Widok

Grzyby!

Hobby Hydepark Temat dostępny też na forum:
Nie będę zaczynał wątku od "yyyy...".. no i stary się przeterminował (za długo się ładuje) :D

Ciepło i mokro. Faceci to lubią.. grzyby też :D

Zatem krótkie żołnierskie pytanie do BMtF: (a w zasadzie prośba o raport ;)

Jak to wygląda u Cię?

Nadanżasz? ;)

--
Jesli ktoś ma info z innych regionów, to oczywiście mile widziane :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 21
jak były te ulewy to były grzyby, teraz to wszystko wyzbierane niedobitki jakieś, przynajmniej tu w okolicach aglomeracji.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wczoraj i dzisiaj znowu były ulewy.
Poza tym.. ściółka jest wilgotna po poprzednich ulewach. Wyzbierane.. znaczy: było co zbierać. Optymizmem trąci ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 12
W poprzednią sobotę uzbierałam wiaderko i kosz :-D.
Nigdy w lipcu nie skosiłam tyle grzybów ! Z optymizmem czekam na jesień ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
TO się jeszcze blondi pochwal, co uzbierałaś ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 12
Grzyby hmmm jakieś tam są, ja byłam w okolicach Sławutowa i jedyne co mogę powiedzieć to że trujaki są, szatany są, maliny są, zaczyna żurawina dojrzewać, jagódki ostatnie były i już nie ma :(
Ale w lesie sytuacja może się zmieniać z dnia na dzień więc trzeba chodzić i szukać.
Taki pokemon Go starych czasów :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4
Szatany w Polsce nie rosną. To znaczy mogą, ale są BARDZO rzadkie, na dodatek pod ochroną, więc - jakby co - nie zbieraj ;)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Zatem Kocio miała na myśli albo goryczaka żółciowego albo leśne demony :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 11
Jak sobie przypomnę hasło do mojalbum to się pochwalę fotograficznie ;-p
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Tak, oszukany prawdziwek czyli goryczak , u nas na nie mówi się szatany.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
A na tak jak się u was mówi ? ;P
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 4
Żeby nie było, że nie ma ;)

Dzisiejszy urobek zaprzyjaźnionej Forumki :

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 12
Hejka, nie ma obficie, ale idzie nazbierać.
Właśnie skończył się dwutygodniowy wysyp borowików, ale pojedyncze sztuki idzie znaleźć. Są kurki i podgrzybki brunatne, zaczynają wyglądać płachetki, sporadycznie koźlarze, są gołąbki.

Wczorajsze papu:
kaczka od rolnika, obcinamy kuper i dajemy sforze, obcinamy łapy i wycinamy szyję - przydadzą się na rosół. Kaczkę nacieramy solą i zmiażdżonym czosnkiem i zostawiamy na 2-3 dni w piwnicy, żeby skruszała.
Gotujemy 3/4 szklanki pęczaku na szklance wody na sypko - zagotować, pogotować i zawinąć w pierzynę.
Na patelni smażymy na wędzonej słoninie pokrojoną w grubą kostkę cebulę, wrzucamy 3 papryki chili pokrojone w plasterki, pokrojone kacze podroby (wątróbka, serce, żołądek) i cztery garście pokrojonych płachetek. Podlewamy winem z jabłek i dusimy do odparowania płynu. Na koniec wrzucamy ugotowany pęczak i wszystko ładnie mieszamy i zostawiamy do ostygnięcia.
Zimnym farszem napychamy kaczkę, otwory spinamy wykałaczkami, kaczkę z nadzieniem wkładamy w rękaw do pieczenia i obkładamy kawałkami jabłek, rodzynkami i czarnymi winogronami, dorzucamy garść świeżych kurek. Całość zamykamy i robimy dziurę w rękawie, żeby miała jak ulatywać para. Pieczemy w 190 stopniach 1 godz i 15 min na kilogram kaczki - moja ważyła 2,2 kg i piekła się 3 godziny.
Po upieczeniu wyciągamy na półmisek i zostawiamy na 20 minut, po czym raczymy się faczką faszerowaną. Smacznego.

A wracając do grzybów na porannym spacerze zbieram codziennie kobiałkę.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ech Manson....jak Ty lubisz znęcać się kulinarnie nad nami...idę po chusteczkę na mój ślinotok ;-p
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nie tylko nad nami.
Jeden kuper na Sforę.. ;]
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 9
Czuję się pocieszona ;-)...biedna sfora
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Jechałam w sobotę pociągiem z Młodą do wsi mojej rodzinnej przez leśne knieje. Licząc że w miejscowości docelowej po uprzedniej strawie i odpoczynku, pójdę zanurzyć się w las i wyjdę z darami natury.
Zasmuciła mnie moja Mamuśka mówiąc, że grzybów nie ma, nawet w skupach.
No ale to jednak ciut daleko od 3city i Borów.
W Zblewie bowiem przed stacją siedziało dwóch takich, co to czasu dostatek mają a i pasję i siły. Siedzieli i każdy po wielkim, naprawdę wielkim koszu grzybów mieli, a i reklamówka jeszcze bardziej okazałych rozmiarów z grzybami przed nimi była.
Ja obeszłam się smakiem. Smakiem kulinarnym i smakiem na obieranie. Jednak warto w tamtejszej okolicy pospacerować z koszyczkiem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@Skowronku:

U Mansona.. rzut beretem obok.. prawie nie ma.. Ty pośrodku.. a autorka zdjęcia powyżej (też z tych okolic) .. wypas.
Czyli.. loteria ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 7
Taa, u Mansona nie ma...? "(...)na porannym spacerze zbieram codziennie kobiałkę." ;P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
ja czuję, że Manson już nie ma co z nimi robić
zbiera dla relaksu
a ja mogę mu pomóc w słusznym wykorzystaniu jego pasji
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry