Widok
Ja pisałam o własnych doświadczeniach. Z rodzicami mieszkałam na wsi i fajnie było w czasach podstawówki. Był duży ogród, szkoła pod nosem, koledzy dostępni, blisko las, jezioro. Ale jak poszłam do liceum, nie było różowo. Do liceum dojeżdżałam ok 30 minut, więc pod tym względem było dobrze. Ale nie byłam "na miejscu". W razie jakiegoś wypadu, trzeba było u kogoś nocować. O takich spontanicznych wypadach mogłam zapomnieć, a dla kolegów z klasy to nie był żaden problem, bo w jednej chwili był pomysł a w drugiej realizacja. Mnie często już nie było "na miejscu". Dla mnie nie było to komfortowe. Na studiach wiedziałam, że nie ma opcji dojeżdżania i był akademik.
Teraz mam wrażenie jest i łatwiej, i trudniej. Rodzice są bardziej mobilni, ale też przed dziećmi stawia się więcej oczekiwań i więcej im się proponuje. Dzieci są bardziej świadome, że chciałyby robić coś dodatkowego, co im sprawia przyjemność. Czym większa miejscowość, tym tych możliwości jest więcej. Rodzic jest mobilny ale czy zawsze będzie mógł, czy zawsze będzie mu się chciało? Trzeba rozważyć wszelkie ewentualności i wybrać opcję najlepszą dla siebie i własnej rodziny. Ja jestem typowym mieszczuchem, choć napływowym. Wiem, jak wygląda życie na wsi i to takiej większej (była szkoła, trzy sklepy, kościół, biblioteka) jednak zdecydowanie bardziej odpowiada mi życie w mieście. Ale to nie jest recepta na życie pasująca wszystkim. Moja znajoma mieszka w "szczerym polu". Do najbliższego sąsiada ma pewnie kilometr a do sklepu ze dwa, trzy. Mieszkała wcześniej w mieście a dopiero na takim odludziu poczuła się dobrze. Także każdemu będzie pasowało coś innego.
Teraz mam wrażenie jest i łatwiej, i trudniej. Rodzice są bardziej mobilni, ale też przed dziećmi stawia się więcej oczekiwań i więcej im się proponuje. Dzieci są bardziej świadome, że chciałyby robić coś dodatkowego, co im sprawia przyjemność. Czym większa miejscowość, tym tych możliwości jest więcej. Rodzic jest mobilny ale czy zawsze będzie mógł, czy zawsze będzie mu się chciało? Trzeba rozważyć wszelkie ewentualności i wybrać opcję najlepszą dla siebie i własnej rodziny. Ja jestem typowym mieszczuchem, choć napływowym. Wiem, jak wygląda życie na wsi i to takiej większej (była szkoła, trzy sklepy, kościół, biblioteka) jednak zdecydowanie bardziej odpowiada mi życie w mieście. Ale to nie jest recepta na życie pasująca wszystkim. Moja znajoma mieszka w "szczerym polu". Do najbliższego sąsiada ma pewnie kilometr a do sklepu ze dwa, trzy. Mieszkała wcześniej w mieście a dopiero na takim odludziu poczuła się dobrze. Także każdemu będzie pasowało coś innego.
Ja odradzam domek szeregowy.
Mieszkam w szeregowcu w Gdyni. Sciany takie, ze slychac doskonale sasiada, a niestety z jednej strony mam patologie. Ogrodek jest mini, mozna go w sumie nie liczyc.
Mam tez maly domek z duzym ogrodem na wsi i jesli chodzi o przestrzen, to nie ma zadnego porownania. Dzieci tam biegaja jak chce. W domu moge stukac, lupac i nikomu nie przeszkadzam. Na codzien jednak mieszkam w Gdyni, bo bliskosc szkoly i roznych zajec jest wygodniejsza w roku szkolnym. Domek tylko na weekendy i na wakacje.
Dla mnie idealem bylby domek w miescie :)
Mieszkam w szeregowcu w Gdyni. Sciany takie, ze slychac doskonale sasiada, a niestety z jednej strony mam patologie. Ogrodek jest mini, mozna go w sumie nie liczyc.
Mam tez maly domek z duzym ogrodem na wsi i jesli chodzi o przestrzen, to nie ma zadnego porownania. Dzieci tam biegaja jak chce. W domu moge stukac, lupac i nikomu nie przeszkadzam. Na codzien jednak mieszkam w Gdyni, bo bliskosc szkoly i roznych zajec jest wygodniejsza w roku szkolnym. Domek tylko na weekendy i na wakacje.
Dla mnie idealem bylby domek w miescie :)
Ja w szeregowcu nie mieszkałam, więc osobistego doświadczenia nie mam. Za to znajomi mieszkają w szeregowcu i rzeczywiście jest tak jak wyżej napisane. Wszystko słychać od sąsiadów. Tak samo jak w bloku. Co prawda to segment środkowy ale zawsze będzie się miało jakichś sąsiadów. Budynek już nie najnowszy ale akurat nie wiem, czy teraz deweloperzy nie budują jeszcze bardziej ekonomicznie (ściany ciensze ale zarobek lepszy). Co innego jak ktoś sam buduje.
Znajomi są zadowoleni, bo sami mieszkali w bloku i takie hałasy im nie przeszkadzają. A że przeprowadzili się z dużo mniejszego metrażu, to im dobrze.
Znajomi są zadowoleni, bo sami mieszkali w bloku i takie hałasy im nie przeszkadzają. A że przeprowadzili się z dużo mniejszego metrażu, to im dobrze.
My się właśnie zastanawiamy nad zakupem szeregowca: http://pblechbud.pl/domy-osiedle-krolewskie-mosina/informacje/ Chcemy wyprowadzić się z miasta i zamieszkać gdzieś w pobliżu. Oferta PBLechbud jest dla nas bardzo korzystna, ale zastanawiamy się czy w szeregowcu nie będzie jak w mieszkaniu...,