Widok
może i nie krzyczy ale i nie leczy 5 minut na pacjenta to trochę mało poszłam ze wszystkimi badaniami + usg tarczycy, które wykazało guz 4,5 cm chciałam biopsje i skierowanie na operacje. zapytał tylko o kwitek z kasy czy zapłaciłam 120zł ,kazał zapisać się na biopsje następne 120 zł biopsje , wyników nie oddają musisz iść do Pana doktora , który znowu pyta czy została opłacona wizyta 120 zł praktycznie nie pyta nawet jak się czujesz bo to przecież nieważne byle tylko doczłapać się do kasy i opłacić wizytę, jak zapłaciłaś to to znaczy dobrze jest i po co pytać- twój czas już i tak minął. Jak chcesz o coś zapytać i już otwierasz usta - on wstaje i swoją osobą wyprowadza intruza ( po zapłaceniu należności nie jesteś pacjentem tylko intruzem) do drzwi. żeby mi tak nie zależało na czasie operacji to nie poszła bym do niego. Jestem po operacji i poszukałam innego lekarza. NIE PORADZAM nawet jak masz za dużo pieniędzy to lepiej dać innym.
To zmień lekarza, naprawdę nie jest tak, że nie ma do kogo pójść. Ci najbardziej oblegani faktycznie nie przyjmują już nowych, ale jest ich może 10-ciu, a spośród pozostałych można wybrać kogoś, do kogo warto chodzić i płacić.
Nie wyobrażam sobie, by płacić 120 zł za wypisanie recepty - weź zaświadczenie od endo, że potrzebujesz brać Euthyrox i rodzinny Ci wypisze za darmo.
Moja endo (jedna z tych obleganych) poświęca 20-30min na pacjenta, a jak trzeba to i więcej, sama wiele tłumaczy, zwraca uwagę na różne wyniki, nie tylko tarczycowe, można do niej zadzwonić, jak jest jakiś problem, zapytać o wszystko.
Nie wyobrażam sobie, by płacić 120 zł za wypisanie recepty - weź zaświadczenie od endo, że potrzebujesz brać Euthyrox i rodzinny Ci wypisze za darmo.
Moja endo (jedna z tych obleganych) poświęca 20-30min na pacjenta, a jak trzeba to i więcej, sama wiele tłumaczy, zwraca uwagę na różne wyniki, nie tylko tarczycowe, można do niej zadzwonić, jak jest jakiś problem, zapytać o wszystko.
Ja jestem pod opieką Dr Rzepiak już od praktycznie dwóch lat. Generalnie niby mam wyregulowane hormony, chodzę tylko po receptę, ale co mi się nie podoba w tych wizytach, to fakt, że jak sama się o coś nie zapytam, to nie uzyskam żadnych informacji na temat choroby. Pani Rzepiak jest mało rozmowna, nie udziela jakichś porad itp. Ostatnio jak zapytałam co poradziła by na nadal wypadające włosy (bo lecą mi cały czas i nie widzę poprawy mimo zażywania leków), powiedziała, żebym kupiła jakiś suplement... Wizyta trwa 5-7min, a płaci się 120zł. Oczekiwałabym jednak czegoś więcej od lekarza. Ale kolejki do dobrych specjalistów są niestety za długie lub w ogóle ci lekarze już nie przyjmują nowych pacjentów. No i więcej się dowiaduję z internetu na temat choroby niż od lekarza, a tak chyba nie powinno być. Ale taką mamy służbę zdrowia. Nie wiem po co opłacamy składki na NFZ skoro za wszystko trzeba płacić i to słone pieniądze.
Jestem pod stałą kontrolą dr. Rzepiak i nie rozumiem skąd tyle złych opinii na jej temat.
Moja historia:
Wszystkie objawy nadczynności: wypadanie włosów, łamliwe paznokcie, sucha skóra, kołatanie serca, ciężkie oddychanie, drętwienie kończyn, okropne bóle głowy itd...
Lekarka pierwszego kontaktu stwierdziła nadciśnienie (po jednorazowym badaniu ciśnieniomierzem) i przypisała tabletki, na serce również przypisała tabletki a,że TSH wyszło w normie, uznała, ze z tarczycą jest ok.
Skierowała mnie do neurologa ze względu na drętwienia kończyn. Neurolożka spojrzała na moją szyję i zaleciła badanie USG tarczycy.
W badaniu wyszło trzykrotne jej powiększenie do środka (dlatego z zewnątrz nie było nic widać), dwa 2centymetrowe guzy na każdym płacie plus kilka mniejszych, ucisk na tchawicę i przesuniecie krtani.
Rezonans kręgosłupa wykazał przyczynę drętwienia kończyn.
Miałam też potworny kaszel z odruchami wymiotnymi, z którym męczyłam sie przez kilkanaście miesięcy. Mimo, ze lekarce alarmowałam ten niepokojący stan, ona zorientowała się dopiero po roku, ze to od tabletek na nadciśnienie a nie od tarczycy.
Trafiłam do dr. Rzepiak i mogę z całą pewnością stwierdzić, że mnie wyleczyła.
Tarczycę usunęłam rok temu, czuję się fantastycznie i jestem pod jej stałą kontrolą. Poleciła mi dr. Macieja Śledzińskiego na Akademii i dzisiaj można powiedzieć, ze NIE MAM blizny (ledwo widoczna malutka kreseczka).
Kołatanie serca jednak po operacji nie ustąpiło, ale dr. Rzepiak stwierdziła, ze to nie od tarczycy - z resztą słusznie! Kardiolog mnie przebadał i stwierdził (o czym również wspomniała dr. Rzepiak), że mam nerwicę lekową... (w międzyczasie nagle zmarła moja mama i bardzo to emocjonalnie przeżyłam) a z moim sercem i ciśnieniem jest wszystko w porządku.
No wiec jak to pan kardiolog powiedział to... przeszły mi wszystkie dolegliwości ;)
Po operacji wycięcia tarczycy badanie krwi wykazało podwyższone trójglicerydy. Lekarka od razu przypisała jakieś leki (mimo, że cholesterol był w normie). Dr. Rzepiak wyjaśnia, ze to normalne po operacji, ponieważ mój organizm "odkłada" energię po wycięciu tarczycy. Zabroniła brać jakiekolwiek tabletki, ponieważ mój organizm musiał samodzielnie nauczyć sie funkcjonować bez tarczycy. I miała rację, bo miesiąc później wyniki były w normie.
reasumując:
Lekarz z przychodni faszerowała mnie czym popadło i mogło to sie dla mnie źle skończyć.
Dzięki dr Rzepiak dzisiaj biorę tylko eutyrox i wapń i czuję się fantastycznie!!! :)))
Moja historia:
Wszystkie objawy nadczynności: wypadanie włosów, łamliwe paznokcie, sucha skóra, kołatanie serca, ciężkie oddychanie, drętwienie kończyn, okropne bóle głowy itd...
Lekarka pierwszego kontaktu stwierdziła nadciśnienie (po jednorazowym badaniu ciśnieniomierzem) i przypisała tabletki, na serce również przypisała tabletki a,że TSH wyszło w normie, uznała, ze z tarczycą jest ok.
Skierowała mnie do neurologa ze względu na drętwienia kończyn. Neurolożka spojrzała na moją szyję i zaleciła badanie USG tarczycy.
W badaniu wyszło trzykrotne jej powiększenie do środka (dlatego z zewnątrz nie było nic widać), dwa 2centymetrowe guzy na każdym płacie plus kilka mniejszych, ucisk na tchawicę i przesuniecie krtani.
Rezonans kręgosłupa wykazał przyczynę drętwienia kończyn.
Miałam też potworny kaszel z odruchami wymiotnymi, z którym męczyłam sie przez kilkanaście miesięcy. Mimo, ze lekarce alarmowałam ten niepokojący stan, ona zorientowała się dopiero po roku, ze to od tabletek na nadciśnienie a nie od tarczycy.
Trafiłam do dr. Rzepiak i mogę z całą pewnością stwierdzić, że mnie wyleczyła.
Tarczycę usunęłam rok temu, czuję się fantastycznie i jestem pod jej stałą kontrolą. Poleciła mi dr. Macieja Śledzińskiego na Akademii i dzisiaj można powiedzieć, ze NIE MAM blizny (ledwo widoczna malutka kreseczka).
Kołatanie serca jednak po operacji nie ustąpiło, ale dr. Rzepiak stwierdziła, ze to nie od tarczycy - z resztą słusznie! Kardiolog mnie przebadał i stwierdził (o czym również wspomniała dr. Rzepiak), że mam nerwicę lekową... (w międzyczasie nagle zmarła moja mama i bardzo to emocjonalnie przeżyłam) a z moim sercem i ciśnieniem jest wszystko w porządku.
No wiec jak to pan kardiolog powiedział to... przeszły mi wszystkie dolegliwości ;)
Po operacji wycięcia tarczycy badanie krwi wykazało podwyższone trójglicerydy. Lekarka od razu przypisała jakieś leki (mimo, że cholesterol był w normie). Dr. Rzepiak wyjaśnia, ze to normalne po operacji, ponieważ mój organizm "odkłada" energię po wycięciu tarczycy. Zabroniła brać jakiekolwiek tabletki, ponieważ mój organizm musiał samodzielnie nauczyć sie funkcjonować bez tarczycy. I miała rację, bo miesiąc później wyniki były w normie.
reasumując:
Lekarz z przychodni faszerowała mnie czym popadło i mogło to sie dla mnie źle skończyć.
Dzięki dr Rzepiak dzisiaj biorę tylko eutyrox i wapń i czuję się fantastycznie!!! :)))
Potwierdzam. Chodzę do Tyrkin tylko dlatego, że mam blisko. Wizyta 5-7 min to i tak udało Ci się długo :). Umawiam się na 7 rano, żeby zdążyć przed pracą, a już o tej godzinie są godzinne spóźnienia. Pani przyjmuje - nie wiem - czy swoje koleżanki, czy po prosty już długoletnie pacjentki, które potrafią siedzieć godzinę. Pani niby sympatyczna, ale dla mnie ciężka do dogadania się. Hormony mam uregulowane, czuję się dobrze, chodzę tam tylko po receptę, więc nie zmieniam.