Widok
Ja może coś napiszę o tym Mój ojciec przed śmiercią powiedział że moja jedyna córka nie jest po mnie, że wraz z bratem kiedy byłem w pracy sypiali z żoną na zmianę bo ona była innego wyznania religijnego i było to w tej wierze akceptowane.Twierdzil że zostałem przez komunistów w ten sposób ukarany i nie tylko ja bo w Polsce jest więcej takich osób szukano faceta podobnego fizycznie donnie i kiedy żona zaszła już z nim w ciążę powiedziała mi że zemną chce mieć dziecko i oczywiście zaraz była teoretycznie w ciąży zemną w ten sposób urodziło się w latach1990-2005wiele dzieci a matki czerpały finanse z dwóch źródeł.corka wogule mnie nie zna a drugi ojciec ten podobny do mnie jest już dziadkiem
Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu było.....rewelacyjnie :)Mały nie ma w ogóle przede mna zadnych obiekcji,nie wstydzi się,gada jak najęty,łapie za rączkę gdy gdzieś idziemy,zaciąga do zabawy.....:)))))))
A moje zachowanie było inne o 180 stopni od ostaniego :))))A to wszystko dzięki Waszym radą i kopniakom w tyłek :))
Jeszcze raz wielkie dzięki :))Jesteście WSPANIALI :)))
A moje zachowanie było inne o 180 stopni od ostaniego :))))A to wszystko dzięki Waszym radą i kopniakom w tyłek :))
Jeszcze raz wielkie dzięki :))Jesteście WSPANIALI :)))
Dziękuję Wszystkim
Chciałabym w tym poście zakończyć już ten temat i podziękować wszystkim tym którzy przyczynili się do tego aby rozjaśnić mi w mojej mózgownicy sprawę która naprawdę mnie bolała.Dzięki Wam zrozumiałam dużo i sporo się nauczułam.wiem jedno...postaram się ze swojej strony uczynić wszystko aby ten maluch czuł się dobrze w moim (naszym) towarzystwie i tak jak ktoś już wspomniał być po prostu "dobrym człowiekiem".
Jeszcze raz dziękuję za pomoc
....
.....fajnie ze jesteście....
Pozdrawiam :))
Nef
Jeszcze raz dziękuję za pomoc
.........fajnie ze jesteście....
Pozdrawiam :))
Nef
Dzięki Kasia :)
Masz rację.Decyzję o tym,ze chcę z nim być pomimo dziecka to już dawno podjęłam.Wcześniej to było raczej czysto teoretyczne doświadczenie ( konfrontacja z synem) dlatego nie zastanawiałam się nad tym głębiej jakie będą moje odczucia realne.Teraz już wiem co czułam i wiem co powinnam zmienić :)))
Masz rację.Decyzję o tym,ze chcę z nim być pomimo dziecka to już dawno podjęłam.Wcześniej to było raczej czysto teoretyczne doświadczenie ( konfrontacja z synem) dlatego nie zastanawiałam się nad tym głębiej jakie będą moje odczucia realne.Teraz już wiem co czułam i wiem co powinnam zmienić :)))
Nef, moja druga połowa ma 12- to letniego synka. Czasem nie jest łatwo, zwłaszcza gdy mnie nie słucha a ja nie wiem, jak mam do niego trafić... Sama jeszcze czasem czuję się dzieckiem i czasem przeraża mnie to wszystko. Jedyne co Ci mogę doradzić, to to, żebyś pomyślała o tym, że tak naprawdę masz do czynienia z dzieciakiem, który ma już za sobą dużo bólu. Rozstanie rodziców jest dla dziecka szokiem, a pojawienie nowej partnerki ojca wiąże się dla niego z wieloma obawami. Nie staraj się grać dobrej mamusi, bądź sobą, mów o swoich uczuciach, dzieci naprawdę wiele rozumieją... Niestety to Ty musisz podjąć decyzję czy jesteś w stanie, czy jesteś gotowa wejść w taki związek. W takiej sytuacji nie wiążesz się tylko z partnerem, ale w pewien sposób także z jego dziec kiem. Powinnaś być tego świadoma już na starcie. Jeśli wydaje Ci się, że nie podołasz to chyba lepiej się wycofać... Między dwojgiem ludzi najważniejsze zawsze powinno być dziecko.
bach_a napisał(a):
> Łał, jestem pod wrażeniem. To naprawdę napisał Look??????
Dorosli, czy dzieci, ablo dzieci i kobiety czy mezczyzni, albo listonosz czy zolnierz, luteran, muzulman czy ateista, bialy, czarny, brazowy, zolty czy czerwonoskory, katolik czy budda, jednakowo drogie jest ich zycie i wazny komfort zycia. Nikogo z nich bym nie usmiercal. Jedynie zolnierza zal najbardziej, bo mu najbardziej mozg wyprano dla chwaly hitlero-podobnych.
> Łał, jestem pod wrażeniem. To naprawdę napisał Look??????
Dorosli, czy dzieci, ablo dzieci i kobiety czy mezczyzni, albo listonosz czy zolnierz, luteran, muzulman czy ateista, bialy, czarny, brazowy, zolty czy czerwonoskory, katolik czy budda, jednakowo drogie jest ich zycie i wazny komfort zycia. Nikogo z nich bym nie usmiercal. Jedynie zolnierza zal najbardziej, bo mu najbardziej mozg wyprano dla chwaly hitlero-podobnych.
nefretete23 napisał(a):
> Teraz zabieram się za szperanie w necie :)))
OK, zal mi sie zrobilo, wiec pomoge Ci zrozumiec, bo widze ze zaczynasz sie gubic i przejde prosto do sedna sprawy.
Taki problem z dziecmi, o ktorym tu piszesz to w duzej mierze jest wymyslony i pielegnowany przez doroslych, po czym zaszczepiony poprzez sugestie dzieciom.
Dzieci same posiadaja najrozniesze chwilowe zachowania, troski, problemy, ktore najczesciej szybko przychodza i odchodza. Dzieci bardzo szybko sie adoptuja i duzo lepiej sobie radza z roznymi problemami niz dorosli, ktorzy z wiekiem kostnieja i zatracaja elastycznosc w adoptowaniu do nowych warunkow. Poniewaz problem istnieje w Twojej glowie nieustannie, wiec dziecko dzieki doskonalej intuicji wyczuwa i przyzwyczja sie do faktu, ze problem istnieje. Stan taki ma bardzo zly wplyw na rozwoj dziecka, ktore zaczyna odczuwac, ze jest dla Ciebie kula u nogi. Prowadzi to do eskalacji wzajemnej nienawisci. Poniewaz dziecko w takiej sytuacji ma szczegolne powody zeby Cie nie lubic, wiec nie chce sie z Toba niczym dzielic, a szczegolnie zostaje spotegowana zazdrosci o ojca. Nie ludz sie, ze wygrasz jakakolwiek konkurencje z dzieckiem, nie masz szans, wiec lepiej zacznij zabiegac o jego przyjazn oparta na prawdziwych, ogolnie przyjetych wartosciac, ktore wzbudza po dluzszym czasie szacunek. Jak sie bedziesz podlizywac to tylko zdemoralizujesz je i stracisz szanse na szacunek. Pamietaj, ze zaczynasz od zera, bo dziecko nie daje Ci ani kredytu ani tez nie dyskwalifikuje Cie na pocztku. Od Ciebie zalezy, czy przejdziesz w minus czy w plus.
Ogolnie przyjete wartosci to takie jak: pracowitosc, obowiazkowosc, ksztalcenie, utrzymywanie prawdomownosci, pielegnowanie jezyka bez przypadkowych wulgaryzmow, staranie sie zachowania obiektywnosci, wyzbycie sie pyszalkowatosci, itp. Innymi slowy bedziesz dokladnie miala tak jak sobie zasluzysz soba sama i jakies oszustwa ukrywania wlasnego charakteru, pozowania na bazie jakichkolwiek zalecen (internetu) nic Ci tu nie pomoga. Jak jestes dobrym czlowiekiem to Cie dziecko szybciej rozpozna i polubi. Jak jestes wredna to Ci nic nie pomoze, nawet internet, bo wrednosci nie da sie ukryc na dluzsza mete, a dziecko potrzebuje czasu. Oszczedz sobie szperania w necie, a badz dobrym czlowiekiem.
> Teraz zabieram się za szperanie w necie :)))
OK, zal mi sie zrobilo, wiec pomoge Ci zrozumiec, bo widze ze zaczynasz sie gubic i przejde prosto do sedna sprawy.
Taki problem z dziecmi, o ktorym tu piszesz to w duzej mierze jest wymyslony i pielegnowany przez doroslych, po czym zaszczepiony poprzez sugestie dzieciom.
Dzieci same posiadaja najrozniesze chwilowe zachowania, troski, problemy, ktore najczesciej szybko przychodza i odchodza. Dzieci bardzo szybko sie adoptuja i duzo lepiej sobie radza z roznymi problemami niz dorosli, ktorzy z wiekiem kostnieja i zatracaja elastycznosc w adoptowaniu do nowych warunkow. Poniewaz problem istnieje w Twojej glowie nieustannie, wiec dziecko dzieki doskonalej intuicji wyczuwa i przyzwyczja sie do faktu, ze problem istnieje. Stan taki ma bardzo zly wplyw na rozwoj dziecka, ktore zaczyna odczuwac, ze jest dla Ciebie kula u nogi. Prowadzi to do eskalacji wzajemnej nienawisci. Poniewaz dziecko w takiej sytuacji ma szczegolne powody zeby Cie nie lubic, wiec nie chce sie z Toba niczym dzielic, a szczegolnie zostaje spotegowana zazdrosci o ojca. Nie ludz sie, ze wygrasz jakakolwiek konkurencje z dzieckiem, nie masz szans, wiec lepiej zacznij zabiegac o jego przyjazn oparta na prawdziwych, ogolnie przyjetych wartosciac, ktore wzbudza po dluzszym czasie szacunek. Jak sie bedziesz podlizywac to tylko zdemoralizujesz je i stracisz szanse na szacunek. Pamietaj, ze zaczynasz od zera, bo dziecko nie daje Ci ani kredytu ani tez nie dyskwalifikuje Cie na pocztku. Od Ciebie zalezy, czy przejdziesz w minus czy w plus.
Ogolnie przyjete wartosci to takie jak: pracowitosc, obowiazkowosc, ksztalcenie, utrzymywanie prawdomownosci, pielegnowanie jezyka bez przypadkowych wulgaryzmow, staranie sie zachowania obiektywnosci, wyzbycie sie pyszalkowatosci, itp. Innymi slowy bedziesz dokladnie miala tak jak sobie zasluzysz soba sama i jakies oszustwa ukrywania wlasnego charakteru, pozowania na bazie jakichkolwiek zalecen (internetu) nic Ci tu nie pomoga. Jak jestes dobrym czlowiekiem to Cie dziecko szybciej rozpozna i polubi. Jak jestes wredna to Ci nic nie pomoze, nawet internet, bo wrednosci nie da sie ukryc na dluzsza mete, a dziecko potrzebuje czasu. Oszczedz sobie szperania w necie, a badz dobrym czlowiekiem.
nefretete23 napisał(a):
> Mam takie pytanko....jak polubić nie swoje dziecko tylko
> swojego partnera???Czy jak w ogóle przełamać nie chcęć do
> niego.Wiem,że to głupie,ale strasznie mnie to męczy!!!!!!
> Help !!!!
>
>
Witam,
podpisuje się w zupełności pod postem Judith,
zaczynasz odgrywać ogromną role w życiu tego chłopca..., która może nie
nieodwracalnie wpłynąć na jego pózniejszy rozwój emocjonalny,
może to również wpłynąć na związek z twoim mężczyzną, (moze nie zanosi sie na to w tym momencie , ale bomba może wybuchnąc nawet za kilka lat),
przestań zwracać uwage na to co mówią ci wszyscy naokoło, że powinnaś go zacząć kochać bo to to tylko bedzie powodowało odwrotna reakcje...
sprubój zajrzeć w głab siebie ...wierze że znajdziesz tam wiele ciepła , które masz w sobie ,ale troszke chyba próbujesz je stłumić na własne życzenie...a mam wrażenie ,że jestes ciepła i uczuciową osobą chociażby ze względu na to ,że gryzie cie ta cała sprawa, dlatego postaraj sieę odciąc od wszystkich doradców , a jestem pewna że spojżysz zupełnie inaczej na tego chłpca i z czasem zauważysz że kochasz je "prawie
jak własne.
pozdr. Myla
> Mam takie pytanko....jak polubić nie swoje dziecko tylko
> swojego partnera???Czy jak w ogóle przełamać nie chcęć do
> niego.Wiem,że to głupie,ale strasznie mnie to męczy!!!!!!
> Help !!!!
>
>
Witam,
podpisuje się w zupełności pod postem Judith,
zaczynasz odgrywać ogromną role w życiu tego chłopca..., która może nie
nieodwracalnie wpłynąć na jego pózniejszy rozwój emocjonalny,
może to również wpłynąć na związek z twoim mężczyzną, (moze nie zanosi sie na to w tym momencie , ale bomba może wybuchnąc nawet za kilka lat),
przestań zwracać uwage na to co mówią ci wszyscy naokoło, że powinnaś go zacząć kochać bo to to tylko bedzie powodowało odwrotna reakcje...
sprubój zajrzeć w głab siebie ...wierze że znajdziesz tam wiele ciepła , które masz w sobie ,ale troszke chyba próbujesz je stłumić na własne życzenie...a mam wrażenie ,że jestes ciepła i uczuciową osobą chociażby ze względu na to ,że gryzie cie ta cała sprawa, dlatego postaraj sieę odciąc od wszystkich doradców , a jestem pewna że spojżysz zupełnie inaczej na tego chłpca i z czasem zauważysz że kochasz je "prawie
jak własne.
pozdr. Myla