Widok
Film tylko dla fanów kosmosu!
W filmie grają tylko dwie osoby (a przede wszystkim jedna - Sandra). Ciekawe w filmie były jedynie efekty, ale niestety nie jest ich dużo. Wychodząc z seansu słyszałam opinie, że jak można było na "coś takiego" wydać pieniądze! Dopisuję się do tego stwierdzenia.
Film słaby. Mówiąc krótko to żart kinowy!!!
Film słaby. Mówiąc krótko to żart kinowy!!!
Ale nędza...
Z przykrością to piszę bo czekałem na ten film dość długo zachęcony efektownym trailerem (jest na trailer lepsze polskie słowo niż zajawka?) Film sprawia wrażenie jakby NASA chciała dorobić do budżetu i sprzedała do Hollywood zestaw obrazów kosmosu stanowiących tło akcji filmu.
Sam film to bardziej brazylijska nowela niż sf. George Clooney widoczny przez większą część filmu jedynie przez zaparowaną szybkę skafandra kosmicznego prowadzi długie i nudne dialogi kompletnie o niczym i nie na poziomie albo z Houston albo z Sandrą Bullock. Dialogi wyjęte z telenoweli, nic nie wnoszące do akcji, pasujące do naukowego klimatu sf jak kwiatek do kożucha. Zero klimatu i zero pokarmu dla umysłu. Równie dobrze można było tę akcję umieścić na samotnej łódce na oceanie albo na środku Sahary. Po co było angażować machinę efektów specjalnych Hollywood?
Fiasko pogłębia eklektyczna muzyka, w której raz pobrzmiewają dźwięki orkiestry symfonicznej a raz współczesne brzmienia rytmów raczej dość rozrywkowych. Film jest marnotrawstwem pomysłu, środków i pracy ludzi, którzy przy nim pracowali.
Fani gatunku i tak się pewnie wybiorą, podobnie jak ja i podobnie jak ja się rozczarują. Nie wiem jak w innych kinach ale w gdyńskim Multikinie reklamy zajęły dziś równe 35 minut. To nawet fajnie - można odebrać bilety a potem spokojnie pójść na kawę/browar/lunch - co kto lubi, a potem przyświecając sobie komórką przepchać się po kolanach zdezorientowanych ludzi, patrzących z niedowierzaniem w ekran i nie wiedzących czy to już film czy jeszcze nie?
Sam film to bardziej brazylijska nowela niż sf. George Clooney widoczny przez większą część filmu jedynie przez zaparowaną szybkę skafandra kosmicznego prowadzi długie i nudne dialogi kompletnie o niczym i nie na poziomie albo z Houston albo z Sandrą Bullock. Dialogi wyjęte z telenoweli, nic nie wnoszące do akcji, pasujące do naukowego klimatu sf jak kwiatek do kożucha. Zero klimatu i zero pokarmu dla umysłu. Równie dobrze można było tę akcję umieścić na samotnej łódce na oceanie albo na środku Sahary. Po co było angażować machinę efektów specjalnych Hollywood?
Fiasko pogłębia eklektyczna muzyka, w której raz pobrzmiewają dźwięki orkiestry symfonicznej a raz współczesne brzmienia rytmów raczej dość rozrywkowych. Film jest marnotrawstwem pomysłu, środków i pracy ludzi, którzy przy nim pracowali.
Fani gatunku i tak się pewnie wybiorą, podobnie jak ja i podobnie jak ja się rozczarują. Nie wiem jak w innych kinach ale w gdyńskim Multikinie reklamy zajęły dziś równe 35 minut. To nawet fajnie - można odebrać bilety a potem spokojnie pójść na kawę/browar/lunch - co kto lubi, a potem przyświecając sobie komórką przepchać się po kolanach zdezorientowanych ludzi, patrzących z niedowierzaniem w ekran i nie wiedzących czy to już film czy jeszcze nie?
Bo trzeba się wczuć
Myślę, że w odbiorze filmu może pomóc odpowiednie skupienie i ogólne nastawienie refleksyjne. Jak nie wczujesz się w akcję to wszystko rzeczywiście będzie miałkie. Film jest ciekawy nie tylko ze względu na efekty, ale też na metaforę życia, więcej szczegółów nie podaję, żeby nie zepsuć seansu.
polecam
własnie wróciłam z kina film po prostu rewelacja efekty niesamowite jestem pod wielkim wrazeniem film czyma w napieciu od poczatku do konca nie rozumiem tych z góry komentarzy ze nie warto wydac na ten film jeszcze nie widziałam lepszych efektów w zadnym filmie jak w tym polecam jest to chyba mój drugi najlepszy z takimi efektami
bardzo kiepski
Film naprawdę nędzny, przez półtorej godziny oglądamy rozhisteryzowaną Sandrę Bullock, jęczącą, stękającą, która zachowuje się, jakby ktoś wysłał ją w kosmos przypadkiem. Po 30 minutach zaczyna irytować swoim zachowaniem. Oglądając film, kilkukrotnie złapałam się na myśli, że może trzeba by iść do niej i jej pomóc :))
Clooneya prawie w ogole w filmie nie ma... kilka scen, w tym w jednej dobrze widoczny. Dialogi o niczym.
Fabuła w sumie też o niczym. Czekałam czy się może coś wydarzy, ale niestety nic z tego :)
Efektow 3d kilka i to nie powalających.
Film zakwalifikowany jako thriller. To już spieszę sprostować, że z thrillerem nie ma to nic wspolnego. To jakiś jednoosobowy dramat ukazujący wewnętrzną rozsypkę ponoć przecież wyśmienitego astronauty :)
może powinno być "dramat psychologiczny"
Jednym słowem nuda i beznadzieja. Nie polecam absolutnie.
Clooneya prawie w ogole w filmie nie ma... kilka scen, w tym w jednej dobrze widoczny. Dialogi o niczym.
Fabuła w sumie też o niczym. Czekałam czy się może coś wydarzy, ale niestety nic z tego :)
Efektow 3d kilka i to nie powalających.
Film zakwalifikowany jako thriller. To już spieszę sprostować, że z thrillerem nie ma to nic wspolnego. To jakiś jednoosobowy dramat ukazujący wewnętrzną rozsypkę ponoć przecież wyśmienitego astronauty :)
może powinno być "dramat psychologiczny"
Jednym słowem nuda i beznadzieja. Nie polecam absolutnie.