Widok
...
Ja wim
Jestes tam
Powiedzieli mi wczoraj
Od dzis Ona będzie mieszkać
Za ścianą ze szkła
Byś nie mógł już dotykać
Byś nie mógł całować
Smakować
Ja trwam
Przybyłem i trwam
I patrzę...
Dziś ścianę osmolono
I nie mam już zmysłu
Co mógłby Cię rejestrować
Za paloną szybą
Wierzę że jesteś
Oparłem się o to plecami
Zaplaliłem niechcianego papierosa
I trwam...
Jestes tam
Powiedzieli mi wczoraj
Od dzis Ona będzie mieszkać
Za ścianą ze szkła
Byś nie mógł już dotykać
Byś nie mógł całować
Smakować
Ja trwam
Przybyłem i trwam
I patrzę...
Dziś ścianę osmolono
I nie mam już zmysłu
Co mógłby Cię rejestrować
Za paloną szybą
Wierzę że jesteś
Oparłem się o to plecami
Zaplaliłem niechcianego papierosa
I trwam...
Z prasy:
Wojskowi planiści nie chcą dopuścić do sytuacji, w której konwoje czołgów, transporterów opancerzonych i ciężarówek są otaczane przez tłumy osób liczących na jakiś upominek.
Spowolniłoby to marsz na Bagdad, łatwo mogłoby też dojść do jakiegoś nieszczęśliwego wypadku. Co więcej, w takim tłumie łatwo może ukryć się potencjalny zamachowiec. Amerykanie nie powinni też maszerować pod rozwiniętymi sztandarami, bo to sugerowałoby Irakijczykom, że są podbijani przez USA, a w istocie jest to operacja wyzwoleńcza.
Spowolniłoby to marsz na Bagdad, łatwo mogłoby też dojść do jakiegoś nieszczęśliwego wypadku. Co więcej, w takim tłumie łatwo może ukryć się potencjalny zamachowiec. Amerykanie nie powinni też maszerować pod rozwiniętymi sztandarami, bo to sugerowałoby Irakijczykom, że są podbijani przez USA, a w istocie jest to operacja wyzwoleńcza.
peace
Nie zastanawiając się dłużej nad protokołami policyjnymi wsiadłem do swojego czarnego BMW i z piskiem opon o 3.45 nad ranem wylądowałem, eee to znaczy zatrzymałem się pod klatką tego wąsatego upierdliwego kurdupla.
Żeby go dobrze postraszyć w ciągu kolejnych dwóch godzin z czterdzieści razy zadzwoniłem na jego:
komórkę,
telefon stacjonarny,
domofon,
oraz ruski budzik.
Pod oknem tego palanta zamontowałem megafon i tłumaczę grzecznie lokatorom z całego wieżowca jaka jest jedynie słuszna prawda.
Lepiej by było gdyby dobrowolnie wyszli przed budynek i pomogli wskazać jego apartament. Nie chcą?? No trudno...
Odczekałem trzy godziny aż się skitrają ze strachu, a w międzyczasie skrzyknąłem kumpli z miasta i ruszyliśmy brygadą wyważając drzwi od strony ulicy Kuweckiej.
Koledzy mówią, że ta gnida podbno mogła już schować się w starym schronie pod piwnicą....
Wchodzimy....
Żeby go dobrze postraszyć w ciągu kolejnych dwóch godzin z czterdzieści razy zadzwoniłem na jego:
komórkę,
telefon stacjonarny,
domofon,
oraz ruski budzik.
Pod oknem tego palanta zamontowałem megafon i tłumaczę grzecznie lokatorom z całego wieżowca jaka jest jedynie słuszna prawda.
Lepiej by było gdyby dobrowolnie wyszli przed budynek i pomogli wskazać jego apartament. Nie chcą?? No trudno...
Odczekałem trzy godziny aż się skitrają ze strachu, a w międzyczasie skrzyknąłem kumpli z miasta i ruszyliśmy brygadą wyważając drzwi od strony ulicy Kuweckiej.
Koledzy mówią, że ta gnida podbno mogła już schować się w starym schronie pod piwnicą....
Wchodzimy....
peace
Mam 192 cm wzrostu, trenuję kulturystykę i karate.
>
> Na drugim końcu miasta mieszka pewien paskudny kurdupel, którego
> nienawidzę. Podejrzewam, że ma w domu wielki kuchenny nóż. Kazałem mu,
> by się rozbroił. Twierdzi, że wyrzucił ten nóż, ale ja mu nie wierzę.
> Nasłałem na niego policję. Przeszukują jego mieszkanie od kilku
> miesięcy i nic nie znaleźli, ale to dlatego, że facet za słabo
> współpracuje. Wprawdzie zaczął niszczyć sztućce ze srebrnej
> zastawy stołowej, ale to dla zmylenia inspektorów, tfu, policjantów.
> Postanowiłem pojechać do niego i na wszelki wypadek poderżnąć mu
> gardło. Nie powinno być z tym problemów - jestem nieporównanie
> większy i silniejszy. Ponadto on nie ma żadnych przyjaciół, a ja biorę
> ze sobą kumpla z Anglii. Też kawał chłopa i będzie uzbrojony po zęby.
> Czy ktoś chce się przyłączyć? Tym, co znajdziemy w mieszkaniu tego
> gościa, podzielimy się sprawiedliwie. Oczywiście sprawiedliwie w tym
> przypadku nie znaczy równo - ja, jako pomysłodawca, zabieram 95 procent.
>
> Czekam na zgłoszenia.
>
> Na drugim końcu miasta mieszka pewien paskudny kurdupel, którego
> nienawidzę. Podejrzewam, że ma w domu wielki kuchenny nóż. Kazałem mu,
> by się rozbroił. Twierdzi, że wyrzucił ten nóż, ale ja mu nie wierzę.
> Nasłałem na niego policję. Przeszukują jego mieszkanie od kilku
> miesięcy i nic nie znaleźli, ale to dlatego, że facet za słabo
> współpracuje. Wprawdzie zaczął niszczyć sztućce ze srebrnej
> zastawy stołowej, ale to dla zmylenia inspektorów, tfu, policjantów.
> Postanowiłem pojechać do niego i na wszelki wypadek poderżnąć mu
> gardło. Nie powinno być z tym problemów - jestem nieporównanie
> większy i silniejszy. Ponadto on nie ma żadnych przyjaciół, a ja biorę
> ze sobą kumpla z Anglii. Też kawał chłopa i będzie uzbrojony po zęby.
> Czy ktoś chce się przyłączyć? Tym, co znajdziemy w mieszkaniu tego
> gościa, podzielimy się sprawiedliwie. Oczywiście sprawiedliwie w tym
> przypadku nie znaczy równo - ja, jako pomysłodawca, zabieram 95 procent.
>
> Czekam na zgłoszenia.