Re: Do Agathy
Ja również ostatnio czytałam o przeróżnych historiach kobiet z problemami podobnymi do Waszych... Mniej lub bardziej poważnych...
Wszystkie te historie zakończyły się szczęśliwie.
rozwiń
Ja również ostatnio czytałam o przeróżnych historiach kobiet z problemami podobnymi do Waszych... Mniej lub bardziej poważnych...
Wszystkie te historie zakończyły się szczęśliwie.
Nie wolno więc tracić nadziei, nawet jeżeli gaszą ją lekarze.
zobacz wątek