Widok
Witam, odświeżam temat. Proszę doradźcie mi, ile kupić wódki na wesele na początku lipca dla 120 osób, w tym z 10 dzieci. Na wesele i poprawiny, ale uwaga - na weselu i poprawinach będzie tylko wódka. Bo dziewczyny piszą o ilości alkoholu na osobę, ale dodają później, że dodatkowo miały wino,piwo, swojaki.... A ile byście policzyły samej wódki na 120 osób. Czy 150 butelek 0,5l na tyle osób wystarczy czy lepiej dokupić jeszcze parę butelek??
my mielismy na 40 osob wesele....wodki było ok 55 butelek w tym z 8 poszlo na brame itp.wina mielismy 25 butelek..to powiem tak w wodki prawie nic nie zostało (pare osob tylko dostalo wodkę na koniec)wina moze ze 4 butelki zostaly ale to zostaly razdane,takze uwazam ,ze duzo poszlo wodeczki.....w tym zadnego dziecka nie było.
a to był czerwiec i bardzo cirplo było ....zabawa byla udana
a to był czerwiec i bardzo cirplo było ....zabawa byla udana
no wreszcie porządna nazwa :) w moich "stronach" (kociewie) Polterabend jest bardzo popularny. Jednak np koleżanki ze studiów (Bydgoszcz, Toruń) w ogóle nie znają tego zwyczaju.
Żeby wyjaśnić wszystkim jeśli ktoś ma problem jak to się pisze czy mówi to jest to słowo pochodzenia niemieckiego,
poltern - to z niem. hałasować a Abend to wieczór:D
Ja osobiście nie lubię tego zwyczaju, i nie zamierzam go kultywować:D moim zdaniem to bez sensu, dzień przed ślubem, kiedy to powinniśmy się zrelaksować itd. trzeba "użerać się" (przeprasza za określenie) m.in. z sąsiadami z którymi nic mnie nie łączy, znajomymi rodziców z pracy itd. (a przyszliby, bo darmowe picie jest). Osoby, na których mi zależy zapraszam na ślub i wesele. Jeśli ktoś nie jest zaproszony, a bardzo chce mi w ten dzień pogratulować i być naprawdę ze mną to niech wpadnie do kościoła. Przynajmniej pokaże, że naprawdę chcę ze mną cieszyć się tym wydarzeniem a nie tylko się napić.
Żeby wyjaśnić wszystkim jeśli ktoś ma problem jak to się pisze czy mówi to jest to słowo pochodzenia niemieckiego,
poltern - to z niem. hałasować a Abend to wieczór:D
Ja osobiście nie lubię tego zwyczaju, i nie zamierzam go kultywować:D moim zdaniem to bez sensu, dzień przed ślubem, kiedy to powinniśmy się zrelaksować itd. trzeba "użerać się" (przeprasza za określenie) m.in. z sąsiadami z którymi nic mnie nie łączy, znajomymi rodziców z pracy itd. (a przyszliby, bo darmowe picie jest). Osoby, na których mi zależy zapraszam na ślub i wesele. Jeśli ktoś nie jest zaproszony, a bardzo chce mi w ten dzień pogratulować i być naprawdę ze mną to niech wpadnie do kościoła. Przynajmniej pokaże, że naprawdę chcę ze mną cieszyć się tym wydarzeniem a nie tylko się napić.


[/url]



