Widok
Jeśli kanapki codziennie wracają i lądują w śmietniku to prawdopodobnie oznacza to, że dziecko albo próbuje wymusić na rodzicach coś "lepszego" (chociażby wspomniane wyżej batoniki i drożdżówki), albo najnormalniej w świecie nie jest w szkole głodne. Ja należałam do tej drugiej grupy dzieci, pamiętam do dzisiaj jak jadłam kanapki na szybko po lekcjach, albo nawet przed lekcjami, żeby mieć "z głowy", bo nie miałam sumienia wyrzucać jedzenia do śmieci, a za niezjedzone kanapki czekała mnie w domu awantura.
Jak dla mnie - dawanie dziecku do szkoły słodkiego rogala, mlecznej kanapki, drożdżówki itp. ZAMIAST kanapki( z czym tam dziecko zje) to objaw lenistwa, wygodnictwa i bezmyślności rodziców.
A potem nic dziwnegi, że te dzieci albo zamieniają się z kolegami na kanapkę z serem/wędliną i warzywami albo zwyczajnie zabierają niejadkom. U nas w klasie jest 2 takich dzieci. Szkoda ich.
Rozumiem - raz, kiedyś. Coś tam wypadło, zaspaliśmy i na szybko w drodze do szkoły kupi się drożdżówkę. Ale nie codziennie.
Miałam kiedyś fajny przepis na batoniki musli :) albo nawet dwa :) bo jeden z forum... Muszę poszukać :)
A potem nic dziwnegi, że te dzieci albo zamieniają się z kolegami na kanapkę z serem/wędliną i warzywami albo zwyczajnie zabierają niejadkom. U nas w klasie jest 2 takich dzieci. Szkoda ich.
Rozumiem - raz, kiedyś. Coś tam wypadło, zaspaliśmy i na szybko w drodze do szkoły kupi się drożdżówkę. Ale nie codziennie.
Miałam kiedyś fajny przepis na batoniki musli :) albo nawet dwa :) bo jeden z forum... Muszę poszukać :)
ja osobiście zawsze na drugie śniadanie przygotowywałam kanapki i jakiś owoc, aczkolwiek ostatnio odkryliśmy kanapki mleczne Monte z kremem orzechowo-czekoladowym. Zastąpiły one typową kanapkę do szkoły :D dosyć, że są one smaczne i nawet po kilku godzinach wyglądają znacznie bardziej estetycznie niż typowa kanapka:D moja rodzinka je uwielbia, a młody zawsze do szkoły bierze jeszcze kilka by podzielić się z kolegami. Uważam, że mają one dobry wpływ na dziecko bo otwierają w kontakcie, a krem orzechowo-czekoladowy dostarcza ważne suplementy(np. magnez).
Jej znam to u nas to samo było, jak bym ją chciała jedzeniem mordować i już miałam dość tych akcji po tym jak jednego dnia nie dostałam akurat danio waniliowego i paluszka, a czułam się fatalnie, aby gdzieś dalej biegać bo też w ciąży byłam.
Darła się przy obiedzie jak bym ją biła, a nie obiad nalała na talerz i wtedy trafiłam na taki artykuł, ze to jest po prostu przyzwyczajenie jeśli oczywiście nie ma jakiś alergii i nietolerancji, najczęściej mają tak dzieci z obniżonym napięciem i zaburzeniami sensorycznymi( u nas było) mogłam też popełnić jakiś błąd przy wprowadzaniu stałych posiłków (pewnie popełniłam)i właśnie ten radykalny sposób. Nie powiem też bałam się czy nie zagłodzę jej i nie rozchoruje się.
dało się i wyszło to tylko na dobre
Kategorycznie odmawia miodu (co dziwne jadła go, ale babcia jej wmówiła pewną głupotę i nie chce o tym zapomnieć)I nie jadła ryb. Dopiero zaczęła i dosłownie się nimi objada, a ma 6 lat
Myślę, że dużo pomocą było też moje drugie dziecię które wciągało wszystko jak odkurzacz. Szczególnie warzywa i owoce
Darła się przy obiedzie jak bym ją biła, a nie obiad nalała na talerz i wtedy trafiłam na taki artykuł, ze to jest po prostu przyzwyczajenie jeśli oczywiście nie ma jakiś alergii i nietolerancji, najczęściej mają tak dzieci z obniżonym napięciem i zaburzeniami sensorycznymi( u nas było) mogłam też popełnić jakiś błąd przy wprowadzaniu stałych posiłków (pewnie popełniłam)i właśnie ten radykalny sposób. Nie powiem też bałam się czy nie zagłodzę jej i nie rozchoruje się.
dało się i wyszło to tylko na dobre
Kategorycznie odmawia miodu (co dziwne jadła go, ale babcia jej wmówiła pewną głupotę i nie chce o tym zapomnieć)I nie jadła ryb. Dopiero zaczęła i dosłownie się nimi objada, a ma 6 lat
Myślę, że dużo pomocą było też moje drugie dziecię które wciągało wszystko jak odkurzacz. Szczególnie warzywa i owoce
jakaś tam gdybym miała pewność że u mojego nie zmieni się to w nie jedzenie w ogóle też bym spróbowała.. ale obawiam sie że u niego momentalnie żołądek się skurczy i będzie żył powietrzem :(
o potrafi siedziec nad talerzem i wyć tak długo aż zaśnie, a na kolejny posiłek i tak nie zje jak mu się poda coś czego teoretycznie nie lubi.. :(
o potrafi siedziec nad talerzem i wyć tak długo aż zaśnie, a na kolejny posiłek i tak nie zje jak mu się poda coś czego teoretycznie nie lubi.. :(
U nas też tak było i pamiętam jak mnie to dołowało, niby też słodyczy nie jadła tylko danonek, i na wszystko zaciskała usta. czasami właśnie brokuł, ale nie te zielone kuleczki, o nie tylko łodyżki i bułka suchy paluszek maślany tylko z jednej piekarni.
Poczytałam troszkę o niejadkach i pustym jedzonku i pewnego dnia zabrałam jej wszystkie smakołyki i zaczęłam stawiać gotowane na parze warzywa serwować kaszę itd.
Moje dziecko nie jadło kilka dni (3-4) tylko piło wodę
już chciałam odpuścić kiedy nagle zaczęła po kawałku skubać i tak z każdym dniem więcej i więcej czasem nie zjadała np. marchewki i ziemniaka, ale zjadała resztę lub na odwrót, ale dieta zaczęła się urozmaicać. Skończyły się okrutne zaparcia, gotowanie zaczęło mnie cieszyć.
Teraz żadne z moich dzieci nie jada kolorowych "owocowych "jogurtów czy serków tylko owoce z jogurtem naturalnym, cukier kupuję dla gości
Niedawno jedna z babć nakupowała serków kolorowych i jogurtów to nie chciały jeść nawet jak babcia dwoiła się i troiła aby wytłumaczyć ze tam są witaminki....
Metoda była drastyczna zapożyczona od innej mamy, ale skuteczna
Poczytałam troszkę o niejadkach i pustym jedzonku i pewnego dnia zabrałam jej wszystkie smakołyki i zaczęłam stawiać gotowane na parze warzywa serwować kaszę itd.
Moje dziecko nie jadło kilka dni (3-4) tylko piło wodę
już chciałam odpuścić kiedy nagle zaczęła po kawałku skubać i tak z każdym dniem więcej i więcej czasem nie zjadała np. marchewki i ziemniaka, ale zjadała resztę lub na odwrót, ale dieta zaczęła się urozmaicać. Skończyły się okrutne zaparcia, gotowanie zaczęło mnie cieszyć.
Teraz żadne z moich dzieci nie jada kolorowych "owocowych "jogurtów czy serków tylko owoce z jogurtem naturalnym, cukier kupuję dla gości
Niedawno jedna z babć nakupowała serków kolorowych i jogurtów to nie chciały jeść nawet jak babcia dwoiła się i troiła aby wytłumaczyć ze tam są witaminki....
Metoda była drastyczna zapożyczona od innej mamy, ale skuteczna
dziewczyny zazdroszcze Wam takich zdrowo odzywiajacych sie dzieci,
moja corka pzrez caly zeszly rok nosila w lunchboxie: bulke z maslem i serem ( z tego co wiem serem czestowala innych), banana i truskawkowego danonka do picia. :( i moze kilka razy sie zdarzylo ze zjadla wszystko... a obiady byla zapisana kilka razy zjadla suchy makaron albo suche ziemniaki. i tyle :( ona powietrzem zyje... oczywiscie nie jada zadnych slodyczy poza serkami bez laktozy ;/ i pije tylko niegazowana wode. ja jestem zalamana :( zreszta w domu tez nie za bardzo je ;/ w zasadzie niania odgrzewa jej obiad okolo 16 dopiero... a rao je miske platkow kukurydziaych z kakao...7 dni w tygodniu :( a tak to lubi tylko jajko na miekko (ia forma jest juz beee) kabanosy tylko cienkie i brokuly. oszalec mozna...
moja corka pzrez caly zeszly rok nosila w lunchboxie: bulke z maslem i serem ( z tego co wiem serem czestowala innych), banana i truskawkowego danonka do picia. :( i moze kilka razy sie zdarzylo ze zjadla wszystko... a obiady byla zapisana kilka razy zjadla suchy makaron albo suche ziemniaki. i tyle :( ona powietrzem zyje... oczywiscie nie jada zadnych slodyczy poza serkami bez laktozy ;/ i pije tylko niegazowana wode. ja jestem zalamana :( zreszta w domu tez nie za bardzo je ;/ w zasadzie niania odgrzewa jej obiad okolo 16 dopiero... a rao je miske platkow kukurydziaych z kakao...7 dni w tygodniu :( a tak to lubi tylko jajko na miekko (ia forma jest juz beee) kabanosy tylko cienkie i brokuly. oszalec mozna...
http://qchenne-inspiracje.blogspot.com/ tam jest wiele propozycji śniadan do szkoły:))
przepisy za owsiane ciasteczka, babeczki orkiszowe, sałatki, zdrowe batoniki itp.
przepisy za owsiane ciasteczka, babeczki orkiszowe, sałatki, zdrowe batoniki itp.
Teraz będzie wychodzić przed ósmą i spoko nie skiśnie bo śniadanie o 9tej potem obiad i luz jednak za chwilę ruszą zajęcia dodatkowe i np. o 14-15 chciałaby na pewno coś zjeść (jabłko, banan to dla niej za mało, szczególnie po basenie)szukam pomysłu na tę właśnie porę. Idealnie byłoby gdyby pożarła ten jogurt rano i kanapkę później tylko czy tak zrobi? I nawet jak zrobi czy znowu ta kanapka nie skiśnie? Batonami wafelkami itp. nie chcę jej faszerować.
Pieczywa nie jemy dużo, jednak kupuję u Gneby lub w małym osiedlowym sklepiku w którym mają pieczywo z jakiejś malutkiej piekarni z Zaspy
I oczywiście też nie zjadamy wszystkiego prosto z lodówki :-)
Paryską też lubię
Pieczywa nie jemy dużo, jednak kupuję u Gneby lub w małym osiedlowym sklepiku w którym mają pieczywo z jakiejś malutkiej piekarni z Zaspy
I oczywiście też nie zjadamy wszystkiego prosto z lodówki :-)
Paryską też lubię
Jakaś tam: o której dziecko wychodzi do szkoły i o której je, żeby miało skisnąć? Nie, nigdy nam się to nie zdarzyło. Jogurt czy serek wiejski wyjęte prosto z lodówki czekaja spokojnie 3 godziny w plecaku i są nawet lepsze dla organizmu w temperaturze pokojowej, a nie wtedy, gdy ładuje się je do żołądka prosto z lodówki.
A gdzie kupujesz chleb na prawdziwym zakwasie, z pełnoziarnistej mąki (najlepiej nie pszennej) i bez spulchniaczy?
A gdzie kupujesz chleb na prawdziwym zakwasie, z pełnoziarnistej mąki (najlepiej nie pszennej) i bez spulchniaczy?