Widok
w temacie...
baggins - pornografia to nie fascynacja. To zaspokajanie popędu i tyle. Jak napisałeś - o tyle łatwiejsze, ze pozbawione " kłopotliwych" aspektów realnego związku - odpowiedzialności, zobowiązań, ograniczenia własnej wolności, odkrycia się przed drugim człowiekiem. Obrazek nie powie, że boli go głowa... ;)
Szkodliwość pornografii może być rozpatrywana w przypadku osób młodych, które zaspokajają się przy jej użyciu, jednocześnie "przecierając swoje ścieżki", drogi, na których w przyszłości będą odczuwać spełnienie. Jeśli przetrą ścieżkę związaną z porno zbyt mocno, będą korzystać z niej zbyt długo nie przecierając innych, mających związek z realnym, zyciem i realnymi osobami, może się nagle okazać, że gdy przyjdzie co do czego, pojawią się problemy. Że nie wychodzi.
Bilbo - to dobrze, ze przyznajesz się tak otwarcie do swojego zdzania w kwestii pornografii. Przynajmniej nie jesteś w tej kwestii hipokrytą. Jeśli masz dziewczynę, porozmawiaj z nią o tym. Na pewno zainteresuje ją Twoje zdanie. Jeśli nawet nie doceni Twojej szczerości, przynajmniej niczego nie będziesz musiał przed nią ukrywać. ;)
Co do związków - radzę przeczytać "Psychologię Miłości" Bogdana Wojciszke. W związku dwojga osób wyróżnia się trzy główne aspekty: Namiętność (zauroczenie, zakochanie, "uwielbianie", seks), intymność (uczucia i działania powodujące wzajemną bliskość, oddanie) i zaangażowanie.
Związek dwojga osób w jak najbardziej naturalny sposób przechodzi różne fazy. Pierwszy etap charakteryzuje wysoki poziom namiętności. Namiętność ma to do siebie, że wiąże się z pobudzeniem fizjologicznym, gwałtownie rośnie i spada. Namiętość jest bardzo energochłonna, dlatego nie może trwać długo - nie można dzień w dzień przez pięć lat uwielbiać kogos i poświęcać mu niemal wszystkie swoje myśli w ciągu doby, można przez kilka - kilkanaście - kilkadziesiąt moze dni, ale w końcu ta intensywność łagodnieje... przeradza się w coś głębszego. Podczas pierwszego etapu rośnie też intymność, poznajemy powoli swoje potrzeby. Zaangażowanie rodzi się i zaczyna wooolno rosnąć. Potem jest związek kompletny, kiedy wszystkie trzy składniki - namiętność, intymność i zaangażowanie są obecne i współgrają ze sobą. Końcem etapu związku kompletnego jest zanik namiętności, który u dużej części par zachodzi w sposób naturalny (zjawisko habituacji, przyzwyczajenia.... czasem zbyt trudne do przezwyciężenia). Pary z trzydziestoletnim stażem kochają się rzadziej niż nowożeńcy, prawda? No właśnie... Gdy znika namiętność, związek wchodzi w etap "przyjacielski", gdy priorytetem staje się utrzymanie intymności. Jeśli i intymność "padnie", np na skutek zdrady lub przedłużających się konfliktów, jedyne co trzyma nadal związek, jest zaangażowanie, wzajemne przyzwyczajenie do siebie. Jest to już wtedy związek pusty. Potem jest rozpad.
Buntowanie się przeciwko ewolucji takiej relacji dwojga ludzi niczego nie rozwiązuje. Warto jednak wiedzieć, ze związek można zatrzymać na pewnym etapie i najlepiej, aby był to etap związku kompletnego. Trzeba się po prostu starać. Unikać pułapek, umacniać intymnosć, być lojalnym, rozwiązywać konflikty jak najszybciej, urozmaicać życie erotyczne...
Szkodliwość pornografii może być rozpatrywana w przypadku osób młodych, które zaspokajają się przy jej użyciu, jednocześnie "przecierając swoje ścieżki", drogi, na których w przyszłości będą odczuwać spełnienie. Jeśli przetrą ścieżkę związaną z porno zbyt mocno, będą korzystać z niej zbyt długo nie przecierając innych, mających związek z realnym, zyciem i realnymi osobami, może się nagle okazać, że gdy przyjdzie co do czego, pojawią się problemy. Że nie wychodzi.
Bilbo - to dobrze, ze przyznajesz się tak otwarcie do swojego zdzania w kwestii pornografii. Przynajmniej nie jesteś w tej kwestii hipokrytą. Jeśli masz dziewczynę, porozmawiaj z nią o tym. Na pewno zainteresuje ją Twoje zdanie. Jeśli nawet nie doceni Twojej szczerości, przynajmniej niczego nie będziesz musiał przed nią ukrywać. ;)
Co do związków - radzę przeczytać "Psychologię Miłości" Bogdana Wojciszke. W związku dwojga osób wyróżnia się trzy główne aspekty: Namiętność (zauroczenie, zakochanie, "uwielbianie", seks), intymność (uczucia i działania powodujące wzajemną bliskość, oddanie) i zaangażowanie.
Związek dwojga osób w jak najbardziej naturalny sposób przechodzi różne fazy. Pierwszy etap charakteryzuje wysoki poziom namiętności. Namiętność ma to do siebie, że wiąże się z pobudzeniem fizjologicznym, gwałtownie rośnie i spada. Namiętość jest bardzo energochłonna, dlatego nie może trwać długo - nie można dzień w dzień przez pięć lat uwielbiać kogos i poświęcać mu niemal wszystkie swoje myśli w ciągu doby, można przez kilka - kilkanaście - kilkadziesiąt moze dni, ale w końcu ta intensywność łagodnieje... przeradza się w coś głębszego. Podczas pierwszego etapu rośnie też intymność, poznajemy powoli swoje potrzeby. Zaangażowanie rodzi się i zaczyna wooolno rosnąć. Potem jest związek kompletny, kiedy wszystkie trzy składniki - namiętność, intymność i zaangażowanie są obecne i współgrają ze sobą. Końcem etapu związku kompletnego jest zanik namiętności, który u dużej części par zachodzi w sposób naturalny (zjawisko habituacji, przyzwyczajenia.... czasem zbyt trudne do przezwyciężenia). Pary z trzydziestoletnim stażem kochają się rzadziej niż nowożeńcy, prawda? No właśnie... Gdy znika namiętność, związek wchodzi w etap "przyjacielski", gdy priorytetem staje się utrzymanie intymności. Jeśli i intymność "padnie", np na skutek zdrady lub przedłużających się konfliktów, jedyne co trzyma nadal związek, jest zaangażowanie, wzajemne przyzwyczajenie do siebie. Jest to już wtedy związek pusty. Potem jest rozpad.
Buntowanie się przeciwko ewolucji takiej relacji dwojga ludzi niczego nie rozwiązuje. Warto jednak wiedzieć, ze związek można zatrzymać na pewnym etapie i najlepiej, aby był to etap związku kompletnego. Trzeba się po prostu starać. Unikać pułapek, umacniać intymnosć, być lojalnym, rozwiązywać konflikty jak najszybciej, urozmaicać życie erotyczne...
Bilbo Kiwdulku Michalku i bagginsie
Wrocilam przed chwileczka od kolezanki i zaraz musze wyjsc ale chcialam cos napisac.Bilbo zgadzam sie z toba z tym co napisales niedawno o sexie itd : - )Znowu jakos lepiej mi to zabrzmialo niz u bagginsa : - ( Michalku i z toba sie zgadzam i ja tak mysle na temat K.NN.I tez tego nie rozumiem dlaczego tak sie dzieje ze pan baggins tak pisze ciagle : - ( Kiwdulku a ty sie opanuj i nie odpowiadaj dajac sie prowokowac juz ci pisalam bys sie usmiechnal i moze mnie przytulil bo ja sie ciebie nie boje hi hi hi i mysle ze nie boi sie ciebie tez wiele osob no bo czego sie mamy bac przeciez ty nie jestes jakims potworem !Panie bagginsie prosze stop takie duze stop prosze pana bardzo : - (Nie gniewajcie sie na mnie ze tak pisze, staram sie jak moge pisac poprawnie i mam nadzieje ze choc troszke mi to jakos wychodzi : - ) Caluje cieplo i ide juz bo naprawde musze wyjsc i pojechac daleko znowu.Wroce pozno pozno bardzo i na pewno zmeczona wiec papapapapapapapa trzymajcie sie cieplutko wszyscy
baggins.
Przykro tak czytac wasze targi, kto mocniejszy, kto komu dopierdzieli :-(I musze kolejny raz przyznac racje komus innemu, a nie tobie :-(To ty zaogniasz, nie K.NN. On stara sie bronic przed twoimi atakami, ktorych ja sam rowniez nie rozumie.Po co ci to?W jakim celu?Daj sobie spokoj;mysle ze K.NN. dotrzyma slowa, tak jak do tej pory i nie bedzie sie odzywal do ciebie.Nie o to jednak chodzi.A o co?Sam nie wiem, lecz wlasnie w ten sposob to czuje.Dobranoc.Wychodze na popoludniowy spacer z pieskiem.Taki los ojcow, gdy dzieci maja psy :-)
Baggins
Piszesz co jest istotne na tym świecie i każdy o tym wie. Dobrze piszesz że sex powinien być uzasadnieniem głębokiej więzi. Ale nie myl sexu z pornografią ! A i sex może być głęboki i uczuciowy z osobą bardzo bliską nawet bez późniejszych planów małżeńskich.
Nie wim też czy mylisz por. twardą i miękką tzw. o ile się orientujesz o co chodzi. To ma także zasadnicze znaczenie.
W wielu przypadkach (z punktu medycyny) nawet pornografia pomaga ludziom chorym fizycznie w celu .. właśnie .... prokreacji ze współmałżoką (kiem)
Nie mam tu zamiaru pisać o badaniach i wywodach naukowych zajęło by to zbyt wiele czasu.
Piszesz że to jest taka Twoja ocena tak jak byś chciał mi coś dowieść przeciwko rzekomo mojej złej oceny.
Prawie każdy człowiek (mężczyzna czy kobieta) uzna że w przypadku braku partnera (ki), sex z przygodną osobą (przyjacielem, dobrym znajomym) jest ZDROWYM wyjściem aniżeli powstrzymywanie się od tego, ponieważ wstrzemięźliwość taka prowadzi do poważnych chorób, nawet do pełnego zaniku takich odczuć, popędu a nawet zmian anatomicznych !
(sorki, miałem nie pisać o nauce)
Podajesz przykład oglądania przez szybę. To z pewnością zły przykład :))
Któż z nas tego nie robi ? Wystawy sklepowe, urządzenia, sprzęt tylko po to aby zobaczyć coś ciekawego nawet jeśli ma się to podobne. Ja często chadzam (to moje takie małe zboczenie) popatrzeć, porozmawiać ze sprzedawcami na tematy z moim hobby (sprzęt komputerowy, elektronika, Hi-Fi, sprzęt foto, turystyczny) i mnie to wcale nie UPOKARZA (dziwne?) a wręcz przeciwnie jest mi miło ja usłyszę że od sprzedawcy że spotkał kogoś z kim można naprawdę podyskutować- nawet wiedząc że tego nie kupię.
Piszesz o przedmiotowym traktowanu kobiet.Z kąd to znasz ? z TV? z prasy ? z własnego doświadczenia ? A teraz posłuchaj ...Takie traktowanie pochodzi od zachowania, charakteru, temperamentu danej kobiety. Takie traktowanie wiele kobiet pożąda (wiele - to znaczy jakaś tam część) a i same tak traktują "normalnych" mężczyzn - tylko trochę się to innaczej nazywa - nie PRZEMIOTOWO a MATERIALNIE.
Żal Tobie tych mężczyzn co oglądają "obrazki" ? Skąd możesz wiedzieć co się na nich znajduje ?
I PRZYKRO MI SŁYSZEĆ OD CIEBIE (ZWŁASZCZA OD CIEBIE) że uważasz KONIEC ZWIĄZKU ZA RZECZ NATURALNĄ. (jak jego początek). Twoje "zdarza się" (jako koniec związku) jest jak małe nieznaczące beknięcie !
Ja wiem co to jest monogamia (zresztą mam słownik jak bym nie wiedział :))
Ale jeśli już tak "rozprawiamy o warunkach po bożemu"... to nie pisz że nie ma obowiązku bycia w małżeństwie do końca życia ! - oczywiście są sytuacje chore w małżeństwie co nawet kościół unieważnia takie małżeństwa (tak, właśnie kościół ale w uzasadnionych sytuacjach), ale jeśli ktoś nie potrafi podtrzymać takiego uczucia jakie było - to już inny temat. Ale nie pisz że UCZUCIE WYGASA - bo nie ma takiego pojęcia - jest tylko zaniedbanie (wystarczy o to walczyć no ... chyba że pojawia się ktoś inny ...)
I nie odpowiedziałeś na pytanie (wiem że to zbyt osobiste) ale dosyć w tym ważne. Nie musisz odpowiadać. Czy miałeś tylko jedną kobietę czy było ich kilka ? Jeśli nie jest to jedyna bo uważasz że koniec związku jest naturalną rzeczą to mi przykro z tego powodu że "nie stać cię na to żeby mieć wszystko co daje związek zdrugą osobą zarówno w sferze fizycznej jak i psychicznej". Ale jeśli jest to jedyna to pewnie jesteś już przygotowany na rozpad tego związku ?? (przecież to dla ciebie normalne)
Nie wim też czy mylisz por. twardą i miękką tzw. o ile się orientujesz o co chodzi. To ma także zasadnicze znaczenie.
W wielu przypadkach (z punktu medycyny) nawet pornografia pomaga ludziom chorym fizycznie w celu .. właśnie .... prokreacji ze współmałżoką (kiem)
Nie mam tu zamiaru pisać o badaniach i wywodach naukowych zajęło by to zbyt wiele czasu.
Piszesz że to jest taka Twoja ocena tak jak byś chciał mi coś dowieść przeciwko rzekomo mojej złej oceny.
Prawie każdy człowiek (mężczyzna czy kobieta) uzna że w przypadku braku partnera (ki), sex z przygodną osobą (przyjacielem, dobrym znajomym) jest ZDROWYM wyjściem aniżeli powstrzymywanie się od tego, ponieważ wstrzemięźliwość taka prowadzi do poważnych chorób, nawet do pełnego zaniku takich odczuć, popędu a nawet zmian anatomicznych !
(sorki, miałem nie pisać o nauce)
Podajesz przykład oglądania przez szybę. To z pewnością zły przykład :))
Któż z nas tego nie robi ? Wystawy sklepowe, urządzenia, sprzęt tylko po to aby zobaczyć coś ciekawego nawet jeśli ma się to podobne. Ja często chadzam (to moje takie małe zboczenie) popatrzeć, porozmawiać ze sprzedawcami na tematy z moim hobby (sprzęt komputerowy, elektronika, Hi-Fi, sprzęt foto, turystyczny) i mnie to wcale nie UPOKARZA (dziwne?) a wręcz przeciwnie jest mi miło ja usłyszę że od sprzedawcy że spotkał kogoś z kim można naprawdę podyskutować- nawet wiedząc że tego nie kupię.
Piszesz o przedmiotowym traktowanu kobiet.Z kąd to znasz ? z TV? z prasy ? z własnego doświadczenia ? A teraz posłuchaj ...Takie traktowanie pochodzi od zachowania, charakteru, temperamentu danej kobiety. Takie traktowanie wiele kobiet pożąda (wiele - to znaczy jakaś tam część) a i same tak traktują "normalnych" mężczyzn - tylko trochę się to innaczej nazywa - nie PRZEMIOTOWO a MATERIALNIE.
Żal Tobie tych mężczyzn co oglądają "obrazki" ? Skąd możesz wiedzieć co się na nich znajduje ?
I PRZYKRO MI SŁYSZEĆ OD CIEBIE (ZWŁASZCZA OD CIEBIE) że uważasz KONIEC ZWIĄZKU ZA RZECZ NATURALNĄ. (jak jego początek). Twoje "zdarza się" (jako koniec związku) jest jak małe nieznaczące beknięcie !
Ja wiem co to jest monogamia (zresztą mam słownik jak bym nie wiedział :))
Ale jeśli już tak "rozprawiamy o warunkach po bożemu"... to nie pisz że nie ma obowiązku bycia w małżeństwie do końca życia ! - oczywiście są sytuacje chore w małżeństwie co nawet kościół unieważnia takie małżeństwa (tak, właśnie kościół ale w uzasadnionych sytuacjach), ale jeśli ktoś nie potrafi podtrzymać takiego uczucia jakie było - to już inny temat. Ale nie pisz że UCZUCIE WYGASA - bo nie ma takiego pojęcia - jest tylko zaniedbanie (wystarczy o to walczyć no ... chyba że pojawia się ktoś inny ...)
I nie odpowiedziałeś na pytanie (wiem że to zbyt osobiste) ale dosyć w tym ważne. Nie musisz odpowiadać. Czy miałeś tylko jedną kobietę czy było ich kilka ? Jeśli nie jest to jedyna bo uważasz że koniec związku jest naturalną rzeczą to mi przykro z tego powodu że "nie stać cię na to żeby mieć wszystko co daje związek zdrugą osobą zarówno w sferze fizycznej jak i psychicznej". Ale jeśli jest to jedyna to pewnie jesteś już przygotowany na rozpad tego związku ?? (przecież to dla ciebie normalne)
Pilnie szukam domu dla koteczki...
Pilnie szukam domu dla malutkiej koteczki. Kicia jest zdrowa, przymilna, czyściutka - nauczona korzystania z kuwetki, ma ok. 2 m-cy, jest śliczna - szaro- rudawy tygrysek. Sprawa jest naprawdę pilna, tymczasowy opiekun może zajmować się nią tylko do 4 listopada. Czy ktoś z Was może dać dom (i trochę serca) maluszkowi? Kontakt: Sanna1@autograf.pl
Pozdrawiam. Sanna
Pozdrawiam. Sanna
Jednak lepiej być facetem?
Starzy przyjaciele nie współczują Ci, gdy przytyjesz.
Twój tyłek nie gra żadnej roli w rozmowach kwalifikacyjnych.
Wszystkie Twoje orgazmy są prawdziwe.
Piwny brzuszek nie czyni Cię niewidzialnym dla płci przeciwnej.
Nigdy nie potrzebujesz czyścić toalety.
Seks nie popsuje Ci reputacji.
Twoja bielizna w opakowaniu po 3 szt. kosztuje 15 PLN.
Żaden współpracownik nie doprowadzi Cię do płaczu.
Nie musisz się golić poniżej głowy.
Nie musisz spać co noc obok owłosionego tyłka.
Nikogo nie interesuje, że w wieku 34 lat jesteś sam.
Przez 90% czasu, którego nie przesypiasz, myślisz o seksie.
Możesz publicznie jeść banana.
Możesz siedzieć z rozłożonymi nogami niezależnie od tego, co na sobie masz.
Za taką samą pracę jak kobieta dostajesz więcej pieniędzy.
Siwe włosy i zmarszczki wzmacniają Twój charakter.
Mając do dyspozycji 400 mln. plemników na raz możesz w piętnastu podejściach podwoić zaludnienie Ziemi.
Pilot od telewizora należy do Ciebie...wyłącznie do Ciebie.
Ludzie nigdy nie rzucają okiem na Twoja klatkę piersiowa kiedy z nimi rozmawiasz.
Przygodne, mocne beknięcie będzie zawsze tak dobre, jak oczekiwałeś.
Filmy porno są kręcone według Twoich wyobrażeń.
Celulitis nie spędza ci snu z powiek.
Twój tyłek nie gra żadnej roli w rozmowach kwalifikacyjnych.
Wszystkie Twoje orgazmy są prawdziwe.
Piwny brzuszek nie czyni Cię niewidzialnym dla płci przeciwnej.
Nigdy nie potrzebujesz czyścić toalety.
Seks nie popsuje Ci reputacji.
Twoja bielizna w opakowaniu po 3 szt. kosztuje 15 PLN.
Żaden współpracownik nie doprowadzi Cię do płaczu.
Nie musisz się golić poniżej głowy.
Nie musisz spać co noc obok owłosionego tyłka.
Nikogo nie interesuje, że w wieku 34 lat jesteś sam.
Przez 90% czasu, którego nie przesypiasz, myślisz o seksie.
Możesz publicznie jeść banana.
Możesz siedzieć z rozłożonymi nogami niezależnie od tego, co na sobie masz.
Za taką samą pracę jak kobieta dostajesz więcej pieniędzy.
Siwe włosy i zmarszczki wzmacniają Twój charakter.
Mając do dyspozycji 400 mln. plemników na raz możesz w piętnastu podejściach podwoić zaludnienie Ziemi.
Pilot od telewizora należy do Ciebie...wyłącznie do Ciebie.
Ludzie nigdy nie rzucają okiem na Twoja klatkę piersiowa kiedy z nimi rozmawiasz.
Przygodne, mocne beknięcie będzie zawsze tak dobre, jak oczekiwałeś.
Filmy porno są kręcone według Twoich wyobrażeń.
Celulitis nie spędza ci snu z powiek.
Dlaczego kot jest lepszy od faceta?
Kot zawsze trafia do kuwety kiedy się załatwia.
Jest większa szansa na nauczenie kota czegokolwiek.
Nie musisz udawać, że podoba ci się to, co twój kot przywlecze do domu.
Nigdy nie musisz spędzać czasu z matką twojego kota.
Kot mruczy kiedy podajesz mu obiad.
Możesz obciąć pazury swojemu kotu... spróbuj namówić faceta żeby obciął paznokcie u nóg.
To nie ma znaczenia kiedy twój kot łasi się do twojej najlepszej przyjaciółki.
Kot wie, że jesteś kluczem do jego szczęścia. Facet myśli że on nim jest.
Kiedy kot wskoczy ci na kolana trochę pieszczot go zadowoli.
Jest większa szansa na nauczenie kota czegokolwiek.
Nie musisz udawać, że podoba ci się to, co twój kot przywlecze do domu.
Nigdy nie musisz spędzać czasu z matką twojego kota.
Kot mruczy kiedy podajesz mu obiad.
Możesz obciąć pazury swojemu kotu... spróbuj namówić faceta żeby obciął paznokcie u nóg.
To nie ma znaczenia kiedy twój kot łasi się do twojej najlepszej przyjaciółki.
Kot wie, że jesteś kluczem do jego szczęścia. Facet myśli że on nim jest.
Kiedy kot wskoczy ci na kolana trochę pieszczot go zadowoli.
Bilbo
W mojej i nie tylko mojej ocenie, seks powinien być uzupełnieniem głębokiej więzi psychicznej między partnerami, stojącej na pierwszym miejscu. Pornografia jest klasycznym przykładem fantomu, pozoru zjawiska. To zupełnie, jakby – toutes proportions gardées – mieć ochotę zjeść jabłko, a zadowalać się oglądaniem jabłek na fotografii. Czy można w tym wypadku mówić w ogóle o spełnieniu, o zaspokojeniu pragnienia ? Inny przykład – załóżmy, że podoba Ci się jakiś przedmiot, leżący na wystawie sklepowej, chodzisz codziennie i oglądasz go, przyciskając nos do zimnej szyby .... przyjemne uczucie ? Chyba przyznasz, że raczej nie, a ponadto sytuacja taka ma w sobie coś upokarzającego. Bo dlaczego tylko stoisz i oglądasz ? ..... Nie stać Cię na to, żeby mieć wszystko, co daje związek z drugą osobą, zarówno w sferze fizycznej, jak i psychicznej ? Razi ponadto w tym wypadku przedmiotowe, a nie podmiotowe traktowanie kobiet. Z czego wynika często spotykana fascynacja pornografią ? – pewnie z niezrozumienia istoty związku między dwojgiem ludzi, a poprzestawanie na niej często np. z lęku przed angażowaniem się w coś prawdziwego, połączonego ze zobowiązaniem i odpowiedzialnością. Dlatego też z reguły staje się udziałem ludzi niedojrzałych. Daleki jestem od potępiania mężczyzn, którzy oglądają obrazki, jest mi ich raczej żal, .... jak biednych psów Pawłowa, oszukiwanych dźwiękiem dzwonka.
„Kościół niewiele mówi na ten temat - a jeśli już - to dlatego że musi choć dobrze wie że nie jest to aż takie wielkie zagrożenie” ----> a w którym miejscu napisałem, że jest to wielkie zagrożenie ? Dałem jedynie wyraz swojej preferencji. Kościół mówi sporo. Ja nie jestem jednak skłonny podpisać się pod twierdzeniami, że pornografia bezwzględnie degraduje i niszczy społeczeństwo, bo pewnie jest to opinia przesadzona. Z tego też powodu, nie uważam, aby trzeba było wprowadzać (jak to proponowano jakiś czas temu) bezwzględny, obwarowany sankcją karną zakaz rozpowszechniania materiałów o charakterze pornograficznym. Polityka karna przemawia w tym wypadku raczej przeciwko penalizacji, z kilku względów – takich, jak choćby trudności definicyjne, ograniczone możliwości kontroli i zwalczania podziemia, czarnego rynku itp.
Jeśli chodzi o stanowisko nauki, reprezentowane są poglądy od A do Z, ale wszyscy zgadzają się co do tego, że nie jest to zjawisko godne propagowania. Najdalej idący pogląd na „tak” opowiada się po prostu za tolerancją. A o jakichś szczególnych pożytkach społecznych, mających rzekomo z pornografii płynąć, prawdę mówiąc nie słyszałem.
„A jeśli chodzi o mocne fundamentalne uczucie to dlaczego 1/4 społeczeństwa ma za sobą nieudane małżeństwa i (lub) rozwody ? czyżby to byli ludzie chorzy ? „ ----> Nie, nie są to ludzie chorzy. Koniec związku jest (niestety) prawie tak samo naturalną rzeczą, jak jego początek. Zdarza się. Monogamia nie oznacza nakazu bycia z jedną osobą przez całe życie, lecz zakaz jednoczesnego pozostawania w związku z więcej niż jedną. Charakter uczuć cementujących związek jest różny, różna jest ich trwałość. Z reguły są to miłość, przyjaźń, poczucie wspólnego celu w życiu, odpowiedzialność za potomstwo itp. Związek rozpada się, gdy zanikają wszelkie więzi albo gdy okazuje się, że nigdy ich nie było. Prawdziwe, choć przykre, bo wydaje się, że czymś pięknym jest miłość dożywotnia... Czyżby była tylko ideą regulatywną , do której dążymy asymptotycznie ? Pozostaje wierzyć, że to nie tylko literatura, że się zdarza i w „realu”... Wierze można też starać się pomóc ;)
Co do „gazetki”, to z przykrością muszę Cię znów rozczarować. Nie miałem. Rygorystyczni rodzice, starsze siostry, nad wyraz czujne... Nie dostawałem kieszonkowego, nic nie dało się przemycić, telewizja tylko do 20:00. Było jednak w domu sporo literatury medycznej... atlasy anatomiczne, podręcznik anatomii prof. Bochenka, „Neue Deutsche Klinik” z kolorowymi rycinami... „Życie seksualne dzikich” B. Malinowskiego :), „Życie płciowe człowieka” Godlewskiego, "Seks w kulturach świata" Starowicza i parę innych. Uzupełniającym źródłem uświadomienia były dla mnie m.in. „Baśnie Tysiąca i jednej Nocy” z kilkoma poetyckimi opisami aktów seksualnych ... choć wielkiej rozpiętości metafory nieco zaciemniały obraz... potem również wulgarna nieco, zbyt dosłowna proza Z. Nienackiego, ze szczególnym uwzględnieniem trylogii „Dagome Iudex”. Pierwszy kontakt z seksem wizualizowanym – dość niewinny – komiks genialnego m.zd. tandemu twórców - Rosińskiego / van Hamme’a pt. „Szninkiel”.
„Kościół niewiele mówi na ten temat - a jeśli już - to dlatego że musi choć dobrze wie że nie jest to aż takie wielkie zagrożenie” ----> a w którym miejscu napisałem, że jest to wielkie zagrożenie ? Dałem jedynie wyraz swojej preferencji. Kościół mówi sporo. Ja nie jestem jednak skłonny podpisać się pod twierdzeniami, że pornografia bezwzględnie degraduje i niszczy społeczeństwo, bo pewnie jest to opinia przesadzona. Z tego też powodu, nie uważam, aby trzeba było wprowadzać (jak to proponowano jakiś czas temu) bezwzględny, obwarowany sankcją karną zakaz rozpowszechniania materiałów o charakterze pornograficznym. Polityka karna przemawia w tym wypadku raczej przeciwko penalizacji, z kilku względów – takich, jak choćby trudności definicyjne, ograniczone możliwości kontroli i zwalczania podziemia, czarnego rynku itp.
Jeśli chodzi o stanowisko nauki, reprezentowane są poglądy od A do Z, ale wszyscy zgadzają się co do tego, że nie jest to zjawisko godne propagowania. Najdalej idący pogląd na „tak” opowiada się po prostu za tolerancją. A o jakichś szczególnych pożytkach społecznych, mających rzekomo z pornografii płynąć, prawdę mówiąc nie słyszałem.
„A jeśli chodzi o mocne fundamentalne uczucie to dlaczego 1/4 społeczeństwa ma za sobą nieudane małżeństwa i (lub) rozwody ? czyżby to byli ludzie chorzy ? „ ----> Nie, nie są to ludzie chorzy. Koniec związku jest (niestety) prawie tak samo naturalną rzeczą, jak jego początek. Zdarza się. Monogamia nie oznacza nakazu bycia z jedną osobą przez całe życie, lecz zakaz jednoczesnego pozostawania w związku z więcej niż jedną. Charakter uczuć cementujących związek jest różny, różna jest ich trwałość. Z reguły są to miłość, przyjaźń, poczucie wspólnego celu w życiu, odpowiedzialność za potomstwo itp. Związek rozpada się, gdy zanikają wszelkie więzi albo gdy okazuje się, że nigdy ich nie było. Prawdziwe, choć przykre, bo wydaje się, że czymś pięknym jest miłość dożywotnia... Czyżby była tylko ideą regulatywną , do której dążymy asymptotycznie ? Pozostaje wierzyć, że to nie tylko literatura, że się zdarza i w „realu”... Wierze można też starać się pomóc ;)
Co do „gazetki”, to z przykrością muszę Cię znów rozczarować. Nie miałem. Rygorystyczni rodzice, starsze siostry, nad wyraz czujne... Nie dostawałem kieszonkowego, nic nie dało się przemycić, telewizja tylko do 20:00. Było jednak w domu sporo literatury medycznej... atlasy anatomiczne, podręcznik anatomii prof. Bochenka, „Neue Deutsche Klinik” z kolorowymi rycinami... „Życie seksualne dzikich” B. Malinowskiego :), „Życie płciowe człowieka” Godlewskiego, "Seks w kulturach świata" Starowicza i parę innych. Uzupełniającym źródłem uświadomienia były dla mnie m.in. „Baśnie Tysiąca i jednej Nocy” z kilkoma poetyckimi opisami aktów seksualnych ... choć wielkiej rozpiętości metafory nieco zaciemniały obraz... potem również wulgarna nieco, zbyt dosłowna proza Z. Nienackiego, ze szczególnym uwzględnieniem trylogii „Dagome Iudex”. Pierwszy kontakt z seksem wizualizowanym – dość niewinny – komiks genialnego m.zd. tandemu twórców - Rosińskiego / van Hamme’a pt. „Szninkiel”.
K.NN.
Kilka słów tytułem podsumowania...
Motto: ... „Prawdziwa cnota krytyk się nie boi”, „Kto się usprawiedliwia, ten się oskarża”, „Im bliżej celu egzorcysta, tym gwałtowniej miota się demon”, „Prawdy nie trzeba bronić, prawda obroni się sama”...
Sznureczek od kurtynki przesłaniającej zwierciadło prawdy jest nadal w Twoich rękach. Każde pociągnięcie przybliża Cię do zupełnego negliżu. Tego należałoby uniknąć, zgodzisz się ?
Twoje podwójne oblicze ujawnia się raz po raz - zamiast spuścić zasłonę milczenia na „lapizdarnie” mówiąc „kloakę”, w którą zamieniłeś Hyde Park, przyszedłeś na forum i napisałeś tak: „NA PEWNO ktoś z Hyde Parku zamieścił na stronie pornograficznej mojego nicka i adres mailowy”. Odpowiedziałem więc: „skąd ta kategoryczność, zastanów się - MOŻE sam go tam umieściłeś, znając Ciebie to prawdopodobne”. Nie podoba mi się po prostu, gdy ktoś rękami i nogami broni swojego nieistniejącego honoru, próbuje zatrzeć swe ewidentne winy i udowadniać na wszelkie możliwe sposoby, jaki to jest prześladowany, rzucając fałszywe oskarżenia, usiłując zdyskredytować ludzi piszących w Hyde Parku, których sam konsekwentnie, zaciekle nęka i napastuje. Zupełnie jakby nic innego nie mieli do roboty, jak tylko siedzieć w sieci i wklejać kiwdulowe adresy na x stronkach. Twoje zakłamanie sięga zenitu. Temat „Kiwdul” już nie istniał, a Ty go wciąż rewitalizujesz, ciągle Ci się ktoś lub coś nie podoba... Uświadom sobie wreszcie, że nie jesteś centrum wszechświata. Ludzie traktują Cię tu o wiele lepiej niż na to zasługujesz (i nie mówię w tej chwili o Twoich klonach), a Ty wykorzystujesz każdą okazję, żeby komuś dokopać. Nawet dziś już nie omieszkałeś napisać obraźliwej notki pod adresem Agentki. Jeśli chodzi o uniżone mizdrzenie się do osób, którym jeszcze niedawno ubliżałeś (wiesz kogo mam na myśli) ... to wprost brak mi słów. Nawet nie powiedziałeś „przepraszam”, przeszedłeś nad tym po prostu do porządku dziennego. Przeklejasz czyjś post z „Faktów i Opinii”, nazywasz człowieka śmieciem... Na tym ma polegać Twoja ekspiacja, „spokojna woda”, jak napisałeś ? Nie mówię już o skandalicznym zachowaniu w innych miejscach.
Zasada jest prosta, powtórzę raz jeszcze – powściągliwość w ocenach, insynuacjach, oskarżeniach, wyzwiskach, przytykach personalnych, zamachach terrorystycznych na integralność strony (Ty) – powściągliwość w publicystyce biograficznej (Ja).
I proszę nie akcentować faktu, że piszę z południa Polski. Po pierwsze - jakie to ma znaczenie ? Po drugie - 99, 98 % mojego życia upłynęło w Gdańsku. Jeszcze Ci nie doniesiono ?
PS: Pozwól tym słowom wybrzmiewać w ciszy.
Motto: ... „Prawdziwa cnota krytyk się nie boi”, „Kto się usprawiedliwia, ten się oskarża”, „Im bliżej celu egzorcysta, tym gwałtowniej miota się demon”, „Prawdy nie trzeba bronić, prawda obroni się sama”...
Sznureczek od kurtynki przesłaniającej zwierciadło prawdy jest nadal w Twoich rękach. Każde pociągnięcie przybliża Cię do zupełnego negliżu. Tego należałoby uniknąć, zgodzisz się ?
Twoje podwójne oblicze ujawnia się raz po raz - zamiast spuścić zasłonę milczenia na „lapizdarnie” mówiąc „kloakę”, w którą zamieniłeś Hyde Park, przyszedłeś na forum i napisałeś tak: „NA PEWNO ktoś z Hyde Parku zamieścił na stronie pornograficznej mojego nicka i adres mailowy”. Odpowiedziałem więc: „skąd ta kategoryczność, zastanów się - MOŻE sam go tam umieściłeś, znając Ciebie to prawdopodobne”. Nie podoba mi się po prostu, gdy ktoś rękami i nogami broni swojego nieistniejącego honoru, próbuje zatrzeć swe ewidentne winy i udowadniać na wszelkie możliwe sposoby, jaki to jest prześladowany, rzucając fałszywe oskarżenia, usiłując zdyskredytować ludzi piszących w Hyde Parku, których sam konsekwentnie, zaciekle nęka i napastuje. Zupełnie jakby nic innego nie mieli do roboty, jak tylko siedzieć w sieci i wklejać kiwdulowe adresy na x stronkach. Twoje zakłamanie sięga zenitu. Temat „Kiwdul” już nie istniał, a Ty go wciąż rewitalizujesz, ciągle Ci się ktoś lub coś nie podoba... Uświadom sobie wreszcie, że nie jesteś centrum wszechświata. Ludzie traktują Cię tu o wiele lepiej niż na to zasługujesz (i nie mówię w tej chwili o Twoich klonach), a Ty wykorzystujesz każdą okazję, żeby komuś dokopać. Nawet dziś już nie omieszkałeś napisać obraźliwej notki pod adresem Agentki. Jeśli chodzi o uniżone mizdrzenie się do osób, którym jeszcze niedawno ubliżałeś (wiesz kogo mam na myśli) ... to wprost brak mi słów. Nawet nie powiedziałeś „przepraszam”, przeszedłeś nad tym po prostu do porządku dziennego. Przeklejasz czyjś post z „Faktów i Opinii”, nazywasz człowieka śmieciem... Na tym ma polegać Twoja ekspiacja, „spokojna woda”, jak napisałeś ? Nie mówię już o skandalicznym zachowaniu w innych miejscach.
Zasada jest prosta, powtórzę raz jeszcze – powściągliwość w ocenach, insynuacjach, oskarżeniach, wyzwiskach, przytykach personalnych, zamachach terrorystycznych na integralność strony (Ty) – powściągliwość w publicystyce biograficznej (Ja).
I proszę nie akcentować faktu, że piszę z południa Polski. Po pierwsze - jakie to ma znaczenie ? Po drugie - 99, 98 % mojego życia upłynęło w Gdańsku. Jeszcze Ci nie doniesiono ?
PS: Pozwól tym słowom wybrzmiewać w ciszy.