniowym wyjazdem, zmieniam wodę i czyszczę filtr. Bez żarcia spokojnie nawet tydzień (a pewnie i dłużej) wytrzymają.
Blehehe ja za to dziś rodzynek w dtr'ce znalazłem.
Na zasilanie grzania wstępnego/postojowego silnika głównego mam kabel 1,5mm2.
Ręce opadają widząc dokonania panów projektantów.
Grzanie to nic innego jak termostat, pompka cz.r., zbiornik i grzałka lub ich wielokrotnosc. Czynnikiem roboczym woda.
9KW. Prąd znamionowy ok14A
A biały kołnierz nie wie o co chodzi.... to zasugerowalem, że poltorowke wykorzystamy jako grzalke.
Dalej nie wiedział. :))
Na zasilanie grzania wstępnego/postojowego silnika głównego mam kabel 1,5mm2.
Ręce opadają widząc dokonania panów projektantów.
Grzanie to nic innego jak termostat, pompka cz.r., zbiornik i grzałka lub ich wielokrotnosc. Czynnikiem roboczym woda.
9KW. Prąd znamionowy ok14A
A biały kołnierz nie wie o co chodzi.... to zasugerowalem, że poltorowke wykorzystamy jako grzalke.
Dalej nie wiedział. :))
> Zwykle dodatkowe kanały pozostają po piecach, które kiedyś były w każdej izbie
Komin wychodzi na dwie strony, w każdym mieszkaniu te same.
Po jednej stronie ściany jest pokój, w którym stały (lub nadal stoją) piece kaflowe.
Po drugiej jest przedpokój, który pierwotnie robił za kuchnię, bo stały w nim westfalki.
Trzy kondygnacje. Parter + dwa piętra.
Nie zauważyłem, aby była wentylacja na szczątkowym (w porywach do metra z hakiem wysokości. Bardzięj zęza niż strych :D) strychu. Piwnic również nie ma. Wyczystki są na parterze.
Jak wół wychodzi, że powinno być 6 dedykowanych kanałów. A komin ma 8.
Powiesili mi dzisiaj ogłoszenie, że następna wizyta kominiarzy w czwartek. Tez w godzinach, kiedy większości mieszkańców nie zastaną.. ale to ich problem :D
Mnie też nie będzie w tych godzinach. Szkoda.... bo znowu nie wyjaśnię zagadki nadmiarowych kanałów (pierwotnie dymowych).
Komin wychodzi na dwie strony, w każdym mieszkaniu te same.
Po jednej stronie ściany jest pokój, w którym stały (lub nadal stoją) piece kaflowe.
Po drugiej jest przedpokój, który pierwotnie robił za kuchnię, bo stały w nim westfalki.
Trzy kondygnacje. Parter + dwa piętra.
Nie zauważyłem, aby była wentylacja na szczątkowym (w porywach do metra z hakiem wysokości. Bardzięj zęza niż strych :D) strychu. Piwnic również nie ma. Wyczystki są na parterze.
Jak wół wychodzi, że powinno być 6 dedykowanych kanałów. A komin ma 8.
Powiesili mi dzisiaj ogłoszenie, że następna wizyta kominiarzy w czwartek. Tez w godzinach, kiedy większości mieszkańców nie zastaną.. ale to ich problem :D
Mnie też nie będzie w tych godzinach. Szkoda.... bo znowu nie wyjaśnię zagadki nadmiarowych kanałów (pierwotnie dymowych).
> Standardem było to, że wychodki budowano na zewnątrz, albo w najlepszym wypadku na klatce.
Zgadza się.
Wychodki na klatce dobudowali u mnie gdzieś w czasach gomułkowskich. Wcześniej były sr*czyki na podwórku. Tam, gdzie teraz są kanciapy na węgiel
Żaden z zaprzyjaźnionych sąsiadów nie jest na tyle wiekowy, żeby to pamiętał. Znają tylko z opowieści.
Cztery mieszkania na piętrze. Dwa kibelki.. Ścianę pomiędzy nimi (oczywiście też dechy obrzucone słomą i zarzucone tynkiem) "misiaki-prylowscy budowlańcy" postawili na deskach podłogowych a nie na stropie.
Kiedy wyrżnąłem "swój" kibel, żeby zrobić z niego szafę kuchenną, okazało się, że kibel sąsiada opadł o kilka mm
Wstrzyknąłem pomiędzy jego podłogę a polepę piankę wysokoprężną.
Podniósł się. Jest ok.
Ale chore jest dla mnie, jak można taką tandetę odwalić. Wystarczyło dwie beleczki dobić pomiędzy belkami stropowymi i na tym postawić ścianę. Byłoby gites.
Zgadza się.
Wychodki na klatce dobudowali u mnie gdzieś w czasach gomułkowskich. Wcześniej były sr*czyki na podwórku. Tam, gdzie teraz są kanciapy na węgiel
Żaden z zaprzyjaźnionych sąsiadów nie jest na tyle wiekowy, żeby to pamiętał. Znają tylko z opowieści.
Cztery mieszkania na piętrze. Dwa kibelki.. Ścianę pomiędzy nimi (oczywiście też dechy obrzucone słomą i zarzucone tynkiem) "misiaki-prylowscy budowlańcy" postawili na deskach podłogowych a nie na stropie.
Kiedy wyrżnąłem "swój" kibel, żeby zrobić z niego szafę kuchenną, okazało się, że kibel sąsiada opadł o kilka mm
Wstrzyknąłem pomiędzy jego podłogę a polepę piankę wysokoprężną.
Podniósł się. Jest ok.
Ale chore jest dla mnie, jak można taką tandetę odwalić. Wystarczyło dwie beleczki dobić pomiędzy belkami stropowymi i na tym postawić ścianę. Byłoby gites.