Widok
Gajo i Agentko...
Gajo, jesli sie pytasz o kogos, a ten ktos byl tutaj nawet niedawno -pytaj sie tego kogos bezposrednio(i nie tylko w takich uwarunkowaniach!), a nie tak po chamsku, bez wglebiania sie dyskredytujesz mnie na odleglosc i jeszcze pytasz sie najmniej odpowiednia do odpowiedzi osobe!!!Zreszta xxx przewidzial, ze takie sie wlasnie odezwa...I mial racje, co wyraznie bylo widac!Czy napisalem o Tobie cos zlego, czy skreslilem cie za twoje texty???Ciesz sie, ze nie wycinaja twoich i ze nie napadaja tak , jak na mnie! Wiec wiecej kultury...tej, o brak ktorej mnie posadzaja!I Ty posadzasz swoim obrazliwym textem :(
Agentko, nie bede juz wiecej komentowal twojej bezszelnosci!!!
:(
Wam juz nic nie pomoze.NIC.
Agentko, nie bede juz wiecej komentowal twojej bezszelnosci!!!
:(
Wam juz nic nie pomoze.NIC.
Bilbo....(szczegolnie odnosnie Twojego wpisu:24 Października 2003 godz. 11:35)
Nie ma co tlumaczyc takich oczywistosci takim swietobliwym jak ten, ktory byl po Tobie...(i takim, ktorzy wspaniale "romantyczne" nicki przyjmuja ;)hihihi)....i jeszcze wtraca sie i ocenia ludzi z poludnia Polski, ocenia tak, jakby nienawidzil wszystkiego, co jemu ...jest obce...lub czego pragnie...a miec nie moze wtlaczajac to w osoby, ktorych nie zna, albo wydaje sie mu, ze zna od jakis lapserdakow hmmm Smutne to Bilbo....Czytalem Twoje kartki i maile...i pamietaj o tm, co Ci napisalem...Oni mysla, ze ja Twoj guru...a to ci "oni" takimi tu staraja sie byc...Jestesmy soba, co najwazniejsze i nie dajmy sie takim nawiedzonym...Czego szczerze Ci zycze!
Trzymaj sie cieplo :)
Trzymaj sie cieplo :)
Kiwdziu : - )
Witam ciebie z ranka choc to nie moja pora weszlam tutaj do was : - )Zaraz wychodze do kolezanki tatko mnie podwiezie na drugi koniec miasta.Tak jak ci pisalam nie przejmuj sie i badz soba malutki choleryku hi hi hi Jakos ciebie polubilam choc tak malo tutaj jestem : - ( Caluje cieplo w te jesienna pore, niebo nie placze i jest sloneczko choc chlodno i u mnie.Usciski szczere ode mnie : - * )
Knna
A powinienem być "życzliwy" ? - Powody??
Piszesz czasem dziwnie , ale to lepsze niż o niczym .
Jeśli chodzi o prowokację to : KOBIETY i kobiety - znam b. dobrze (bardziej niż tu mogą sądzić) i to od każdej strony ;
- typy fizyczne , psychologiczne (psychiatryczne też) , systemy ich biologiczno-zoologiczno- czasowych uwarunkowań i zachowań , tak pojedynczych egz. jak i grup stadnych .
Oczywiście nie przeszkadza mi to (wręcz przeciwnie ) używania ich zgodnie z instrukcją obsługi (i niezgodnie też) mającego na celu uzyskanie gejzerów maksymalnej szerokopojętej obustronnej szczęśliwości wielkiej acz wykwintnej niesłychanie .
Kończę , - muszę się przygotować do - czytania instrukcji
P.S. Wygląda, że dla zdrowia też powineneś
przynajmniej od czasu do czasu :)))
- tak wynika z anlizy Twego textu -
Piszesz czasem dziwnie , ale to lepsze niż o niczym .
Jeśli chodzi o prowokację to : KOBIETY i kobiety - znam b. dobrze (bardziej niż tu mogą sądzić) i to od każdej strony ;
- typy fizyczne , psychologiczne (psychiatryczne też) , systemy ich biologiczno-zoologiczno- czasowych uwarunkowań i zachowań , tak pojedynczych egz. jak i grup stadnych .
Oczywiście nie przeszkadza mi to (wręcz przeciwnie ) używania ich zgodnie z instrukcją obsługi (i niezgodnie też) mającego na celu uzyskanie gejzerów maksymalnej szerokopojętej obustronnej szczęśliwości wielkiej acz wykwintnej niesłychanie .
Kończę , - muszę się przygotować do - czytania instrukcji
P.S. Wygląda, że dla zdrowia też powineneś
przynajmniej od czasu do czasu :)))
- tak wynika z anlizy Twego textu -
K.NN.
Kilka słów tytułem podsumowania...
Motto: ... „Prawdziwa cnota krytyk się nie boi”, „Kto się usprawiedliwia, ten się oskarża”, „Im bliżej celu egzorcysta, tym gwałtowniej miota się demon”, „Prawdy nie trzeba bronić, prawda obroni się sama”...
Sznureczek od kurtynki przesłaniającej zwierciadło prawdy jest nadal w Twoich rękach. Każde pociągnięcie przybliża Cię do zupełnego negliżu. Tego należałoby uniknąć, zgodzisz się ?
Twoje podwójne oblicze ujawnia się raz po raz - zamiast spuścić zasłonę milczenia na „lapizdarnie” mówiąc „kloakę”, w którą zamieniłeś Hyde Park, przyszedłeś na forum i napisałeś tak: „NA PEWNO ktoś z Hyde Parku zamieścił na stronie pornograficznej mojego nicka i adres mailowy”. Odpowiedziałem więc: „skąd ta kategoryczność, zastanów się - MOŻE sam go tam umieściłeś, znając Ciebie to prawdopodobne”. Nie podoba mi się po prostu, gdy ktoś rękami i nogami broni swojego nieistniejącego honoru, próbuje zatrzeć swe ewidentne winy i udowadniać na wszelkie możliwe sposoby, jaki to jest prześladowany, rzucając fałszywe oskarżenia, usiłując zdyskredytować ludzi piszących w Hyde Parku, których sam konsekwentnie, zaciekle nęka i napastuje. Zupełnie jakby nic innego nie mieli do roboty, jak tylko siedzieć w sieci i wklejać kiwdulowe adresy na x stronkach. Twoje zakłamanie sięga zenitu. Temat „Kiwdul” już nie istniał, a Ty go wciąż rewitalizujesz, ciągle Ci się ktoś lub coś nie podoba... Uświadom sobie wreszcie, że nie jesteś centrum wszechświata. Ludzie traktują Cię tu o wiele lepiej niż na to zasługujesz (i nie mówię w tej chwili o Twoich klonach), a Ty wykorzystujesz każdą okazję, żeby komuś dokopać. Nawet dziś już nie omieszkałeś napisać obraźliwej notki pod adresem Agentki. Jeśli chodzi o uniżone mizdrzenie się do osób, którym jeszcze niedawno ubliżałeś (wiesz kogo mam na myśli) ... to wprost brak mi słów. Nawet nie powiedziałeś „przepraszam”, przeszedłeś nad tym po prostu do porządku dziennego. Przeklejasz czyjś post z „Faktów i Opinii”, nazywasz człowieka śmieciem... Na tym ma polegać Twoja ekspiacja, „spokojna woda”, jak napisałeś ? Nie mówię już o skandalicznym zachowaniu w innych miejscach.
Zasada jest prosta, powtórzę raz jeszcze – powściągliwość w ocenach, insynuacjach, oskarżeniach, wyzwiskach, przytykach personalnych, zamachach terrorystycznych na integralność strony (Ty) – powściągliwość w publicystyce biograficznej (Ja).
I proszę nie akcentować faktu, że piszę z południa Polski. Po pierwsze - jakie to ma znaczenie ? Po drugie - 99, 98 % mojego życia upłynęło w Gdańsku. Jeszcze Ci nie doniesiono ?
PS: Pozwól tym słowom wybrzmiewać w ciszy.
Motto: ... „Prawdziwa cnota krytyk się nie boi”, „Kto się usprawiedliwia, ten się oskarża”, „Im bliżej celu egzorcysta, tym gwałtowniej miota się demon”, „Prawdy nie trzeba bronić, prawda obroni się sama”...
Sznureczek od kurtynki przesłaniającej zwierciadło prawdy jest nadal w Twoich rękach. Każde pociągnięcie przybliża Cię do zupełnego negliżu. Tego należałoby uniknąć, zgodzisz się ?
Twoje podwójne oblicze ujawnia się raz po raz - zamiast spuścić zasłonę milczenia na „lapizdarnie” mówiąc „kloakę”, w którą zamieniłeś Hyde Park, przyszedłeś na forum i napisałeś tak: „NA PEWNO ktoś z Hyde Parku zamieścił na stronie pornograficznej mojego nicka i adres mailowy”. Odpowiedziałem więc: „skąd ta kategoryczność, zastanów się - MOŻE sam go tam umieściłeś, znając Ciebie to prawdopodobne”. Nie podoba mi się po prostu, gdy ktoś rękami i nogami broni swojego nieistniejącego honoru, próbuje zatrzeć swe ewidentne winy i udowadniać na wszelkie możliwe sposoby, jaki to jest prześladowany, rzucając fałszywe oskarżenia, usiłując zdyskredytować ludzi piszących w Hyde Parku, których sam konsekwentnie, zaciekle nęka i napastuje. Zupełnie jakby nic innego nie mieli do roboty, jak tylko siedzieć w sieci i wklejać kiwdulowe adresy na x stronkach. Twoje zakłamanie sięga zenitu. Temat „Kiwdul” już nie istniał, a Ty go wciąż rewitalizujesz, ciągle Ci się ktoś lub coś nie podoba... Uświadom sobie wreszcie, że nie jesteś centrum wszechświata. Ludzie traktują Cię tu o wiele lepiej niż na to zasługujesz (i nie mówię w tej chwili o Twoich klonach), a Ty wykorzystujesz każdą okazję, żeby komuś dokopać. Nawet dziś już nie omieszkałeś napisać obraźliwej notki pod adresem Agentki. Jeśli chodzi o uniżone mizdrzenie się do osób, którym jeszcze niedawno ubliżałeś (wiesz kogo mam na myśli) ... to wprost brak mi słów. Nawet nie powiedziałeś „przepraszam”, przeszedłeś nad tym po prostu do porządku dziennego. Przeklejasz czyjś post z „Faktów i Opinii”, nazywasz człowieka śmieciem... Na tym ma polegać Twoja ekspiacja, „spokojna woda”, jak napisałeś ? Nie mówię już o skandalicznym zachowaniu w innych miejscach.
Zasada jest prosta, powtórzę raz jeszcze – powściągliwość w ocenach, insynuacjach, oskarżeniach, wyzwiskach, przytykach personalnych, zamachach terrorystycznych na integralność strony (Ty) – powściągliwość w publicystyce biograficznej (Ja).
I proszę nie akcentować faktu, że piszę z południa Polski. Po pierwsze - jakie to ma znaczenie ? Po drugie - 99, 98 % mojego życia upłynęło w Gdańsku. Jeszcze Ci nie doniesiono ?
PS: Pozwól tym słowom wybrzmiewać w ciszy.
Bilbo
W mojej i nie tylko mojej ocenie, seks powinien być uzupełnieniem głębokiej więzi psychicznej między partnerami, stojącej na pierwszym miejscu. Pornografia jest klasycznym przykładem fantomu, pozoru zjawiska. To zupełnie, jakby – toutes proportions gardées – mieć ochotę zjeść jabłko, a zadowalać się oglądaniem jabłek na fotografii. Czy można w tym wypadku mówić w ogóle o spełnieniu, o zaspokojeniu pragnienia ? Inny przykład – załóżmy, że podoba Ci się jakiś przedmiot, leżący na wystawie sklepowej, chodzisz codziennie i oglądasz go, przyciskając nos do zimnej szyby .... przyjemne uczucie ? Chyba przyznasz, że raczej nie, a ponadto sytuacja taka ma w sobie coś upokarzającego. Bo dlaczego tylko stoisz i oglądasz ? ..... Nie stać Cię na to, żeby mieć wszystko, co daje związek z drugą osobą, zarówno w sferze fizycznej, jak i psychicznej ? Razi ponadto w tym wypadku przedmiotowe, a nie podmiotowe traktowanie kobiet. Z czego wynika często spotykana fascynacja pornografią ? – pewnie z niezrozumienia istoty związku między dwojgiem ludzi, a poprzestawanie na niej często np. z lęku przed angażowaniem się w coś prawdziwego, połączonego ze zobowiązaniem i odpowiedzialnością. Dlatego też z reguły staje się udziałem ludzi niedojrzałych. Daleki jestem od potępiania mężczyzn, którzy oglądają obrazki, jest mi ich raczej żal, .... jak biednych psów Pawłowa, oszukiwanych dźwiękiem dzwonka.
„Kościół niewiele mówi na ten temat - a jeśli już - to dlatego że musi choć dobrze wie że nie jest to aż takie wielkie zagrożenie” ----> a w którym miejscu napisałem, że jest to wielkie zagrożenie ? Dałem jedynie wyraz swojej preferencji. Kościół mówi sporo. Ja nie jestem jednak skłonny podpisać się pod twierdzeniami, że pornografia bezwzględnie degraduje i niszczy społeczeństwo, bo pewnie jest to opinia przesadzona. Z tego też powodu, nie uważam, aby trzeba było wprowadzać (jak to proponowano jakiś czas temu) bezwzględny, obwarowany sankcją karną zakaz rozpowszechniania materiałów o charakterze pornograficznym. Polityka karna przemawia w tym wypadku raczej przeciwko penalizacji, z kilku względów – takich, jak choćby trudności definicyjne, ograniczone możliwości kontroli i zwalczania podziemia, czarnego rynku itp.
Jeśli chodzi o stanowisko nauki, reprezentowane są poglądy od A do Z, ale wszyscy zgadzają się co do tego, że nie jest to zjawisko godne propagowania. Najdalej idący pogląd na „tak” opowiada się po prostu za tolerancją. A o jakichś szczególnych pożytkach społecznych, mających rzekomo z pornografii płynąć, prawdę mówiąc nie słyszałem.
„A jeśli chodzi o mocne fundamentalne uczucie to dlaczego 1/4 społeczeństwa ma za sobą nieudane małżeństwa i (lub) rozwody ? czyżby to byli ludzie chorzy ? „ ----> Nie, nie są to ludzie chorzy. Koniec związku jest (niestety) prawie tak samo naturalną rzeczą, jak jego początek. Zdarza się. Monogamia nie oznacza nakazu bycia z jedną osobą przez całe życie, lecz zakaz jednoczesnego pozostawania w związku z więcej niż jedną. Charakter uczuć cementujących związek jest różny, różna jest ich trwałość. Z reguły są to miłość, przyjaźń, poczucie wspólnego celu w życiu, odpowiedzialność za potomstwo itp. Związek rozpada się, gdy zanikają wszelkie więzi albo gdy okazuje się, że nigdy ich nie było. Prawdziwe, choć przykre, bo wydaje się, że czymś pięknym jest miłość dożywotnia... Czyżby była tylko ideą regulatywną , do której dążymy asymptotycznie ? Pozostaje wierzyć, że to nie tylko literatura, że się zdarza i w „realu”... Wierze można też starać się pomóc ;)
Co do „gazetki”, to z przykrością muszę Cię znów rozczarować. Nie miałem. Rygorystyczni rodzice, starsze siostry, nad wyraz czujne... Nie dostawałem kieszonkowego, nic nie dało się przemycić, telewizja tylko do 20:00. Było jednak w domu sporo literatury medycznej... atlasy anatomiczne, podręcznik anatomii prof. Bochenka, „Neue Deutsche Klinik” z kolorowymi rycinami... „Życie seksualne dzikich” B. Malinowskiego :), „Życie płciowe człowieka” Godlewskiego, "Seks w kulturach świata" Starowicza i parę innych. Uzupełniającym źródłem uświadomienia były dla mnie m.in. „Baśnie Tysiąca i jednej Nocy” z kilkoma poetyckimi opisami aktów seksualnych ... choć wielkiej rozpiętości metafory nieco zaciemniały obraz... potem również wulgarna nieco, zbyt dosłowna proza Z. Nienackiego, ze szczególnym uwzględnieniem trylogii „Dagome Iudex”. Pierwszy kontakt z seksem wizualizowanym – dość niewinny – komiks genialnego m.zd. tandemu twórców - Rosińskiego / van Hamme’a pt. „Szninkiel”.
„Kościół niewiele mówi na ten temat - a jeśli już - to dlatego że musi choć dobrze wie że nie jest to aż takie wielkie zagrożenie” ----> a w którym miejscu napisałem, że jest to wielkie zagrożenie ? Dałem jedynie wyraz swojej preferencji. Kościół mówi sporo. Ja nie jestem jednak skłonny podpisać się pod twierdzeniami, że pornografia bezwzględnie degraduje i niszczy społeczeństwo, bo pewnie jest to opinia przesadzona. Z tego też powodu, nie uważam, aby trzeba było wprowadzać (jak to proponowano jakiś czas temu) bezwzględny, obwarowany sankcją karną zakaz rozpowszechniania materiałów o charakterze pornograficznym. Polityka karna przemawia w tym wypadku raczej przeciwko penalizacji, z kilku względów – takich, jak choćby trudności definicyjne, ograniczone możliwości kontroli i zwalczania podziemia, czarnego rynku itp.
Jeśli chodzi o stanowisko nauki, reprezentowane są poglądy od A do Z, ale wszyscy zgadzają się co do tego, że nie jest to zjawisko godne propagowania. Najdalej idący pogląd na „tak” opowiada się po prostu za tolerancją. A o jakichś szczególnych pożytkach społecznych, mających rzekomo z pornografii płynąć, prawdę mówiąc nie słyszałem.
„A jeśli chodzi o mocne fundamentalne uczucie to dlaczego 1/4 społeczeństwa ma za sobą nieudane małżeństwa i (lub) rozwody ? czyżby to byli ludzie chorzy ? „ ----> Nie, nie są to ludzie chorzy. Koniec związku jest (niestety) prawie tak samo naturalną rzeczą, jak jego początek. Zdarza się. Monogamia nie oznacza nakazu bycia z jedną osobą przez całe życie, lecz zakaz jednoczesnego pozostawania w związku z więcej niż jedną. Charakter uczuć cementujących związek jest różny, różna jest ich trwałość. Z reguły są to miłość, przyjaźń, poczucie wspólnego celu w życiu, odpowiedzialność za potomstwo itp. Związek rozpada się, gdy zanikają wszelkie więzi albo gdy okazuje się, że nigdy ich nie było. Prawdziwe, choć przykre, bo wydaje się, że czymś pięknym jest miłość dożywotnia... Czyżby była tylko ideą regulatywną , do której dążymy asymptotycznie ? Pozostaje wierzyć, że to nie tylko literatura, że się zdarza i w „realu”... Wierze można też starać się pomóc ;)
Co do „gazetki”, to z przykrością muszę Cię znów rozczarować. Nie miałem. Rygorystyczni rodzice, starsze siostry, nad wyraz czujne... Nie dostawałem kieszonkowego, nic nie dało się przemycić, telewizja tylko do 20:00. Było jednak w domu sporo literatury medycznej... atlasy anatomiczne, podręcznik anatomii prof. Bochenka, „Neue Deutsche Klinik” z kolorowymi rycinami... „Życie seksualne dzikich” B. Malinowskiego :), „Życie płciowe człowieka” Godlewskiego, "Seks w kulturach świata" Starowicza i parę innych. Uzupełniającym źródłem uświadomienia były dla mnie m.in. „Baśnie Tysiąca i jednej Nocy” z kilkoma poetyckimi opisami aktów seksualnych ... choć wielkiej rozpiętości metafory nieco zaciemniały obraz... potem również wulgarna nieco, zbyt dosłowna proza Z. Nienackiego, ze szczególnym uwzględnieniem trylogii „Dagome Iudex”. Pierwszy kontakt z seksem wizualizowanym – dość niewinny – komiks genialnego m.zd. tandemu twórców - Rosińskiego / van Hamme’a pt. „Szninkiel”.