Widok
My też mamy zamiar robić tam wesele. Już wstępnie rozmawiałam z kimś drogą mailową, dzięki czemu dostałam menu z cennikiem, nawet niedrogo 150zł, ale to coś podejrzane, jedno z ostatnich miejsc gdzie jest taka przystępna cena, mam przeczucie, że wzrośnie...:/ Jeśli chodzi o oglądanie sali, to mieliśmy farta, bo jak przyjechaliśmy w sobotę o 12 to akurat kucharz przybył i nam wszystko pokazał. Najprawdopodobniej zdecydujemy się na dużą salę, z racji tłumnej ilości gości;) choć szczerze powiem, że będzie brakowało mi jakiegoś małego pokoju, gdzie będziemy mogli składować prezenty, albo choć na chwilkę odsapnąć, to jest główny argument dlaczego jeszcze nie wpłaciliśmy zaliczki. Mamy nadzieje, że znajdziemy jakąś inną salę w równie urokliwym miejscu, gdzieś w Trójmieście. Choć czas tyka, a my chcemy się pobrać w lipcu 2010. No to się rozpisałam, a Wy już wszystko wiecie o naszych planach. Proszę podzielcie się swoimi podjętymi dokonaniami dotyczącymi sali na Hipodromie, choć może powinnam pisać restauracji ;)
ja jestem po i polecam-jakbyscie mialy jakies pytania to chetnie pomoge:)
Nie mialam umowy na sale-mialam tylko KP za wynajecie sali. Reszta tj. menu i szczegoly tego co chce byla spisana i placona tydzien przed.
Mialam tam ujete,ze chce aby kelnerzy roznosili szampana, ze szmpan z truskawka w kieliszku, ze polmiski mniejsze a gesciej ustawione, ze ciasto ma caly czas stac na stolach (przewaznie wnosza po obiedzie i stoi ok. godziny, pozniej jest przenoszone na boczny stol) itp. Wszystkie te szczegoly byly spisane w umowie. Podczas podpisywania umowy jeszcze dobieralismy deske serow i zmienialismy jedno mięsliwo (tak nam doradzila Walerka, u ktorej to miesiwo nie wypalilo).
Nie mialam umowy na sale-mialam tylko KP za wynajecie sali. Reszta tj. menu i szczegoly tego co chce byla spisana i placona tydzien przed.
Mialam tam ujete,ze chce aby kelnerzy roznosili szampana, ze szmpan z truskawka w kieliszku, ze polmiski mniejsze a gesciej ustawione, ze ciasto ma caly czas stac na stolach (przewaznie wnosza po obiedzie i stoi ok. godziny, pozniej jest przenoszone na boczny stol) itp. Wszystkie te szczegoly byly spisane w umowie. Podczas podpisywania umowy jeszcze dobieralismy deske serow i zmienialismy jedno mięsliwo (tak nam doradzila Walerka, u ktorej to miesiwo nie wypalilo).
jak znajde pozniej kartke zustaleniami do dopisze reszte:)
Od poczatku:
- kolory obrusow ustalone byly z nami tydzien przed slubem , kolor swiec i jakie swieczniki tez, ja sobie tylko rozsypalam na tym platki roz i rozlozylam wizytowki, przywiozlam zamowione kwiaty (wszystko w piatek po po poludniu, razem z napojami, alkoholem i czescia ciast,ktore piekla p. Iwona-reszta ciast byla z Haffnera i przyjechala w sobote)
-chyba byly 2 kelnerki-ale bylo to wystarczajaco
-pierwotnie mialo byc 100 osob i stoly w litere E z 4 odnogami...kiedy stalo na 70 to ja nadal upieralam sie aby stoly byly w E a nie w U (przy takiej ilosci ustawiaja w U)...i stoly byly w E z 3 odnogami:) Bylo super
- na obiad nei chcialam rosolu,zawsze mi sie zle kojarzyl,ze kazdy sie pochlapie itp a juz szczegolnie moj maz,zdolny do takich spraw. Pani Irenka zapewnila,ze makaronik robia krotki i bedzie ok...i bylo ok..i gorace!
- na drugie byly pieczone ziemniaki, ryz i frytki + buraczki/warzywa blanszowane z platkami migdalowymi i chyba surowka z marchewki...i chyba cos jeszcze + poledwiczki w sosie kurkowym, de volaye i nie pamietam, cos jeszcze:)
- pozniej na pewno deska serow (malo jej zeszlo)
- marynaty i sosy (oliwki,korniszony,grzybki)
- jakies miesa pieczone: kaczka faszerowana, schab chyba i jeszcze cos-Walerka odradzila chyba karkowke w ziolach i z niej zrezygnowalismy, nie bralismy zadnych szynek gotowych
- ryba po grecku-to nam srednio smakowalo,jakby nie dosolone
- salatka grecka i chyba tradycyjna
-chyba cos zgubilam jeszcze
- barszcz z pasztecikiem
- kawa/herbata do woli-ale to lepiej ustalic bo wiem,ze chyba od Walerki na poprawinach pobierali oplate za to co goscie wypija. Stalo to na osobnym stole i kazdy byl zadowolony, nie bylo problemow,ze goscie nie beda sie umieli obsluzyc.
Od nas pierwotnie mieli pobierac za kawe i herbatewypita na przyjeciu-ale stalo,ze bez ograniczen. My nie mielismy typowego wesela,bo nigdy takiego nie chcielismy-melismy przyjecie do 2 w nocy ale z muzyka jak wesele. Mielismy obiad, ciasto i zakaski kolacyjne z jednym goracym daniem. W sumie wyszlo jak wesele (no,nie bylo typowych oczepin, ani zabaw)-bo roznilo nas od wesela tylko 2 dania cieple mniej. Ale cieszymy sie,ze bylo tak,jak planowalismy-nie zalujemy i jeszcze raz robilibysmy tam i w takiej formie i z takim samym menu.
Wazne,ze lokal ma klimatyzacje-tylko trzeba pilnowac czy temp Wam odpowiada-u nas nad tym czuwal swiadek. P. Irenka pokazala mu gdzie to sie nastawia i jak trzeba bylo to szedl i ze 2 razy obnizal:)
Alkohol super zimny, napoje mielismy w 0,5l butelkach i dzieki temu nic sie nie rozgazowalo, malo sie zmarnowalo. Przeliczalismy napoje 0,2 a o,5...i jednak te mniejsze duzo drozej wychodza a musze przyznac ze schodzilo to bardzo dobrze. Soki w dzbankach.
Sala-inaczej nie dekorowalismy-odpowiadaly nam nordowe dodatki. U kolezanki, miesiac po naszym slubie, goscie zalali kilka pokrowcow, czesc sie nie dala wyprac. Ja nie zaluje,ze nie dzialalalm w tej kwestii, bo krzesla na H sa ok...porownujac to,co widzielismy gdzie indziej.
Uprzedzano nas,zeby nie zamawiac gotowanych ziemniakow z wody-podobno nie maja smacznego dojscia...i mielismy pieczone. Nie wiem,czy to tylko znajomi rok wczesniej mieli w sierpniu pecha w kwestii ziemniakow,czy dziewczyny w tym roku mialy szczescie:)
Od poczatku:
- kolory obrusow ustalone byly z nami tydzien przed slubem , kolor swiec i jakie swieczniki tez, ja sobie tylko rozsypalam na tym platki roz i rozlozylam wizytowki, przywiozlam zamowione kwiaty (wszystko w piatek po po poludniu, razem z napojami, alkoholem i czescia ciast,ktore piekla p. Iwona-reszta ciast byla z Haffnera i przyjechala w sobote)
-chyba byly 2 kelnerki-ale bylo to wystarczajaco
-pierwotnie mialo byc 100 osob i stoly w litere E z 4 odnogami...kiedy stalo na 70 to ja nadal upieralam sie aby stoly byly w E a nie w U (przy takiej ilosci ustawiaja w U)...i stoly byly w E z 3 odnogami:) Bylo super
- na obiad nei chcialam rosolu,zawsze mi sie zle kojarzyl,ze kazdy sie pochlapie itp a juz szczegolnie moj maz,zdolny do takich spraw. Pani Irenka zapewnila,ze makaronik robia krotki i bedzie ok...i bylo ok..i gorace!
- na drugie byly pieczone ziemniaki, ryz i frytki + buraczki/warzywa blanszowane z platkami migdalowymi i chyba surowka z marchewki...i chyba cos jeszcze + poledwiczki w sosie kurkowym, de volaye i nie pamietam, cos jeszcze:)
- pozniej na pewno deska serow (malo jej zeszlo)
- marynaty i sosy (oliwki,korniszony,grzybki)
- jakies miesa pieczone: kaczka faszerowana, schab chyba i jeszcze cos-Walerka odradzila chyba karkowke w ziolach i z niej zrezygnowalismy, nie bralismy zadnych szynek gotowych
- ryba po grecku-to nam srednio smakowalo,jakby nie dosolone
- salatka grecka i chyba tradycyjna
-chyba cos zgubilam jeszcze
- barszcz z pasztecikiem
- kawa/herbata do woli-ale to lepiej ustalic bo wiem,ze chyba od Walerki na poprawinach pobierali oplate za to co goscie wypija. Stalo to na osobnym stole i kazdy byl zadowolony, nie bylo problemow,ze goscie nie beda sie umieli obsluzyc.
Od nas pierwotnie mieli pobierac za kawe i herbatewypita na przyjeciu-ale stalo,ze bez ograniczen. My nie mielismy typowego wesela,bo nigdy takiego nie chcielismy-melismy przyjecie do 2 w nocy ale z muzyka jak wesele. Mielismy obiad, ciasto i zakaski kolacyjne z jednym goracym daniem. W sumie wyszlo jak wesele (no,nie bylo typowych oczepin, ani zabaw)-bo roznilo nas od wesela tylko 2 dania cieple mniej. Ale cieszymy sie,ze bylo tak,jak planowalismy-nie zalujemy i jeszcze raz robilibysmy tam i w takiej formie i z takim samym menu.
Wazne,ze lokal ma klimatyzacje-tylko trzeba pilnowac czy temp Wam odpowiada-u nas nad tym czuwal swiadek. P. Irenka pokazala mu gdzie to sie nastawia i jak trzeba bylo to szedl i ze 2 razy obnizal:)
Alkohol super zimny, napoje mielismy w 0,5l butelkach i dzieki temu nic sie nie rozgazowalo, malo sie zmarnowalo. Przeliczalismy napoje 0,2 a o,5...i jednak te mniejsze duzo drozej wychodza a musze przyznac ze schodzilo to bardzo dobrze. Soki w dzbankach.
Sala-inaczej nie dekorowalismy-odpowiadaly nam nordowe dodatki. U kolezanki, miesiac po naszym slubie, goscie zalali kilka pokrowcow, czesc sie nie dala wyprac. Ja nie zaluje,ze nie dzialalalm w tej kwestii, bo krzesla na H sa ok...porownujac to,co widzielismy gdzie indziej.
Uprzedzano nas,zeby nie zamawiac gotowanych ziemniakow z wody-podobno nie maja smacznego dojscia...i mielismy pieczone. Nie wiem,czy to tylko znajomi rok wczesniej mieli w sierpniu pecha w kwestii ziemniakow,czy dziewczyny w tym roku mialy szczescie:)
Dziękuje Ci bardzo za wyczerpującą odpowiedź, naprawde jestem bardzo wdzięczna :)) Ja bede miała ok 65 gości, na początku nie chcieli się zgodzić na dużą salę ale wkońcu udało nam się ich przekonać. Sale widziałam tylko na zdjęciach ponieważ nie mieszkam w Polsce, w grudniu bede w Polsce więc wszystko zobacze na żywo i ustale menu. Cieszę się że u Was wszystko się udało i mam nadzieje że i u nie będzie podobnie. Ze zdjęć dokładnie nie widać czy parkiet jest duży ale jak bede miała tak mało gości to myśle że nie bedzie z tym problemu. Jeszcze raz wielkie dzięki.
ja tez mialam na duzej sali na hipodromie. czesc juz englin napisala. u nas nie zeszla karkowka w ziolach ale zeszl cale sery a u englin nie zeszly wiec jak widac to bardzo zalezy od gosci.
my mielismy 95 gosci i sie pomiescili na parkiecie i wszyscy dobrze sie bawili. ogolnie bardzo polecam i zazdroszcze ze jeszcze macie to przed soba. ja tez wszystko zalatwialam z zagranicy i udalo sie na 100% wedlug planu wec sie da ale bez tego forum nie dalabym rady. powodzenia
my mielismy 95 gosci i sie pomiescili na parkiecie i wszyscy dobrze sie bawili. ogolnie bardzo polecam i zazdroszcze ze jeszcze macie to przed soba. ja tez wszystko zalatwialam z zagranicy i udalo sie na 100% wedlug planu wec sie da ale bez tego forum nie dalabym rady. powodzenia