Widok
>Taka kobieta, która oferuje takie rzeczy, szuka miłości a nie faceta na jedną noc.
Następna!
Skąd wy się bierzecie?
Pogódźcie się wreszcie z tym, że kobiety też szukają facetów na jedną noc.
Wcale nie jesteście takimi aniołkami, a my takimi draniami.
>A facet, który zamiast prostytutki wybiera taka kobietę, jest zwyczajnym pasożytem, który chce zaspokoić swoje potrzeby.
Dziwne, że gdy płcie są odwrócone, to kobieta nie jest pasożytem - wciąż jest aniołkiem, a facet jak zawsze jest zły.
I lepiej zastanówcie się dobrze nad swoim podejściem do innych.
Mizoandryczki nigdy nie kończą dobrze.
>Więc lepiej żeby skorzystał z usług prostytutki i zapłacił za to. Wtedy układ jest czysty. Nic w tym zdrożnego.
Gratuluje poglądów.
Mnie szkoda słów.
Następna!
Skąd wy się bierzecie?
Pogódźcie się wreszcie z tym, że kobiety też szukają facetów na jedną noc.
Wcale nie jesteście takimi aniołkami, a my takimi draniami.
>A facet, który zamiast prostytutki wybiera taka kobietę, jest zwyczajnym pasożytem, który chce zaspokoić swoje potrzeby.
Dziwne, że gdy płcie są odwrócone, to kobieta nie jest pasożytem - wciąż jest aniołkiem, a facet jak zawsze jest zły.
I lepiej zastanówcie się dobrze nad swoim podejściem do innych.
Mizoandryczki nigdy nie kończą dobrze.
>Więc lepiej żeby skorzystał z usług prostytutki i zapłacił za to. Wtedy układ jest czysty. Nic w tym zdrożnego.
Gratuluje poglądów.
Mnie szkoda słów.
>Następna!
Skąd wy się bierzecie?
Kłapouchy, co to za uogólnienia? Uspokój się. Wrzuciłeś wszystkie kobiety do jednego worka? Skąd możesz wiedzieć jak myślimy? Na czym opierasz swoją wiedzę? Na opowiadaniach koleżanek? Przyjaciółek, kochanek?
Powiem Ci jedno, jak kobieta chce przelecieć faceta, to na pewno nie sprowadza sobie go sobie na chatę, nie gotuje mu obiadków i kolacji. Uwierz mi. Kobieta, która tak robi chce również miłości, nie tylko bzykania. Za duże jest ryzyko, że facet nie będzie chciał się od niej odczepić. Będzie znał jej adres itd. Takie rzeczy robi się na bezpiecznym gruncie, z którego zawsze można zwiać.
>Pogódźcie się wreszcie z tym, że kobiety też szukają facetów na jedną noc.
Są, pełno ich jest! Nikt tego nie neguje.
>Wcale nie jesteście takimi aniołkami, a my takimi draniami.
A ktoś tak powiedział? Była mowa o konkretnych przypadkach, o osobach, które chcą zaspokoić swoje potrzeby.
>Mizoandryczki nigdy nie kończą dobrze.
No ja poczułam się urażona, wybacz....
>Gratuluje poglądów.
Jest popyt jest podaż. Sam to napisałeś.
Skąd wy się bierzecie?
Kłapouchy, co to za uogólnienia? Uspokój się. Wrzuciłeś wszystkie kobiety do jednego worka? Skąd możesz wiedzieć jak myślimy? Na czym opierasz swoją wiedzę? Na opowiadaniach koleżanek? Przyjaciółek, kochanek?
Powiem Ci jedno, jak kobieta chce przelecieć faceta, to na pewno nie sprowadza sobie go sobie na chatę, nie gotuje mu obiadków i kolacji. Uwierz mi. Kobieta, która tak robi chce również miłości, nie tylko bzykania. Za duże jest ryzyko, że facet nie będzie chciał się od niej odczepić. Będzie znał jej adres itd. Takie rzeczy robi się na bezpiecznym gruncie, z którego zawsze można zwiać.
>Pogódźcie się wreszcie z tym, że kobiety też szukają facetów na jedną noc.
Są, pełno ich jest! Nikt tego nie neguje.
>Wcale nie jesteście takimi aniołkami, a my takimi draniami.
A ktoś tak powiedział? Była mowa o konkretnych przypadkach, o osobach, które chcą zaspokoić swoje potrzeby.
>Mizoandryczki nigdy nie kończą dobrze.
No ja poczułam się urażona, wybacz....
>Gratuluje poglądów.
Jest popyt jest podaż. Sam to napisałeś.
>Kłapouchy, co to za uogólnienia? Uspokój się. Wrzuciłeś wszystkie kobiety do jednego worka? Skąd możesz wiedzieć jak myślimy? Na czym opierasz swoją wiedzę? Na opowiadaniach koleżanek? Przyjaciółek, kochanek?
Napisałem "następna" a nie "wszystkie" - po raz kolejny, i w ten sam sposób, nadinterpretujesz moje słowa.
A "następna", bo zaczęłaś pisać jak isztar, która zalewa to forum niechęcią do mężczyzn, jak tylko ma okazję (lub może sobie ją stworzyć - co w jej przypadku nie jest trudne).
>Powiem Ci jedno, jak kobieta chce przelecieć faceta, to na pewno nie sprowadza sobie go sobie na chatę, nie gotuje mu obiadków i kolacji.
Robią tak.
Nauczyły się tego od mężczyzn.
To dobry sposób na uwiedzenie "przez żołądek do serca".
>Uwierz mi. Kobieta, która tak robi chce również miłości, nie tylko bzykania.
Chce tego czego chce.
Twoje uogólnienie zaś jest przykładem robienia z kobiet aniołków.
>Za duże jest ryzyko, że facet nie będzie chciał się od niej odczepić. Będzie znał jej adres itd.
Ryzyko takie same jak w każdej innej sytuacji.
Jak się trafi na świra, to niezależnie od okoliczności on i tak znajdzie sobie adres.
Reszta się odczepi, bo "tego kwiatu jest pół światu".
A szukająca szuka takiego, który wie o co chodzi.
Zresztą ryzyko jest takie same, jak ma facet zapraszając kobietę na kolację do siebie.
>Takie rzeczy robi się na bezpiecznym gruncie, z którego zawsze można zwiać.
W zaludnionym miejscu publicznym?:D
Nie sądzę, by pójście do faceta czy do hotelu było bardziej bezpieczne niż własny dom.
>A ktoś tak powiedział? Była mowa o konkretnych przypadkach, o osobach, które chcą zaspokoić swoje potrzeby.
Ty i isztar.
Rzeczywiście była o tym mowa, a Ty uznałaś, że taka kobieta (która chce tylko zaspokoić potrzeby) szuka miłości, a facet który daje się zaprosić na obiad to pasożyt.
>No ja poczułam się urażona, wybacz....
Byłem zapraszany na kolację, której celem było zaciągnięcie mnie do łóżka, i znam przynajmniej kilkunastu mężczyzn, którzy mięli takie doświadczenia.
Ty nazwałaś pasożytami mnie, moich znajomych i wszystkich innych, którzy dadzą się zaciągnąć do łóżka przez nowoczesne kobiety - które wiedzą czego chcą i do tego dążą.
Takie sytuację zdarzają się dość często i będą coraz częściej - bo w tym kierunku idzie świat (wyzwolenie kobiet).
Więc właściwie pojechałaś po wszystkich mężczyznach.
A później wychwalałaś prostytucję.
Dałaś też do zrozumienia, że właściwym jest, że facet zaprasza kobietę na kolację i pójdzie z nią do łóżka, ale właściwszym od odwrotnej sytuacji jest prostytucja, bo to uczciwy układ.
Czyli, że kobieta musi dostawać jakąś gratyfikację za seks (chociaż w postaci tego obiadu).
W moim mniemaniu sprowadziłaś wszystkie kobiety do roli prostytutek i pojechałaś po facetach, którzy tak nie myślą i godzą się być uwodzonymi przez kobiety.
Poczułaś się urażona?
A pomyślałaś o innych?
Napisałem "następna" a nie "wszystkie" - po raz kolejny, i w ten sam sposób, nadinterpretujesz moje słowa.
A "następna", bo zaczęłaś pisać jak isztar, która zalewa to forum niechęcią do mężczyzn, jak tylko ma okazję (lub może sobie ją stworzyć - co w jej przypadku nie jest trudne).
>Powiem Ci jedno, jak kobieta chce przelecieć faceta, to na pewno nie sprowadza sobie go sobie na chatę, nie gotuje mu obiadków i kolacji.
Robią tak.
Nauczyły się tego od mężczyzn.
To dobry sposób na uwiedzenie "przez żołądek do serca".
>Uwierz mi. Kobieta, która tak robi chce również miłości, nie tylko bzykania.
Chce tego czego chce.
Twoje uogólnienie zaś jest przykładem robienia z kobiet aniołków.
>Za duże jest ryzyko, że facet nie będzie chciał się od niej odczepić. Będzie znał jej adres itd.
Ryzyko takie same jak w każdej innej sytuacji.
Jak się trafi na świra, to niezależnie od okoliczności on i tak znajdzie sobie adres.
Reszta się odczepi, bo "tego kwiatu jest pół światu".
A szukająca szuka takiego, który wie o co chodzi.
Zresztą ryzyko jest takie same, jak ma facet zapraszając kobietę na kolację do siebie.
>Takie rzeczy robi się na bezpiecznym gruncie, z którego zawsze można zwiać.
W zaludnionym miejscu publicznym?:D
Nie sądzę, by pójście do faceta czy do hotelu było bardziej bezpieczne niż własny dom.
>A ktoś tak powiedział? Była mowa o konkretnych przypadkach, o osobach, które chcą zaspokoić swoje potrzeby.
Ty i isztar.
Rzeczywiście była o tym mowa, a Ty uznałaś, że taka kobieta (która chce tylko zaspokoić potrzeby) szuka miłości, a facet który daje się zaprosić na obiad to pasożyt.
>No ja poczułam się urażona, wybacz....
Byłem zapraszany na kolację, której celem było zaciągnięcie mnie do łóżka, i znam przynajmniej kilkunastu mężczyzn, którzy mięli takie doświadczenia.
Ty nazwałaś pasożytami mnie, moich znajomych i wszystkich innych, którzy dadzą się zaciągnąć do łóżka przez nowoczesne kobiety - które wiedzą czego chcą i do tego dążą.
Takie sytuację zdarzają się dość często i będą coraz częściej - bo w tym kierunku idzie świat (wyzwolenie kobiet).
Więc właściwie pojechałaś po wszystkich mężczyznach.
A później wychwalałaś prostytucję.
Dałaś też do zrozumienia, że właściwym jest, że facet zaprasza kobietę na kolację i pójdzie z nią do łóżka, ale właściwszym od odwrotnej sytuacji jest prostytucja, bo to uczciwy układ.
Czyli, że kobieta musi dostawać jakąś gratyfikację za seks (chociaż w postaci tego obiadu).
W moim mniemaniu sprowadziłaś wszystkie kobiety do roli prostytutek i pojechałaś po facetach, którzy tak nie myślą i godzą się być uwodzonymi przez kobiety.
Poczułaś się urażona?
A pomyślałaś o innych?
Mężczyźni, niezależnie od strony po której się znajdują, nie mają w naturze narzekania na swój los i zwalania winy na kobiety.
"Bezwstydne" - w bardzo pozytywnym sensie:)
Inni je nazywają nowoczesnymi, otwartymi... lub singielkami.
Inka, niechęć do kobiecej kokieterii zmienia człowieka (niezależnie od płci) w psa ogrodnika.
A Kłapouchy, jak każdy zdrowy osobnik w wieku rozrodczym, broni się lub ulega w zależności od okoliczności:)
"Bezwstydne" - w bardzo pozytywnym sensie:)
Inni je nazywają nowoczesnymi, otwartymi... lub singielkami.
Inka, niechęć do kobiecej kokieterii zmienia człowieka (niezależnie od płci) w psa ogrodnika.
A Kłapouchy, jak każdy zdrowy osobnik w wieku rozrodczym, broni się lub ulega w zależności od okoliczności:)
A zaproszenie do siebie w wiadomym celu bez ugotowania obiadu?
Lub zaproszenie w celu ugotowania obiadu i akceptacją, że będzie deser i Deser?
Lub zaproszenie w celu ugotowania obiadu?
Tak mnie ciekawi, co jest kluczowym czynnikiem; seks czy obiad?:)
Może z Ciebie bardziej quirkyalone niż singielka.
Singielki korzystając z życia uwzględniają również i seks.
Lub zaproszenie w celu ugotowania obiadu i akceptacją, że będzie deser i Deser?
Lub zaproszenie w celu ugotowania obiadu?
Tak mnie ciekawi, co jest kluczowym czynnikiem; seks czy obiad?:)
Może z Ciebie bardziej quirkyalone niż singielka.
Singielki korzystając z życia uwzględniają również i seks.
Vi...Kłapouchemu wyjście do kina czy na kawę chyba kojarzy się jednoznacznie;)jak to się mówi? "głodnemu chleb na myśli";)
Singielka to wg teorii Kłapouchego to wyzwolona kobieta,która czyha na biednych,zagubionych osobników płci męskiej w jednym ,wiadomym celu;)jakież występne te nowoczesne kobiety;)!!!
Singielka to wg teorii Kłapouchego to wyzwolona kobieta,która czyha na biednych,zagubionych osobników płci męskiej w jednym ,wiadomym celu;)jakież występne te nowoczesne kobiety;)!!!
Nie zapraszam do siebie w celu ugotowania obiadu bo nie umiem i nie lubię gotować, ta droga odpada ;)
Quirkyalone, nie znałam tego określenia, zawsze czegoś nowego można się nauczyć na Forum :) Może i jest we mnie trochę z tej osobowości, odjechana samotna zawsze brzmi lepiej niż stara panna ;)
A Ty Inka uważaj, jak następnym razem pójdziemy do kina ;)
Quirkyalone, nie znałam tego określenia, zawsze czegoś nowego można się nauczyć na Forum :) Może i jest we mnie trochę z tej osobowości, odjechana samotna zawsze brzmi lepiej niż stara panna ;)
A Ty Inka uważaj, jak następnym razem pójdziemy do kina ;)