Widok
Jak zwalniają firmy?
Jakie macie doświadczenia ze zwolnieniami z pracy? Spotkaliście firmy, które zwalniają pracowników tak, że nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby ponownie tam pracować?
Ja słyszałam o firmie, która dzwoni do pracownika i podczas rozmowy deaktywuje jego kartę wejścia, od razu ma się spakowac i jak skazaniec wyjść wyprowadzony z zakładu pracy.
Czy to niechlubny wyjątek, czy jest takich w Trójmieście więcej?
Ja słyszałam o firmie, która dzwoni do pracownika i podczas rozmowy deaktywuje jego kartę wejścia, od razu ma się spakowac i jak skazaniec wyjść wyprowadzony z zakładu pracy.
Czy to niechlubny wyjątek, czy jest takich w Trójmieście więcej?
Cóż spotkałam sie z takim postępowaniem wobec mojej koleżanki.
Okazało się,iż jej następca który ją wywalił z biura w ciągu 30min,
sam pożyczał na kolejkę do Pruszcza ,gdyż wszystkie karty służbowe
oraz samochód musiał oddać ( popracował 14m-cy).
Nadmienię iż koleżanka 6 m-cy wcześniej rozkręcała oddział w innym
mieście i dostała za to premię .
Żenada po prostu. Firma ,sieciówka , z sprzętem elektronicznym
Okazało się,iż jej następca który ją wywalił z biura w ciągu 30min,
sam pożyczał na kolejkę do Pruszcza ,gdyż wszystkie karty służbowe
oraz samochód musiał oddać ( popracował 14m-cy).
Nadmienię iż koleżanka 6 m-cy wcześniej rozkręcała oddział w innym
mieście i dostała za to premię .
Żenada po prostu. Firma ,sieciówka , z sprzętem elektronicznym
Mnie zwolnił szanowny pan prezes jak sie upomnialam,ze jego sekretareczka zle mnie traktuje,poprosilam go o pomoc w tym temacie,nastepnie za 30 minut wreczyl mi wypowiedzenie,a dodam ze wczesniej mial rozmowe z sekretarczką,bylo mi strasznie przykro i szukam pracy od 3 miesiecy,tylko dlatego ze nie dalam sie dla guaniary ktora sypia z szefuniem i poprosilam o pomoc,DLATEGO TERAZ JESTEM BEROBOTNA :(((
Rekordy świata
Kolega wyjechał na urlop w góry. 2 tygodnie odpoczynku. Po powrocie przy jego biurku siedział już inny człowiek. Oczywiście "nowy" nic nie wiedział i jako pierwsze zadanie musiał zwolnić swego poprzednika.
Urlop to zawsze świetny czas by na spokojnie zwolnić pracownika. A przy okazji - doskonały sposób, by zniechęcić innych do korzystania z urlopów. Macierzyńskich w szczególności. Nie ma człowieka na miejscu, można na spokojnie sfabrykować nieco "haków" na człowieka.
Urlop to zawsze świetny czas by na spokojnie zwolnić pracownika. A przy okazji - doskonały sposób, by zniechęcić innych do korzystania z urlopów. Macierzyńskich w szczególności. Nie ma człowieka na miejscu, można na spokojnie sfabrykować nieco "haków" na człowieka.
A ja zwolniony byłem raz (w sumie sporo osób-redukcja) z innych firm sam odchodziłem czasami nawet nie składając wypowiedzenia. Się nie patyczkuje. Nie którym pracodawcom wydaje się że są jedyną firmą w pomorskim. A najwięcej się wydaję błaznom którzy załapali się na "kerownika". Ja jestem żywym przykładem że można pieprznąć robotę i zachować godność niż być popychadłem. i jeszcze słówko do tych co myślą że złapali Pana Boga za nogi... Uważajcie jak tańczycie bo życiowy parkiet bywa śliski.
U mnie było tak: Prezes wezwał do siebie, powiedział, że ludzie z biura są niezadowoleni ze mnie i że nie przedłużą ze mną umowy. Ci ludzie z biura to były dwie siostry, którym podpadłam, zaznaczam, że nie moje przełożone tylko 'koleżanki' z dłuższym stażem. To była moja pierwsza praca i to zaznaczyłam na samym początku. Nikt nie chciał ze mną rozmawiać co jest nie tak, były tylko donosy do szefa i do prezesa i teksty w stylu 'bo ty źle myślisz' i wieczne ignorowanie. Traktowano mnie jak zgniłe jajo, pracowałam na gorszym sprzęcie. Teraz wiem, że pracowałam tam na zasadzie 'zapchaj dziura' - w oczekiwaniu na innego pracownika.
W ostatni dzień mój bezpośredni szef wziął sobie wolne, Prezes tylko podpisał świadectwo pracy i dał sekretarce aby mi przekazała, nawet nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Spakowałam się i wyszłam.
Ogólnie to nawet była ciekawa praca, ale atmosfera i ludzie nie do zniesienia.
W ostatni dzień mój bezpośredni szef wziął sobie wolne, Prezes tylko podpisał świadectwo pracy i dał sekretarce aby mi przekazała, nawet nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Spakowałam się i wyszłam.
Ogólnie to nawet była ciekawa praca, ale atmosfera i ludzie nie do zniesienia.
Ja się dowiedziałem, rok temu, 30 grudnia, w piątek, o 17.30, że umowa ze mną nie będzie przedłużona. Na miętowo, z oficjalnym uśmiechem na twarzy. Nawet nie miałem okazji powiedzieć innym pracownikom, że po sylwestrze się nie zobaczymy w biurze.
Wcześniej, w innej firmie na trzy dni przed końcem umowy, księgowa przekazała mi wiadomość, że umowa ze mną nie będzie przedłużona. Właściciel był na urlopie i nie miał odwagi powiedzieć tego osobiście. Potem unikał zapłaty części wynagrodzenia z pod stołu, aż do mojej wizyty.
W obu przypadkach praca i tak była mocno poniżej kompetencji, więc nie mam specjalnie czego żałować. A po drodze było już sporo ciekawszych przygód, oczywiście negatywnych, jak przystało na tak śmierdzące otoczenie rynkowe.
Wcześniej, w innej firmie na trzy dni przed końcem umowy, księgowa przekazała mi wiadomość, że umowa ze mną nie będzie przedłużona. Właściciel był na urlopie i nie miał odwagi powiedzieć tego osobiście. Potem unikał zapłaty części wynagrodzenia z pod stołu, aż do mojej wizyty.
W obu przypadkach praca i tak była mocno poniżej kompetencji, więc nie mam specjalnie czego żałować. A po drodze było już sporo ciekawszych przygód, oczywiście negatywnych, jak przystało na tak śmierdzące otoczenie rynkowe.