Widok
Gdzie się podziały trzepaki?
Opinie do artykułu: Gdzie się podziały trzepaki?.
Nasze dzieci są wychuchane. Wozimy je do szkół, odprowadzamy na zajęcia, organizujemy zabawy z kolegami z klasy, zabieramy na wycieczki i dbamy o to, by niczego im nie zabrakło. Dlaczego więc z rozrzewnieniem wspominamy czasy własnego dzieciństwa, gdy umorusani wisieliśmy głową w dół na trzepaku, a wokół szyi "majtał się" nam zawieszony na wstążce klucz?Nauczyłam się jeździć na rowerze w wieku sześciu lat. Rower był zdezelowany, nie miał opon, a ja zaliczyłam upadek, solidnie rozbijając ...
Nasze dzieci są wychuchane. Wozimy je do szkół, odprowadzamy na zajęcia, organizujemy zabawy z kolegami z klasy, zabieramy na wycieczki i dbamy o to, by niczego im nie zabrakło. Dlaczego więc z rozrzewnieniem wspominamy czasy własnego dzieciństwa, gdy umorusani wisieliśmy głową w dół na trzepaku, a wokół szyi "majtał się" nam zawieszony na wstążce klucz?Nauczyłam się jeździć na rowerze w wieku sześciu lat. Rower był zdezelowany, nie miał opon, a ja zaliczyłam upadek, solidnie rozbijając ...
:) Trzepaki odeszly wraz z socjalistyczna epoka dywanowa czyli moda na dywany :)
Mysle ze trzepaki byly potrzeba epoki dywanowej :) byly dywany to i byly miejsca ich '' trzepania '' ! dywany wyszly z mody to i trzepaki zanikaja bo wykladzin sie nie '' trzepie ''. Jest tu oczywiscie jeszcze inny aspekt istnienia tzw. trzepakow i to byl ich piekny sens gdyz stawaly sie miejscem spotkan , przeroznych akrobacji i cwiczen bo sluzyly doskonale jako przyrzad do cwiczen sportowych gdyz nawet '' nudne '' siedzenie na trzepaku sprzyjalo wykonywaniu przeroznych ewolucji z glowa w dół :) a najfajniejsza funcja '' trzepaka '' byla jego funkcja jako miejsce milosnych randek z podworkowymi pieknosciami :) i to bylo piekne . Trzepak byl jakims punktem zbornym i bez zastanowienia sie kiedys jak sie chciano umawiac to z automatu na pytanie '' ;; gdzie sie spotkamy ? ,,odpowiadalo sie pieknosci blokowej !..Spotkamy sie przy Trzepaku '' . To byl super punkt do spotkan oraz miejsce romantyczne :). Dzis mlodziez tego nie zrozumie ze kiedys zylo sie spotkaniami , randkami , zabawami , i ogolnie byciem na podworku i przy wlasnie trzepaku . Podworko i Trzepak to bylo kiedys centrum swiata i tam byly podroze na koniec swiata i wspaniale dyskusje jak przygotowac kapsle do gry w kapsle :) lub jak przyozdobic rower bibula kolorowa aby byl szal w czasie jazdy ! . Brak dzis tego wlasnie romantyzmu trzepakowego ktory ksztaltowal mlodych ludzi w samodzielnym wymyslaniu zabaw ktore mialy zagospodarowac czas wolny a fantazja wtedy zastepowala komputery lepiej niz wszelkie wspolczesne dobra technologiczne............ I LOVE TRZEPAK :)
Na Przymorzu są place zabaw, bloki stoją w przyzwoitej odległości od siebie, blisko do sklepików (koło mojego bloku są dwa małe
-na nowych "rozwiniętych" osiedlach, okno zagląda w okno z innego bloku,
brak placu dla dzieci,
daleko do przedszkoli, szkół, przychodni,
czasem postawią jakąś drewniana zjeżdżalnię - brzydactwo i drzazgę można zaliczyć, bo wykonawstwo pozostawia do życzenia
brak placu dla dzieci,
daleko do przedszkoli, szkół, przychodni,
czasem postawią jakąś drewniana zjeżdżalnię - brzydactwo i drzazgę można zaliczyć, bo wykonawstwo pozostawia do życzenia
widac, ze nie byles na nowych osiedlach:) Nie wiem czy dasz wiare, ale mamy tu kilka placy zabaw dobrze wyposazonych, do przychodni, przedszkolu 5 minut jazdy autem, na piechote z 20 minut, a poza tym brak betonowego krajobrazu:) Sasiad nie widzi ze swojego okna co porabiam, bo blok jest wystarczajaco daleko, sklepow pod nosem mam 8, w tym Biedronke. Do centrum tyle samo co ty z Przymorza:)
podwórko
Grało się w sznura, w dwa ognie, lazilo po drzewach, robiło się tzw sekrety, wlazilo się na dachy bloków ( gdyby moi rodzice wtedy wiedzieli gdzie się szwedam... Oj szlaban na wyjście na podwórko gwarantowany) podchody, wlazenie do piwnic, jeżdżenie windą, dzwonienie do sąsiadów i uciekanie. Eh miło powspominać :-D
re
popieram w 100 %.nasze dzieciństwo to były super czasy...a teraz??? internet jaranie kłady skutery tablety sex dzieciaków żeby być cool itd..i zero szacunku do życia rodziców nauczycieli chociaż sam do grzecznych nie należałem:) ale człowiek wiedział że jest jakaś granica której się nie przekracza!! POZDROWIENIA dla starych rodzników
Jezu ja się wychowałam na podwórku i to jeszcze w Chyloni. całymi dniami latałam z koleżankami na podwórku, grałam w gumę i wisiałam na trzepaku łamiąc dotkliwie dwa razy nos! I byłam szczęśliwa. Nie miałam problemu z otyłością a dziś nie raz wspominamy swoje wyczyny z dziewczynami. Jako mama 2 dzieci puszczam ich na dwór tylko niestety nie ma z kim się bawić. Czasami czuję się jak wredna matka bo wymagam od swoich dzieci żeby same zorganizowały sobie czas/zabawę. Oczywiście jest czas kiedy bawimy się razem, ale jest i taki kiedy każde z nas spędza go jak chce.
Pracuję w szkole 25 lat i tak głupiego, niedojrzalego, roszczeniowego pokolenia rodziców nigdy wcześniej nie spotkałam . Ponadto robią z dzieci nieruchawe kaleki , prawie do 18-tki ubierają je w szatni. Starym koniom
noszą tornistry, dzwonią do dzieci w trakcie zajęć. I wiedzę pedagogiczną ,, , mają w jednym paluszku". Koszmar.Zal pomyśleć co z tych dzieci wyrosnie . Grube , niedojrzale mamisynki.
noszą tornistry, dzwonią do dzieci w trakcie zajęć. I wiedzę pedagogiczną ,, , mają w jednym paluszku". Koszmar.Zal pomyśleć co z tych dzieci wyrosnie . Grube , niedojrzale mamisynki.
To efekt rosnącego, mimo wszystko, poziomu życia.
Jak przeciętna rodzina miała 1-2 pokoje a w nich co najmniej 2-3 dzieci i jakiś zdechły telewizor z dwoma nudnymi programami, to po co te dzieci miały siedzieć w domu i czym się tam zajmować?
Polecam odwiedzić wsie i osiedla miast o gorszej sławie - tam ciągle jest "po staremu".
Polecam odwiedzić wsie i osiedla miast o gorszej sławie - tam ciągle jest "po staremu".
Polecam tekst Dzieci Tamtych Rodziców. Jakoś nic nam się nie stało. Siedźcie sobie w domach na zamkniętych osiedlach. Za parę lat jak wyjdziecie na ulicę bez rodziców gwarantuję, że szybko wpadniecie w depresję. Mamusia na pewno zapłaci za psychoterapię!!!
Pozdrowienia dla normalnych!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Pozdrowienia dla normalnych!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
To wina rodziców, którzy wolą trzymać dzieci pod kloszem, w domu dla własnej wygody.
Jak dzieciak będzie siedział w domu to nic się nie stanie, nie złamie łapy, nie złapie kataru, nie dostanie w czajnik od koleżki z piaskownicy. No i tak siedzą przed playstation całymi dniami, rosną im d*pska i są życiowymi kalekami. Nie potrafią ojcu iść po piwko i fajki do sklepu , gazetę z kiosku przynieść :)
To były czasy:)
Dużo się działo i wszystko na podwórku, gra w zbijaka, skakanie w gumę i sznura. Gdzie się podziały tamte czasy?Faktycznie mało było dzieci z nadwagą i krzywym kręgosłupem. Nikt nie miał komputera więc i czasu trochę więcej. Dzisiaj dzieci bez telefonu nie potrafią funkcjonować, mój 8 letni synek mnie namawia na taki zakup ale stanowczo odmawiam:) Niestety wszystko się zmieniło.
mój kolega z dzieciństwa powiesił się niestety właśnie; na trzepaku na którym się wiele lat bawiliśmy...
miał wtedy 17 lat i teraz już kilkanaście lat potem dalej ten trzepak stoi przed jego domem... dosyć przykre ale prawdziwe wspomnienia...
także droga autorko trzepaki niekoniecznie się kojarzą z zabawą... tak jak pisze autor... ale są smutnym pomnikiem bolesnej historii sprzed lat...
dlatego wszyscy chcemy wiedzieć co te nasze dzieci robią na tych placach zabaw i ja ze swoim dzieckiem chodzę bo ustawa też mi to nakazuje żeby mi dziecka nikt nie odebrał...
także droga autorko trzepaki niekoniecznie się kojarzą z zabawą... tak jak pisze autor... ale są smutnym pomnikiem bolesnej historii sprzed lat...
dlatego wszyscy chcemy wiedzieć co te nasze dzieci robią na tych placach zabaw i ja ze swoim dzieckiem chodzę bo ustawa też mi to nakazuje żeby mi dziecka nikt nie odebrał...
jasne, bo jak będzie chciał popełnić samobójstwo
to ty go przed tym uchronisz tym, że ciągle będziesz za nim łaził?? Do 17 lat będziesz za nim wszędzie chodził, czy jak?? Dobry żart.
Całkiem możliwe, że jedną z przyczyn samobójstw, jest brutalne zderzenie z rzeczywistością siedemnastolatka, który miał nadopiekuńczych rodziców i przez to najdrobniejszy problemik był dla niego nie do przezwyciężenia. Może właśnie to chronienie przed wszelką krzywdą, jest największą krzywdą jaką można dziecku zrobić. Może właśnie to ty jesteś największym zagrożeniem dla dziecka przez to że wszędzie z nim łazisz.
Całkiem możliwe, że jedną z przyczyn samobójstw, jest brutalne zderzenie z rzeczywistością siedemnastolatka, który miał nadopiekuńczych rodziców i przez to najdrobniejszy problemik był dla niego nie do przezwyciężenia. Może właśnie to chronienie przed wszelką krzywdą, jest największą krzywdą jaką można dziecku zrobić. Może właśnie to ty jesteś największym zagrożeniem dla dziecka przez to że wszędzie z nim łazisz.
Trzepaki...
...chleb z cukrem, koleżeństwo, przyjaźń, pierwsze:) miłości, normalność, prawdziwe życie, itepe/itede - to już nie wróci...
Pokolenie, które doświadczyło powyższych doznań, powoli wymiera. Szkoda, że w większości nie w sposób naturalny...Dzisiejsze wartości... Co z tego, że młode pokolenie nie dorasta nam do pięt - i tak nas unicestwią....
Pokolenie, które doświadczyło powyższych doznań, powoli wymiera. Szkoda, że w większości nie w sposób naturalny...Dzisiejsze wartości... Co z tego, że młode pokolenie nie dorasta nam do pięt - i tak nas unicestwią....
Co ja plotę, obowiązuje(doczytałem:)
dekalog samodzielnego dziecka = obsesja paaranoidalna. Faktycznie, pozostają sms-y, nasze klasy i "twitujące fejsbuki". Tam jest bezpiecznie, tam życie staje się prostsze. No i te kilka "nowoczesnych gadżetów" zastępujących wszystko, co potrzebne do usamodzielnienia się. Jedenastym przykazaniem jest zapewne zakaz kontaktu z rzeczywistością... Taki życiowy, codzienny "fotoszop"
Mój stary przerdzewiały trzepak nadal tkwi w tym samym miejscu - przytwierdzono do niego tabliczkę z zakazem trzepania dywanów. Obok jest parking...
I tyle na ten temat...
Mój stary przerdzewiały trzepak nadal tkwi w tym samym miejscu - przytwierdzono do niego tabliczkę z zakazem trzepania dywanów. Obok jest parking...
I tyle na ten temat...
schematy i stereotypy
Nie za to dziennikarzyna ma płacone, by robić copy paste z internetu.
A teraz do meritum....
Trzeba stanowi w tekście wymówkę do wynurzeń, dlaczego dzisiaj dzieci siedzą w domu, a jak nie siedzą w domu, to dlaczego rodzice ich pilnują na placu zabaw?
Zacznę od końca.
Rodzic jest przede wszystkim opiekunem PRAWNYM, więc ma prawny obowiązek dopilnowania, aby dziecku nic złego się nie stało. Powiem więcej, jeśli przekazuje je komuś pod opiekę, również musi sprawdzić, czy będzie tam bezpieczne.
Zgodzę się z tym, że wiele dzieci siedzi w domu, ale niestety autorka tekstu chyba za bardzo sama nie wynurza się zza komputera, bo nie wie, że w domu siedzą gimnazjaliści i nastolatki, którzy weszli w wiek dojrzewania i przejmują się opinią rówieśników. Dzieci od roczniaków do szkoły podstawowej chętnie wychodzą na dwór, wyciągając ze sobą rodziców. Dziś nie ma trzepaków, ale są place zabaw, ogrodzone, wypiankowane.
Co złego w tym, że wozimy dzieci na zajęcia? Mnie rodzice też wozili, a był to przełom lat 80 i 90tych.
Będąc dzieckiem bawiłam się prawie codziennie na podwórku, mama pozwalała mi wychodzić tylko pod warunkiem, że wyjdę z dwójką rodzeństwa. Samej nigdy mnie nie puszczała na dwór do momentu ukończenia 5 lub 6 klasy.
Na pewno czasy są inne, ale patrząc z perspektywy naszych rodziców i teściów to widzę 2 różnice. Nie było tylu niebezpieczeństw i rodzice nie byli ich świadomi w taki sposób. Po drugie i najważniejsze, ludzie nie zasuwali po 14 godzin w pracy i znali swoich sąsiadów. Tak więc nie bali się, gdy dziecko wyszło, bo wiedzieli, że sąsiad Jurek pod 7mki ich zawoła.
Pytanie do was, internauci, kto z was zna swoich sąsiadów.
Ja znam, gdyż sporą część pracy wykonuję z domu, mam więcej czasu dla rodziny. Ale pozostali sąsiedzi nie znają się.
Poza tym wszystkim, chcemy dać naszym dzieciom to, co najlepsze, m.in wspólny czas. Wychowywanie dziecka to nie chów bydła, wszyscy tak samo, ale pokolenia starsze tak właśnie myślą.
A teraz do meritum....
Trzeba stanowi w tekście wymówkę do wynurzeń, dlaczego dzisiaj dzieci siedzą w domu, a jak nie siedzą w domu, to dlaczego rodzice ich pilnują na placu zabaw?
Zacznę od końca.
Rodzic jest przede wszystkim opiekunem PRAWNYM, więc ma prawny obowiązek dopilnowania, aby dziecku nic złego się nie stało. Powiem więcej, jeśli przekazuje je komuś pod opiekę, również musi sprawdzić, czy będzie tam bezpieczne.
Zgodzę się z tym, że wiele dzieci siedzi w domu, ale niestety autorka tekstu chyba za bardzo sama nie wynurza się zza komputera, bo nie wie, że w domu siedzą gimnazjaliści i nastolatki, którzy weszli w wiek dojrzewania i przejmują się opinią rówieśników. Dzieci od roczniaków do szkoły podstawowej chętnie wychodzą na dwór, wyciągając ze sobą rodziców. Dziś nie ma trzepaków, ale są place zabaw, ogrodzone, wypiankowane.
Co złego w tym, że wozimy dzieci na zajęcia? Mnie rodzice też wozili, a był to przełom lat 80 i 90tych.
Będąc dzieckiem bawiłam się prawie codziennie na podwórku, mama pozwalała mi wychodzić tylko pod warunkiem, że wyjdę z dwójką rodzeństwa. Samej nigdy mnie nie puszczała na dwór do momentu ukończenia 5 lub 6 klasy.
Na pewno czasy są inne, ale patrząc z perspektywy naszych rodziców i teściów to widzę 2 różnice. Nie było tylu niebezpieczeństw i rodzice nie byli ich świadomi w taki sposób. Po drugie i najważniejsze, ludzie nie zasuwali po 14 godzin w pracy i znali swoich sąsiadów. Tak więc nie bali się, gdy dziecko wyszło, bo wiedzieli, że sąsiad Jurek pod 7mki ich zawoła.
Pytanie do was, internauci, kto z was zna swoich sąsiadów.
Ja znam, gdyż sporą część pracy wykonuję z domu, mam więcej czasu dla rodziny. Ale pozostali sąsiedzi nie znają się.
Poza tym wszystkim, chcemy dać naszym dzieciom to, co najlepsze, m.in wspólny czas. Wychowywanie dziecka to nie chów bydła, wszyscy tak samo, ale pokolenia starsze tak właśnie myślą.
Gdzie się podziały dzieciaki?
Trzepaki to pikuś. Na podwórkach jest mało dzieci. Wogóle mało ludzi można spotkać na osiedlu. Polacy żyją jak w kieracie praca-dom-praca-dom-praca.. W tym wszystkim trzeba gdzieś bezpiecznie umieścić dzieci. Więc dzieci siedzą z babcią, z opiekunką, na świetlicy - ogólnie pod opieką dorosłego, który boi się na własną odpowiedzialność wypuścić nie swoje dziecko na zewnątrz, gdzie czyhają stada samochodów, pedofilów, narkotyki. Kiedyś to najwyżej pies mógł pogryźć, albo kolega pobić. Dzieci wymagają czasu, którego dziś wszystkim brak. Dużo pracy, internet i lepsza telewizja zabierają to, co kiedyś należało się dzieciom. Poza tym nikt nie lubi dzieci, poza czczymi deklaracjami kandydatek na miss. Dzieci psują figurę i karierę kobiecie oraz dręczą i zabierają czas na przygodę mężczyźnie, dodatkowo zmuszając go do utrzymania rodziny.
Im więcej się ma dzieci, tym więcej się łoży na państwo. Do wszystkiego jest VAT, a i zarobić trzeba, żeby wykarmić familię, więc podatek dochodowy rośnie. Polityka jest przeciw rodzinna, a nie pro. Poza własną satysfakcją nie ma premii za dostarczenie państwu nowego podatnika.
Żeby chociaż system emerytalny działał tak, ze każdy może wybrać, jakiego emeryta utrzymuje. Powinno być to urządzone tak: składki są dzielone na pół. Połowa składek zasila wspólny budżet emerytalny, z którego każdy emeryt dostaje po równo, a połowa trafia do emerytów wskazanych przez odprowadzającego składkę, w proporcji jakiej sobie życzy. Reszta emerytury pochodziłaby z OFE. Starzy mieliby jakąś realną nagrodę za trud wychowawczy.
Im więcej się ma dzieci, tym więcej się łoży na państwo. Do wszystkiego jest VAT, a i zarobić trzeba, żeby wykarmić familię, więc podatek dochodowy rośnie. Polityka jest przeciw rodzinna, a nie pro. Poza własną satysfakcją nie ma premii za dostarczenie państwu nowego podatnika.
Żeby chociaż system emerytalny działał tak, ze każdy może wybrać, jakiego emeryta utrzymuje. Powinno być to urządzone tak: składki są dzielone na pół. Połowa składek zasila wspólny budżet emerytalny, z którego każdy emeryt dostaje po równo, a połowa trafia do emerytów wskazanych przez odprowadzającego składkę, w proporcji jakiej sobie życzy. Reszta emerytury pochodziłaby z OFE. Starzy mieliby jakąś realną nagrodę za trud wychowawczy.
dzisiejsze dzieci to "kaleki"
Ostatnio, 38 letni kolega opowiadał jak to 10 letni syn jego znajomego grał w piłkę z kolegami i ta wpadła im na drzewo poszli po ojca by wszedł i zdjął piłkę z drzewa facet się załamał. 10 latek nie umie chodzić po drzewach
Ja swoje dzieci wyganiam na dwór kiedy tylko mogę, choć trzeba to przyznać nie potrafią sobie organizować czasu zabaw. Ciągle słyszę: " Tata w co się pobawimy?" Dzieci w wieku 12 i 4
Ja swoje dzieci wyganiam na dwór kiedy tylko mogę, choć trzeba to przyznać nie potrafią sobie organizować czasu zabaw. Ciągle słyszę: " Tata w co się pobawimy?" Dzieci w wieku 12 i 4
Mimo wielu niedogodności to był fajny czas. Byliśmy wygimnastykowani - wygibasy na trzepaku, gwiazdy, mostki, granie w gumę, zabawa w chowanego, robienie skarbów ...
Nie było komputerów , tel. komórkowych, ale za to rozwijało się koleżeństwo, odwiedzało się koleżanki bez wcześniejszego anonsowania się i nie było w tym nic dziwnego. Miało się więcej czasu i życie było spokojniejsze. Ludzie mieli więcej szacunku do siebie , a przede wszystkim dzieci do dorosłych . Większość z nas wyrosła na porządnych ludzi. A teraz to już jest inny świat. Ech, miło powspominać coś co się przeżyło i już nie wróci. Szkoda...
Nie było komputerów , tel. komórkowych, ale za to rozwijało się koleżeństwo, odwiedzało się koleżanki bez wcześniejszego anonsowania się i nie było w tym nic dziwnego. Miało się więcej czasu i życie było spokojniejsze. Ludzie mieli więcej szacunku do siebie , a przede wszystkim dzieci do dorosłych . Większość z nas wyrosła na porządnych ludzi. A teraz to już jest inny świat. Ech, miło powspominać coś co się przeżyło i już nie wróci. Szkoda...
Bo kiedys. NiE było tylu degeneratow, pedofilii, gier komputerowych po ktorych potem ludzie traca kontakt z rzecztwistoscia i strzelaja do bezbronnych, nie bylo narkotykow dostepnych bez problemow, z tv nie epatowal sex na kazdym kroku i nie bylo tylu powalonych bajek lecacych 24hna dobe nie bylotylu pokus i kiedy bylo tak nudno to zabawa na trzepaku byla dla nas mega atrakcja! Kiedys sprawnosc fizyczna. Yla w modzie i imponowala rowiesnikom traz imponuje najnowszy smartfon i opona wystawiona znad najmodniejszych rurek
PISZECIE ŻE...
nie widać dzieci na placach bawiących się w podchody, dwa ognie, dołki itd. a kogo to wina? Kto ma przekazać im te wszystkie zabawy jak nie My? Przecież Nas ciężko było do domu zaciągnąć, wieczne "do domu" "ZARAZ" a teraz ciężko te dzieci z domu na dwór wyciągnąć. Siedzą w przed laptopami i smartfonami a dorośli od rana do wieczora w pracy. "Taka sytuacja" Mi jest po prostu szkoda tych wszystkich dzieci, kiedy ja usiądę z bratem i wspominamy co się nie wyrabiało to aż łezka w oczach się kręci, co będą opowiadały Nasze dzieci?...
Chcącemu nie dzieje się krzywda.
Nikt ich, z drugiej strony, nie więzi w domach i nie przykuwa łańcuchem do biurek z komputerami. Szczerze mówię, ze gdybym jako dzieciak, w latach 80, miał dzisiejsze możliwości techniczne, to miałbym w powazaniu trzepak. Całymi dniami tworzyłbym muzę i filmy, bo to mnie wtedy kręciło i miałem wtedy czas. Co z tego, skoro maks na tamte czasy to była kamera 8mm, napędzana spreżyną i wyrób projektoropodobny "Ruś"...
Szczerze mnie to wali (podobnie jak to, gdzie się podzialy tamte prywatki). Każde pokolenie ma swoje nostalgie. Dzisiejsza gimbaza będzie za 20 lat zbierać po aukcjach i trzymać w gablotkach swoje pierwsze tablety. Ostatnio nawet 386/486 z DOSem i pierwsze pentiumy są reaktywowane przez pasjonatów, chociaż jeszcze 15 lat temu nikomu nie mieściło się w głowie, że ktoś kiedys będzie mieć sentyment do takiego pudła.
Trzepaki to mozna miec w swoim wlasnym ogrodku
za domem w ktorym tylko Ty mieszkasz. Ale wspolny trzepak na podworku za wielkim budynkiem apartamentowym gdzie mieszka po kilkadziesiat rodzin to glupi pomysl. Przeciez to nic innego tylko stala produkcja kurzu. I tam w poblizu dzieci maja sie bawic? A co z mieszkanaiami ktore wychadza oknami na takie podworza? Chcialbys tak mieszkac? Dywany dokladnie odkurzane raz na tydzien elektroluxem mozna trzymac w domu przez kilka lat bez potrzeby trzepania. Tego juz nigdzie sie nie robi. Dywany mozna takze myc. Sa maszyny ktore mozna wypozyczyc i umyc wszystkie dywany w mieszkaniu. Placi sie za dzien jej wypozyczenia. Dywany sa tanie i jak za 5 czy 6 lat sie znudza to wyrzucic i kupic nowy. Co za problem? A jak zamiast dywanu macie wykladzine dywanowa od sciany do sciany, to co chcecie ja zrywac?
Ja mieszkalem w Gdyni w calkiem
fajnym budynku 5-cio pietrowym. Ale problem byl w tym ze we wszystkich mieszkaniach kuchnie mialy okna na podworko gdzie staly dwa trzepaki i kible na smieci. Co dzien po poludniu stale ktos tam trzepal dywany, chodniczki a czasem ktorys z rodzicow przetrzepywal tylek swoim dzieciom wlasnie za gimnastykowanie sie na trzepaku. Poniewaz jeden osmio latek spadl z takiego trzepaka i doznal wstrzasu mozgu. Ale co chce powiedziec ze kurz od tych dywanow i smrod od smiec,i bo kible poprzewracane albo stale pootwierane, powodowal ze w kuchniach nie mozna bylo okien otworzyc. Dom byl zbudowany w 1955 roku i stoi tam do tej pory ale warunki higieny wlasnie w zwiazku z aranzacja pomieszczen byly wrecz paskudne. Nie wiem kto tak glupio projektowal domy mieszkalne. Po paru latach jak tylko zaczalem pracowac to wyprowadzilem sie stamtad. Sam jestem zwolennikiem mieszkania w apartamentowcach bo unikasz wszelkich klopotow jakie maja mieszkancy samodzielnych domow (jednorodzinnych). Mnie sasiedzi nie przeszkadzaja i potrafie sie z nimi porozumiec bez zadnych konfliktow. Czasem sasiad lepszy niz wlasna rodzina. Jesli chodzi o trzepaki i kible na smieci to na zachodzie jest scisla dyscyplina. Smieci nie moga zalegac przy domach i to jest obowiazek miasta (nie mieszkancow) zapewnic ich stale wywozenie. Zadnych trzepakow przy domach apartamentowych nie ma. Jak masz swoj wlasny jednorodzinny dom to sobie mozesz postawic. Ale nigdy przy apartamentowcach. Tylko ze Ty chyba nadal siedzisz zacofany w latach 50/60te kiedy to zaniedbane nasze polskie dzieci nie mialy gdzie sie bawic wiec wymyslaly rozne rzeczy. Chamski charakter twojej wypowiedzi swiadczy jakim zerem umyslowym jestes. Jesli jest w Polsce wiecej takich chamow jak ty to wspolczuje Polsce.
Same tu dziady i zgredy...
Piszecie gdzie te czasy gdy dzieci w gume graly, siedzialy na podworku caly dzien, ze dzis kalecy...
Wtedy nam dziadki/babcie zrzedzily jak wy tutaj teraz, ze to nasze pokolenie jest "kalekie".
Tak samo dzisiejsi mlodzi wychowywani przez internet, facebooka i playstation, beda za 30 lat pisaly o jeszcze nastepnym pokoleniu.
Jedno jest pewne: zrzedzicie, bo dzis sami jestescie dziadami i poprostu nie rozumiecie mlodszego pokolenia.
Ale nie przejmujcie sie - to jeden z pierwszych etapow starzenia sie. Dopada (prawie) kazdego predzej czy pozniej.
Wtedy nam dziadki/babcie zrzedzily jak wy tutaj teraz, ze to nasze pokolenie jest "kalekie".
Tak samo dzisiejsi mlodzi wychowywani przez internet, facebooka i playstation, beda za 30 lat pisaly o jeszcze nastepnym pokoleniu.
Jedno jest pewne: zrzedzicie, bo dzis sami jestescie dziadami i poprostu nie rozumiecie mlodszego pokolenia.
Ale nie przejmujcie sie - to jeden z pierwszych etapow starzenia sie. Dopada (prawie) kazdego predzej czy pozniej.
krzywe kręgosłupy były, bo się plecak cale życie na jednym ramieniu nosiło ;) a jak mama kazała nosić czapkę w zimie, to jak się znikało z pola widzenia w drodze do budy to czapka do kieszeni, a z powrotem przed polem widzenia znów na głowę, a jak ktoś miał kalesony z kolegów (jak się przebieraliśmy przed wf-em) to dopiero wiocha była ;)
i jeszcze....
i jeszcze ........; gumę huba bubba - szybko tracila smak ale jakie robila balony, szczypanie; "eeee tylko nie w szczepionke", zucie jednej gumy przez pare dni, bazy i ustawki miedzyosiedlowe :))) i straszenie dziewczyn kupą na patyku.....
piekneczasy!!! i komunikacja przez sznurek miedzy blokami,balkonami - przypinalo sie klamerka lisciki......
piekneczasy!!! i komunikacja przez sznurek miedzy blokami,balkonami - przypinalo sie klamerka lisciki......
Nie przesadzajmy z tymi pięknymi czasami.......
Mdli mnie już od tak modnego obecnie nostalgicznego wspominania naszego dzieciństwa i wypłakiwania,jakie to cudowne za komuny były trzepaki,bieganie po dachach i granie w gumę.Wiecie co-całe szczęście,że te czasy już minęły i bardzo się cieszę,że mój syn ma o wiele więcej możliwości spędzania wolnego czasu.Przecież to tak naprawdę od nas zależy,jak wychowujemy dzieci,czy wychodzą na powietrze i co robią.Co robi mój syn?Wychodzi do ogrodu z kolegami i kręcą film wojenny.Z efektami specjalnymi,które sami wymyślili(min dymem pochodzącym z suchego lodu) .Potem montują i robią pokazy dla kolegów w klasie.Jutro idziemy wszyscy razem do Centrum Hewelianum a w przyszłym tygodniu syn jedzie do Danii-jego szkoła współpracuje z duńską i co roku uczniowie jeżdża do siebie nawzajem.Jest fajnym,oczytanym chłopakiem,ma wielu kolegów,ale też wiele swoich pasji i zainteresowań. Potrafi robić ewolucje na rowerze,czy snowbordzie,ale też dogadać się po angielski,czy zaprogramować robota( jego pasja). A dodam,że jesteśmy przeciętną rodziną,na pewno nie super bogatą.Całe szczęście,że podwórkowo - trzepakowa rzeczywistość już go nie dotyczy i że ma wybór,którego ja będąc dzieckiem nie miałam.
"ma o wiele więcej możliwości spędzania wolnego czasu" - szkoda tylko, ze z niego nie korzysta, bo to co napisaleas (poza hobby filmowym i informatycznym) jest zwyklym wyscigiem szczurow calkowicie kontrolowaneym i wpisujacym sie w dziejsze patologiczne tempo zycia. Zaloze sie, ze ma juz okreslone co bedzie robic za rok, co bedzie robic za 10 lat. To nie jest zycie, to... sam nie wiem... w pelni kontrolowana wegetacja?
nikt nie każe twojemu dziecku biegać po dachach ...
sedno problemów jaki porusza artykuł to coraz mniejszy kontakt współczesnych dzieci z rówieśnikami i wychowywanie i przez rodziców w taki sposób, że są niesamodzielne. Jeśli Twoje dziecko nie ma tych problemów to super i wszystko OK. Ale ogólnie problem jest i chyba narasta.