Widok
Blehehe ja za to dziś rodzynek w dtr'ce znalazłem.
Na zasilanie grzania wstępnego/postojowego silnika głównego mam kabel 1,5mm2.
Ręce opadają widząc dokonania panów projektantów.
Grzanie to nic innego jak termostat, pompka cz.r., zbiornik i grzałka lub ich wielokrotnosc. Czynnikiem roboczym woda.
9KW. Prąd znamionowy ok14A
A biały kołnierz nie wie o co chodzi.... to zasugerowalem, że poltorowke wykorzystamy jako grzalke.
Dalej nie wiedział. :))
Na zasilanie grzania wstępnego/postojowego silnika głównego mam kabel 1,5mm2.
Ręce opadają widząc dokonania panów projektantów.
Grzanie to nic innego jak termostat, pompka cz.r., zbiornik i grzałka lub ich wielokrotnosc. Czynnikiem roboczym woda.
9KW. Prąd znamionowy ok14A
A biały kołnierz nie wie o co chodzi.... to zasugerowalem, że poltorowke wykorzystamy jako grzalke.
Dalej nie wiedział. :))
> Zwykle dodatkowe kanały pozostają po piecach, które kiedyś były w każdej izbie
Komin wychodzi na dwie strony, w każdym mieszkaniu te same.
Po jednej stronie ściany jest pokój, w którym stały (lub nadal stoją) piece kaflowe.
Po drugiej jest przedpokój, który pierwotnie robił za kuchnię, bo stały w nim westfalki.
Trzy kondygnacje. Parter + dwa piętra.
Nie zauważyłem, aby była wentylacja na szczątkowym (w porywach do metra z hakiem wysokości. Bardzięj zęza niż strych :D) strychu. Piwnic również nie ma. Wyczystki są na parterze.
Jak wół wychodzi, że powinno być 6 dedykowanych kanałów. A komin ma 8.
Powiesili mi dzisiaj ogłoszenie, że następna wizyta kominiarzy w czwartek. Tez w godzinach, kiedy większości mieszkańców nie zastaną.. ale to ich problem :D
Mnie też nie będzie w tych godzinach. Szkoda.... bo znowu nie wyjaśnię zagadki nadmiarowych kanałów (pierwotnie dymowych).
Komin wychodzi na dwie strony, w każdym mieszkaniu te same.
Po jednej stronie ściany jest pokój, w którym stały (lub nadal stoją) piece kaflowe.
Po drugiej jest przedpokój, który pierwotnie robił za kuchnię, bo stały w nim westfalki.
Trzy kondygnacje. Parter + dwa piętra.
Nie zauważyłem, aby była wentylacja na szczątkowym (w porywach do metra z hakiem wysokości. Bardzięj zęza niż strych :D) strychu. Piwnic również nie ma. Wyczystki są na parterze.
Jak wół wychodzi, że powinno być 6 dedykowanych kanałów. A komin ma 8.
Powiesili mi dzisiaj ogłoszenie, że następna wizyta kominiarzy w czwartek. Tez w godzinach, kiedy większości mieszkańców nie zastaną.. ale to ich problem :D
Mnie też nie będzie w tych godzinach. Szkoda.... bo znowu nie wyjaśnię zagadki nadmiarowych kanałów (pierwotnie dymowych).
> Standardem było to, że wychodki budowano na zewnątrz, albo w najlepszym wypadku na klatce.
Zgadza się.
Wychodki na klatce dobudowali u mnie gdzieś w czasach gomułkowskich. Wcześniej były sr*czyki na podwórku. Tam, gdzie teraz są kanciapy na węgiel
Żaden z zaprzyjaźnionych sąsiadów nie jest na tyle wiekowy, żeby to pamiętał. Znają tylko z opowieści.
Cztery mieszkania na piętrze. Dwa kibelki.. Ścianę pomiędzy nimi (oczywiście też dechy obrzucone słomą i zarzucone tynkiem) "misiaki-prylowscy budowlańcy" postawili na deskach podłogowych a nie na stropie.
Kiedy wyrżnąłem "swój" kibel, żeby zrobić z niego szafę kuchenną, okazało się, że kibel sąsiada opadł o kilka mm
Wstrzyknąłem pomiędzy jego podłogę a polepę piankę wysokoprężną.
Podniósł się. Jest ok.
Ale chore jest dla mnie, jak można taką tandetę odwalić. Wystarczyło dwie beleczki dobić pomiędzy belkami stropowymi i na tym postawić ścianę. Byłoby gites.
Zgadza się.
Wychodki na klatce dobudowali u mnie gdzieś w czasach gomułkowskich. Wcześniej były sr*czyki na podwórku. Tam, gdzie teraz są kanciapy na węgiel
Żaden z zaprzyjaźnionych sąsiadów nie jest na tyle wiekowy, żeby to pamiętał. Znają tylko z opowieści.
Cztery mieszkania na piętrze. Dwa kibelki.. Ścianę pomiędzy nimi (oczywiście też dechy obrzucone słomą i zarzucone tynkiem) "misiaki-prylowscy budowlańcy" postawili na deskach podłogowych a nie na stropie.
Kiedy wyrżnąłem "swój" kibel, żeby zrobić z niego szafę kuchenną, okazało się, że kibel sąsiada opadł o kilka mm
Wstrzyknąłem pomiędzy jego podłogę a polepę piankę wysokoprężną.
Podniósł się. Jest ok.
Ale chore jest dla mnie, jak można taką tandetę odwalić. Wystarczyło dwie beleczki dobić pomiędzy belkami stropowymi i na tym postawić ścianę. Byłoby gites.