U nas była ta zabawa, ale krótko, bo prosiliśmy DJa żeby nie przeciągał (nie chcieliśmy tej zabawy, ale rodzina nas sama namawiała). No i nie chcieliśmy zbyt szybkiej muzyki, bo byliśmy wykończeni, więc był walc. (Największa heca była, kiedy dobry kolega męża wrzucił kasę i poszedł tańczyć z nim!)
Czasem na weselach jest nagroda dla ostatniej pani i pana będących w parze tanecznej z Młodymi, np. zaproszenie na obiad który ugotuje młode małżeństwo.
U nas było liczenie, kto więcej zebrał, a potem było jeszcze coś takiego, że pan młody miał zakryte oczy i musiał chwycić jak najwięcej pieniędzy ze swojej kupki i prawą ręką włożyć do lewej kieszonki marynarki (tej wewnętrznej sekretnej kieszonki). Oczywiście sporo się posypało na ziemię i była kupa śmiechu.
Byliśmy na weselu gdzie tej zabawy miało nie być, ale goście uprosili orkiestrę ;-) i zabawa trwała tak długo, że młodzi byli zmęczeni, a rodzinka im nie dawała spokoju i ustawiała się kolejka do tańca. To już tak bardzo wrosło w naszą kulturę, że bez tej zabawy raczej się nie obędzie, możecie ją najwyżej skrócić, zresztą DJ/orkiestra wyczuje, czy goście garną się do tej zabawy, czy nie bardzo. Niestety, jest to często jedyna okazja żeby zatańczyć z młodymi, bo nie zawsze jesteście na parkiecie wtedy, kiedy wujek/ciocia wstali od stołu.
-.-