Widok
"W swoim oku belki nie widzi a w cudzym źdźbła szuka" trafne okreslenie do mojej tesciowej. dziekuje dziewczyny za potwierdzenie tego co wczesniej myslalam.
co do kaleczenia dzieci narzucajac im wiare .... wiecie co biorac sakrament malz. przysiega sie ze dzieci wychowa sie w wierze katolickiej.
ja poruszylabym tu problem: PO co ludzie biora slub koscielny skoro nie wierza, lub wola Boga poza kosciolem?dla bialej sukienki,dla rodziny?
wtedy temat narzucania wiary bylby na pewno mniejszy.
porownujac do kolczykow to troche smieszne, bo dajac dzidzi kolczyki pozbywamy je niewinnego uroku...(nie kaleczymy przekluwajac uszy) a uczac paciorka nie kaleczymy duszy - takie me zdanie.
poza tym nie wiem dlaczego w Polsce ludzie wierzacy sa wysmiewani, za granica np. w stanach odnosi sie do takich ludzi z szacunkiem.
co do kaleczenia dzieci narzucajac im wiare .... wiecie co biorac sakrament malz. przysiega sie ze dzieci wychowa sie w wierze katolickiej.
ja poruszylabym tu problem: PO co ludzie biora slub koscielny skoro nie wierza, lub wola Boga poza kosciolem?dla bialej sukienki,dla rodziny?
wtedy temat narzucania wiary bylby na pewno mniejszy.
porownujac do kolczykow to troche smieszne, bo dajac dzidzi kolczyki pozbywamy je niewinnego uroku...(nie kaleczymy przekluwajac uszy) a uczac paciorka nie kaleczymy duszy - takie me zdanie.
poza tym nie wiem dlaczego w Polsce ludzie wierzacy sa wysmiewani, za granica np. w stanach odnosi sie do takich ludzi z szacunkiem.
A ja wierzę... bardzo głęboko. Chodzimy do Kościoła, modlimy się w domu-choć rzadko modlitwami - bardziej taką rozmową w myślach. Wierzę, że jestem matką dlatego, że nie zwątpiłam.
Zawsze się modliłam, zawsze czułam, że w Bogu mam oparcie.
W naszym przypadku nie jest łatwo. Jesteśmy tzw. małżeństwem niesakramentalnym. Bardzo brakuje nam sakramentów - ciężko jest np. uczestniczyć w świętach dziecka - typu chrzest, komunia, kiedy samemu nie można jej przyjąć. Ale musimy tak żyć, bo mój mąż wcześniej wziął ślub kościelny - był młody, i dla niego i dla jego byłej żony było to właśnie bardziej to "przedstawienie", bo tak wypada, bo ślub bierze się w Kościele...
Jego była nie chodzi do Kościoła, więc jej nie zależy. Nam zależy bardzo, ale cóż...
Nie zwątpię i mam nadzieję, że jeszcze nadejdzie ten dzień, że będziemy mogli w pełni uczestniczyć we Mszy Świętej...
Zawsze się modliłam, zawsze czułam, że w Bogu mam oparcie.
W naszym przypadku nie jest łatwo. Jesteśmy tzw. małżeństwem niesakramentalnym. Bardzo brakuje nam sakramentów - ciężko jest np. uczestniczyć w świętach dziecka - typu chrzest, komunia, kiedy samemu nie można jej przyjąć. Ale musimy tak żyć, bo mój mąż wcześniej wziął ślub kościelny - był młody, i dla niego i dla jego byłej żony było to właśnie bardziej to "przedstawienie", bo tak wypada, bo ślub bierze się w Kościele...
Jego była nie chodzi do Kościoła, więc jej nie zależy. Nam zależy bardzo, ale cóż...
Nie zwątpię i mam nadzieję, że jeszcze nadejdzie ten dzień, że będziemy mogli w pełni uczestniczyć we Mszy Świętej...
Ania, myślę, że to nie jest tak
Wierzę, ufam, chodzę i na tym polega wiara.
Wiara polega na wierze w Boga i moim zdaniem tylko na tym.
Zobacz ile ludzi chodzi do kościoła, ale chodzą po sąsiedzi też idą.
Ja osobiście wierzę w Boga, nie w kościół i może Twoim zdaniem nie jestem godna rozmów na temat wiary.
Ja natomiast myślę całkiem inaczej, napatrzyłam się w swoim życiu na katoliczki które leżały krzyżem w kościele, a poza nim robiły takie rzeczy, które mi w najgorszych snach się nie śniły.
Wierzę, ufam, chodzę i na tym polega wiara.
Wiara polega na wierze w Boga i moim zdaniem tylko na tym.
Zobacz ile ludzi chodzi do kościoła, ale chodzą po sąsiedzi też idą.
Ja osobiście wierzę w Boga, nie w kościół i może Twoim zdaniem nie jestem godna rozmów na temat wiary.
Ja natomiast myślę całkiem inaczej, napatrzyłam się w swoim życiu na katoliczki które leżały krzyżem w kościele, a poza nim robiły takie rzeczy, które mi w najgorszych snach się nie śniły.
Anno dlaczego piszesz że ktoś nie jest w temacie wiary? czy musi się do niej odnosić w taki sam sposób jak Ty? myslę że ten temat każdy przeżywa na swój sposób i ma do tego pełne prawo.
Ja wierzę że pismo świete nie zostało całkowicie zmienione przez człowieka dlaczego? Który człowiek napisałby " Nadstaw drugi policzek"? :)
Ciekawostka odnośnie celibatu w biblii jest napisane "Biskup powinien być mężem jednej żony, mieć dzieci..." więc skąd celibat?? tutaj akurat udział miał kosciół.
Ja wierzę że pismo świete nie zostało całkowicie zmienione przez człowieka dlaczego? Który człowiek napisałby " Nadstaw drugi policzek"? :)
Ciekawostka odnośnie celibatu w biblii jest napisane "Biskup powinien być mężem jednej żony, mieć dzieci..." więc skąd celibat?? tutaj akurat udział miał kosciół.
"Kiedys traktowałam ludzi dobrze, dzisiaj z wzajemnością..."
nascimento: jak będziesz chciała się czego więcej dowiedzieć to możesz napisać na priv to chętnie ci odpowiem i polecam http://www.watchower.org i http://www.jw.org - tu jest dużo literatury
hmm... ciężki temat
jak dla mnie Bóg to nie jest żadna osoba, to nie jest siwy dziadek siedzący na chmurce i patrzący na nas z góry, decydujący o tym co bedziemy dzisiaj robić. Nie! Biblia to nie jest niczyja biografia oparta na faktach autentycznych, Biblia to jedna wielka metafora przedstawiająca na wymyślonych przykładach pewne kwestie, tak żeby prości ludzie mogli zrozumieć. Tylko że ludzie wszystko biorą dosłownie. A potem modlą się oklepanymi regułkami bez zrozumienia do obrazków.
Dla mnie Bóg jest miłością. Miłość to jest Bóg. Miłość (Bóg) może wszystko. Miłość kieruje naszym życiem. Miłość da nam szczęście. Bez miłości nie istniejemy. I tyle w temacie.
jak dla mnie Bóg to nie jest żadna osoba, to nie jest siwy dziadek siedzący na chmurce i patrzący na nas z góry, decydujący o tym co bedziemy dzisiaj robić. Nie! Biblia to nie jest niczyja biografia oparta na faktach autentycznych, Biblia to jedna wielka metafora przedstawiająca na wymyślonych przykładach pewne kwestie, tak żeby prości ludzie mogli zrozumieć. Tylko że ludzie wszystko biorą dosłownie. A potem modlą się oklepanymi regułkami bez zrozumienia do obrazków.
Dla mnie Bóg jest miłością. Miłość to jest Bóg. Miłość (Bóg) może wszystko. Miłość kieruje naszym życiem. Miłość da nam szczęście. Bez miłości nie istniejemy. I tyle w temacie.
Ja Aniu również w kościele czuję obecność Boga, ale niekoniecznie na mszy, dlatego wolę pójść do kościoła poza godzinami urzędowania księży.
Aczkolwiek szanuję księży, trafiłam w swoim życiu na wielu prawdziwych, z powołania.
Natomiast jak przypomnę sobie proboszcza z parafii na Chełmie Ksiądz Kalina, przestaję wierzyć w instytucję ksiądz.
Aczkolwiek szanuję księży, trafiłam w swoim życiu na wielu prawdziwych, z powołania.
Natomiast jak przypomnę sobie proboszcza z parafii na Chełmie Ksiądz Kalina, przestaję wierzyć w instytucję ksiądz.
Madziara zgadzam się z Tobą. Krzyk jest przy przekłuwaniu uszu, a narzucanie dziecku wiary, uważane jest za ok.
Nie chodzę do kościoła, ale wierzę w Boga.
Uważam, że Bóg jest wszędzie i nie muszę się modlić w kościele do niego.
Nie muszę wyklepywać na pamięć zapamiętanych modlitw, przecież mogę po prostu od siebie powiedzieć to co myślę, co czuję.
Święta tak jak Agusia, obchodzę jako tradycję, a nie święto kościelne.
Naście lat temu, w dniu śmierci mojego dziadka, moja mama chciała iść do kościoła pomodlić się. Niestety zastała kościół zamknięty na klucz, nie mogła wejść do niego. Od tamtej pory przestała chodzić do kościoła, modli się w każdym miejscu w którym poczuje taką potrzebę.
Ja osobiście lubię iść na cmentarz do leżących tam bardzo bliskich mi osób, usiąść i po cichu porozmawiać z Bogiem, nie klepiąc regułek nauczonych w szkole podstawowej, nie słuchając i klepiąc razem z księdzem modlitw wyuczonych na pamięć.
Nie chodzę do kościoła, ale wierzę w Boga.
Uważam, że Bóg jest wszędzie i nie muszę się modlić w kościele do niego.
Nie muszę wyklepywać na pamięć zapamiętanych modlitw, przecież mogę po prostu od siebie powiedzieć to co myślę, co czuję.
Święta tak jak Agusia, obchodzę jako tradycję, a nie święto kościelne.
Naście lat temu, w dniu śmierci mojego dziadka, moja mama chciała iść do kościoła pomodlić się. Niestety zastała kościół zamknięty na klucz, nie mogła wejść do niego. Od tamtej pory przestała chodzić do kościoła, modli się w każdym miejscu w którym poczuje taką potrzebę.
Ja osobiście lubię iść na cmentarz do leżących tam bardzo bliskich mi osób, usiąść i po cichu porozmawiać z Bogiem, nie klepiąc regułek nauczonych w szkole podstawowej, nie słuchając i klepiąc razem z księdzem modlitw wyuczonych na pamięć.