Widok
'zaczynamy umierać już z chwilą narodzin' - prawda. co gorsza (a moze i lepsza) patrzac z perspektywy, to ludzkie zycie prowadzi jedynie do nieuniknionej smierci... chwilowe, pozytywne doswiadczenia i wrazenia ktore i tak szybko sie koncza, a w zdecydowanej wiekszosci przykrosci, upokorzenia, krzywdy i niesprawiedlisoci. a jak juz doswiadcza sie czegos dobrego co daje prawdziwe szczescie, to sie okazuje ze to jedynie ulotny moment...
Życie składa się z samych chwil. Jedne trwają dłużej, inne są ulotne. Jest takie banalne powiedzenie, że sami jesteśmy kowalami własnego losu. I jest to prawda, może nie zawsze, ale często. Te upokorzenia, krzywdy i niesprawiedliwości najczęściej, są konsekwencją naszych wcześniejszych wyborów.
A co do ulotnych chwil szczęścia - powinno się cieszyć, że w ogóle były i choć przez chwilę mogliśmy być szczęśliwi. Tak mówią optymiści, ja jako typowa pesymistka nie wypowiem się w tym temacie.
A co do ulotnych chwil szczęścia - powinno się cieszyć, że w ogóle były i choć przez chwilę mogliśmy być szczęśliwi. Tak mówią optymiści, ja jako typowa pesymistka nie wypowiem się w tym temacie.
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
Majka, a ja jestem urodzoną optymistką ;) i zawsze szukam pozytywów
chociaż czasami nie jest łatwo
jakiś czas temu stwierdziłam że muszę być szczęścliwa bo życie jest za krótkie i staram się to realizować, staram się cieszyć każdy dniem, każdym drobiazgiem
zauważyłam że ludzie sami komplikują sobie życie a przy okazji innym
chociaż czasami nie jest łatwo
jakiś czas temu stwierdziłam że muszę być szczęścliwa bo życie jest za krótkie i staram się to realizować, staram się cieszyć każdy dniem, każdym drobiazgiem
zauważyłam że ludzie sami komplikują sobie życie a przy okazji innym
wszystko w zyciu jest konsekwencja decyzji, ktorych podejmujemy miliony dziennie, czesto nieswiadomie, czasem majac na wzgledzie przyszlosc. co gorsza, ich konsekwencja zwykle nie pokrywa sie z wizja jaka mielismy, w trakcie ich podejmowania. niestety zadnego wyboru nie da sie cofnac, trzeba z nim zyc.
niewatpliwie powinno sie cieszyc z zaistnienia w naszym zyciu szczesliwych chwil. problem w tym, ze te drugie sa relatywnie w zdecydowanej wiekszosci, czyli w zasadzie z takowych sklada sie zycie. a potem i tak wszystko sie konczy.
pesymist(k)a ma ta przewage, ze przynajmniej sie nie rozczaruje...
niewatpliwie powinno sie cieszyc z zaistnienia w naszym zyciu szczesliwych chwil. problem w tym, ze te drugie sa relatywnie w zdecydowanej wiekszosci, czyli w zasadzie z takowych sklada sie zycie. a potem i tak wszystko sie konczy.
pesymist(k)a ma ta przewage, ze przynajmniej sie nie rozczaruje...
@M-a-j-k-a
'tak się jemu(jej) wydaje, do pewnego momentu...'
co nie zmienia faktu ze najczesciej nic konkretnego, w praktyce, z tego nie wynika. pesymist(k)a pozostaje pesymist(k)a...
@kosmitka
'życie jest za krótkie', 'ludzie sami komplikują sobie życie a przy okazji innym' - czasem, z pozoru, oklepany banal, moze miec w sobie sporo prawdy...
'tak się jemu(jej) wydaje, do pewnego momentu...'
co nie zmienia faktu ze najczesciej nic konkretnego, w praktyce, z tego nie wynika. pesymist(k)a pozostaje pesymist(k)a...
@kosmitka
'życie jest za krótkie', 'ludzie sami komplikują sobie życie a przy okazji innym' - czasem, z pozoru, oklepany banal, moze miec w sobie sporo prawdy...
Bo pierwszym i największym źródłem cierpienia są pragnienia. Wyrzekając się pragnień mamy szansę na uniknięcie cierpienia. Niestety, żyjąc w cywilizacji zdominowanej posiadaniem nie potrafimy wyzwolić się od pragnień. Tak więc żyjąc w takich założeniach uniknięcie cierpienia nie jest możliwe. Trzeba by zmienić punkt widzenia i zamiast patrzeć dookoła popatrzeć w głąb siebie. Na początek proponuję wyrzec się złej woli i odstąpić od czynienia krzywd, jakichkolwiek i komukolwiek.
@mmm - chodziło mi, że zakłada, iż się nie rozczaruje, co niekoniecznie ma odzwierciedlenie w późniejszej rzeczywistości.
@kosmitka- nie jestem pesymistką od urodzenia, tylko "nabytą", a optymistą zazdroszczę ich optymizmu
"'ludzie sami komplikują sobie życie a przy okazji innym'" - 100% racji
@kosmitka- nie jestem pesymistką od urodzenia, tylko "nabytą", a optymistą zazdroszczę ich optymizmu
"'ludzie sami komplikują sobie życie a przy okazji innym'" - 100% racji
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
Ja jestem optymistką i pesymistką w zależności od sytuacji.
Moje dziecko miało w tym tygodniu dwie operacje na oko (ciało obce, wbite b.głęboko) jest wszystko ok.
Jeżeli chodzi o trudne sprawy dotyczące mojej rodziny, to zawsze jest we mnie taka optymistyczna nadzieja, że wszystko będzie dobrze, że nie ma szans na to, żeby było źle. Nie dopuszczam nawet myśli, że może coś pójść nie tak, że np.moje dziecko może stracić wzrok, czy nie wybudzić się po operacji... Ciągle zajmowałam sobie czymś myśli, np. Przesiadując często na tym forum, słuchać muzyki, którą zapodają forumowiczek., udzielając się tutaj...wszystko, żeby odgonić złe myśli....
Moje dziecko miało w tym tygodniu dwie operacje na oko (ciało obce, wbite b.głęboko) jest wszystko ok.
Jeżeli chodzi o trudne sprawy dotyczące mojej rodziny, to zawsze jest we mnie taka optymistyczna nadzieja, że wszystko będzie dobrze, że nie ma szans na to, żeby było źle. Nie dopuszczam nawet myśli, że może coś pójść nie tak, że np.moje dziecko może stracić wzrok, czy nie wybudzić się po operacji... Ciągle zajmowałam sobie czymś myśli, np. Przesiadując często na tym forum, słuchać muzyki, którą zapodają forumowiczek., udzielając się tutaj...wszystko, żeby odgonić złe myśli....
