Widok
Dzielnice biedy - ciemna strona Gdyni
Opinie do artykułu: Dzielnice biedy - ciemna strona Gdyni.
Gdynia jako symbol modernizmu i szybko rozwijającego się miasta, ma także swoją ciemną stronę. To tutaj w latach 30. XX wieku powstały takie enklawy, jak Stara czy Drewniana Warszawa, Pekin, Meksyk, dzielnica Chińska czy Budapeszt. Część z nich już zniknęła, część uległa przeobrażeniom, ale ślad po nich pozostał do dziś. Ich historię będzie można poznać w czwartek o godz. 17 na Obłużu.Chociaż brazylijskie fawele czy afrykańskie slumsy znamy przede wszystkim z filmów, to fakt ich powstania ...
Gdynia jako symbol modernizmu i szybko rozwijającego się miasta, ma także swoją ciemną stronę. To tutaj w latach 30. XX wieku powstały takie enklawy, jak Stara czy Drewniana Warszawa, Pekin, Meksyk, dzielnica Chińska czy Budapeszt. Część z nich już zniknęła, część uległa przeobrażeniom, ale ślad po nich pozostał do dziś. Ich historię będzie można poznać w czwartek o godz. 17 na Obłużu.Chociaż brazylijskie fawele czy afrykańskie slumsy znamy przede wszystkim z filmów, to fakt ich powstania ...
O jakiej patologicznej mentalności piszesz?
Dzielnice biedy, o których była mowa, to najczęściej miejsca, w których swój kąt znaleźli robotnicy rozbudowujących się miast. Podobnie było w Gdyni, podobnie było w Brasilii. Zatem byli to ludzie pracy, których warunki pogorszyły się wraz z zaprzestaniem intensywnej rozbudowy, ale i tak nie mieli do czego już wracać, lub nie widzieli sensu, aby wracać.
Też tam mieszkałem kilkanaście lat
i chodziłem do szkoły. Owszem patologia się zdarzała, ale jak wszędzie.
Było tylko o różnych patowydarzeniach głośniej, bo mieszkańscy w większości się tam znają, chociaż z widzenia i ze sobą rozmawiają. Nie tak jak na wielkich blokowiskach, sąsiad sąsiada nie zna. Poza tym uważam, że za kilkanaście lat taka dzielnica jak Nowy Port stanie się perełką. Nie jest dzielnicą przelotową, betonową itp. Potrzeba trochę czasu. Też mieszkało mi się tam super !
Było tylko o różnych patowydarzeniach głośniej, bo mieszkańscy w większości się tam znają, chociaż z widzenia i ze sobą rozmawiają. Nie tak jak na wielkich blokowiskach, sąsiad sąsiada nie zna. Poza tym uważam, że za kilkanaście lat taka dzielnica jak Nowy Port stanie się perełką. Nie jest dzielnicą przelotową, betonową itp. Potrzeba trochę czasu. Też mieszkało mi się tam super !
Jeśli nie zauważyłeś to już utrzymujesz coraz więcej urzędniczej patologii. Już teraz na państwowym zarabia się lepiej niż w sektorze prywatnym, a będzie jeszcze gorzej. Do czasu, aż ten wtórny socjalizm padnie na ryj. A padnie na pewno bo administracja rozrasta się bez opamiętania i nabywa kolejne przywileje. Bez tych pijawek ludzie sobie poradzą, nie bój się.
Kłamstwo, kłamstwo, kłamstwo.
Bezrobocie spada, opieka państwa nigdy nie była tak duża jak obecnie (żyjemy w państwie socjalnym bardziej niż w PRLu), a eksmisje na bruk dotyczą wąskiego marginesu osób, w dodatku mówisz o eksmisjach na bruk z lokali prywatnych (gdzie miasto ma potem obowiązek znalezienia najpierw lokalu zastępczego, a potem komunalnego), które nie są własnością najemców, a za które często nie tylko nie płacą, ale je także dewastują. Gdynia ugina się obecnie pod ciężarem długów tych "poszkodowanych". 50 mln zł zaległych opłat. Jak ci żal, to je spłać i nie stękaj.
Patologia rodzić się może w każdej dzielnicy, nierzadko z dzielnic chronionych.
Po prostu patologia osób w białych kołnierzykach wygląda zupełnie inaczej i nie rzuca się tak w oczy, a w przypadku zatrzymania takich osób policja i prokuratura często doznają dziwnej niemocy.
Niby czym są słynne już lotnicze kilometrówki poselskie, jak nie patologią na skalę większą niż ta, za którą sadza się maluczkich?
Niby czym są słynne już lotnicze kilometrówki poselskie, jak nie patologią na skalę większą niż ta, za którą sadza się maluczkich?
Spoglądam właśnie - w statystyki za styczeń.
Uszczerbek na zdrowiu? Nowy Port na drugim miejscu, zaraz za Suchaninem. Bójka i pobicie? Drugie miejsce, zaraz za Śródmieściem. Wymuszenia rozbójnicze? Drugie miejsce, zaraz za Wrzeszczem. Kradzież rzeczy? W połowie stawki. Kradzież z włamaniem? Trzecie miejsce.
A tak dobrze wygląda to dlatego, że okradają się tam i mordują głównie patologie wzajemnie - poszukiwany trzema listami gończymi pobity raczej nie zgłosi się na Policję, a kiedy beemę z przebijanymi numerami komuś zajumają, to też najpewniej organom ścigania tego zgłaszać nie będzie.
Dla ułatwienia dodam, że dzielnic w tych statystykach rozróżniają 10. Oaza spokoju? Dobre sobie.
Uszczerbek na zdrowiu? Nowy Port na drugim miejscu, zaraz za Suchaninem. Bójka i pobicie? Drugie miejsce, zaraz za Śródmieściem. Wymuszenia rozbójnicze? Drugie miejsce, zaraz za Wrzeszczem. Kradzież rzeczy? W połowie stawki. Kradzież z włamaniem? Trzecie miejsce.
A tak dobrze wygląda to dlatego, że okradają się tam i mordują głównie patologie wzajemnie - poszukiwany trzema listami gończymi pobity raczej nie zgłosi się na Policję, a kiedy beemę z przebijanymi numerami komuś zajumają, to też najpewniej organom ścigania tego zgłaszać nie będzie.
Dla ułatwienia dodam, że dzielnic w tych statystykach rozróżniają 10. Oaza spokoju? Dobre sobie.
Takie rozwieszone galoty, jak w dzielnicy chińskiej, dalej można spotkać i to w samym centrum miasta
Można wziąć kredyt i kupić se prestiżowy apartament w Si Tołers, ale mentalność rodziców i dziadków pozostanie. Popatrzcie tylko w górę na balkony tego gdyńskiego "drapacza chmur" z wystawionymi gratami i wywieszonym praniem na sznurkach jak w PRL-owskim bloku. Niektórzy to nawet szukają firmy, która im te balkony zabuduje oknami z PCV, jak mają w dzikiej Rosji.
Okropne podziały. Pierwszy i drugi sort, skąd to znamy.
W centrum zostanie "śmietanka", wyprowadzająca psy na skwerze i głównych ulicach, zostawiająca kupy pupilów, bo kto posprząta gdy "patologia" wyprowadziła się, no przecież nie oni. Będą wspominać jak to dobrze się żyło w PRL-u, handlowało dolarami i kupowało kartofle na straganie na Świętojańskiej. Będą wspominać jakąś pizzę i mirabelki rosnące za płotem na 10 Lutego. Swoje galoty dyskretnie nadal będą suszyć tak jak "patologia", bo zapach bielizny suszonej na na słońcu i wietrze nie jest im obcy. Pycha ich zadusi. Tymczasem na obrzeżach wyrośnie prawdziwe społeczeństwo obywatelskie. To wszystko Gdynianie.
Ponownie prymitywny atak tego portalu na Gdynię.Wystarczy zobaczyć w Gdańsku Letnice,Biskupią Górkę,
Starą Oliwę,Dolny Gdańsk,Łąkową itd.Do 89 roku do Gdańska ściągali ludzie z wiosek białostockich,kaszubskich,kieleckich i ze słynnego Popowa.Tylko wybranym przez SB,WSI i MO mieszkanie przysługiwało po roku pracy.Jednak można wyrwac chlopa ze WSI ale kapusia i opluwacza sasiada z niego nie wyrwiesz. Wyrwiesz dziewczyne z PGR-u ,ale PGR-u z niej nie wyrwiesz.
Do Gdyni to skąd napływali z USA,wiadomo że za Buga taka jest prawda oni budowali Gdynie i byli nazywani Bosymi Antkami taka jest historiai i rzeczywistość tego się nie wstydz.Widać że w Letnicy nie byłeś w Letnicy się buduje w przyszłosci będzie dzielnicą reprezentatywną i taką dzielnice byś chciał na pewno mieć w Gdyni.
No tak, nie pije z kolegami w przedziale bydlęcym w drodze do stoczni - znaczy, kapuje. A jak jeszcze poprawnie pisać potrafi - to już na sto procent kapuje. Nota bene, w każdym cywilizowanym społeczeństwie donoszenie na przestępców to obywatelski obowiązek - a u nas potępiane społeczenie (bo wszak społeczeństwo to u nas w większości przestępcy i krętacze właśnie) - "kapowanie."
Kocham ten kraj :)
Kocham ten kraj :)
Artykuł jest o Gdyni a wy o Gdańsku.
Dajcie spokój gdynianie już z tymi kompleksami. Gdynia też ma swoją historię i bardzo dobrze, że oprócz artykułów z historii Gdańska o np. czarnych huzarach, czy gdańskich prostytutkach przypomina się też historię Gdyni. Nie musicie się wstydzić i za każdym razem odnosić i porównywać do Gdańska.
PRoblem w tym,że...
dzielnice te istnieją do dzisiaj,a miasto woli kupować kotary,budować 2 pasmowe drogi i remontować skrzyżowania za grube dziesiątki milionów,zamiast zająć się problemem,który nie przystoi miastu XXI wieku.
Stosunkowo niedużym kosztem można by doprowadzić owe dzielnice do "normalności". Niestety,w UM chyba myślą,że skoro postawią nowy plac zabaw na Zamenhofa,to już wystarczy inwestycji w te rejony na kolejne 10 lat...przecież trzeba się skupić na "swoich" okolicach bardziej,póki jest się "przy korycie"...
Stosunkowo niedużym kosztem można by doprowadzić owe dzielnice do "normalności". Niestety,w UM chyba myślą,że skoro postawią nowy plac zabaw na Zamenhofa,to już wystarczy inwestycji w te rejony na kolejne 10 lat...przecież trzeba się skupić na "swoich" okolicach bardziej,póki jest się "przy korycie"...
WSPOMNIENIE
Przez wiele lat mieszkałem w Gdyni i, przez jakiś czas, chodziłem do tej samej szkoły podstawowej, co część moich kolegów z opisywanego w artykule Meksyku i okolic. Przypominam sobie, że czterdzieści-trzydzieści lat temu nie była to jeszcze okolica słynąca z nadmiernego spokoju, ale nie mogę też powiedzieć, aby była to kraina wiecznie "latających scyzoryków". Odnoszę wrażenie, że dzisiejsze centralne dzielnice Trójmiasta pod względem bezpieczeństwa są gorsze. A jeżeli chodzi o wymieniane przy okazji powyższego artykułu patologie społeczne, to, biorąc pod uwagę moje doświadczenia życiowe, twierdzę, że nie było ich w takich środowiskach więcej, niż w obecnych środowiskach mieniących się za prestiżowe. Jak już wyżej ktoś zauważył, status społeczny i materialny bogatszych mieszkańców oraz czarujący wygląd nowych bogatych dzielnic nie świadczy o tym, że patologia jest tam mniejsza, a jest tylko ładniej "polukrowana".
Chyba autorzy popełniają błąd ahistoryczności
Ludzie nie oszukujmy się, Państwo Polskie ledwo co odzyskało niepodległość i było biedne, ludność polska była w tym czasie także społeczeństwem biednym, a Gdynia do 1926 roku była wioską, więc pisanie o dzielnicach biedy jest chyba nadużyciem, bo ten stan był w tamtym czasie normą a nie biedą. Tak wtedy wyglądało życie codzienne. Jak można było przez 5-6 lat miejskości Gdyni wykształcić biedne i bogate dzielnice. Sami wiecie, że miasto powstawało przez napływ ludności z kraju i przez włączanie kolejnych wiosek okolicznych do miasta. Nie postrzegajmy historii z dzisiejszej perspektywy.
ludzie nie ma co na siebie najeżdżać
akurat i Gdynia i Gdańsk mają swoje "miejsca wstydu" więc te wzajemne pojazdy są śmieszne.Jeżeli chodzi o Gdynie mam nadzieję,że Szczurek i jego ferajna zaczną coś robić z okolicami dworca Gdynia Główna bo to jest katastrofa i trzeci świat
(międzytorze,Jana z Kolna i okolice).
(międzytorze,Jana z Kolna i okolice).
gdynia moje miasto
powiem tak wychowałem sie na takim osiedlu.nawet nie wiedziałem że nazywany jest pekinem.teraz jestem adwokatem i jakoś nie można mnie nazwać patolem.może niektórzy nie wiedzą ale w latach 60 tych czekało się na swe upragnine ''M'' nawet i 20 lat.tak że poniekąd życie zmuszało ludzi do zamieszkiwania w takich miejscach.znam ludzi którzy tam nadal mieszkaja i mają sie świetnie,lepiej niż coniektórzy z tych apartamentów HOSSY,INWEST KOMFORTU itp. POZDRAWIAM MIESZKANCÓW BYŁEJ KOMUNY PARYSKIEJ....
czytajac wasze wypowiedzi zgadzam sie ze wiele miejsc w gdynii czy ogolnie w trojmiescie jest w zaplakanym stanie ale wystarczy sobie przypomniec jak gdynia zmienila sie od 89 r. gdynia JEST NAPRAWDE PIEWKNYM MIASTEM NIE CHCE UZYC SLOWA ZE NAJPIEKNIEJSZA W POLSCE ALE MOZLIWE ZE WLASNIE TAK JEST....A CZYTAJAC ZE NP.NA ABRAHAMA ,BEMA , SA KRZYWE CHODNIKI ITP. CHCIALEM WAM POWIEDZIEC ZE TO NORMALNE W DUZYCH MIASTACH ZE INWESTUJE SIE TYLKO W GLOWNIEJSZE ULICE CZY MIEJSCA.. TAK SIE SKLADA ZE BYLEM KILKA RAZY W NOWYM YORKU I GDYNIA W POROWNANIU DO NY JEST PIEKNA I CZYSTA!!!!! NOWY YORK JAK ZRESZTA CALA AMERYKA JEST PIEKNA NA FILMACH I NA POCZTOWKACH PO POKAZUJE PIEKNE MIEJSCA... NP W NY PIEKNIE JEST NA WALL STR. ALE NP. SLYNNY BRODWAY WYGLADA GORZEJ NIZ MORSKA CZY SLASKA....WIEC NIE CZEPIAJCIE SIE ....BO MIESZKAMY W NAJPIEKNIEJSZYM REJONIE POLSKI!!!!!!!!
meksyk
tam się wychowałem nie ma chodników "asfalt" czasem na spacerze ale ludzie to jedna zgrana elita . wiec znajdzcie mi taka zgrana społeczność . 1/3 złodzieje 1/3 ludzie naduzywajacy alkochol 1/3 uzywki ale kazdy swojego broni .plicja w pojedynke nie przyjezdza a nie musi radzimy sobie sami i sprawiedliwość jest w naszych rękach . A.K 1985r
Gynia, jakiej nie widzimy...
W centrum Gdyni nadal jest podobnych miejsc i patogennej społeczności, tylko tego nie widać na pierwszy rzut okiem - rozmywa się to w tłumie...ale to jest: od przeszło 4-lat pracuję w samym centrum tego miasta, mieszkając gdzie indziej. Najgorzej jak podjeżdżają do mnie bliscy w trakcie pracy i mówią: uszczypnij mnie, to naprawdę jest centrum gdyni? Miasto się rozrasta, deweloperka kwitnie i napełnia brzuchy - Panie S. - proszę pamiętać, jak serce jest w złej kondycji to pada cały organizm :(