Widok
...
W porywach
wairy
Dobijasz portu pośredniego
Reda nocą...
Lewą burtą ku portowi
Prawą ku gwiezdnej wolności
Bosmańska fajka i rum marynarski
Tym żyję teraz
Chłonę chwilę wspominając
Ileż to razy bezlitosny szkwał targał naszą skorupą
Ileż to się razy modliliśmy w niepogodę
I bluźnili gdy żagiel łapał wiatr
A teraz
Już tacy dorośli...
Tak nieprzeciętnie starzy
Choć serce w piersi młode
Drożne
Choć krew gotuje się w żyłach
Teraz
Odpoczynek...
Już tak blisko portu...
Pośredniego...
wairy
Dobijasz portu pośredniego
Reda nocą...
Lewą burtą ku portowi
Prawą ku gwiezdnej wolności
Bosmańska fajka i rum marynarski
Tym żyję teraz
Chłonę chwilę wspominając
Ileż to razy bezlitosny szkwał targał naszą skorupą
Ileż to się razy modliliśmy w niepogodę
I bluźnili gdy żagiel łapał wiatr
A teraz
Już tacy dorośli...
Tak nieprzeciętnie starzy
Choć serce w piersi młode
Drożne
Choć krew gotuje się w żyłach
Teraz
Odpoczynek...
Już tak blisko portu...
Pośredniego...
...
koch koch
kochamko kochamko
kochamkocham kochamkocham
kochamkochamkoch amkochamkochamko
kochamkochamkochamkochamkochamkochamko
kochamkochamkochamkochamkochamkochamkoc
kochamkochamkochamkochamkochamkochamkocha
kochamkochamkochamkochamkochamkochamkoch
kochamkochamkochamkochamkochamkocha
kochamkochamkochamkochamkoch
kochamkochamkochamkoc
kochamkochamk
kocham
koc
k
kochamko kochamko
kochamkocham kochamkocham
kochamkochamkoch amkochamkochamko
kochamkochamkochamkochamkochamkochamko
kochamkochamkochamkochamkochamkochamkoc
kochamkochamkochamkochamkochamkochamkocha
kochamkochamkochamkochamkochamkochamkoch
kochamkochamkochamkochamkochamkocha
kochamkochamkochamkochamkoch
kochamkochamkochamkoc
kochamkochamk
kocham
koc
k
...
Zaprawdę powiadam Wam
Gdy Pan postawi swą świętą stopę
Na spalonym wojną i nienawiścią gruncie
Gdy całe jego dobro spłynie po zgliszczach i gruzach
Zapyta On:
Dlaczego córki i synowie
Walczycie ze sobą o to
Jak ja mam na imię?
Allach?
Jahwe?
Bóg?
Mam ich wiele, dlaczegóż to dla was tak istotne?
Jestem, Który Jestem
Dla wszystkich taki sam
Reszta to wasze dzieło.
Co was obchodzą moje dzieci,
Moi wysłannicy
To tylko słudzy
Nie warci jednego spojrzenia.
Tak mówiąc szczerze w****iacie mnie wszyscy tymi Bezustannymi sporami.
Czego ode mnie chcecie
Drugiej Sodomy i Gomory?
Potopu?
Ależ proszę bardzo.
I umrze chrześcijanin
I umrze Żyd
I umrze muzułmanin
I umrze zapłakany Bóg...
Gdy Pan postawi swą świętą stopę
Na spalonym wojną i nienawiścią gruncie
Gdy całe jego dobro spłynie po zgliszczach i gruzach
Zapyta On:
Dlaczego córki i synowie
Walczycie ze sobą o to
Jak ja mam na imię?
Allach?
Jahwe?
Bóg?
Mam ich wiele, dlaczegóż to dla was tak istotne?
Jestem, Który Jestem
Dla wszystkich taki sam
Reszta to wasze dzieło.
Co was obchodzą moje dzieci,
Moi wysłannicy
To tylko słudzy
Nie warci jednego spojrzenia.
Tak mówiąc szczerze w****iacie mnie wszyscy tymi Bezustannymi sporami.
Czego ode mnie chcecie
Drugiej Sodomy i Gomory?
Potopu?
Ależ proszę bardzo.
I umrze chrześcijanin
I umrze Żyd
I umrze muzułmanin
I umrze zapłakany Bóg...
...
Muskasz mnie swymi
Cudnymi długimi włosami
Koloru blond
Wiesz że to uwielbiam
Drżę...
Najpierw twarz, kark, ramiona
Wiesz, że nie mogę bez tego żyć...
Dotykam czubkiem języka Twych piersi...
Są słodkie jak nektar z kokosa
Pachną, jak bóg pożądania
Dotykam ich dłonią
Czuję Twój biorytm pod opuszkami palców...
Kołdra się zsuwa...
Gryziesz moje pośladki
Wiesz, że dałbym się dla tego zabić
Twój uśmiech, lubieżny, drapieżny
Może oznaczać tylko jedno...
Mokre ciała
I serca
Zapragnąłem polizać każdy jeden kawałek Twego ciała
Jestem już przy pępku, choć trudno się było przebić
Przez piersi...
Kusiły, nęciły...
Już zaraz będę przy Twoich udach
A wcześniej jescze pokażę Ci
Ogród, w którym zawsze jest wiosna
W którym rośliny nie więdną
Nigdy...
Badasz językiem moje podniebienie
Wiesz, ża zabiłbym Boga, byś nie przestawałą
I już, już
Zostawiliśmy Boga daleko w tyle
Poza migającymi światłami
Za szybą z kryształu
Za sobą...
On jest przecież
Sam...
Cudnymi długimi włosami
Koloru blond
Wiesz że to uwielbiam
Drżę...
Najpierw twarz, kark, ramiona
Wiesz, że nie mogę bez tego żyć...
Dotykam czubkiem języka Twych piersi...
Są słodkie jak nektar z kokosa
Pachną, jak bóg pożądania
Dotykam ich dłonią
Czuję Twój biorytm pod opuszkami palców...
Kołdra się zsuwa...
Gryziesz moje pośladki
Wiesz, że dałbym się dla tego zabić
Twój uśmiech, lubieżny, drapieżny
Może oznaczać tylko jedno...
Mokre ciała
I serca
Zapragnąłem polizać każdy jeden kawałek Twego ciała
Jestem już przy pępku, choć trudno się było przebić
Przez piersi...
Kusiły, nęciły...
Już zaraz będę przy Twoich udach
A wcześniej jescze pokażę Ci
Ogród, w którym zawsze jest wiosna
W którym rośliny nie więdną
Nigdy...
Badasz językiem moje podniebienie
Wiesz, ża zabiłbym Boga, byś nie przestawałą
I już, już
Zostawiliśmy Boga daleko w tyle
Poza migającymi światłami
Za szybą z kryształu
Za sobą...
On jest przecież
Sam...
...
Uderzyłeś mnie w twarz
Ucałowałem Twą rękę
Kopnąłeś mnie w udo
Ucałowałem Twą stopę
Złamałeś mi głową nos
Ucałowałem Twe czoło
Jak długo jeszcze
Będę prawożądny?
Rok później
Uderzyłem cię w twarz
Ucałowałeś moją dłoń
Kopnąłem cię w udo
Ucałowałeś moją stopę
Złamałem ci głową nos
Ucałowałeś moje czoło
Jak długo jeszcze
Będziesz głupcem?
Ucałowałem Twą rękę
Kopnąłeś mnie w udo
Ucałowałem Twą stopę
Złamałeś mi głową nos
Ucałowałem Twe czoło
Jak długo jeszcze
Będę prawożądny?
Rok później
Uderzyłem cię w twarz
Ucałowałeś moją dłoń
Kopnąłem cię w udo
Ucałowałeś moją stopę
Złamałem ci głową nos
Ucałowałeś moje czoło
Jak długo jeszcze
Będziesz głupcem?
Souvenir
Nie wydaje mi się w tym momencie istotne czy jestem studentem czy też przedstawicielem iinej grupy społecznej. Najważniejsze jest to iż jestem młodym człowiekiem który (nie będę ukrywał) boi się wojny i nie sądzę aby ona była rozwiązaniem. Z drugiej strony śmieszne jest podejście, że tylko ten kto spełnił swój "szczytny i honorowy" obowiązek wobec ojczyzny może wiedzieć więcej na ten temat i czuć się bardziej upoważnionym do wypowiadania na ten temat. Wojna, jakakolwiwk by ona nie była jest złem. I nie chcą aby to brzmiało infantylnie i nazbyt śmiesznie pacyfistycznie ale nie chcę aby moje pokolenie w przyszłości załatwiało konfliktyt przy użyciu prawa pięści, tak jak to załatwiane jest teraz.....War is isn't anserw!!!
postregiment
ale sie zezlosciles
a mi nie podobalby sie pomysl walczenia za bande ludzi ktorzy siedzac w sejmie zbieraja kokosy
nawet byly przewodniczacy o ile dobrze pamietam komisji czy rady radiofonii i telewizji zrezygnowal z podobnych powodow... bodajrze powiedzial "zrezygnowalem z powodu (...) i w trosce o dalsze losy" tamtej instytucji... hmmm
zastanawiajace
wiec skoro mlodzi ludzie nie moga zrezygnowac z wojska w trosce o dobro kraju... hmmm jeszcze bardziej zastanawiajace
nie z kazdego zrobi sie dobrego zolnierza...
a mi nie podobalby sie pomysl walczenia za bande ludzi ktorzy siedzac w sejmie zbieraja kokosy
nawet byly przewodniczacy o ile dobrze pamietam komisji czy rady radiofonii i telewizji zrezygnowal z podobnych powodow... bodajrze powiedzial "zrezygnowalem z powodu (...) i w trosce o dalsze losy" tamtej instytucji... hmmm
zastanawiajace
wiec skoro mlodzi ludzie nie moga zrezygnowac z wojska w trosce o dobro kraju... hmmm jeszcze bardziej zastanawiajace
nie z kazdego zrobi sie dobrego zolnierza...
Plagiat
Wiesz, a propo samego wojska to nigdy nie zgrywałem doskonałego-poszedłem swego czasu na komisję i mimo iż wcześniej kombinowałem i miałem gotowe papierki świadczące o tym, iż przyjęcie mnie do wojska to najgorsze rozwiązanie, to jednak nie wykorzystałem tego faktu....wiesz, sam nie wiem dlaczego. Na pewno nie ze względu na to, iż ruszyło mnie narodowe morale(które akurat u mnie do najniższych nie należy) tylko raczej wyszedłem z założenia będzie co ma być...Obecnie studiuję więc sprawa jakoś sama się rozwiązała, przynajmniej chwilowo. Jednak samą niechęć do instytucji wojskowych (jak i wielu innych instytucji państwowych) czuję z tego względu iż człowiek został stworzony do tworzenia dobra(choć brzmi to być może nazbyt infantylnie i za dużo w tym Platona), a wojsko krótko rzecz biorąc odczłowiecza, uczy zabijania, zadawania cierpienia innym, być może bardzo wrażliwym i wartościowym osobowm. Same wojsko przyucza również do zbrodniczego fachu jakim jest wojna i której bardzo się boję jako młody człowiek wkraczający w XXI wiek. Nie biegam z kolei z długimi włosami z ponaszywanymi pacyfkami krzycząc na około bezmyślnie "peace, peace!"... Wydaje mi się że podchodzę do sprawy zdroworozsądkowo...człowiek został stworzony (nie wnikając w to czy przez Boga chrześcijańskiego czy przez Allacha) do czynienia dobra i niech tak pozostanie....pozdrawiam serdecznie...
...
Zawczasu przed lustrem przećwiczywszy
Dramatyczne pozy, miny, gesty
Udałem się na miejsce
Centrum nadziei
O tak, miałem garnitur i krawat...
Kolejka była długa
A jutro
Będzie jeszcze dłuższa
Wszyscy czekają
Na rezurekcję
Oplata nas ten niesamowity pled
Błękintny plastron
Flara...
Zbieramy wory odpadów
Na kolanach, dorobiwszy się garba
Zbieramy nadzieję wśród śmieci,
Wśród ścieków
Wśród ludzi...
A potem robimy z tego surowiec wtórny...
A ja
W tej jasnej
Przeszklonej poczekalni
Czekam na efaekt
Na dawcę...
Dramatyczne pozy, miny, gesty
Udałem się na miejsce
Centrum nadziei
O tak, miałem garnitur i krawat...
Kolejka była długa
A jutro
Będzie jeszcze dłuższa
Wszyscy czekają
Na rezurekcję
Oplata nas ten niesamowity pled
Błękintny plastron
Flara...
Zbieramy wory odpadów
Na kolanach, dorobiwszy się garba
Zbieramy nadzieję wśród śmieci,
Wśród ścieków
Wśród ludzi...
A potem robimy z tego surowiec wtórny...
A ja
W tej jasnej
Przeszklonej poczekalni
Czekam na efaekt
Na dawcę...