Widok
A takie powiedzenie słyszałes??????
cytuję, hihihi:
Męzczyźni rządzą światem, ale kobiety rządzą męzczyznami hahhhaaaaaaaaaa !!!!!!!!!!!!!
;)
ps. wychodzi na to, ze nie wiedzą, ze się nimi rządzi ;P I mają wyobrazenie, ze to oni trzymają pałeczkę, a tym czasem...
BABKI RZĄDZĄ, gdy faceci o tym nawet nie wiedzą heh ;)
cytuję, hihihi:
Męzczyźni rządzą światem, ale kobiety rządzą męzczyznami hahhhaaaaaaaaaa !!!!!!!!!!!!!
;)
ps. wychodzi na to, ze nie wiedzą, ze się nimi rządzi ;P I mają wyobrazenie, ze to oni trzymają pałeczkę, a tym czasem...
BABKI RZĄDZĄ, gdy faceci o tym nawet nie wiedzą heh ;)
Nieprawda, wcale nie szanujesz mojego zdania, inaczej nie nazywałabyś mnie ciasnym umysłem. Jesteś dokładnie taka jak ja, a nawet gorsza, jesteś jak te homiki. Ja potrafię się przyznać do swojej nietolerancji, oni nawołują do nietolerancji jednocześnie będąc nietolerancyjnymi. Nazywają to "nietolerancją dla nietolerancji", czyli wszystko co oni lubią jest przejawem tolerancji i jest dobre, a każdy kto ma inne zdanie jest nietolerancyjnym i trzeba go zwalczać (oni posuwają się o krok dalej, bo oni chcą takich ludzi zamykać - i są kraje że tak się to załatwia).
Ja mimo że się z czymś nie zgadzam jestem bardziej tolerancyjny od Ciebie. Bo wprawdzie czegoś nie akceptuje, ale nie mówię nic w stylu "jesteś głupi, nie warto z tobą gadać".
Biorąc pod uwagę oryginalne znaczenie tolerancji, a nie to wymyślone przez LGBT, to ja jestem tolerancyjny, a Ty i oni - nie.
Nic nie mówiłem o hermafrodytach a o transach, którzy będąc określonej płci, nazywają siebie przedstawicielami przeciwnej, domagają się by świat ich tak traktował i za takich się podają. W efekcie dopuszczają się oszustwa. Pomyśl jakby to było jakbyś poznała faceta, poszlibyście na kilka randek, byłoby miło, wpadł by ci w oko, zakochałabyś się, a jak doszło by do wiadomej sytuacji okazałoby się że on jest panienką? Jak dla mnie to przestępstwo - podawanie się za inną osobę. Dla nich to jednak standard.
Są już miejsca na świecie że takim osobom daje się prawo by korzystali np z łazienek przeciwnej płci. W japonii pozwalają dzieciom chodzić do szkoły jako osoby płci przeciwnej, zmuszając przy tym inne dzieci by uczestniczyły w tym teatrzyku. W efekcie to się rozejdzie po świecie jak wirus. Tworząc mode na wychowywanie dzieci bez postrzegania ich przez pryzmat płci (np dawanie chłopcom różowych ubrań i lalek) zachwieje się ich świadomością płciową, one same nie będą wiedziały kim są...
To się wiąże z wieloma problemami psychicznymi, dla nich i dla otoczenia. I to w imię tolerancji? To może później w ramach tolerancji pozwolić pedofilom opiekować się dziećmi?
Myślisz że mnie ten problem nie dotyczy? On dotyczy nas wszystkich, bo taki jaki sobie zbudujemy świat, w takim będziemy żyć. Ta..."tolerancja" jak ją zwą środowiska LGBT, czy może już powinienem powiedzieć LGBTQ, to tak naprawdę walka o panseksualizm, to pełna zgoda na wszystkie zboczenia w każdej formie i natężeniu - zero ograniczeń.
Próbowano to już kilka razy, nigdy nie wyszło to ludziom na zdrowie.
Ja mimo że się z czymś nie zgadzam jestem bardziej tolerancyjny od Ciebie. Bo wprawdzie czegoś nie akceptuje, ale nie mówię nic w stylu "jesteś głupi, nie warto z tobą gadać".
Biorąc pod uwagę oryginalne znaczenie tolerancji, a nie to wymyślone przez LGBT, to ja jestem tolerancyjny, a Ty i oni - nie.
Nic nie mówiłem o hermafrodytach a o transach, którzy będąc określonej płci, nazywają siebie przedstawicielami przeciwnej, domagają się by świat ich tak traktował i za takich się podają. W efekcie dopuszczają się oszustwa. Pomyśl jakby to było jakbyś poznała faceta, poszlibyście na kilka randek, byłoby miło, wpadł by ci w oko, zakochałabyś się, a jak doszło by do wiadomej sytuacji okazałoby się że on jest panienką? Jak dla mnie to przestępstwo - podawanie się za inną osobę. Dla nich to jednak standard.
Są już miejsca na świecie że takim osobom daje się prawo by korzystali np z łazienek przeciwnej płci. W japonii pozwalają dzieciom chodzić do szkoły jako osoby płci przeciwnej, zmuszając przy tym inne dzieci by uczestniczyły w tym teatrzyku. W efekcie to się rozejdzie po świecie jak wirus. Tworząc mode na wychowywanie dzieci bez postrzegania ich przez pryzmat płci (np dawanie chłopcom różowych ubrań i lalek) zachwieje się ich świadomością płciową, one same nie będą wiedziały kim są...
To się wiąże z wieloma problemami psychicznymi, dla nich i dla otoczenia. I to w imię tolerancji? To może później w ramach tolerancji pozwolić pedofilom opiekować się dziećmi?
Myślisz że mnie ten problem nie dotyczy? On dotyczy nas wszystkich, bo taki jaki sobie zbudujemy świat, w takim będziemy żyć. Ta..."tolerancja" jak ją zwą środowiska LGBT, czy może już powinienem powiedzieć LGBTQ, to tak naprawdę walka o panseksualizm, to pełna zgoda na wszystkie zboczenia w każdej formie i natężeniu - zero ograniczeń.
Próbowano to już kilka razy, nigdy nie wyszło to ludziom na zdrowie.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Polemika z tak ciasnym umysłem jest bez sensu. Masz swoje zdanie i ja to szanuję, aczkolwiek nie zgadzam się z nim.
Ale tak to już jest że zaczynamy widzieć problem dopiero wtedy kiedy zaczyna dotyczyć nas bezposrednio lubo kogos z naszych bliskich.
Ciekawe czy gdyby Twoja kobieta urodziła Ci hermafrodytę to nadal uważałbyś to za przestępstwo.
Albo jakby Twój syn oswiadczył że jest gejem ....
Najwidoczniej Ciebie takie problemy nie dotyczą więc pozwalasz sobie na taką skrajną nietolerancję i krytykę.
Ale tak to już jest że zaczynamy widzieć problem dopiero wtedy kiedy zaczyna dotyczyć nas bezposrednio lubo kogos z naszych bliskich.
Ciekawe czy gdyby Twoja kobieta urodziła Ci hermafrodytę to nadal uważałbyś to za przestępstwo.
Albo jakby Twój syn oswiadczył że jest gejem ....
Najwidoczniej Ciebie takie problemy nie dotyczą więc pozwalasz sobie na taką skrajną nietolerancję i krytykę.
Ma dobry PR, ale spróbuj z tym żyć!
Rozmawiasz z dziewczyną, a oczy same idą ci w stronę jej dekoltu, podnosisz oczy, myślisz sobie "patrz jej w oczy, w oczy!" a po chwili znów patrzysz w dekolt i łapiesz się na tym że myślisz o tym jakie ma fajne cycuszki. I teraz pomyśl że to dolegliwość dotyka cię w kontaktach z większością kobiet, działa na nieletnie, na stare, na nieatrakcyjne, nawet na te których nawet nie lubisz. I musisz to kontrolować, znaleźć pewną równowagę, bo jeśli za dużo lub za mało "ćpasz" to nie wiesz czy aby pewnego dnia nie stracisz nad sobą kontroli.
Ciężko być dobrym człowiekiem z taką dolegliwością a nie ma sposobu by się od niej uwolnić.
Najgorzej jak się ma dziewczynę lub żonę, bo ona jak, społeczeństwo i kultura w której żyjesz nakładają na ciebie pewne zasady, stają się strażnikami Twojej dolegliwości, swoistymi oprawcami. Pokusa i kara - do tego to się sprowadza.
Gdyby jakaś kobieta poczuła naszą dolegliwość szybko by zmieniła zdanie, uznając tą swoją jako niewinną niedogodność która wcale im nie przeszkadza.
Oczywiście istnieje pewna grupa ludzi która uważa że to nie dolegliwość, że jest to przyjemne uczucie, i że powinniśmy zmienić wszystko inne, uwolnić tą dolegliwość od wszystkich ograniczeń.
Każdy z każdym, ze wszystkim, wszędzie - panseksualizm.
Moim zdaniem nie jest to rozwiązanie, to zatracenie, rezygnacja z człowieczeństwa na rzecz bycia... nie wiem nawet czym, bo nawet wśród zwierząt tylko bonobo zbliża się do takiego stylu życia jaki byśmy sobie stworzyli.
Prawdą jest że mężczyźni w lepszym lub gorszym stopniu nauczyli się żyć z tą dolegliwością, nie oznacza to jednak że jest nam łatwo i że jest ona przyjemna. Faceci już mają taką naturę, że godzą się z tym czego nie mogą zmienić:)
Rozmawiasz z dziewczyną, a oczy same idą ci w stronę jej dekoltu, podnosisz oczy, myślisz sobie "patrz jej w oczy, w oczy!" a po chwili znów patrzysz w dekolt i łapiesz się na tym że myślisz o tym jakie ma fajne cycuszki. I teraz pomyśl że to dolegliwość dotyka cię w kontaktach z większością kobiet, działa na nieletnie, na stare, na nieatrakcyjne, nawet na te których nawet nie lubisz. I musisz to kontrolować, znaleźć pewną równowagę, bo jeśli za dużo lub za mało "ćpasz" to nie wiesz czy aby pewnego dnia nie stracisz nad sobą kontroli.
Ciężko być dobrym człowiekiem z taką dolegliwością a nie ma sposobu by się od niej uwolnić.
Najgorzej jak się ma dziewczynę lub żonę, bo ona jak, społeczeństwo i kultura w której żyjesz nakładają na ciebie pewne zasady, stają się strażnikami Twojej dolegliwości, swoistymi oprawcami. Pokusa i kara - do tego to się sprowadza.
Gdyby jakaś kobieta poczuła naszą dolegliwość szybko by zmieniła zdanie, uznając tą swoją jako niewinną niedogodność która wcale im nie przeszkadza.
Oczywiście istnieje pewna grupa ludzi która uważa że to nie dolegliwość, że jest to przyjemne uczucie, i że powinniśmy zmienić wszystko inne, uwolnić tą dolegliwość od wszystkich ograniczeń.
Każdy z każdym, ze wszystkim, wszędzie - panseksualizm.
Moim zdaniem nie jest to rozwiązanie, to zatracenie, rezygnacja z człowieczeństwa na rzecz bycia... nie wiem nawet czym, bo nawet wśród zwierząt tylko bonobo zbliża się do takiego stylu życia jaki byśmy sobie stworzyli.
Prawdą jest że mężczyźni w lepszym lub gorszym stopniu nauczyli się żyć z tą dolegliwością, nie oznacza to jednak że jest nam łatwo i że jest ona przyjemna. Faceci już mają taką naturę, że godzą się z tym czego nie mogą zmienić:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Ale co tam, dałaś nam taki ładny cytat, to i ja spojrzę w internet:
"Kobiety są gorszymi kierowcami od mężczyzn, o czym świadczy fakt, iż żadna z nich nie jeździ w Formule 1."
"Opowieściom na temat nieporadnej jazdy kobiet nie ma końca. Panowie jednym tchem wymieniają, jak to ich znajoma lub znajoma znajomego wlała do baku benzynę zamiast ropy, zostawiła zaciągnięty hamulec ręczny na mrozie czy zaliczyła żenującą stłuczkę przy parkowaniu.
- Mógłbym, jako kierowca, wymienić główne grzechy kobiet za kierownicą – mówi Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Policjant wymienia, jego zdaniem, trzy najważniejsze kwestie, które przeszkadzają mu u niektórych kobiet-kierowców:
- Wykroczenia na granicy utrudniania ruchu pojazdom. Chodzi o panie, które jadą 40-50km/h lewym pasem, ponieważ za parę kilometrów chcą skręcić w lewo. Nie trzeba dodawać, jak bardzo spowalnia to ruch.
- Są kobiety, które najwyraźniej chcą jak najlepiej spożytkować czas za kierownicą. Niektóre panie, gdy stoją na czerwonym świetle, zaczynają się malować lub przeglądać w lusterku. Później często nie zauważają zmiany światła i chwilę im zajmuje, zanim wrzucą bieg i ruszą.
- I najważniejszy grzech – problemy z zaparkowaniem samochodu w miejscach, gdzie brakuje miejsc postojowych. Panie często próbują na siłę zaparkować w bardzo ciasnej przestrzeni, choć nie mają odpowiednich umiejętności. Kilka razy korygują więc tor jazdy, a w tym czasie reszta kierowców stoi za nimi w korku – mówi Konkolewski. "
"- Mężczyźni mają mózg o około 10% większy, przy czym nie przekłada się to bezpośrednio na wyższe zdolności niż u kobiet – mówi dr Daria Biechowska z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego. - Obraz różnic między płciami jest bardzo złożony i wskazuje, że co prawda różnice istnieją w odniesieniu do rozmaitych zdolności, jednak w niektórych z nich górują mężczyźni, w niektórych – kobiety.
Ekspertka tłumaczy, iż na różnice w prowadzeniu pojazdów między kobietami a mężczyznami wpływ mogą mieć hormony płciowe, które odpowiadają nie tylko za rozwój narządów płciowych, ale wpływają również na procesy umysłowe.
- Przeprowadzone do tej pory badania sugerują, że wysoki poziom estradiolu (żeńskiego hormonu płciowego) ma negatywny wpływ na poziom wykonania zadań przestrzennych, w których mężczyźni przewyższają kobiety. Odwrotną prawidłowość zaobserwowano w prostych zadaniach werbalnych (słownych) czy artykulacyjnych (związanych z wymową). W jeszcze jednej sferze stwierdzono przewagę kobiet nad mężczyznami, a mianowicie w zakresie złożonych zadań manualnych, w których mierzono prędkość oraz koordynację wykonania – mówi dr Daria Biechowska.
Wynika z tego, iż choć kobiety odrobinę lepiej obsługują pojazd, rzeczywiście mogą mieć problemy z odróżnianiem stron i czynnościami w rodzaju parkowania lub zmiany pasa ruchu. "
"- Pamiętajmy, że 40 procent kobiet ma kłopoty z odróżnieniem strony prawej od lewej. "
"- Badanie przeprowadzone w 2008 roku przez australijskich psychologów dotyczące prowadzenia pojazdu wykazały, że starsze kobiety (po 70 r.ż.) mają trudności z zauważaniem/dostrzeżeniem innych pojazdów i znaków drogowych – dodaje dr Biechowska. - Podobny efekt, ale w mniejszym nasileniu, zaobserwowano u starszych mężczyzn."
"Marek Konkolewski jest zdania, iż kobietom jest łatwiej za kierownicą. - Jeżeli facet dopuści się nieuwagi na drodze, zwykle wszyscy trąbią na niego. Na kobietę często przymyka się oko. Tak samo jest przy próbie zjechania na inny pas ruchu. Panie mają tę przewagę, iż często mogą liczyć na to, że przepuści je jakiś dżentelmen – twierdzi policjant.
- Warto wspomnieć jednak, iż kobiety coraz częściej dorównują mężczyznom, jeżeli chodzi o łamanie przepisów i agresywną jazdę – dodaje Konkolewski. - Niestety, również coraz więcej kobiet prowadzi pojazd na tzw. „podwójnym gazie”."
"Z tezą o pełnym parytecie nie do końca zgadza się Janusz Korwin-Mikke. - Kiedyś byłem na zebraniu pewnej organizacji, przypominającej trochę kobiecą masonerię. W jej skład wchodziły panie z wyższych sfer, bogate, większość z nich miała swoich kierowców. Wszystkie były oczywiście za parytetem, równouprawnieniem itp. Spytałem się ich wtedy, czy choć jedna z nich ma kierowcę-kobietę? Oczywiście, żadna nie miała. W dzisiejszych czasach wypada powiedzieć, że jest się za równouprawnieniem, rzeczywistość wygląda jednak inaczej – mówi polityk. "
Całość:
http://kobieta.wp.pl/kat,26249,title,Baba-za-kierownica-jak-jezdza-kobiety,wid,13247002,wiadomosc.html
"Kobiety są gorszymi kierowcami od mężczyzn, o czym świadczy fakt, iż żadna z nich nie jeździ w Formule 1."
"Opowieściom na temat nieporadnej jazdy kobiet nie ma końca. Panowie jednym tchem wymieniają, jak to ich znajoma lub znajoma znajomego wlała do baku benzynę zamiast ropy, zostawiła zaciągnięty hamulec ręczny na mrozie czy zaliczyła żenującą stłuczkę przy parkowaniu.
- Mógłbym, jako kierowca, wymienić główne grzechy kobiet za kierownicą – mówi Marek Konkolewski z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. Policjant wymienia, jego zdaniem, trzy najważniejsze kwestie, które przeszkadzają mu u niektórych kobiet-kierowców:
- Wykroczenia na granicy utrudniania ruchu pojazdom. Chodzi o panie, które jadą 40-50km/h lewym pasem, ponieważ za parę kilometrów chcą skręcić w lewo. Nie trzeba dodawać, jak bardzo spowalnia to ruch.
- Są kobiety, które najwyraźniej chcą jak najlepiej spożytkować czas za kierownicą. Niektóre panie, gdy stoją na czerwonym świetle, zaczynają się malować lub przeglądać w lusterku. Później często nie zauważają zmiany światła i chwilę im zajmuje, zanim wrzucą bieg i ruszą.
- I najważniejszy grzech – problemy z zaparkowaniem samochodu w miejscach, gdzie brakuje miejsc postojowych. Panie często próbują na siłę zaparkować w bardzo ciasnej przestrzeni, choć nie mają odpowiednich umiejętności. Kilka razy korygują więc tor jazdy, a w tym czasie reszta kierowców stoi za nimi w korku – mówi Konkolewski. "
"- Mężczyźni mają mózg o około 10% większy, przy czym nie przekłada się to bezpośrednio na wyższe zdolności niż u kobiet – mówi dr Daria Biechowska z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego. - Obraz różnic między płciami jest bardzo złożony i wskazuje, że co prawda różnice istnieją w odniesieniu do rozmaitych zdolności, jednak w niektórych z nich górują mężczyźni, w niektórych – kobiety.
Ekspertka tłumaczy, iż na różnice w prowadzeniu pojazdów między kobietami a mężczyznami wpływ mogą mieć hormony płciowe, które odpowiadają nie tylko za rozwój narządów płciowych, ale wpływają również na procesy umysłowe.
- Przeprowadzone do tej pory badania sugerują, że wysoki poziom estradiolu (żeńskiego hormonu płciowego) ma negatywny wpływ na poziom wykonania zadań przestrzennych, w których mężczyźni przewyższają kobiety. Odwrotną prawidłowość zaobserwowano w prostych zadaniach werbalnych (słownych) czy artykulacyjnych (związanych z wymową). W jeszcze jednej sferze stwierdzono przewagę kobiet nad mężczyznami, a mianowicie w zakresie złożonych zadań manualnych, w których mierzono prędkość oraz koordynację wykonania – mówi dr Daria Biechowska.
Wynika z tego, iż choć kobiety odrobinę lepiej obsługują pojazd, rzeczywiście mogą mieć problemy z odróżnianiem stron i czynnościami w rodzaju parkowania lub zmiany pasa ruchu. "
"- Pamiętajmy, że 40 procent kobiet ma kłopoty z odróżnieniem strony prawej od lewej. "
"- Badanie przeprowadzone w 2008 roku przez australijskich psychologów dotyczące prowadzenia pojazdu wykazały, że starsze kobiety (po 70 r.ż.) mają trudności z zauważaniem/dostrzeżeniem innych pojazdów i znaków drogowych – dodaje dr Biechowska. - Podobny efekt, ale w mniejszym nasileniu, zaobserwowano u starszych mężczyzn."
"Marek Konkolewski jest zdania, iż kobietom jest łatwiej za kierownicą. - Jeżeli facet dopuści się nieuwagi na drodze, zwykle wszyscy trąbią na niego. Na kobietę często przymyka się oko. Tak samo jest przy próbie zjechania na inny pas ruchu. Panie mają tę przewagę, iż często mogą liczyć na to, że przepuści je jakiś dżentelmen – twierdzi policjant.
- Warto wspomnieć jednak, iż kobiety coraz częściej dorównują mężczyznom, jeżeli chodzi o łamanie przepisów i agresywną jazdę – dodaje Konkolewski. - Niestety, również coraz więcej kobiet prowadzi pojazd na tzw. „podwójnym gazie”."
"Z tezą o pełnym parytecie nie do końca zgadza się Janusz Korwin-Mikke. - Kiedyś byłem na zebraniu pewnej organizacji, przypominającej trochę kobiecą masonerię. W jej skład wchodziły panie z wyższych sfer, bogate, większość z nich miała swoich kierowców. Wszystkie były oczywiście za parytetem, równouprawnieniem itp. Spytałem się ich wtedy, czy choć jedna z nich ma kierowcę-kobietę? Oczywiście, żadna nie miała. W dzisiejszych czasach wypada powiedzieć, że jest się za równouprawnieniem, rzeczywistość wygląda jednak inaczej – mówi polityk. "
Całość:
http://kobieta.wp.pl/kat,26249,title,Baba-za-kierownica-jak-jezdza-kobiety,wid,13247002,wiadomosc.html
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Dzwoneczku, ja bym się zgodził, pod warunkiem, że kobiety dostałyby naszą dolegliwość. Wasza trwa tylko kilka dni w miesiącu, nasza przez całe życie, przez całe dnie, od kiedy się obudzimy, do momentu zaśnięcia, a czasem nawet w nocy. Wkrada się w każdy nasze myśli, definiuje nasze postrzeganie, określa to co mówimy i robimy, robi to podstępnie, tak że czasem nawet tego nie widzimy, cały czas nas kusi i zmusza do samokontroli. Jesteśmy jak narkomani na ciągłym głodzie, a wokół narkotyki na wyciągnięcie ręki, często same proszące się byśmy je wzięli.
I nawet kiedy nie będziemy już mogli "ćpać" te myśli nadal nie dadzą nam spokoju. Wy macie dni ulgi, nam ukojenie przyniesie tylko śmierć.
I nawet kiedy nie będziemy już mogli "ćpać" te myśli nadal nie dadzą nam spokoju. Wy macie dni ulgi, nam ukojenie przyniesie tylko śmierć.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
To do Halewicza w szczególności.
Wy wyolbrzymiacie.
Nie cierpię tego.
To tak jakbyście stwierdzili, że dobrym nauczycielem to tylko i wyłącznie kobieta może być, a przecież każdy wie, że tu nie o płeć chodzi.
Co do kobiety za kierownicą.
Zacytuję:
„Z danych policji za ostatnie kilka lat wynika, że to mężczyźni powodują więcej wypadków samochodowych. Również więcej panów wsiada do auta po alkoholu.
Statystyki policyjne są dla panów dość niekorzystne: ponad 80 proc. wypadków drogowych wynika z ich winy. Dlaczego? Przyczyn może być wiele, wiadomo jednak, że większość mężczyzn jeździ brawurowo, niektórzy się popisują, jest w nich ziarno rywalizacji. Co przejawia się również w samochodzie. Również mężczyźni częściej wsiadają za kółko pod wpływem alkoholu.
A kobiety? Wśród osób pijanych, które powodują wypadki, jest ich zaledwie 5 procent. Wśród ogółu – 15 proc. Skąd więc stereotyp „baby za kółkiem”? Kobiety jeżdżą o wiele spokojniej i wolniej, niż mężczyźni. Stąd zapewne przekonanie panów, o zbyt małej pewności pań na drodze. Kobiety często wolą jechać spokojniej, wcześniej zaplanować skręty lub też wybrać miejsce, gdzie łatwo można zaparkować. Nie chcą dodatkowego stresu związanego z ewentualną stłuczką lub zagapieniem się. Takie zachowanie często nie podoba się mężczyznom, przekonanym, że na drodze ważna jest dynamiczna, szybka jazda.
Warto walczyć z tym stereotypem, bowiem tak naprawdę kobiety są równie dobrymi kierowcami, co mężczyźni. Mają po prostu inny styl jazdy, mniej brawurowy, ale bezpieczniejszy, na co wskazują policyjne statystyki. Warto więc wspominać mężczyznom o powyższych danych. Może nie od razu zrozumieją, ale chociaż przemyślą?”
Taki mały apel do panów buntujących się.
Wy wyolbrzymiacie.
Nie cierpię tego.
To tak jakbyście stwierdzili, że dobrym nauczycielem to tylko i wyłącznie kobieta może być, a przecież każdy wie, że tu nie o płeć chodzi.
Co do kobiety za kierownicą.
Zacytuję:
„Z danych policji za ostatnie kilka lat wynika, że to mężczyźni powodują więcej wypadków samochodowych. Również więcej panów wsiada do auta po alkoholu.
Statystyki policyjne są dla panów dość niekorzystne: ponad 80 proc. wypadków drogowych wynika z ich winy. Dlaczego? Przyczyn może być wiele, wiadomo jednak, że większość mężczyzn jeździ brawurowo, niektórzy się popisują, jest w nich ziarno rywalizacji. Co przejawia się również w samochodzie. Również mężczyźni częściej wsiadają za kółko pod wpływem alkoholu.
A kobiety? Wśród osób pijanych, które powodują wypadki, jest ich zaledwie 5 procent. Wśród ogółu – 15 proc. Skąd więc stereotyp „baby za kółkiem”? Kobiety jeżdżą o wiele spokojniej i wolniej, niż mężczyźni. Stąd zapewne przekonanie panów, o zbyt małej pewności pań na drodze. Kobiety często wolą jechać spokojniej, wcześniej zaplanować skręty lub też wybrać miejsce, gdzie łatwo można zaparkować. Nie chcą dodatkowego stresu związanego z ewentualną stłuczką lub zagapieniem się. Takie zachowanie często nie podoba się mężczyznom, przekonanym, że na drodze ważna jest dynamiczna, szybka jazda.
Warto walczyć z tym stereotypem, bowiem tak naprawdę kobiety są równie dobrymi kierowcami, co mężczyźni. Mają po prostu inny styl jazdy, mniej brawurowy, ale bezpieczniejszy, na co wskazują policyjne statystyki. Warto więc wspominać mężczyznom o powyższych danych. Może nie od razu zrozumieją, ale chociaż przemyślą?”
Taki mały apel do panów buntujących się.