Widok
Jak poznać swoje drzewo genealogiczne?
Opinie do artykułu: Jak poznać swoje drzewo genealogiczne?.
Wielu by chciało je poznać, ale niewielu może się pochwalić znajomością korzeni swojej rodziny kilka pokoleń wstecz. Dziś jest łatwiej niż kiedykolwiek odtworzyć je samodzielnie - nawet nie ruszając się sprzed komputera. Gdy brak nam do tego cierpliwości, można skorzystać z usług firmy.
Jeśli mamy czas i ochotę, a przede wszystkim sporo cierpliwości, poszukiwania swoich przodków można podjąć się samodzielnie. W tym celu należy skorzystać z forów i stron poświęconych genealogii oraz ...
Wielu by chciało je poznać, ale niewielu może się pochwalić znajomością korzeni swojej rodziny kilka pokoleń wstecz. Dziś jest łatwiej niż kiedykolwiek odtworzyć je samodzielnie - nawet nie ruszając się sprzed komputera. Gdy brak nam do tego cierpliwości, można skorzystać z usług firmy.
Jeśli mamy czas i ochotę, a przede wszystkim sporo cierpliwości, poszukiwania swoich przodków można podjąć się samodzielnie. W tym celu należy skorzystać z forów i stron poświęconych genealogii oraz ...
Fajnie. Obecnie wiele osób zapomina lub po prostu nie wie od kogo i skąd pochodzi. Ludzie nie mają pojęcia dlaczego posiadają np. niemieckobrzmiące kaszubskie nazwiska (chociaż z mojego doświadczenia widzę, że raczej Kaszubi są tego świadomi). Najlepiej jak ktoś o nazwisku kończącym się na -uk lu -ko mówi o "słoikach" i "bosych Antkach zza Bugu". :) Na przykład obecnie potomkowie przesiedleńców z akcji Wisła dopiero się dowiadują lub mówią o tym głośno, że są z pochodzenia Ukraińcami.
Ja doszukałem się korzeni do XIII wieku, wcześniej moi przodkowie mieszkali na terenie obecnych Czech/Moraw.
Ja doszukałem się korzeni do XIII wieku, wcześniej moi przodkowie mieszkali na terenie obecnych Czech/Moraw.
Jak daleko zaszli w tej genealogii to nie mogli być białoruskimi chłopami bo kiedyś Białorusi nie było. Z Romami to ciężka sprawa, wątpię czy tak można łatwo odtworzyć ich genealogię, kiedyś Romowie nie musieli mieć nazwisk państwowych ani meldunków, chrzcić też się raczej nie chrzcili więc nie było odnotowane nigdzie. A co do Żydów, co złego jest w tym, że jakiś przodek był Żydem? To świat ma się zawalić nagle czy co? Z pracy zwolnią? :)
To jest nieskończony proces poszukiwań
gdy się chce znaleźć jak najwięcej przodków i po mieczu, i po kądzieli
Ale to właśnie proces samodzielnego szukania jest najprzyjemniejszy, a nie jego skutek.
Od stryja dostałem gotowe nieduże drzewo - niby ciekawe, ale tylko imiona, nazwiska, daty - czyli suce fakty.
Nie byłoby to ciekawe, gdybym go sam nie rozbudował, zweryfikował i sprawdził. (były błędy i luki).
Najciekawsze są odnalezione po rodzinie pamiętniki i zdjęcia.
Ale to właśnie proces samodzielnego szukania jest najprzyjemniejszy, a nie jego skutek.
Od stryja dostałem gotowe nieduże drzewo - niby ciekawe, ale tylko imiona, nazwiska, daty - czyli suce fakty.
Nie byłoby to ciekawe, gdybym go sam nie rozbudował, zweryfikował i sprawdził. (były błędy i luki).
Najciekawsze są odnalezione po rodzinie pamiętniki i zdjęcia.
Takie drzewo zakupione od zawodowca to nie to - może mieć błędy
mnóstwo czasu w budowaniu drzewa zajmuje wykluczanie.
Np. wiesz, że prapradziadek to był Andrzej Kowalski z Bździszewa.
A tam Andrzejów w tym czasie żyło pięciu.
I trzeba najpierw wszystkich odszukać, a spośród z nich znaleźć tego właściwego - a to trwa długo.
Nie wiem, czy zawodowiec w ogóle będzie szukał kolejnych, czy też zajmie się pierwszym z nich.
A na przedstawionych aktach wszystko wygląda spójnie.
Np. wiesz, że prapradziadek to był Andrzej Kowalski z Bździszewa.
A tam Andrzejów w tym czasie żyło pięciu.
I trzeba najpierw wszystkich odszukać, a spośród z nich znaleźć tego właściwego - a to trwa długo.
Nie wiem, czy zawodowiec w ogóle będzie szukał kolejnych, czy też zajmie się pierwszym z nich.
A na przedstawionych aktach wszystko wygląda spójnie.
Uwaga na oszustwa - piękne drzewa spreparowane przez przodków ...
i przekazywane w rodzinach jak relikwie :-)
Np. sam królewski genealog w czasach stanisławowskich sam preparował rodowody.
A to jego obowiązkiem było wykrywanie oszustw.
A on potrafił np. jakiemuś mieszczaninowi Świderskiemu wyprowadzić piękny ziemiański rodowód od księcia Świdrygiełły, dając temu bezdzietnemu księciu jedenastu synów.
Np. sam królewski genealog w czasach stanisławowskich sam preparował rodowody.
A to jego obowiązkiem było wykrywanie oszustw.
A on potrafił np. jakiemuś mieszczaninowi Świderskiemu wyprowadzić piękny ziemiański rodowód od księcia Świdrygiełły, dając temu bezdzietnemu księciu jedenastu synów.
Najciekawsze są stare pamiętniki rodzinne
Warto poszukać takich - tam np. rodzina pisze prawdę o postrzelonych braciach, stryjkach, ciotkach, babkach, których teraz przez domniemanie uznajemy za nobliwych arystokratów, a którzy w rzeczywistości byli zwykłymi ludźmi z wieloma przywarami (często zabawnymi), ale i ciekawymi zdarzeniami.