Widok
Taniec życzeń
Nikt nie wie jak długo już tańczymy, huk bębnów zagłusza myśli. Odbija sie od mojego seraca głowy ramion .Wir. nie myślimy tańczymy jesteśmy jesteśmy i tanczymy. Nie ciesz sie i nie smuć tańcz wir porywa mnie i współtowarzyszy kto tak krzyczy?? tak to Jagombo. Dżungla marzeń i pragnień wokoło. Zaśpewajmy to raz jeszcze.
Brzeg rzeki kongo
Kiedy wieczorem dotarliśmy nad brzeg Kongo ze zmęczenia siedliśmy w bezruchu. Wtedy Wódź wstał i rozpocząl historię o Wewnętrznej światyni Nadziei. Bo wiecie przecież, że nawet słaby Kaonko, któremy spalili szałas i pobili miał głęboko wewnętrzną światynię nadzieji, w której paliło się zawsze świtełko jasne jak ognisko z wysuszonych liści palmy. Szkoda tylko, że Kaonko nie jest już wśród nas .
...Opowiadam Ci...Tobie,ktora nie slyszysz...Im opowiadam...
"...Spotykamy się w domu. Chcesz,
Żebym opowiedział ci to, czego
Nie da się opowiedzieć.
Rozstaliśmy się rano.
Padał zimny deszcz -tak, jakby
Padał od początku świata, teraz i na zawsze.
Przeczytałem w gazecie, że niebawem
Będzie lepiej i niemal w to uwierzyłem.
Potem w pracy pracowaliśmy usilnie, aby
Dojść do wniosku, że niczego
Nie da się zrobić.
Spotkałem znajomego, który ma kłopoty
Erotyczne i wywodzi je
Z metafizyki. Rozmawialiśmy o tym.
Kilka minut po drugiej, zapewne pod wpływem
Tamtej rozmowy, usiłowałem sobie przypomnieć
Jak miała na imię dziewczyna
O nieszczęśliwej twarzy. Zapomniałem. Pamiętałem tylko
Konwulsyjne ruchy jej szczupłych bioder.
Kwadrans przed trzecią zadzwonił z zaświatów
Mój przyjaciel i zaproponował,
Żebyśmy poszli do kina. Za życia
Lubił tylko westerny i gangsterskie filmy,
W których nie musiała triumfować sprawiedliwość.
Teraz zapraszał na Bergmana.
Kilka chwil później zwątpiłem
W sens istnienia. Zwątpiłem mocniej
Niż przedwczoraj, ale słabiej niż
W ubiegłą sobotę.
Wracałem autobusem, ustąpiłem miejsca
Staruszce. Była antypatyczna. Znienawidziłem
Ją w tej samej sekundzie.
I teraz milczę, bo nie wiem,
Jak ci to opowiedzieć.
Lepiej pomilcz ze mną."
(M.W.)
Żebym opowiedział ci to, czego
Nie da się opowiedzieć.
Rozstaliśmy się rano.
Padał zimny deszcz -tak, jakby
Padał od początku świata, teraz i na zawsze.
Przeczytałem w gazecie, że niebawem
Będzie lepiej i niemal w to uwierzyłem.
Potem w pracy pracowaliśmy usilnie, aby
Dojść do wniosku, że niczego
Nie da się zrobić.
Spotkałem znajomego, który ma kłopoty
Erotyczne i wywodzi je
Z metafizyki. Rozmawialiśmy o tym.
Kilka minut po drugiej, zapewne pod wpływem
Tamtej rozmowy, usiłowałem sobie przypomnieć
Jak miała na imię dziewczyna
O nieszczęśliwej twarzy. Zapomniałem. Pamiętałem tylko
Konwulsyjne ruchy jej szczupłych bioder.
Kwadrans przed trzecią zadzwonił z zaświatów
Mój przyjaciel i zaproponował,
Żebyśmy poszli do kina. Za życia
Lubił tylko westerny i gangsterskie filmy,
W których nie musiała triumfować sprawiedliwość.
Teraz zapraszał na Bergmana.
Kilka chwil później zwątpiłem
W sens istnienia. Zwątpiłem mocniej
Niż przedwczoraj, ale słabiej niż
W ubiegłą sobotę.
Wracałem autobusem, ustąpiłem miejsca
Staruszce. Była antypatyczna. Znienawidziłem
Ją w tej samej sekundzie.
I teraz milczę, bo nie wiem,
Jak ci to opowiedzieć.
Lepiej pomilcz ze mną."
(M.W.)