Widok
jak zwykle gorąca dyskusja się zrobiła :) ja tylko dopowiem, że dla mnie osobiście najbardziej czuć Boga w kościele, mnie też czasem denerwują księża i to co mówią w kościele, ale ksiądz to nie Bóg więc dlaczego mam zaprzestania chodzenia do kościoła skoro jest to element mojej wiary; też dziwię się ludziom którzy nie praktykują, ale ślub kościelny biorą i chrzczą dzieci - ja bym tak nie potrafiła, ale nie mnie to oceniać; na pewno łatwiej tym co "wywodzą" się z rodziny praktykującej, u mnie od zawsze wiara miała duże znaczenie i rodzice od dziecka praktykowali, ja też miałam okresy buntu, "obrażenia" na Boga, ale jestem tylko człowiekiem i na pewno nasze dzieci chciałabym wychować w mojej wierze, jeśli dorosną i stwierdzą, że tego "nie czują" to już będzie ich wolna wola; i na koniec: mi wiara w życiu pomaga, lubię sobie pogadać z Bogiem, w ostatnim roku życia bardzo bardzo mi to pomogło
Anna, gdyby naście lat temu była możliwość ślubu poza kościołem tak bym uczyniła.
Gdybym teraz miała powiedzieć sakramentalne TAK, chciałabym je powiedzieć w pięknym miejscu, ale niekoniecznie w kościele.
Szanuję katolika, bo sama się za niego uważam, szanuję kościół i ludzi do niego chodzących, bo moje dzieci do kościoła chodzą.
Nigdy nikogo nie wyśmiewam, bez różnicy za wiarę.
Mam przyjaciół różnego wyznania i nigdy nie starałam się im narzucić swojej wiary, bądź wmawiać kto ma rację.
Nie zauważyłam też tutaj obrażania katolika, na razie jest bardzo fajna dyskusja. I miejmy nadzieję, że taką pozostanie w szacunku do każdego wyznania i wiary.
Ja- mieszkałam na Chełmie więc wiele się napatrzyłam, nasłuchałam, naczytałam ( kilka lat temu artykuł "Dzieci gorszego Boga" ) i sama doświadczyłam przepychanki z księdzem Kaliną.
Całe szczęście takich "księży" jak Kalina nie ma za wiele.
Gdybym teraz miała powiedzieć sakramentalne TAK, chciałabym je powiedzieć w pięknym miejscu, ale niekoniecznie w kościele.
Szanuję katolika, bo sama się za niego uważam, szanuję kościół i ludzi do niego chodzących, bo moje dzieci do kościoła chodzą.
Nigdy nikogo nie wyśmiewam, bez różnicy za wiarę.
Mam przyjaciół różnego wyznania i nigdy nie starałam się im narzucić swojej wiary, bądź wmawiać kto ma rację.
Nie zauważyłam też tutaj obrażania katolika, na razie jest bardzo fajna dyskusja. I miejmy nadzieję, że taką pozostanie w szacunku do każdego wyznania i wiary.
Ja- mieszkałam na Chełmie więc wiele się napatrzyłam, nasłuchałam, naczytałam ( kilka lat temu artykuł "Dzieci gorszego Boga" ) i sama doświadczyłam przepychanki z księdzem Kaliną.
Całe szczęście takich "księży" jak Kalina nie ma za wiele.
Madziara, ale po prostu porównujesz rzeczy nieporównywalne.
Kolczykowanie to bezsensowna i nieodwracalna (zwłaszcza jak są komplikacje) ingerencja w ciało dziecka, za to nawet "wychowywanie w wierze" może zostawiać dziecku dużo przestrzeni do własnych wyborów. Znam kilka durnych rodzin, gdzie matki-kościołówki (nie mylić z Chrześcijankami, bo z tym akurat nic nie miały wspólnego) robią co niedziela awantury i wypychaja na mszę, ale i znam parę bardzo wierzącą, która swoje dzieci zachęca do praktykowania jedynie własnym przykładem.
Nie da się ani nie wpływać na dziecko swoim światopoglądem, bo dziecko nas zawsze będzie naśladować, zwłaszcza, jeśli NIE będzie namawiane, nie da się też zmusić dziecka do wiary ani ateizmu np, bo normalne dziecko na 100% stanie okoniem.
Kolczykowanie to bezsensowna i nieodwracalna (zwłaszcza jak są komplikacje) ingerencja w ciało dziecka, za to nawet "wychowywanie w wierze" może zostawiać dziecku dużo przestrzeni do własnych wyborów. Znam kilka durnych rodzin, gdzie matki-kościołówki (nie mylić z Chrześcijankami, bo z tym akurat nic nie miały wspólnego) robią co niedziela awantury i wypychaja na mszę, ale i znam parę bardzo wierzącą, która swoje dzieci zachęca do praktykowania jedynie własnym przykładem.
Nie da się ani nie wpływać na dziecko swoim światopoglądem, bo dziecko nas zawsze będzie naśladować, zwłaszcza, jeśli NIE będzie namawiane, nie da się też zmusić dziecka do wiary ani ateizmu np, bo normalne dziecko na 100% stanie okoniem.
Aniu :) Dla wiary w Boga, w miłość do niego, ale nie dla kościoła :)
Naprawdę dla mnie nie ma znaczenia, czy powiem tak w kościele czy na łące, bo dla mnie Bóg jest wszędzie, nie tylko w kościele, więc nie muszę w nim powiedzieć sakramentalne TAK :)
Teraz już są takie możliwości, że nie musi to być kościół, nie tak łatwo zgodę uzyskać, ale można.
Znajoma miała ślub nie w kościele, przysięgała przed Bogiem, miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci nie w kościele.
Reasumując, Bóg jest wszędzie.
Naprawdę dla mnie nie ma znaczenia, czy powiem tak w kościele czy na łące, bo dla mnie Bóg jest wszędzie, nie tylko w kościele, więc nie muszę w nim powiedzieć sakramentalne TAK :)
Teraz już są takie możliwości, że nie musi to być kościół, nie tak łatwo zgodę uzyskać, ale można.
Znajoma miała ślub nie w kościele, przysięgała przed Bogiem, miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci nie w kościele.
Reasumując, Bóg jest wszędzie.
mi nasuwa sie Kasiu takie porownanie z moja kolezanka.
bo ona tez wierzy w Boga, ale nie chodzi do Kosciola,bo mowi ze to nie jej klimat i tez nie chce brac slubu koscielnego skoro wierzy w Boga.jej Bog jest bezwyznaniowy, wiec nie utazsamia sie z wiara katolicka.a Ty jak masz ?wierzysz konkretnie w Jezusa?
bo ona tez wierzy w Boga, ale nie chodzi do Kosciola,bo mowi ze to nie jej klimat i tez nie chce brac slubu koscielnego skoro wierzy w Boga.jej Bog jest bezwyznaniowy, wiec nie utazsamia sie z wiara katolicka.a Ty jak masz ?wierzysz konkretnie w Jezusa?
Oczywiście że Bóg jest wszędzie ale prawda jest taka że kościół to dom Boży. Ja sama mam dopiero zamiar zacząć uczęszczać na mszę do kościoła z córką, muszę jednak znaleźć w okolicy taki który dotrze do mojego serca. Co niedzielę będę w innym aż w końcu znajdę :)
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
Ania, ja wierze w Jezusa. Bardzo długo chodziłam do kościoła, moje dzieci do niego chodzą, uczestniczą w mszy.
Dlaczego ja nie chodzę ?
Może bunt, może przekonanie, że nie tylko tam spotkam Boga ?
To nie jest tak, że w ogóle nie pójdę na mszę, że się nie wsłucham co mówi ksiądz, bo bardzo często mówi mądrze ( niestety nie każdy )
ale nie chodzę co tydzień na mszę. Idę w święta i wtedy kiedy poczuję potrzebę.
Wychowana byłam w wierze, bardzo długo uczestniczyłam w życiu kościoła, należałam do różnych kółek przykościelnych, jeździłam z księdzem na wakacje. Jednak uważam, że więcej mi daje wiara w Boga, modlitwa do niego "po swojemu" niż uczestnictwo w mszy.
Dlaczego ja nie chodzę ?
Może bunt, może przekonanie, że nie tylko tam spotkam Boga ?
To nie jest tak, że w ogóle nie pójdę na mszę, że się nie wsłucham co mówi ksiądz, bo bardzo często mówi mądrze ( niestety nie każdy )
ale nie chodzę co tydzień na mszę. Idę w święta i wtedy kiedy poczuję potrzebę.
Wychowana byłam w wierze, bardzo długo uczestniczyłam w życiu kościoła, należałam do różnych kółek przykościelnych, jeździłam z księdzem na wakacje. Jednak uważam, że więcej mi daje wiara w Boga, modlitwa do niego "po swojemu" niż uczestnictwo w mszy.
nascimento - we Wrzeszczu skad jestem - sa dwie fajne parafie - dwie parafie ksiezy zakonnych a sa oni zupelnie inni od diecezjalnych Pallotyni i Jezuici - nie bede opisywac ich samych bo ci ktorzy ich znaja wiedza ze te nazwy mowia same za siebie
ja chodze albo na msze o 13.00 do jezuitow ktora prowadzi fantastyczny ksiadz Pawel Chodak - msza akademicka - a ksiadz naprawde potrafi dotrzec do czlowieka msza zawsze rozspiewana, radosna....czlowiek czuje ze naprawde sie modli
druga to u pallotynow o 11.00 typowa dla najmlodszych dzieci - trwa ok 30 min ale dzieciaki tam robia wszystko!!!!!!!! ksiadz jest wspanialy!!!!!!! itd..
najbardziej zachwycona bylam tym, ze po mszy ksiadz siada i kazde po kolei dzieci ktore podchodzi do niego a tłocza sie ogromnie :) - blogoslawii przytula, przybija piatke :) siedzi tak poki ludzie nikogo prawie juz nie ma - no rewelacja moja corka uwielbia tam chodzic :)
a tu mam propozycje -
http://chojniceodnowa.blogspot.com/2011/05/otwarte-spotkanie-modlitewno.html
spotkanie ma byc w Matemblewie - na swiezym powietrzu - ja sie wybieram - moze ktos dolaczy? moze ktos mialby ochote sie wspolnie spotkac i pomodlic ? :)
ja chodze albo na msze o 13.00 do jezuitow ktora prowadzi fantastyczny ksiadz Pawel Chodak - msza akademicka - a ksiadz naprawde potrafi dotrzec do czlowieka msza zawsze rozspiewana, radosna....czlowiek czuje ze naprawde sie modli
druga to u pallotynow o 11.00 typowa dla najmlodszych dzieci - trwa ok 30 min ale dzieciaki tam robia wszystko!!!!!!!! ksiadz jest wspanialy!!!!!!! itd..
najbardziej zachwycona bylam tym, ze po mszy ksiadz siada i kazde po kolei dzieci ktore podchodzi do niego a tłocza sie ogromnie :) - blogoslawii przytula, przybija piatke :) siedzi tak poki ludzie nikogo prawie juz nie ma - no rewelacja moja corka uwielbia tam chodzic :)
a tu mam propozycje -
http://chojniceodnowa.blogspot.com/2011/05/otwarte-spotkanie-modlitewno.html
spotkanie ma byc w Matemblewie - na swiezym powietrzu - ja sie wybieram - moze ktos dolaczy? moze ktos mialby ochote sie wspolnie spotkac i pomodlic ? :)
a co do jechowitow ....
nieznosze ich sekciarstwa - a raczej ich strasznego narzucania sie i wciskania tych calych gazatek
bo tak naprawde to sekta ktora powstala niecaly wiek temu? ktora zalozyl czlowiek a ktory sam zaczal sobie interpretowac i zmieniac pismo sw. po swojemu- czlowiek byl niezrownowazony psychicznie - przez niego w ktoryms tam roku kilkudziesiecu ludzi popelnilo samobojstwo - zreszta tesj to korporacja na wielka skale- cala piramida - osoby te najnizsze czyli te ktore chodza po ulicach i wciskaja kity to te ktore nic nie maja , jedynie jakas mala kase za wciagniecie koelejnej osoby do sekty - czytalam duzo o tym- czytalam swiadectwa ludzi ktorym sie udalo wyrwac od kociarzy bo tak sie ich tez nazywa - tam robia im prawdziwe pranie mozgu.....no i najwazniejsza sprawa :
wiara nie potrzebuje sie reklamowac....
nieznosze ich sekciarstwa - a raczej ich strasznego narzucania sie i wciskania tych calych gazatek
bo tak naprawde to sekta ktora powstala niecaly wiek temu? ktora zalozyl czlowiek a ktory sam zaczal sobie interpretowac i zmieniac pismo sw. po swojemu- czlowiek byl niezrownowazony psychicznie - przez niego w ktoryms tam roku kilkudziesiecu ludzi popelnilo samobojstwo - zreszta tesj to korporacja na wielka skale- cala piramida - osoby te najnizsze czyli te ktore chodza po ulicach i wciskaja kity to te ktore nic nie maja , jedynie jakas mala kase za wciagniecie koelejnej osoby do sekty - czytalam duzo o tym- czytalam swiadectwa ludzi ktorym sie udalo wyrwac od kociarzy bo tak sie ich tez nazywa - tam robia im prawdziwe pranie mozgu.....no i najwazniejsza sprawa :
wiara nie potrzebuje sie reklamowac....
ania_85 a gdzie wyjezdzasz ? ja bylam troche w Anglii - w roznych miejscach - w jednych nie bylo polskich parafii ale te angielksie msze tez mi sie podobaly
natomiast z parafiami polskimi bywalo roznie - czasem mialam wrazenie ze ksieza tam na emigracji jest wygodniej i lepiej - choc w jednej parafii gdzie byl zakonny ksiadz ( okazal sie znajomym ksiedzem z moich terenow :)) - bylo naprawde fajnie - ksiadz byl tym ktory interesiowal sie i parafia i nami samymi - zawsze mozna bylo isc pogadac , mozna bylo liczyc na pomoc w kazdej sytuacji a i msze byly fajne oprawa muzyczna zawsze prowadzona przez mlodziez itd :)
natomiast z parafiami polskimi bywalo roznie - czasem mialam wrazenie ze ksieza tam na emigracji jest wygodniej i lepiej - choc w jednej parafii gdzie byl zakonny ksiadz ( okazal sie znajomym ksiedzem z moich terenow :)) - bylo naprawde fajnie - ksiadz byl tym ktory interesiowal sie i parafia i nami samymi - zawsze mozna bylo isc pogadac , mozna bylo liczyc na pomoc w kazdej sytuacji a i msze byly fajne oprawa muzyczna zawsze prowadzona przez mlodziez itd :)