Widok
My się właśnie zastanawiamy nad zakupem szeregowca: http://pblechbud.pl/domy-osiedle-krolewskie-mosina/informacje/ Chcemy wyprowadzić się z miasta i zamieszkać gdzieś w pobliżu. Oferta PBLechbud jest dla nas bardzo korzystna, ale zastanawiamy się czy w szeregowcu nie będzie jak w mieszkaniu...,
Ja w szeregowcu nie mieszkałam, więc osobistego doświadczenia nie mam. Za to znajomi mieszkają w szeregowcu i rzeczywiście jest tak jak wyżej napisane. Wszystko słychać od sąsiadów. Tak samo jak w bloku. Co prawda to segment środkowy ale zawsze będzie się miało jakichś sąsiadów. Budynek już nie najnowszy ale akurat nie wiem, czy teraz deweloperzy nie budują jeszcze bardziej ekonomicznie (ściany ciensze ale zarobek lepszy). Co innego jak ktoś sam buduje.
Znajomi są zadowoleni, bo sami mieszkali w bloku i takie hałasy im nie przeszkadzają. A że przeprowadzili się z dużo mniejszego metrażu, to im dobrze.
Znajomi są zadowoleni, bo sami mieszkali w bloku i takie hałasy im nie przeszkadzają. A że przeprowadzili się z dużo mniejszego metrażu, to im dobrze.
Ja odradzam domek szeregowy.
Mieszkam w szeregowcu w Gdyni. Sciany takie, ze slychac doskonale sasiada, a niestety z jednej strony mam patologie. Ogrodek jest mini, mozna go w sumie nie liczyc.
Mam tez maly domek z duzym ogrodem na wsi i jesli chodzi o przestrzen, to nie ma zadnego porownania. Dzieci tam biegaja jak chce. W domu moge stukac, lupac i nikomu nie przeszkadzam. Na codzien jednak mieszkam w Gdyni, bo bliskosc szkoly i roznych zajec jest wygodniejsza w roku szkolnym. Domek tylko na weekendy i na wakacje.
Dla mnie idealem bylby domek w miescie :)
Mieszkam w szeregowcu w Gdyni. Sciany takie, ze slychac doskonale sasiada, a niestety z jednej strony mam patologie. Ogrodek jest mini, mozna go w sumie nie liczyc.
Mam tez maly domek z duzym ogrodem na wsi i jesli chodzi o przestrzen, to nie ma zadnego porownania. Dzieci tam biegaja jak chce. W domu moge stukac, lupac i nikomu nie przeszkadzam. Na codzien jednak mieszkam w Gdyni, bo bliskosc szkoly i roznych zajec jest wygodniejsza w roku szkolnym. Domek tylko na weekendy i na wakacje.
Dla mnie idealem bylby domek w miescie :)
Ja pisałam o własnych doświadczeniach. Z rodzicami mieszkałam na wsi i fajnie było w czasach podstawówki. Był duży ogród, szkoła pod nosem, koledzy dostępni, blisko las, jezioro. Ale jak poszłam do liceum, nie było różowo. Do liceum dojeżdżałam ok 30 minut, więc pod tym względem było dobrze. Ale nie byłam "na miejscu". W razie jakiegoś wypadu, trzeba było u kogoś nocować. O takich spontanicznych wypadach mogłam zapomnieć, a dla kolegów z klasy to nie był żaden problem, bo w jednej chwili był pomysł a w drugiej realizacja. Mnie często już nie było "na miejscu". Dla mnie nie było to komfortowe. Na studiach wiedziałam, że nie ma opcji dojeżdżania i był akademik.
Teraz mam wrażenie jest i łatwiej, i trudniej. Rodzice są bardziej mobilni, ale też przed dziećmi stawia się więcej oczekiwań i więcej im się proponuje. Dzieci są bardziej świadome, że chciałyby robić coś dodatkowego, co im sprawia przyjemność. Czym większa miejscowość, tym tych możliwości jest więcej. Rodzic jest mobilny ale czy zawsze będzie mógł, czy zawsze będzie mu się chciało? Trzeba rozważyć wszelkie ewentualności i wybrać opcję najlepszą dla siebie i własnej rodziny. Ja jestem typowym mieszczuchem, choć napływowym. Wiem, jak wygląda życie na wsi i to takiej większej (była szkoła, trzy sklepy, kościół, biblioteka) jednak zdecydowanie bardziej odpowiada mi życie w mieście. Ale to nie jest recepta na życie pasująca wszystkim. Moja znajoma mieszka w "szczerym polu". Do najbliższego sąsiada ma pewnie kilometr a do sklepu ze dwa, trzy. Mieszkała wcześniej w mieście a dopiero na takim odludziu poczuła się dobrze. Także każdemu będzie pasowało coś innego.
Teraz mam wrażenie jest i łatwiej, i trudniej. Rodzice są bardziej mobilni, ale też przed dziećmi stawia się więcej oczekiwań i więcej im się proponuje. Dzieci są bardziej świadome, że chciałyby robić coś dodatkowego, co im sprawia przyjemność. Czym większa miejscowość, tym tych możliwości jest więcej. Rodzic jest mobilny ale czy zawsze będzie mógł, czy zawsze będzie mu się chciało? Trzeba rozważyć wszelkie ewentualności i wybrać opcję najlepszą dla siebie i własnej rodziny. Ja jestem typowym mieszczuchem, choć napływowym. Wiem, jak wygląda życie na wsi i to takiej większej (była szkoła, trzy sklepy, kościół, biblioteka) jednak zdecydowanie bardziej odpowiada mi życie w mieście. Ale to nie jest recepta na życie pasująca wszystkim. Moja znajoma mieszka w "szczerym polu". Do najbliższego sąsiada ma pewnie kilometr a do sklepu ze dwa, trzy. Mieszkała wcześniej w mieście a dopiero na takim odludziu poczuła się dobrze. Także każdemu będzie pasowało coś innego.
A ja muszę się wtrącić na temat dzieci i złego towarzystwa. Znałam dzieciaki biedne które chodziły kraść (taka dzielnica). Znałam tez z bogatych rodzin i w tych za to królowały narkotyki bo było kieszonkowe i często brak szacunku do ludzi i sponiewieranie biedniejszych zamiast wspieranie. Więc miasto, wieś, dom czy blok nie ma tu nic do znaczenia. To my wychowujemy dzieci i to jakie wartości mu wpoimy.
06.07.2009r. - 3705g, 60 cm, synuś,
20.02.2015r.-26.04.2015r.-10tc - Aniołek
20.04.2017r.-przewidywany termin porodu
20.02.2015r.-26.04.2015r.-10tc - Aniołek
20.04.2017r.-przewidywany termin porodu
Rauma, ja mieszkam we wsi pod Wejherowem; nasza wieś jest malutka,przy niej Luzino to metropolia, ale ma szkołę podstawową, kościół, kilka sklepów, place zabaw. Agencja pocztowa jest w jednym ze sklepów, więc przesyłki awizowane można odebrać w godzinach pracy sklepu czyli do 20:00 lub 21:00 - nie pamietam. mój najbliższy sklep jest super wyposażony, a jak coś potrzebuje to wystarczy powiedzieć i sprowadzą na nastepny dzien, mozna tez kupic na zeszyt - hehe, raz sie nam zdarzylo, jak sie okazalo ze zapomnielismy pieniedzy ze soba:D. Komunikacja miejska z Wejherowa tu jezdzi, a takze pks; do Luzina pewnie tez autobusy miejskie jezdza.
Wyprowadzilismy sie na wies z Mezem jak nie bylo dzieci i juz wtedy bylo super, teraz z synkiem to wogole bajka. chodzimy na spacery z psem i kotem;)
Owszem Mąz ma daleko do pracy, dojezdza autem do dworca w wejherowie, a potem skm, ale mowi ze mimo dojazdow nie zamienilby sie na mieszkanie miescie (wczesniej mieszkalismy w centrum miasta w mieszkaniu).
W wejherowie sa sklepy, przychodnie, szkoly, szpital, kino, piękny rynek, wielki park z fajnym placem zabaw, baseny, szkola muzyczna, szkoly jezykowe, mnostwo przedszkoli itd. wiec oferta jest spora. ceny nizsze, a co za tym idzie tansze zycie.
a co do samego zycia w domku - koszenie trawy w sezonie jest czeste, snieg u nas rzadko jest i jest go mało, wiec jak dla mnie do przezycia, z reszta w szeregowcu to za wiele terenu przed domem do odsniezenia nie ma.
faktem jest ze rozne naprawy itd.trzeba robic we wlasnym zakresie, w mieszaniu zajmie sie tym wspolnota/spółdzielnia
także ja nie załuję mieszkania na wsi
zycze wyborow zgodnych z waszymi potrzebami, tak abyscie byli szczesliwi w tym nowym miejscu
Wyprowadzilismy sie na wies z Mezem jak nie bylo dzieci i juz wtedy bylo super, teraz z synkiem to wogole bajka. chodzimy na spacery z psem i kotem;)
Owszem Mąz ma daleko do pracy, dojezdza autem do dworca w wejherowie, a potem skm, ale mowi ze mimo dojazdow nie zamienilby sie na mieszkanie miescie (wczesniej mieszkalismy w centrum miasta w mieszkaniu).
W wejherowie sa sklepy, przychodnie, szkoly, szpital, kino, piękny rynek, wielki park z fajnym placem zabaw, baseny, szkola muzyczna, szkoly jezykowe, mnostwo przedszkoli itd. wiec oferta jest spora. ceny nizsze, a co za tym idzie tansze zycie.
a co do samego zycia w domku - koszenie trawy w sezonie jest czeste, snieg u nas rzadko jest i jest go mało, wiec jak dla mnie do przezycia, z reszta w szeregowcu to za wiele terenu przed domem do odsniezenia nie ma.
faktem jest ze rozne naprawy itd.trzeba robic we wlasnym zakresie, w mieszaniu zajmie sie tym wspolnota/spółdzielnia
także ja nie załuję mieszkania na wsi
zycze wyborow zgodnych z waszymi potrzebami, tak abyscie byli szczesliwi w tym nowym miejscu
Pływający nie znaczy zawsze tak bardzo dobrze zarabiający. Oczywiście nie porównujemy do zarobków w Polsce ale jak ludzie słyszą ze ktoś pracuje na morzu to wyobrażają sobie nie wiadomo jakie krocie na kontach w bankach. No niestety na dom w mieście mnie nie stać ale jakby było też bym nie kupiła chyba że rzeczywiście gdzieś na bliskich obrzeżach miast. Np gdynia chwarzno czy wiczlino