Widok
Hałas. Jak zbadać czy w mieszkaniu nie jest za głośno?
Opinie do artykułu: Hałas. Jak zbadać czy w mieszkaniu nie jest za głośno?.
Kupujesz nowe mieszkanie, z radością urządzasz każdy kąt, a po dwóch miesiącach chcesz z niego uciekać, bo słyszysz każdy dźwięk zza ściany i znad głowy? Zbadaj czy poziom dźwięku nie jest przekroczony.W polskim prawie istnieją regulacje (normy), których stosowanie w budownictwie chroni użytkowników mieszkań przed nadmiernym hałasem. Opisywaliśmy je w czerwcu: dopuszczalne poziomy dźwięku w mieszkaniu określa norma PN-87/B-02151/02, a właściwości akustyczne materiałów używanych do budowy ...
Kupujesz nowe mieszkanie, z radością urządzasz każdy kąt, a po dwóch miesiącach chcesz z niego uciekać, bo słyszysz każdy dźwięk zza ściany i znad głowy? Zbadaj czy poziom dźwięku nie jest przekroczony.W polskim prawie istnieją regulacje (normy), których stosowanie w budownictwie chroni użytkowników mieszkań przed nadmiernym hałasem. Opisywaliśmy je w czerwcu: dopuszczalne poziomy dźwięku w mieszkaniu określa norma PN-87/B-02151/02, a właściwości akustyczne materiałów używanych do budowy ...
Hałas w wielkim mieście
No i co z tego, że zbadam hałas, skoro uciec od niego nie można. Mam tu na myśli hałas dochodzący zza okna, zwłaszcza w lecie, kiedy mamy otwarte okna.
Rano budzi mnie hałas kosiarek, potem do tego dochodzą szczekające psy i nne również miłe uchu odgłosy. W nocy irytujące sygnały karetek, policji straży pożarnej oraz dźwięk samolotów podchodzących do lądowania.
Ocipieć można.
Rano budzi mnie hałas kosiarek, potem do tego dochodzą szczekające psy i nne również miłe uchu odgłosy. W nocy irytujące sygnały karetek, policji straży pożarnej oraz dźwięk samolotów podchodzących do lądowania.
Ocipieć można.
hehe
A ja mieszkam w wielkim mieście jak to nazywasz.
Ale kościoła nie słyszę, hałasu drogi niet, straży niet, karetek niet.
No ok kosiarki są raz na 3 tygodnie, ale wtedy to ja już w pracy jestem.
Mieszkam w mieście, choć do żony zawsze się śmieje, że na wsi.
Z okna widać jeden ze zbiorników, więc jak wstaje to i widok przyjemny.
Czasem może warto przed zakupem mieszkania szukać tego upragnionego przez kilka miesięcy. JA tak zrobiłem i nie żałuje.
Ale kościoła nie słyszę, hałasu drogi niet, straży niet, karetek niet.
No ok kosiarki są raz na 3 tygodnie, ale wtedy to ja już w pracy jestem.
Mieszkam w mieście, choć do żony zawsze się śmieje, że na wsi.
Z okna widać jeden ze zbiorników, więc jak wstaje to i widok przyjemny.
Czasem może warto przed zakupem mieszkania szukać tego upragnionego przez kilka miesięcy. JA tak zrobiłem i nie żałuje.
klasyk, Witomino PCK/Konwaliowa i okolice
teraz chyba jest nowy księciunio
bo stary to był wariat i dzwonił kilka razy dziennie po 8 minut
a budynki w odległości rzutu jabłkiem.
Księciunio zawsze napuszcza ludzi na siebie.
Stara, bandycka metoda.
Na tych, którym dzwony przeszkadzają
nasyła przygłuche oddziały moherowe
wmawiając im, że komu przeszkadza dzwon
to tego szatan opętał.
Albo mówi wprost, że inni parafianie
kazali mu dzwonić w te dzwony
i on ma w nosie, że wam przeszkadza,
skoro innym nie przeszkadza.
bo stary to był wariat i dzwonił kilka razy dziennie po 8 minut
a budynki w odległości rzutu jabłkiem.
Księciunio zawsze napuszcza ludzi na siebie.
Stara, bandycka metoda.
Na tych, którym dzwony przeszkadzają
nasyła przygłuche oddziały moherowe
wmawiając im, że komu przeszkadza dzwon
to tego szatan opętał.
Albo mówi wprost, że inni parafianie
kazali mu dzwonić w te dzwony
i on ma w nosie, że wam przeszkadza,
skoro innym nie przeszkadza.
wygluszanie mieszkanie
Wlasnie mialem sie zapytac czy to na prawde działa? Na forum czytalem wiele opini i ludzie są podzieleni, ja wiem ze za to trzeba zaplacic a nie oszczedzac, ale czy to na prawda działa ? na prawde wyglusza mieszkanie i mniej wiecej ile to kosztowało i ile czasu zajeło wygluszanie mieszkania?
Nie łudź się.
Wygłuszanie od wnętrza, a nie od strony źródła halasu nic nie daje, a kosztuje słono. Przerobione na własnej skórze. Nie wierzę w to co pisze kejg. Owszem wygłuszenie od środka pomaga, ale tylko na dźwięki powietrzne typu głosy, telewizor (ale też nie zawsze - niskie częstotliwości typu basy czy niski podniesiony głos będzie nadal słyszalny). Wygłuszenie w ogóle nie sprawdzi się w przypadku dźwięków uderzeniowych przenoszonych stropami. Kejg widocznie ma normalnych sąsiadów, którzy nie biegają jak stado słoni po mieszkaniu, nie rzucają przedmiotami po podłodze i nie przestawiają mebli codziennie. Ja takich też miałam w poprzednim miejscu zamieszkania. Wygłuszenie w ogóle nie było potrzebne, bo i bez tego nie było ich słychać. To się nazywa kultura osobista, a na chama nie ma mocnych. Wygłuszenie też nie pomoże.
źle liczysz, ja to policzyłem i opłaca się wynajmować
przynajmniej przez kilka lat, zbierając na wkład własny.
Po uwzględnieniu inflacji i wahań stóp procentowych
okaże się, że zapłacisz za mieszkanie od 100 do 200 tyś mniej
a jeśli mieliśmy do czynienia z bańką spekulacyjną
to zapłacisz nawet 400 tyś mniej (odliczając koszty wynajmu przez kilka lat).
Jeśli umiesz, to policz sobie pomalutku różne konfiguracje.
Znajdź rozwiązanie problemu plecakowego.
Taki rodzaj optymalizacji.
Po uwzględnieniu inflacji i wahań stóp procentowych
okaże się, że zapłacisz za mieszkanie od 100 do 200 tyś mniej
a jeśli mieliśmy do czynienia z bańką spekulacyjną
to zapłacisz nawet 400 tyś mniej (odliczając koszty wynajmu przez kilka lat).
Jeśli umiesz, to policz sobie pomalutku różne konfiguracje.
Znajdź rozwiązanie problemu plecakowego.
Taki rodzaj optymalizacji.
No i co ci przyjdzie z tej świadomości?
Nikt ci taniej nie sprzeda. To tak jak z jedzeniem. Mafia pośredników okrada rolnika i okrada ciebie. Nic z tym nie jesteś w stanie zrobić. Płacisz tyle co ci dyktują albo zdychasz z głodu. Kilogram pietruszki rolnik pośrednikowi sprzedaje za 1PLN. Pewnie nie robisz zakupów, ale rzy okazji sprawdź ile ten sam kilogram kosztuje w twoim warzywniaku albo na Hali.
Krezus jest snobem, ale zakup 80 metrów
za gotówkę w starym budownictwie też niczego nie gwarantuje :-( To wszystko zależy jakich ma się sąsiadów. Chama będzie słychać nawet za ściany z izolacją dźwiękoszczelną. Inwestycja w ścianę z kartongipsu wypełnioną akustyczną wełną mineralną, na zewnątrz dodatkowa warstwa kilkudziesięciu centymetrów gąbki, a guaniarza sąsiadów skaczącego po podłodze i tak słychać. Zaizolowanie ścian nic nie daje, bo hałas uderzeniowy przenosi się stropem :-( Oszalec można.
rynek reguluje ceny
był wielki boom na mieszkania i wtedy ceny jak oszalałe szły do góry ale każdy kupował i teraz ludzie są uwiązani i mają małe klitki które nawet jak sprzedadzą obecnie to nie pokryją im pozostałych rat kredytu. Mi się udało bo kopiłem niedawno domek w szeregu z kawałkiem własnej działki za podobną cenę co znajomy kupił 90m2 mieszkanie kilka lat temu.
I czym twój szeregowiec różni się od mieszkania?
Masz sąsiadów i wystarczy, że będziesz miał pecha i trafisz na buraka, któy zatruje ci życie. Dla mnie domek szeregowy nie różni się niczym od mieszkania poza tym że połowę powierzchni zajmują schody, którymi trzeba drałować z góry na dół i z powrotem.
bieganie
Ja to bym moich sasiadów z piętra wyżej lał siekierą jak siętylko da, nie wygluszyli sobie podłogi słychac jak chodza na boso cały dzien, slychac jak pralka chodzi, jak odkurzaja mieszkanie, dziecko ma chyba downa albo ADHD skacze caly dzien od rana do nocy, puszczaja muze na full, nie wychodza w ogole z domu, a jeszcze sasaid ma problemy z zasypianiem i czasami chodzi cała noc po mieszkaniu, ja sie pytam co oni robi? co to za zajecie ze wymagania chodzenia 3 ososb cały dzien a czasami i noc. A jak wchodza poklatce do sie drą przez wszystkie pietra jakie mieszkaja a mieszakaja na oststanim pietrze. Nic tylko zbierac kase na dom i uciekac gdzie sie da, bo na debili nieszanujacych innych nie ma rady.
Mam nadzieje ze sasiad czyta moj post :) Pozdrawiam
Mam nadzieje ze sasiad czyta moj post :) Pozdrawiam
Teraz wszystkie dzieci
mają "niby ADHD", a tak na serio to tylko brak kultury i umiejętności wychowawczych ich rodziców. Też mam sąsiadów łażących po nocy (nie ma godzin ustalonych, może być 2.00, moze być i 4.00) w laczkach. Tam i z powrotem. Tam i z powrotem..... usiadłby na rzyci, książkę poczytał, ba choćby film obejrzał ...... Nie, on będzie łaził. Tam i z powrotem .... w laczkach chyba ołowiem podkutych :-) Co najlepsze, kupiłam mieszkanie na ostatnim piętrze żeby nie mieć takich sytuacji. To nic nie dało. Gamoń mieszka na pode mną, a i tak go słyszę jakby u mnie człapał... tam i z powrotem :-)
Dzieci trzeba wychowywac a nie hodować. Pewnie, że muszą biegać, ale to robi się na dworze! W domu obowiązuja pewne zasady i guaniarze mają to wiedzieć. Od rodziców ... i tu jest porażka.
A dzieci niestety nie wyrastają tak szybko. Wszystkim madralom życzę takiego sąsiedztwa chociazby przez tydzień ...
A dzieci niestety nie wyrastają tak szybko. Wszystkim madralom życzę takiego sąsiedztwa chociazby przez tydzień ...
Moja sąsiadka też "hodowała" małe dziecko , na korytarz o 7 rano wystawiała , dziecko się darło w niebogłosy , a potem z nudów znajdowało sobie zabawę - walenie drabiną awaryjną w ścianę -> POEZJA!!!!
Potem mamusia o 7.15 schodziła po schodach tłukąc najgłośniej jak można , chyba specjalnie podzelowanymi , obcasami . Wszyscy mieszkańcy stali na baczność bo Pani J. wychodziła do pracy . Jak wracała do domu to do tych wszystkich rannych hałasów dochodził jeszcze perlisty smiech pani J. , głośny i donośny .A nie daj Boże jak kogoś spotkała na klatce to "pełen lansik" oczywiscie znowu gośno albo jeszcze głośniej. Rok temu się wyprowadziła i nastała cisza aż w uszy kłuje ! Ale nikt za nią nie tęskni !! Nie wracaj Babo do nas więcej !!!
Powinno być takie zachowanie uregulowane jakimiś przepisami , bo tacy ludzie czują się bezkarni , a wogóle to przecież nawet do głowy im nie przyjdzie , że komuś przeszkadzają . Jak się zwróci uwagę to zachowują się jeszcze głośniej - masakra !!
Potem mamusia o 7.15 schodziła po schodach tłukąc najgłośniej jak można , chyba specjalnie podzelowanymi , obcasami . Wszyscy mieszkańcy stali na baczność bo Pani J. wychodziła do pracy . Jak wracała do domu to do tych wszystkich rannych hałasów dochodził jeszcze perlisty smiech pani J. , głośny i donośny .A nie daj Boże jak kogoś spotkała na klatce to "pełen lansik" oczywiscie znowu gośno albo jeszcze głośniej. Rok temu się wyprowadziła i nastała cisza aż w uszy kłuje ! Ale nikt za nią nie tęskni !! Nie wracaj Babo do nas więcej !!!
Powinno być takie zachowanie uregulowane jakimiś przepisami , bo tacy ludzie czują się bezkarni , a wogóle to przecież nawet do głowy im nie przyjdzie , że komuś przeszkadzają . Jak się zwróci uwagę to zachowują się jeszcze głośniej - masakra !!
My mamy ten sam problem.. przerobilismy wszystkie pomysly typu prosby, rozmowy, policja, skarga w spoldzielni.. ale sie po prostu nie da. Wiec niecaly rok temu kupilismy ziemie, pare groszy mielismy, reszte na kredyt. Splacimy go za jakies 1.5roku i wtedy bedziemy myslec o budowie. Owszem, mozna brac od razu kredyt na 400tysi, ale chcielismy miec jakis wiekszy wklad wlasny - stad plan by najpierw miec ziemie na wlasnosc. I tylko to jest szansa na spokoj, na to by sasiada nie slyszec nad nami, by sie nie uzerac, by miec swiety spokoj. No i kawalek wlasnego ogrodka - cos czego mi w miescie tak bardzo brakuje! Tymbardziej ze dzidzia w drodze :) A dziecinstwo z ogrodkiem, w domu to jest zupelnie co innego niz siedzenie w bloku, przed kompem.
hmm.. to powiem Ci jak mam teraz: mieszkam w bloku. O 6 rano przychodza panowie i wyciagaja puszki ze smietnikow i je gniota.. swietego by wybudzilo. Za dnia to standard-latem tez koszenie, pajace drace japy pod blokiem, sasiedzi muzyczka albo wieczne walenie (wydaje mi sie ze oni codziennie przestawiaja meble), nadchodzi wieczor-do sasiadow schodza sie znajomi lub-jesli sie nie schodza to sasiedzi i tak ok 22-23 zaczynaja przesuwanie mebli, walenie.. a jak sa goscie i imprezka to wiadomo.. skowyt psow? a teraz sie rodzinka obok wprowadzila z malym kundlem ktory szczeka za kazdym razem jak ktos przejdzie. i oczywiscie wyje jak jest sam w domu.. zima porzadna lopata.. hm.. niech sobie przypomne jak to u nas zima.. w ciagu tygodnia jeszcze cos tam wjedzie by odgarnac snieg, ale w weekend? zapomnij! przeciez nikt nie pracuje w weekendy to i po co im odsniezac..
Jesli chodzi zas o smrod swinek - nie martw sie, nie kupilismy ziemi przy oborze :) Zreszta, kazdy wybiera co mu pasuje. Nas zycie w bloku meczy. Gdybysmy mieli kase to zaczelibysmy sie budowac jutro. Ale nie mamy, dorabiamy sie stopniowo i wierze ze za jakies 3-4 latka bedziemy we wlasnym domu, z wlasnym ogrodem. Ktos sie moze smiac ze 3-4 lata. Ale coz-taki mamy plan by nie wpierdzielac sie w kredyt-gigant, zyjemy w niepewnych czasach.
Jesli chodzi zas o smrod swinek - nie martw sie, nie kupilismy ziemi przy oborze :) Zreszta, kazdy wybiera co mu pasuje. Nas zycie w bloku meczy. Gdybysmy mieli kase to zaczelibysmy sie budowac jutro. Ale nie mamy, dorabiamy sie stopniowo i wierze ze za jakies 3-4 latka bedziemy we wlasnym domu, z wlasnym ogrodem. Ktos sie moze smiac ze 3-4 lata. Ale coz-taki mamy plan by nie wpierdzielac sie w kredyt-gigant, zyjemy w niepewnych czasach.
haha cieszę się że to czytam tz. nie z waszego nieszczęścia... cieszę się że nie jestem sam! Całe życie mieszkalem w domku z rodzicami, w mieszkaniu w centrum po roku dostawalem swita, z dzieciakami sasiadow biegajacymi caly dzien pietro wyrzej, z menelami z podworka i generalnie tym calym syfem.
pozdrawiam serdecznie, tez chce kiedys znow miec domek!
pozdrawiam serdecznie, tez chce kiedys znow miec domek!
Znam problem, ale...
Niestety, kiedy mieszka się w "mrówkowcach" nie da się wyeliminować różnych dziwnych dźwięków. Budzę się rano co dzień o 6:00 (nawet podczas urlopu i w weekendy), bo mój kochany berbeć piętro wyżej dostaje porannego szału i gania po mieszkaniu na boso, goniąc za piłeczkami gumowymi, którymi odbija o podłogę, do tego dochodzi trąbka, której młody "używa" dość regularnie, a która drażni nawet psa, który wyje jak wściekły. Do tego sąsiadka z dołu, która śmieje się jak foka z zadyszką i drze japę podczas orgazmu (ostatnio mój mąż zapytał czy to tak można tyle razy i to tak głośno? Nie wiem, ja nie potrafię - na szczęście trwa to w czasie zjazdów z zagranicy sąsiada i jest cisza, gdy małpa ma okres :-)). Ale teraz i tak kocham moich sąsiadów z góry, bo poprzedni rzygali mi na parapet, a od imprezowych tańców i śpiewów "chcemy je sa wypić z tej maleńkiej butelczini" /przepraszam za fonetyczny zapis/, spadł mi tynk z sufitu :-). Więc da się żyć. Zamontowałam rolety zewnętrzne (mieszkam obok przystanku autobusowego i SKM, znam cały rozkład jazdy na pamięć), włączam pralkę gdy zaczyna spuszczać wodę pralka sąsiadów, tupot małych nóg zagłuszam Radiem Zet (dobra reklama :-)), a w razie awaryjnym łykam tabletki na sen (zapisane zresztą przez moją ginekolog, której zwierzyłam się, że jak jeszcze jeden raz się nie wyśpię, to oszaleję). Na dom mnie nie stać, więc jest oki. A tak a propos - mieszkam w mieszkaniu z wielkiej płyty :-).
I co nam po tym artykule ???
Trzeba wymusić na developerach wyższą jakość budowanych mieszkań. To powinno być zrobione np: poprzez nie wydawanie pozwolenia na budowę tam gdzie projekt zakłada np sąsiadowanie kuchni, łazienki lub pokoju dziennego z sypialnią sąsiada.
Innym przykładem są wybiórcze kontrole akustyczne przeprowadzane na budowach poprzez urząd nadzoru budowlanego.
Izba inżynierów lub architektów też powinna wziąć pod lupę tych, którzy nie przestrzegają podstawowych zasad w zakresie akustyki (w tym przypadku).
Wszystko jest do zrobienia, trzeba to tylko uregulować.
Innym przykładem są wybiórcze kontrole akustyczne przeprowadzane na budowach poprzez urząd nadzoru budowlanego.
Izba inżynierów lub architektów też powinna wziąć pod lupę tych, którzy nie przestrzegają podstawowych zasad w zakresie akustyki (w tym przypadku).
Wszystko jest do zrobienia, trzeba to tylko uregulować.
chamstwo
Dla mnie to jest totalne chamstwo, bierzesz kredyt w wysokosci od 250 - 300 tysiecy złoty kredyt na pare łądnych lat rate placisz co miesiac w wysokosci powyzej 1000 zł a tu glosno halas huki, samochody, quady, autobusy, robole itp itd. to jest jakis zart. Bierzesz wysoki kredyt ciezko harujesz a tu i tak Cie z kazdej strony dumają.
HAŁASU STOP
wystarczy dziura pod blokiem nawet na małej uliczce i jest łomot jak auto jedzie(wystarczy załatać RÓWNO). I firma od śmieci o 5 rano(żądać innej pory wywózki), sąsiad nawalający drzwiami od garażu (można naprawić i zamyklać normalnie) A to, ze ludzie nie kumają że ich hałas wychodzi na zewnątrz - mimo, że słyszą cudzy i też im przeszkadza - to już brak wychowania. Normalny człowiek wie, że nie powinno się trzaskać drzwiami, u siebie w domu również :) I nie drzeć japy, nie słuchać głośnej muzyki w dziwnych porach. I głośno nie pierdzieć :)
as
wolnośc Tomku w swoim domku niekoniecznie w mieszkaniu i to w bloku we wspólnej własności bo np. mój sufit to podłoga sąsiada ito jest nasza wspólna własnośc ,którą on niszczy waląc ,dzieci skacząć itp. nie szanuje cudzego prawa do spokoju nawet w dzień bo taki się nam nalezy a na muzę są słuchawki bezprewodowe i tyle . Niestety ale można mieszkać jak ma sie w sobie trochę kultury ,chcemy szacunku do siebie to i my do innych odnosimy się o.k. szanujemy swój spokój i nasz też będzie .Polacy muszą zrozumiec ,ze mieszkanie w bloku to nie jest tylko ich alei i innych lokatorów i należy uszanować ich .Mieszkania w bloku to ''tani nabytek swego mini domku '' ale tylko w przenośni .Nalezy się więc zachowywać inaczej niż w domku .Policja powinna wziąc się za to wreszcie bo inaczej Polak uważa ,ze mu wszystko wolno i tak do władzy też .
PODSTAWA TO KULTURALNI SĄSIEDZI
Marzę o takich.Niestety rzeczywistość jest bezwzględna-za ścianą prostackie buraki,nie liczące się z innymi.Mieszkam w szeregowcu i kupując działkę wydawało mi się,że to dopiero będzie coś-własny dom,co prawda nie wolno stojący, ale jednak...No i niestety, czar prysł,jak mydlana bańka.Już mi się nawet nie chce pisać o tych wszystkich atrakcjach zw.z tym sąsiedztwem.Rada dla wszystkich kupujących;UWAGA NA SĄSIEDZTWO !!!
Trafiłaś w sedno.
Tyle, że dziś mieszka ten, jutro inny. Kupiłam mieszkanie i jednym z argumentów za zakupem był sąsiad emeryt za ścianą, który według informacji od zarządcy trzymał wspólnotę mieszkaniową w drylu i porządku. Zanim zrobiłam remont, dziadek się przekręcił, a na jego miejsce wprowadziła się jakaś dziwna patologia z nadpobudliwym dzieciakiem łażącym po ścianach. Palą papierochy na klatce, rzucają pety/ śmieci na klatkę schodową, zostawiają worki ze śmierdzącymi śmieciami przed drzwiami niekiedy na dobę, a jak przygłupi synek dostanie sr...i mentalnej to jego tupot słychać w całym moim mieszkaniu (a jest ono całkiem spore). I tak to za ciężkie pieniądze zamiast spokoju człowiek ma tylko stres i s...f.
Morena
a ja zapraszam na Morenę a konkretnie na ul.Myśliwską lub Morenowe Wzgórz
kupując mieszkanie pan mówił że to będzie spokojna i cicha ulica.
A tu dopiero jest szaleństwo: kłady które zap.....ją nad oczko wodne, samochody mają tylko jedną ulicę którą mogą jeździć ,zamontowali progi ponieważ wariat zabił na przejściu dla pieszych faceta ale one chyba są dla rowerów.Rano o 5.15 zapierdziela autobus z prędkością 100 km/h , potem zaopatrzenie z chlebkiem powszednim , ciężarówki i robole z Wejherowa do roboty. Myślicie że zwalniają przy progu- gzie tam rozpędzeni robią taki hałas na progu że ja siadam w łóżku i stwierdzam że jak spotkam tego faceta co opowiedział mi bajkę o spokojnej dzielnicy to mu ...................
kupując mieszkanie pan mówił że to będzie spokojna i cicha ulica.
A tu dopiero jest szaleństwo: kłady które zap.....ją nad oczko wodne, samochody mają tylko jedną ulicę którą mogą jeździć ,zamontowali progi ponieważ wariat zabił na przejściu dla pieszych faceta ale one chyba są dla rowerów.Rano o 5.15 zapierdziela autobus z prędkością 100 km/h , potem zaopatrzenie z chlebkiem powszednim , ciężarówki i robole z Wejherowa do roboty. Myślicie że zwalniają przy progu- gzie tam rozpędzeni robią taki hałas na progu że ja siadam w łóżku i stwierdzam że jak spotkam tego faceta co opowiedział mi bajkę o spokojnej dzielnicy to mu ...................
Nigdy niekupujcie 46m2 w nowych domach!!!
mam 46m2 mieszkanie i to prawda , nieda się w nim mieszkac. Juz jest postanowione wyprowadzamy się i to jak najiszybciej. Bo wyłąduje w domu wariatów. Sąsiedzi z góry chyba mają puste mieszkanie, słychac wszystko nawet jak zaspokaja swoją konkubinę . A ona wydziera się , jest to obzedliwe i nie smaczne. Ja tylko niemogę zrozumiec czemy lokatorzy mają sprawdzac te normy , a moze byłoby fer jak by to robili odpowiedni słuzby państwowe. A nie po fakcie mamy sprawdzac jak większosc na tym sie niezna .
Witam! Mam taką samą sytuacje nad swoją głowa . Takich samych sąsiadów. Zaspakaja swoją potrzebę tak głośno ze żygacz się chce. Baba tak wydziera się ze podziwiam jak dziecko 11 letnie tego nie słyszę. Jak ja piętro niżej słyszę wszystko. Ludzie nie mają wstydu. Zwróciłam jej uwagę to jej partner powiedział ze mnie zabije, Byłam na policji chyba z 5 razy , pisałam do administracji z 5 razy, pisałam do zarządu wszystko bez skutecznie, Zastanawiam się co by te ludzie zrobili jak by to im zatruli życie takie sąsiedzi z góry. Bez wstydu i bez wyobraźni . Jeszcze zrobili ze mnie wariatkę , bo namówili takich samych sąsiadów z którymi pili wódkę u nich na 1x1m ogródku żeby nagadali na mnie . Brakuje mnie słów jakie ludzie potrafią być szokująco prości.
I jeszcze kwestia wentylacji - dźwięk i zapach.
Na dachu bloklu właściciel restauracji wyprowadził rurę bez żadnych filtrów/ pochłaniaczy czegokolwiek. Smród wchodzi prosto do mieszkań w zależności od kierunku wiatru.I nie jest to miły zapach egzotycznych przypraw, azazwyczaj prymitywny agresywny smród surowej cebuli albo wywaru gotowanego chyba na jakichś odpadkach ze śmietnika. Czy są na takie wentylacje i ich parametry jakieś normy prawne? Komu to zgłosić do zbadania? Z kolei na przeciwko hotel ma wentylację (ogromne wentylatory - w sumie 12 sztuk), z których hałas nie pozwala otworzyć w nocy okna. Do diabła. Czy w tym kraju w ogóle ktokolwiek szanuje spokój innych?
To nie pomoże
Na wsi jeżdżą maszyny, kłady, traktory itp.
Są normy i należy ich przestrzegać. Hałas to zanieczyszczenie środowiska. Ci co piszą o wyprowadzkach na wieś nie znają norm, lub są już głusi. Nie wspomnę, że nie mają kultury osobistej i są egoistami. To oni powinni wprowadzić się na pustynię. Jak się żyje wśród ludzi, to trzeba przestrzegać norm i zasad współżycia. Na tych co nie przestrzegają jest specjalna nazwa....
Powinny być większe kary
Są normy i należy ich przestrzegać. Hałas to zanieczyszczenie środowiska. Ci co piszą o wyprowadzkach na wieś nie znają norm, lub są już głusi. Nie wspomnę, że nie mają kultury osobistej i są egoistami. To oni powinni wprowadzić się na pustynię. Jak się żyje wśród ludzi, to trzeba przestrzegać norm i zasad współżycia. Na tych co nie przestrzegają jest specjalna nazwa....
Powinny być większe kary
Takie opinie często się powtarzają. Tam na serio są ściany z k/g - i to między mieszkaniami??? Domyślam się efektu, bo w mieszkaniu służbowym (nie w Gdańsku) jest podobny koszmar, słychać każde głośniej wypowiedziane słowo sąsiadów za ścianą, czy to jak myją naczynia i szczękają talerzami... Nie do pomyślenia, a jednak prawdziwe.
Mieszkam nieopodal wspomnianego Pogodnego, w domach Górskiego, z pozoru podobnych do tych ekolanowych. I przyznam, że sąsiadów zza ścian nie słyszę w ogóle. Tylko trochę tych u góry, gdy dziecko naje się szaleju i biega. Ale wcale nie bardziej niż w bloku na Zaspie, gdzie przez większość życia mieszkałem. Wszystkie ściany pomiędzy mieszkaniami są betonowe, stanowią konstrukcję nośną budynku, słychać zza nich tylko wiertarkę. Z wypowiedzi widać, że to wcale nie takie oczywiste.
Mieszkam nieopodal wspomnianego Pogodnego, w domach Górskiego, z pozoru podobnych do tych ekolanowych. I przyznam, że sąsiadów zza ścian nie słyszę w ogóle. Tylko trochę tych u góry, gdy dziecko naje się szaleju i biega. Ale wcale nie bardziej niż w bloku na Zaspie, gdzie przez większość życia mieszkałem. Wszystkie ściany pomiędzy mieszkaniami są betonowe, stanowią konstrukcję nośną budynku, słychać zza nich tylko wiertarkę. Z wypowiedzi widać, że to wcale nie takie oczywiste.
Najbardziej hałasują tzw skutery
z silnikami o mocy zbyt małej aby wozić jedną osobę. Ciekawostką jest to że taki mały pierdzioch potrafi bardziej zanieczyścić środowisko niż stary golf 3 w dieslu.
Te skutery to plaga osiedlowych uliczek. najgorzej jest latem gdy są otwarte okna i pierdzioch jedzie kilka minut pod górkę o duzym nachyleniu. Masakra.
Te skutery to plaga osiedlowych uliczek. najgorzej jest latem gdy są otwarte okna i pierdzioch jedzie kilka minut pod górkę o duzym nachyleniu. Masakra.
Hałasujcie poza domem
Mieszkam otoczona sąsiadami z 4 stron, tylko z 1 ludzie są kulturalni, reszta - muza, tv na ful, częste biesiady, walenie stopami po panelach... a najgorszą sytuację mam w swojej sypialni - sasiaduje ona z salonem ludzi, delikatnie mowiąc - buraków - nie mogę spać bo normalnie słyszę ich rozmowy, lecące często gęsto ku*wa i inne takie... Kurde, ludzie! Apeluję - jak chcecie się wykrzyczeć, wybawić, wyskakać, słuchać glośno muzyki, to róbcie to, ale nie w mieszkaniu, błagam!
Nie do końca
Dla jednego wolność to cisza. Dla drugiego wolność to możliwość posłuchania muzyki. Do 22.00 może sobie robić co zechce, zwłaszcza gdy dzieje się to sporadycznie. Wina leży głównie w źle wygłuszonym budynku, ale to nie znaczy, że każdy ma w nim zawsze chodzić na palcach. A co jakiś czas impreza w weekend to też normalna rzecz. Zazwyczaj jest tak, że młodzi ludzie sami domagają się prawa do ciut głośniejszej zabawy co jakiś czas, ale z chwilą gdy urodzi im się dziecko, to nagle zwrot o 180 stopni i z buzią do wszystkich, żeby byli cicho, tak się tym faktem stresują.
panie wyluzowany!!!
"wolniść Tomku w swoim domku" tak w domku a nie w mieszkaniu.Czy pan wieW
że w niektórych państwach nie można włączyć odkurzacza czy pralki kiedy się chce.w budynku wielorodzinnym trzeba tak się zachowywać by nikomu nie przeszkadzać.
A panu życzę by w przyszłości kiedy będzie pan w wieku "dojrzałym"i z pewnymi dolegliwościami wieku dojrzałego miał za sąsiada kogoś kto słucha muzyki ciężkiej na cały regulator dzień w dzień a noca przyjmuje gośći.
To powinno być uregulowane prawnie bo każdy ma prawo do spokojnej nocy a nie słuchać chamstwa i buraków
że w niektórych państwach nie można włączyć odkurzacza czy pralki kiedy się chce.w budynku wielorodzinnym trzeba tak się zachowywać by nikomu nie przeszkadzać.
A panu życzę by w przyszłości kiedy będzie pan w wieku "dojrzałym"i z pewnymi dolegliwościami wieku dojrzałego miał za sąsiada kogoś kto słucha muzyki ciężkiej na cały regulator dzień w dzień a noca przyjmuje gośći.
To powinno być uregulowane prawnie bo każdy ma prawo do spokojnej nocy a nie słuchać chamstwa i buraków
ze wsi do miasta
z centrum dużego miasta wyprowadziłam się do spokojnej i uroczej okolicy.Kupiłam piękne mieszkanko i co z tego? trafiłam z deszczu pod rynne.nad nami mieszkają ludzie z dwójką dzieci w wieku około 8-10 lat.Trudno uwierzyć ale dzieci nie chodzą tylko biegają i skaczą po schodach czasem grają w piłkę /to musi być adhd .A trzaskanie drzwiami , sedesową sedesową kabiną prysznicową szuranie po kaflach krzesłami ,bieganina piski krzyki to norma.Myślę ,że większość przyjechała ze wsi do miasta i nie potrafią się zachować.Nie pomogły prośby i rozmowy.rodzice nie widzą problemu
po 40 latach mieszkania w bloku kupiliśmy
Mieszkanie w bliźniaku. Jeden sąsiad myśleliśmy więc nie może być źle. A jednak ..... trafił się psychopata z rodziną i dzieckiem. Więc tak pobudka o 7:15 w weekend bo dziecko sąsiadów krzyczy i biega. Dziecko lat 4 decyduje że nie chodzi do przedszkola, że jeździ z przodu w samochodzie. Mamusia pani nauczycielka. Dziecko o 23 dzień w dzień biega po mieszkaniu co wszystko u nas słychać. Libacje alkoholowe pod oknem. Grill 4x w tygodniu. Wyprowadzanie psa pod okna sąsiadów w części wspólnej pomimo że ogródek mieli za domem. Dziecko boso biega po usran. . trawniku. Rano puszki, butelki pod oknem bo impreza była. Głośniki na tarasie i darcie pysków. Absolutny brak kultury. Sprzedaliśmy bo rozmowy nic nie dawały.
Jesteśmy niekulturalnym
głównym i niedbającym o innych społeczeństwem. Brak nam kultury. Niestety jesteśmy też społeczeństwem wielkiego: " nie da się!!! Choćby to była najprostsza rzecz! Nie da się, i koniec; Albo trzeba uruchomić cierpliwość, sądy, tysiąc procedur, pieniędzy, żeby jednak się dało! To niesamowite jak ludzie cierpią przez hałas, a specjaliści, urzędnicy, mówią: Nie da się!