Widok
Jak poznać swoje drzewo genealogiczne?
Opinie do artykułu: Jak poznać swoje drzewo genealogiczne?.
Wielu by chciało je poznać, ale niewielu może się pochwalić znajomością korzeni swojej rodziny kilka pokoleń wstecz. Dziś jest łatwiej niż kiedykolwiek odtworzyć je samodzielnie - nawet nie ruszając się sprzed komputera. Gdy brak nam do tego cierpliwości, można skorzystać z usług firmy.
Jeśli mamy czas i ochotę, a przede wszystkim sporo cierpliwości, poszukiwania swoich przodków można podjąć się samodzielnie. W tym celu należy skorzystać z forów i stron poświęconych genealogii oraz ...
Wielu by chciało je poznać, ale niewielu może się pochwalić znajomością korzeni swojej rodziny kilka pokoleń wstecz. Dziś jest łatwiej niż kiedykolwiek odtworzyć je samodzielnie - nawet nie ruszając się sprzed komputera. Gdy brak nam do tego cierpliwości, można skorzystać z usług firmy.
Jeśli mamy czas i ochotę, a przede wszystkim sporo cierpliwości, poszukiwania swoich przodków można podjąć się samodzielnie. W tym celu należy skorzystać z forów i stron poświęconych genealogii oraz ...
Jak daleko zaszli w tej genealogii to nie mogli być białoruskimi chłopami bo kiedyś Białorusi nie było. Z Romami to ciężka sprawa, wątpię czy tak można łatwo odtworzyć ich genealogię, kiedyś Romowie nie musieli mieć nazwisk państwowych ani meldunków, chrzcić też się raczej nie chrzcili więc nie było odnotowane nigdzie. A co do Żydów, co złego jest w tym, że jakiś przodek był Żydem? To świat ma się zawalić nagle czy co? Z pracy zwolnią? :)
Cała masa Polaków ma różne pochodzenie. Przez Polskę wędrowały masy różnych ludów i narodowości.
Ale każdy kto wie ze Polska jest jego jedyną ojczyzną, nie wstydzi się tej ojczyzny i nie pyta się za ile ma szanować kraj w którym się urodził jest prawdziwym Polakiem. Procenty tu nie są ważne bi ojczyznę kocha się ponad wszystko. Kocha się za Darmo, nie za pieniądze, przywileje i apanaże. Miliony Polaków walczyło i ginęło a Polskę nie pytając się za ile. Ono walczyli o wolny, suwerenny kraj w którego sprawy wewnętrzne nikt się nie wtrąca. Żadna unia i inne oderwane od koryta substancje obce Polsce.
No pewnie - lepiej żyć w niewiedzy
Nie zgadzam się, dla mnie takie wartości jak rodzina i prawda, to podstawa, dlaczego miałbym się wstydzić swoich korzeni ? Tylko ignoranci i ludzie, dla których nie ma takich wartości jak rodzina, prawda podchodzą właśnie w taki sposób - "lepiej nie wiedzieć". Zawsze jest najważniejsza najtrudniejsza prawda niż najlepiej ubrane kłamstwo, ale kto co woli. Lewackie podejście proponuje życie w kłamstwie i niewiedzy właśnie. Bzdury totalne.
Fajnie. Obecnie wiele osób zapomina lub po prostu nie wie od kogo i skąd pochodzi. Ludzie nie mają pojęcia dlaczego posiadają np. niemieckobrzmiące kaszubskie nazwiska (chociaż z mojego doświadczenia widzę, że raczej Kaszubi są tego świadomi). Najlepiej jak ktoś o nazwisku kończącym się na -uk lu -ko mówi o "słoikach" i "bosych Antkach zza Bugu". :) Na przykład obecnie potomkowie przesiedleńców z akcji Wisła dopiero się dowiadują lub mówią o tym głośno, że są z pochodzenia Ukraińcami.
Ja doszukałem się korzeni do XIII wieku, wcześniej moi przodkowie mieszkali na terenie obecnych Czech/Moraw.
Ja doszukałem się korzeni do XIII wieku, wcześniej moi przodkowie mieszkali na terenie obecnych Czech/Moraw.
Nie do końca prawda.
Jeśli chodzi o akcję Wisła to źle rozumujesz gościu ci ludzie nie są z pochodzenia Ukraińcami tylko Polakami z dziada pradziada wywalonymi ze swych rodzinnych stron bo w tedy to była Polska,to raczej połowa Ukraińców ma polskie korzenie wiem coś o tym bo pracuję na statkach z takimi ludźmi właśnie z tamtych stron i każdy ma kogoś w rodzinie o polskich korzeniach.
No tak. To najczęściej spotykana końcówka nazwiska na obecnych terenach Polesia. Czyli środkowowschodnia Polska od Białegostoku do Lublina, południowo-zachodnia Białoruś i północno-zachodnia Ukraina. Np. po polskiej stronie Makaruk, Trochimiuk ukraiński Tymoszczuk, Szewczuk, białoruski Omeljańczuk, Wasiluk. Oczywiście różne formy tych nazwisk spotyka się we wszystkich trzech wymienionych krajach.
Jezu co Ty wygadujesz. Tam na Kresach żyli zarówno Polacy z dziada pradziada jak i Ukraińcy. Weź im teraz idź i powiedz, że oni są z pochodzenia Polakami z Kresów. Albo zarobisz w maskę albo Cię wyśmieją człowieku. To w takim razie ludobójstwo wołyńskie to było wg Ciebie co, wojna domowa pomiędzy Polakami? Wiem, co masz na myśli, że ludzie Ci przed wojną byli obywatelami Rzeczypospolitej ale Polakami to oni się nie czują i nie czuli. Zawiedziony jestem Twoim stanem wiedzy.
Akcja "Wisła" Ludność osiedlano na podstawie Planu Ewakuacyjnego z dnia 18 kwietnia 1947, opracowanego przez Ministerstwo Ziem Odzyskanych. Zarządzenie Departamentu Osiedleńczego MZO z 27 czerwca 1947 zabraniało osiedlania przesiedleńców:
-w pasie 50 km od granic lądowych państwa;
-w pasie 10 km od starych granic (z 1939 roku);
-w pasie 30 km od wybrzeża morskiego;
-w odległości mniejszej niż 30 km od miast wojewódzkich.
Kolega z Lęborka z nazwiskiem kończącym się na -uk co to za Kaszubę się uważa. "W 1947 roku przybył do Lęborka pierwszy transport przesiedlanych Ukraińców. Ludność tę kwaterowano głównie na wsiach w powiecie lęborskim. W samym mieście zostało zakwaterowanych osiem ukraińskich rodzin."
-w pasie 50 km od granic lądowych państwa;
-w pasie 10 km od starych granic (z 1939 roku);
-w pasie 30 km od wybrzeża morskiego;
-w odległości mniejszej niż 30 km od miast wojewódzkich.
Kolega z Lęborka z nazwiskiem kończącym się na -uk co to za Kaszubę się uważa. "W 1947 roku przybył do Lęborka pierwszy transport przesiedlanych Ukraińców. Ludność tę kwaterowano głównie na wsiach w powiecie lęborskim. W samym mieście zostało zakwaterowanych osiem ukraińskich rodzin."
pisownia nazwisk
naturalnie,ze sa inne piswnie nazwisk polskich ,Przeciez ziemie polski byly pod zaborem i zaborcy stosowali swoja pisownie.Szkoda tylko,ze Polskie urzedy stanu cywilnego nie uwzglewdniaja tego i dalej falszuja nazwiska czysto polskie.KIlkanascie tez razy odwiedzilem archiwum panstwowe.Z akt niemieckich nazwisko pisane jest pisownia niemiecka choc zglaszajacy podpisywal sie polskim nazwiskiem. Np niemiec wpisywal nazwisko "Ziemniak" co w czytaniu wychodzi na "Zimniak" ale zglaszajacy podpisywal sie nazwiskiem polskim "ZIMNIAK" i tego nasze polskie urzedy nie uwzgledniaja.W przeszlosci tez w naszych czasch przed EU wpisywali wszystkie nazwiska zniemczajac je
To jest nieskończony proces poszukiwań
gdy się chce znaleźć jak najwięcej przodków i po mieczu, i po kądzieli
Ale to właśnie proces samodzielnego szukania jest najprzyjemniejszy, a nie jego skutek.
Od stryja dostałem gotowe nieduże drzewo - niby ciekawe, ale tylko imiona, nazwiska, daty - czyli suce fakty.
Nie byłoby to ciekawe, gdybym go sam nie rozbudował, zweryfikował i sprawdził. (były błędy i luki).
Najciekawsze są odnalezione po rodzinie pamiętniki i zdjęcia.
Ale to właśnie proces samodzielnego szukania jest najprzyjemniejszy, a nie jego skutek.
Od stryja dostałem gotowe nieduże drzewo - niby ciekawe, ale tylko imiona, nazwiska, daty - czyli suce fakty.
Nie byłoby to ciekawe, gdybym go sam nie rozbudował, zweryfikował i sprawdził. (były błędy i luki).
Najciekawsze są odnalezione po rodzinie pamiętniki i zdjęcia.
Takie drzewo zakupione od zawodowca to nie to - może mieć błędy
mnóstwo czasu w budowaniu drzewa zajmuje wykluczanie.
Np. wiesz, że prapradziadek to był Andrzej Kowalski z Bździszewa.
A tam Andrzejów w tym czasie żyło pięciu.
I trzeba najpierw wszystkich odszukać, a spośród z nich znaleźć tego właściwego - a to trwa długo.
Nie wiem, czy zawodowiec w ogóle będzie szukał kolejnych, czy też zajmie się pierwszym z nich.
A na przedstawionych aktach wszystko wygląda spójnie.
Np. wiesz, że prapradziadek to był Andrzej Kowalski z Bździszewa.
A tam Andrzejów w tym czasie żyło pięciu.
I trzeba najpierw wszystkich odszukać, a spośród z nich znaleźć tego właściwego - a to trwa długo.
Nie wiem, czy zawodowiec w ogóle będzie szukał kolejnych, czy też zajmie się pierwszym z nich.
A na przedstawionych aktach wszystko wygląda spójnie.
Uwaga na oszustwa - piękne drzewa spreparowane przez przodków ...
i przekazywane w rodzinach jak relikwie :-)
Np. sam królewski genealog w czasach stanisławowskich sam preparował rodowody.
A to jego obowiązkiem było wykrywanie oszustw.
A on potrafił np. jakiemuś mieszczaninowi Świderskiemu wyprowadzić piękny ziemiański rodowód od księcia Świdrygiełły, dając temu bezdzietnemu księciu jedenastu synów.
Np. sam królewski genealog w czasach stanisławowskich sam preparował rodowody.
A to jego obowiązkiem było wykrywanie oszustw.
A on potrafił np. jakiemuś mieszczaninowi Świderskiemu wyprowadzić piękny ziemiański rodowód od księcia Świdrygiełły, dając temu bezdzietnemu księciu jedenastu synów.
Najciekawsze są stare pamiętniki rodzinne
Warto poszukać takich - tam np. rodzina pisze prawdę o postrzelonych braciach, stryjkach, ciotkach, babkach, których teraz przez domniemanie uznajemy za nobliwych arystokratów, a którzy w rzeczywistości byli zwykłymi ludźmi z wieloma przywarami (często zabawnymi), ale i ciekawymi zdarzeniami.
Przeciez kazdy polski janusz to szlachcic...A tak powaznie to nasze pochodzenie w wiekszosci jest chlopskie. Mozna tez odkryc domieszki roznych narodow np zydowskie. Dla mnie znajomosc swego drzewa bylaby powodem do dumy bez wzgledu na to czego bym sie dowiedzial. Niestety w Polsce kazdy chcialby byc szlachcicem. Nie wiem w czym to nobilituje i dlaczego jest taka pogarda do innych stanow.
W 2013 roku na imieninach wiekowej cioci wyciągnęła ona drzewo genealogiczne naszej rodziny, pisane przez członka rodziny z południa kraju. Widniało na nim, że jestem mężatką o nazwisku X. Nie miałam wtedy nawet narzeczonego, choć mój chłopak miał faktycznie nazwisko X. Byliśmy wtedy razem zaledwie kilka miesięcy, a ktoś już wpisał, że jesteśmy małżeństwem. Dziwne to było.
Ale pół roku temu faktycznie wzięliśmy ślub, wiec drzewo stało się aktualne.
Ale pół roku temu faktycznie wzięliśmy ślub, wiec drzewo stało się aktualne.
KAŻDY ZAINTERESOWANY LICZY NA...
to że okaże się iż jego rodzina była szlachecka, a tu niestety plebs...założyciel rodu był świniopasem.
Ja osobiście zleciłem badanie dwóm niezależnym firmom nie informując ich wzajemnie naturalnie o tym fakcie i cóż się okazało, otóż do czwartego pokolenia wstecz było jak być powinno, natomiast już dalej obie firmy poszły w zupełnie inne strony... oczywiście obie wykazały mi "moje herby szlacheckie" zupełnie inne przeciwstawne sobie. To był taki eksperyment.
Nie dajcie się nabrać na to, dla tych firm to kasa i każdy usłyszy że przodkowie byli szlachtą lub książętami
Ja osobiście zleciłem badanie dwóm niezależnym firmom nie informując ich wzajemnie naturalnie o tym fakcie i cóż się okazało, otóż do czwartego pokolenia wstecz było jak być powinno, natomiast już dalej obie firmy poszły w zupełnie inne strony... oczywiście obie wykazały mi "moje herby szlacheckie" zupełnie inne przeciwstawne sobie. To był taki eksperyment.
Nie dajcie się nabrać na to, dla tych firm to kasa i każdy usłyszy że przodkowie byli szlachtą lub książętami
Święte słowa
jakiej firmie będzie się chciało weryfikować błędne/mylące wpisy w księgach?
A takich błędów jest pełno (daty, nazwiska, imiona, pokrewieństwa, różna pisownia).
A klient przecież nie chce widzieć błędów i ich nie zrozumie.
Np. moi pradziadkowie mają błędy (i w datach, i nazwiskach) pięknie wykute na nagrobku.
A takich błędów jest pełno (daty, nazwiska, imiona, pokrewieństwa, różna pisownia).
A klient przecież nie chce widzieć błędów i ich nie zrozumie.
Np. moi pradziadkowie mają błędy (i w datach, i nazwiskach) pięknie wykute na nagrobku.
Internetowe bazy inteksów i innych danych metrykalnych to efekt
pracy setek wolontariuszy. To efekt wielu lat systematycznego fotografowania a następnie przeglądania i indeksowania milionów metryk.
Powtórzę to efekt lat pracy wolontariuszy ze stowarzyszeń genealogicznych i to dzięki nim można w miarę szybko znaleźć wiele informacji. Takie informacje dostępne sa teraz dla każdego.
A wykorzystywanie pracy wolontariuszy do zarobku jest co najmniej mało etyczne.
Ten młody człowiek nie zrobił nic a chce zarabiać na efekcie cudzej pracy.
I jeszcze jedno: czas stoworzenia drzewa, wszelkie podawane czasy tworzenia nie mają sensu.
Wszystko zależy od dostępności dokumentów i informacji jakie zawierają. Czasem dzewo da sie opracowac w miesiąc, czasem potrzeba lat a bywa że nigdy nie da się tego zrobić bo dokumenty zostały spalone.
Powtórzę to efekt lat pracy wolontariuszy ze stowarzyszeń genealogicznych i to dzięki nim można w miarę szybko znaleźć wiele informacji. Takie informacje dostępne sa teraz dla każdego.
A wykorzystywanie pracy wolontariuszy do zarobku jest co najmniej mało etyczne.
Ten młody człowiek nie zrobił nic a chce zarabiać na efekcie cudzej pracy.
I jeszcze jedno: czas stoworzenia drzewa, wszelkie podawane czasy tworzenia nie mają sensu.
Wszystko zależy od dostępności dokumentów i informacji jakie zawierają. Czasem dzewo da sie opracowac w miesiąc, czasem potrzeba lat a bywa że nigdy nie da się tego zrobić bo dokumenty zostały spalone.
"A wykorzystywanie pracy wolontariuszy do zarobku jest co najmniej mało etyczne.
Ten młody człowiek nie zrobił nic a chce zarabiać na efekcie cudzej pracy"
Ten młody człowiek pracuje w popularyzacji historii Kujaw, Ziemi Dobrzyńskiej i Pomorza od 18 roku życia, indeksuje i digitalizuje, fortografuje cmentarze, robi wyszukiwarki. Dużo by wymieniać. Pozdrawiam :)
Ten młody człowiek nie zrobił nic a chce zarabiać na efekcie cudzej pracy"
Ten młody człowiek pracuje w popularyzacji historii Kujaw, Ziemi Dobrzyńskiej i Pomorza od 18 roku życia, indeksuje i digitalizuje, fortografuje cmentarze, robi wyszukiwarki. Dużo by wymieniać. Pozdrawiam :)
Znamy ZENKA i pamiętamy jak umarł śmiercią naturalną przez zapomnienie swoich twórców.
Jeśli ten młody człowiek jest taki elokwentny i ma tyle zasług, to dlaczego wyrzucają go ze wszystkich znaczących miejsc związanych z genealogią.
Jeśli zrobił ze 100.000 indeksów parafii z nim niezwiązanych to można powiedzieć, że coś zrobił
Teraz każda firma komercyjna korzysta z tych baz wolontariackich i nie on jeden to czyni.
Nieuczciwe jest powoływanie się na kontakty z instytucjami/organizacjami których faktycznie nie ma ( W CV trzeba też lać dużo wody).
Po co strzępić języka na reklamę firmy komercyjnej na portalu trojmiasto.pl , jeszcze ktoś z tego skorzysta.
Jeśli ten młody człowiek jest taki elokwentny i ma tyle zasług, to dlaczego wyrzucają go ze wszystkich znaczących miejsc związanych z genealogią.
Jeśli zrobił ze 100.000 indeksów parafii z nim niezwiązanych to można powiedzieć, że coś zrobił
Teraz każda firma komercyjna korzysta z tych baz wolontariackich i nie on jeden to czyni.
Nieuczciwe jest powoływanie się na kontakty z instytucjami/organizacjami których faktycznie nie ma ( W CV trzeba też lać dużo wody).
Po co strzępić języka na reklamę firmy komercyjnej na portalu trojmiasto.pl , jeszcze ktoś z tego skorzysta.
Fanie Kamila - zapraszam do dyskusji poza portalem.
Pamiętam Ciebie jeszcze z zamierzchłych czasów młodości Kamila, bowiem jestem z nim od początku jego zmagań z genealogią. Czekam na kontakt do Ciebie.
Łatwo jest Ci pisać będąc anonimowym? Zapraszam zatem do ujawnienia się i rozmowy. No, chyba że się boisz? wstydzisz? Ale czego? Chyba własnej głupoty.
Pamiętam Ciebie jeszcze z zamierzchłych czasów młodości Kamila, bowiem jestem z nim od początku jego zmagań z genealogią. Czekam na kontakt do Ciebie.
Łatwo jest Ci pisać będąc anonimowym? Zapraszam zatem do ujawnienia się i rozmowy. No, chyba że się boisz? wstydzisz? Ale czego? Chyba własnej głupoty.
Z tak wspaniałym człowiekiem jak p. Jankowski nigdy nie pracowałam. Pełny szacunek do Jego ogromnej pasji i wiedzy. W ogóle - pełny szacun dla Kamila i Judyty. Wspaniali ludzie, wspaniała praca, wiedza, a przy tym skromność i bijące dobro.
Stanowczo nie zgadzam się z opiniami moich przedmówców jakoby Gdańskie BG było jedną z wielu firemek. FamilyPast to przede wszystkim pasja. Pasja z której my możemy korzystać!
Stanowczo nie zgadzam się z opiniami moich przedmówców jakoby Gdańskie BG było jedną z wielu firemek. FamilyPast to przede wszystkim pasja. Pasja z której my możemy korzystać!
Cytat z jednego z for o p.KJ z XII.2013 r.
"Kamilu,
cały czas pamiętaj, że jesteś tu gościem. Gościem, którego mile przyjęliśmy, a który odpłaca nam plotkowaniem i obrażaniem gospodarzy.
Owszem, uraziłeś nas nie pierwszy raz. Obrażasz też naszych przyjaciół. I od tej pory bardzo proszę, byś uważał na słowa. Przecież pewnie już wiesz, jak one potrafią ranić. Chwały ani sobie, ani genealogii takim pustym gadaniem nie przynosisz. Nawet nas nie zapytałeś, czy możesz się tu reklamować... To też należy do internetowej netykiety."
"Kamilu,
cały czas pamiętaj, że jesteś tu gościem. Gościem, którego mile przyjęliśmy, a który odpłaca nam plotkowaniem i obrażaniem gospodarzy.
Owszem, uraziłeś nas nie pierwszy raz. Obrażasz też naszych przyjaciół. I od tej pory bardzo proszę, byś uważał na słowa. Przecież pewnie już wiesz, jak one potrafią ranić. Chwały ani sobie, ani genealogii takim pustym gadaniem nie przynosisz. Nawet nas nie zapytałeś, czy możesz się tu reklamować... To też należy do internetowej netykiety."
Widzę, że zazdrość wypływa z każdej możliwej "dziury". Znam początki Kamila, uważnie śledziłem i nadal śledzę Jego poczynania i powiedzieć mogę jedno - jest to człowiek z prawdziwą i ogromną pasją. Z pasją, której faktycznie można pozazdrościć. W wieku parunastu lat nie myśli się o rodzinie, o przeszłości. Nie poświęca się nauce języków i dokumentacji czegoś co już, zdaniem wielu, nieistotne. Nawet wśród członków rodziny bli tacy, którzy pytali - a na co Ci to?
Dzisiaj Jankowski jest genealogiem z ponad dziesięciolatnim stażem. Człowiekiem, który stworzył ogromne, niebotyczne drzewo genealogiczne swojej rodziny, pomagał wielokrotnie innym, chodził do inowrocławskiego archiwum (bo tam zaczynał) nieodpłatnie, by pomóc tym, którzy dojechać nie mogą. Umieszczony wyżej cytat dotyczy rozmowy z jednego z TG - wszyscy wiemy jakiego. Towarzystwa, które na wstępie paliło pomysły Kamila. Gdyby wówczas nie odbierało go jako nic nie znaczącego małolata, być może dziś dorównało by najbardziej prężnemu w Polsce. Nie mam jednak zamiaru rozwodzić się na ten temat. Jankowski to facet, którego szanuję właśnie za ogromną pasję, ciągłą chęć nauki, szkolenia, kursy (obecnie hebrajski, jidysz) oraz wspaniałe usposobienie. W każdym środowisku znajdzie się ktoś, kto swoją gnuśnością i zazdrością potrafi zrobić wszystko, by uprzykrzyć życie tym, którym się udaje. Praca, pasja. Wszystko jest tak jak powinno być. Ja osobiście również skorzystałem z pomocy Kamila by ustalić moje szwedzkie pochodzenie i jestem bardzo zadowolony.
Na miejscu starych wyjadaczy wstydziłbym się podcinać skrzydła młodej pasji i radził wziąć się za siebie. Najlepiej jest wylewać zazdrość anonimowo, czyż nie? :)
Pozdrawiam :)
Dzisiaj Jankowski jest genealogiem z ponad dziesięciolatnim stażem. Człowiekiem, który stworzył ogromne, niebotyczne drzewo genealogiczne swojej rodziny, pomagał wielokrotnie innym, chodził do inowrocławskiego archiwum (bo tam zaczynał) nieodpłatnie, by pomóc tym, którzy dojechać nie mogą. Umieszczony wyżej cytat dotyczy rozmowy z jednego z TG - wszyscy wiemy jakiego. Towarzystwa, które na wstępie paliło pomysły Kamila. Gdyby wówczas nie odbierało go jako nic nie znaczącego małolata, być może dziś dorównało by najbardziej prężnemu w Polsce. Nie mam jednak zamiaru rozwodzić się na ten temat. Jankowski to facet, którego szanuję właśnie za ogromną pasję, ciągłą chęć nauki, szkolenia, kursy (obecnie hebrajski, jidysz) oraz wspaniałe usposobienie. W każdym środowisku znajdzie się ktoś, kto swoją gnuśnością i zazdrością potrafi zrobić wszystko, by uprzykrzyć życie tym, którym się udaje. Praca, pasja. Wszystko jest tak jak powinno być. Ja osobiście również skorzystałem z pomocy Kamila by ustalić moje szwedzkie pochodzenie i jestem bardzo zadowolony.
Na miejscu starych wyjadaczy wstydziłbym się podcinać skrzydła młodej pasji i radził wziąć się za siebie. Najlepiej jest wylewać zazdrość anonimowo, czyż nie? :)
Pozdrawiam :)
etyka wolontariusza...
to temat rzeka: nie jest "mało etyczne wykorzystywanie pracy wolontariuszy do zarobku "!
jeśli ktoś wybrał legalny zawód genealoga to ma prawo korzystać z wszelkich dostępnych baz danych i sprzedawać swoją wiedzę i ma na to klientów. Nieetyczne jest gdy "wolontariusz" zaczyna kombinować żeby cichcem dorobić sobie na swoim wolontariacie.
jeśli ktoś wybrał legalny zawód genealoga to ma prawo korzystać z wszelkich dostępnych baz danych i sprzedawać swoją wiedzę i ma na to klientów. Nieetyczne jest gdy "wolontariusz" zaczyna kombinować żeby cichcem dorobić sobie na swoim wolontariacie.
bez specjalnego szukania
wiem że moja rodzina mieszkała na Pomorzu już w XVI wieku, w XVII część mojej rodziny brała udział wyprawie na Wiedeń przeciwko muzułmanom (Turkom), do tej pory są w kościołach wota po tej wyprawie, kiedyś doszukałem się informacji że było około 200 ludzi z Kaszub którzy zabrali się z Sobieskim pod Wiedeń. Poza jednym pradziadkiem który był z Krakowa reszta jest z Pomorza.
W rodzinie mojego taty z Wołynia
czworo dzieci na sześcioro miało zmieniane daty urodzin. Żeby nie zabrali ich do prac w Niemczech. Żeby było łatwiej zapamiętać wpisali ten sam miesiąc tylko inny dzień (14, 15, 16 i 17) i poodejmowali liczbę lat. Rodzice ich zmarli ale nikt nigdy nie dowiedział się kiedy właściwie się urodził... Więc można sobie szukać...
Polacy
"Polacy dość równomiernie zostali wymieszani z innymi nacjami: mieszają się w nas zarówno geny litewskie, ruskie i węgierskie, jak też nordyckie, germańskie, ormiańskie i geny Żydów aszkenazyjskich sugerują próbki DNA, które pobrano do tej pory w różnych rejonach Polski - mówi dr Rafał Płoski, kierownik pracowni genetycznej Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Warszawie. "
Jak to jest naprawde ? Gdzie jest brak rzetelnosci ?
Z artykulu na 3 miasto.pl
- Genealogia to dla mnie przede wszystkim pasja. Zaraziła mnie nią moja babcia, która snuła arcyciekawe opowieści o historii mojej rodziny. Pracę nad stworzeniem drzewa genealogicznego swojej rodziny rozpocząłem już w wieku 11 lat - wspomina 23-letni dziś Kamil Jankowski.
Ze strony www Kamila Jankowskiego
Założyciel Gdańskiego Biura Genealogicznego, Kamil Jankowski, interesuje się archiwistyką i genealogią od 14 roku życia. Stworzył wielopokoleniowe drzewo swojej rodziny.
- Genealogia to dla mnie przede wszystkim pasja. Zaraziła mnie nią moja babcia, która snuła arcyciekawe opowieści o historii mojej rodziny. Pracę nad stworzeniem drzewa genealogicznego swojej rodziny rozpocząłem już w wieku 11 lat - wspomina 23-letni dziś Kamil Jankowski.
Ze strony www Kamila Jankowskiego
Założyciel Gdańskiego Biura Genealogicznego, Kamil Jankowski, interesuje się archiwistyką i genealogią od 14 roku życia. Stworzył wielopokoleniowe drzewo swojej rodziny.
Przede wszystkim zacznijmy rozmawiac z dziadkami, pradziadkami i ich rodzeństwem
Ja dowiedziałam się z opowieści ustnych historii rodzinnych, które działy się w XIX wieku (historie, które oni słyszeli od swoich dziadków). Starsi ludzie to skarbnica wiedzy i bardzo chętnie mówią o przeszłości, jeśli ktoś chce NAPRAWDĘ SŁUCHAĆ.
Ja długo kopałem, a dotarłem tylko do 1806 roku i tego, że już wtedy moja rodzina była w Gdańsku.
Aczkolwiek prawdopodobnie sprowadziła się tam niewiele wcześniej, bo w zachowanych wcześniejszych księgach i innych dokumentach nigdzie nie znalazłem ani jednej osoby o takim nazwisku. Ustaliłem za to, że moje nazwisko zmieniało pisownię w ciągu tych ponad 200 lat aż 5 razy. Nie wiem, czy to skutek pomyłek pisarzy (bardzo prawdopodobne, w księgach widać dosyć często kilka wersji zapisu nazwiska jednej i tej samej osoby), czy innych względów. Ostatni raz w 1952 roku, gdy zostało spolszczone. Aczkolwiek jest to jakiś punkt wyjścia do dalszych poszukiwań, które może kiedyś podejmę.
Przy okazji ustaliłem, że moja rodzina to prawdziwy tygiel narodowościowy. Prusacy, Niemcy, Kaszubi, Polacy, Austro-Węgrzy (trudno rozsądzić po nazwisku czy rodowici Austriacy czy Węgrzy, w każdym razie pochodzili z Austro-Węgier z Budapesztu, gdzie akurat etnicznie przemieszani byli Węgrzy z Austriakami) i Rosjanie.
Przy okazji ustaliłem, że moja rodzina to prawdziwy tygiel narodowościowy. Prusacy, Niemcy, Kaszubi, Polacy, Austro-Węgrzy (trudno rozsądzić po nazwisku czy rodowici Austriacy czy Węgrzy, w każdym razie pochodzili z Austro-Węgier z Budapesztu, gdzie akurat etnicznie przemieszani byli Węgrzy z Austriakami) i Rosjanie.