Widok

Ile chce Pan/Pani zarabiać

Hej, ostatnio na rozmowie, pytając mnie o oczekiwania finansowe, podałam za niską kwotę. Przynajmniej tak czuje. Zdarzyło się komuś, że pracodawca zaproponował wyższą stawkę, taką jaką miał rzeczywiście przeznaczoną na dane stanowisko? Przykładowo firma ma na dane stanowisko przeznaczone ze swojego budżetu 2 tyś netto miesięcznie, ja podałam 1700 netto.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nigdy, ale to przenigdy nie podawaj konkretnej kwoty.
Powiedz, że chcesz tyle aby móc w stanie utrzymać rodzinę, aby jej zapewnić bezpieczeństwo, że tyle ile inni na podobnych stanowiskach i z takim samym doświadczeniem. Ale NIGDY nie mów konkretnych kwot. NIGDY.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 7
w wielu krajach tak jest, wtedy nie ma straty czasu, ale w Polsce czesto wlasnie liczy sie na to, ze pracownik "krzyknie mniej" i uda sie zatrudnić go taniej, a przeciez kazdy pracodawca ma rozeznanie ile placi innym na podobnym stanowisku i z podobnym zakresem zadań. kilka razy widziałam widełki i niestety były to urzedy, kwoty zwykle smieszne, a sama bralam udzial w konkursie, w ktorym startowaly trzy agnieszki, wygrala czwarta spoza listy, dziwne, zeby w ciagu miesiaca zdazyla wyjsc za maz i tak szybko zmienic nazwisko;)
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1
Moim zdaniem w każdym ogłoszeniu powinna być zawarta proponowana stawka na danym stanowisku. Nawet mogą być widełki + ewentualne info o możliwej premii.

Jeżeli bym wiedział, że dana firma nie jest w stanie sprostać moim oczekiwaniom finansowym to po co mam aktualizować moje cv i list motywacyjny oraz brać dzień wolny, aby jechać na rozmowę. W dodatku do samej rozmowy trzeba się przygotować, a później nerwówka przed rozmową, na niej i po... Czas tracę ja i mój potencjalny pracodawca.
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 1
Przykładowo, prowizja może być dwustopniowa i procentowa: liczona od zysku netto na danym zadaniu i dodatkowa, za pozyskanie zadania (liczona od wartości netto); to motywuje podwójnie i przynosi efekty.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 6
Tak dużego doświadczenia jak Ty, Hal, jako przedsiębiorca to nie mam :-) Dopiero zaczęłam i cały czas się uczę, a jeszcze sama jestem pracownikiem. Na pewno Twoje uwagi są bardzo cenne. Tak samo jak wypowiedź @Jaagnes, też mi się rzuciła w oczy jako naprawdę mądra. Każda wskazówka na wagę złota, przy okazji tematu, jaki się pojawił i ja z nich skorzystam :-) Dziękuję Wam!
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 4
W niektórych sieciówkach handlowych zamiast dać x złotych/h, dają połowę tego jako podstawa i połowę jako premia. Po co? Bo z premii można obcinać za d*perele ;)
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1
Bo jak ci się trawi deal życia i takiemu pracodawcy przyjdzie ci wypłacić np. 50k to prędzej cię zwolni niż zapłaci.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ciekawe dlaczego tak niewielu pracodawców praktykuje system podstawa plus prowizja. I naprawdę prowizja, najlepiej procentowa,na realnym i stałym poziomie. Premia jest uznaniowa -szef kogoś lubi to da więcej, nie lubi to da mniej. Dlaczego tak niewielu pracowników jest rozliczanych ze swojej skuteczności na uczciwych warunkach? (czyli zawsze z góry wie jaki ma plan wykonać i wie że za pare dni ten limit się nie zmieni).
Dlaczego tak mało osób w handlu, gastronomi i obsłudze klienta jest na prowizji i na zasadach że to klient "ich żywi".?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A czym się trudnisz?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak, ale ważne, żeby też potrafili to docenić. Mój zespół chyba już jest na tyle wychowany, że każdy bonus przyjmują z radością ale też i pokorą, bo wiedzą, że na następny trzeba zapracować.
Gros pracowników, raz nagrodzona, uznaje że to im się już należy, jak przysłowiowa psu kość i gdy przy następnej pensji nie dostają premii, to podnoszą wrzask, że są okradani/oszukiwani i...wypisują potem swoje żale w dziale forum Praca:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
Raz podałam niższa stawkę bo zamiana gdyni na gdańsk więc odpadal bilet metro.pani zaproponował jeszcze mniej.powiedziałam ze dziękuje ale mam juz inna wyższa ofertę.wtedy chciała mi dac więcej ale z uśmiechem podziekowalam.tydzień później z tej drugiej firmy dostalam więcej.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1
No tak, tylko ile firm w tym kraju da Ci tyle ile chcesz zarabiać(podając racjonalne stawki).. znikoma liczba ;) Szczególnie małe firmy, mam wrażenie, że biorą tego kandydata który ma najlepsze doświadczenie i zarazem na rozmowie podał najniższe zarobki. Choć chciałabym się mylić.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja nie proponuję wyższych stawek, ale jeśli ktoś mi się wyróżnia, płacę więcej. Premie, dodatki - takie rzeczy nigdy nie omijają takiego człowieka. Lubię, kiedy ludzie się cieszą :-) szczególnie tacy, którzy sobie na to zasłużyli.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
Spotkałam się już kilka razy podczas rekrutacji z odpowiedzią typu:
"Za mieszkanie i opłaty płacę ... np 600zł, za bilet miesięczny muszę zapłacić ... itd i wychodzi że na utrzymanie wydaje np 1200zł więc min 2000zł chce zarabiać"
I to jest konkretna odpowiedź, a nie typu "ile państwo są wstanie zapłacić". Podawanie minimalnej lub bardzo zaniżonej kwoty nie jest dobrze widziane. Taki pracownik później zaczyna "jęczeć" że za mało zarabia, że jest wykorzystywany i że w ogóle firma jest do kitu;)
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 3
Myśle, ze to nie o to chodzi. Bo załużmy, że pracodawca ma przeznaczone 2000 na dane stanowisko, a ja podam, że chcialabym zarabiac 2500(odpowiadając na pytanie jakie sa P/P oczekiwania finansowe). Wiadomo, że nie podam mojego minimum, na jakie moge sie zgodzić, gdzie załużmy tak na prawdę jakbym miala 1800 dostac i tak byłoby ok. Wiec pracodawca mysli, nie stac go na mnie, bo chce 2500 a w gruncie rzeczy jakby mi zaproponowal 1800 tez bym sie zgodzila. Wiec robi się troche zamęt, gdy pracodawca zadaje te bezsensowne pytanie o finanse.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 3
a może po prostu pracodawca musi wiedzieć czy stać go na zatrudnienie ?
O tym nikt nie pomyśli ?
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 6
Pewnie można na rozmowie sobie pożartować. Fajnie mieć poczucie humoru. Ale po tekście "milion" lub "najwyższą możliwą" zawsze powinna być konkretna kwota. Pracujemy za pieniądze, nie za uśmiechy. Pytanie wywołujące dziwaczne reakcje u ludzi. Niestety nadal wiele osób wykłada się na tym pytaniu - kompletną nieznajomością branży, albo zachowaniem w trudnych sytuacjach. A szkoda bo sytuacja jest prosta - ja daję pracę, ktoś daje zasoby.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Im poważniejsze stanowisko, tym większe kwoty i tym więcej negocjacji. To oczywiste, że na niskopłatnym stanowisku w "młodym i dynamicznym zespole" gdzie rotacja sprawia, że nikt nie pamięta twarzy pracowników, nikt się z nami cackać nie będzie. Nie ma nawet czego negocjować, bo wytyczne są proste- dać jak najmniej i nie ujawniać maksimum. A jak mu za mało i odejdzie- na jego miejsce jest 50 chętnych.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1
Niestety, ale takie odpowiedzi nie satysfakcjonują już dzisiejszych pracodawców. Zawsze każą mi podać konkretne kwoty i oczekiwania finansowe :( Niektórym nawet już widełki nie straczają..
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja zawsze mówiłem milion :), a później możemy negocjować.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 4
do góry