Widok

Jak żyć..

W tym kraju .. Gdzie zatrudniają Cię na śmieciowce a potem z dnia na dzień wywalają ... Jak żyć jak nie można znaleźć pracy w godnych warunkach ... Po co te lata nauki, podnoszenia kwalifikacji ?!? Jestem wrakiem człowieka .. Nie wierzę już w nic
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Zastanawiam się jeszcze nad poglądem iż knajpa nie może być jedynym źródłem dochodów . Mało tego. Przynosi straty lub znikomy zysk. Z takim nastawieniem jaki sens coś takiego otwierać. Dla kaprysu? Mało kogo stać na takie fanaberie ;)
A przecież ciągle coś nowego powstaje. Działalność charytatywna? Coś mi tu nie gra.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
@ Aradash:
>przeciez jedyne co sie w tym kraju oplaca to kontrakt...

Upraszczasz sprawę. Jak ktoś ma 30-40 lat do emerytury, to rzeczywiście może się zastanawiać, co jest dla niego najlepsze. Jeżeli komuś zostało tych lat kilka, albo już jest na tej emeryturze, to niczego już zmienić nie zdąży. Pewnie, że ZUS i NFZ powinny być zreformowane (albo i zlikwidowane), ale nie da się tego zrobić z dnia na dzień. Mamy powiedzieć emerytom, którzy zrzucili się na naszą szkołę i studia, żeby radzili sobie sami, bo nam nie opłaca się płacić w tym kraju podatków i składek? A reszcie społeczeństwa, która te podatki i składki płaci, że są frajerami? Do czego nas to doprowadzi, jeżeli każdy, kto jeszcze ma dość czasu, pomyśli w ten sposób? Wydaje mi się, że nie wyjdziemy bezboleśnie z obecnego systemu. Tylko czy jedyny sposób na zmianę to czekać aż się wszystko zawali?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Widzialam restauracje, do których ci sami ludzie przychodza codziennie lub kilka razy w tygodniu.
Nie sa to miejsca, w ktorych rezerwuje sie kolacje z 3 letnim wyprzedzeniem, ale istnieja.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czytam Was uważnie cały czas. Każdy post to wskazówki dla mnie :)
Uśmiech szczery i niewymuszony to wbrew pozorom bardzo ważna sprawa. I umiejętność rozmowy z klientem .
Pracowałam wiele lat z klientami. I wielokrotnie słyszałam słowa "wie pani, ja mam bliżej do innego punktu,ale wolę nadrobić drogi i załatwić sprawy u pani bo ....". I już nie będę kończyć iź nie chcę być posądzona o pyszałkowatość a nie to jest moim celem. Żeby pracować z klientem trzeba ludzi lubić i mieć w sobie dużo empatii. Moje uśmiechy nie były wystudiowane i wymuszane procedurami bo tego nie znoszę. Były szczere i chyba klienci też to czuli. I w tym rzecz.
Do czego zmierzam. Atmosferę knajpy budują przede wszystkim ludzie w niej pracujący. Można wydać miliony,zrobić super knajpę,dobre jedzenie i...kicha. Ludzi brak bo nie ma przyjaznej atmosfery. Wraca się do lokali nie tylko z powodu smacznej kuchni ale przede wszystkim dobrego samopoczucia.
Tak buduje się rynek z wiernymi klientami :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
"praca na etacie nie jest przymusowa"

ja rowniez nie rozumiem, czemu wszyscy płaczą, że chcieli by umowe o prace :D
przeciez jedyne co sie w tym kraju oplaca to kontrakt... a skoro już działalność gosp. to trzeba być kretynem zeby będąc w UE rejestrować firmę w kraju gdzie jest 18-32% podatek dochodowy :D

no chyba ze ktos rzeczywiscie jest tak słaby w tym co robi, ze zmiana pracy (szukanie nowej) to tragedia, i wtedy rzeczywiscie umowa o pracę daje jakieś tam benefity, że dostaje się kasę za wypowiedzenie....
ALE...
z drugiej strony jesli ktoś jest aż tak słaby, to go wywalą za porozumieniem stron ;)
więc po kiego wała komu umowa o pracę?
bo składki placą?
na co!? na zus i nfz? nie rozśmieszajcie mnie :D:D:D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Cyt. "Ja właśnie miałem na myśli ludzi, którzy jadaliby codziennie lub 3-4 razy w tygodniu"

Tak by było idealnie jak piszesz ale nie da się jeść w jednej restauracji 3/4 razy w tygodniu;-))).

Istotą sukcesu jest coś innego: Duża Klientela, która jada przynajmniej raz w tygodniu;-)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja właśnie miałem na myśli ludzi, którzy jadaliby codziennie lub 3-4 razy w tygodniu. No, porównując wysokość śtedniej pensji pewnych rzeczy nie przeskoczymy jeszcze w Polsce. A nawet nie średniej, bo ogromne rozwarstwienie średnią u nas zawyża. Znam 1 weta, który jest singlem i codziennie o 15 wychodzi na obiad do ulubionej knajpy. Ale kasjerka z dyskontu tego nie zrobi. Jest sezon, są weekendy, a jak restaurator chce liczyć na coś więcej, to musi się nagimnastykować
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
MD; to dopiero jest dobra restauracja: Mnóstwo ludzi, zawsze tam kolejka.

Cena za coś banalnie prostego i skutecznie (nie?) zdrowego to 15, 20,30 zł? Sztućców brak, bo szlachta Polska ma jeść rękami jak zwierzęta, sam musisz jeszcze po sobie posprzątać!

Za np. 25 zł w restauracji Inki miałbyś, zdrowe, proste, danie, podane na talerzu ze sztućcami a w gratisie uśmiech Pani Inki, która uśmiecha się do Ciebie naturalnie, bez żadnych procedur, wytycznych, okólników, ustaw, i szeregu tej biurokratycznej otoczki, która jest analogiczna do jakości podawanego jedzenia;-)))

Kpina;-))) a jednak biznes się kręci, tyle tylko, że tam jest inna grupa docelowa Klientów.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Cyt. "Mało jest osób, których stać na wybranie sobie ulubionej restauracji i jedzenie tam regularnie".

Posłużę się pewną anegdotą:

Na każdy samochód jest Klient i na drogiego Mercedesa i na Fiata Pandę czy Forda Ka.

Jeżeli Cię nie stać to kup sobie Forda Ka i bądź zadowolony. Tę analogię możesz odnieść do spozycjonowania twojej ulubionej restauracji do której będziesz wracał, może raz w tygodniu, może raz w miesiącu ale siedząc sobie w wygodnym fotelu w domu będziesz o niej rozmyślał: Jak by było miło do tej restauracji zawitać ponownie;-) i Zapewniam Cię. Jeśli Ci smakowało to zawitasz.

Żeby było jasne: Mnie też nie stać na chodzenie codzienne do wykwintnej restauracji. Dlatego wolę być tam zdecydowanie zapraszany;-)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mądre i bardzo przemyślane te wasze wypowiedzi. Pamiętajmy, że tu jest Polska. Kraj, w którym nie wykształciła się liczna klasa średnia. Mało jest osób, których stać na wybranie sobie ulubionej restauracji i jedzenie tam regularnie. Morawiecki obiecuje, że za 15 lat nasze pensje osiągną przyzwoity pułap, ale inni też obiecywali. On ma przynajmniej porządne wychowanie, bo ojciec wiadomo. Jak miałbym coś sugerować, to jedną scenkę przywołam. W Warszawie dwa tyg. temu natknąłem się na kolejkę ludzi jak za prl. Ze 30 osób stało na ulicy i czekało na wolne miejsce w manekinie. Ktoś wpadł na pomysł, że z bazy naleśnika można zrobić wszystko i widać mu się udało. Ale to sobota była. W weekendy wielu już chyba nie narzeka. Zajrzyjcie w sobotę do Mulka za Gdynią. Regularne oblężenie. Postawili na monstrualne porcje i przyzwoitą jakość i jest interes
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pięknie to napisałeś.
Pozwolę sobie uwypuklić: żeby bawić się w biznes gastronomiczny trzeba mieć na boku źródło dochodów.
Albo czerpać z tego radość życia.
Albo - albo, nigdy razem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Coś jeszcze dodam:

Te dwie restauracje ekskluzywne mają podwaliny takie, że to wszystko się zaczęło od Budy z Hamburgerami w na Dworcu w 1985 r. Później była pierwsza autorska restauracja a później druga.

Proponuję zacząć od czegoś małego ale obrotowego;-)))

Jeszcze ciut opowieści z innej beczki. Mam innego kolegę, który wydaje codziennie ok. 600-700 posiłków (pełnych dań) a teraz może i więcej? Nie rozmawiałem z nim ostatnio o tym biznesie;-) ale to nie można nazwać restauracją a raczej stołówką. Prowadzi Ją w zakładzie produkcyjnym gdzie zatrudnia się ok. 1,5 tys. osób. Rentowność tego biznesu złapał bo 2-3 latach? Nie pamiętam, więc nie chcę tutaj strzelać. Wyposażenie Kuchni nie w setkach a raczej mln złotych, ludzi w cholerę na Kuchni, produkty też dobre, bo jak coś pracownikowi podał nie smacznego to stracisz kontrakt a to wszystko na mega niskich marżach bo przetarg trzeba było wygrać. Tak w kwestii kosztów.

Ten sam znajomy prowadzi również Catering ale dostarcza głównie dla szkół podstawowych (kilka) tam marże są np. 0,50 zł na posiłku? a czasem i mniej.

Kiedyś wygrał przetarg na dostarczenie produktów do szkoły, przyjechał do Pani Dyrektor i pyta, że chce przeprowadzić ankietę wśród uczniów / rodziców. Czego oczekują od niego, jakie jedzenie jest preferowane przez Uczniów, Rodziców, Dyrekcję - zbaraniała Dyrektorka;-) Coś tam odburknęła;-) a On do niej mówi, mi nie chodzi o zarobek tylko o zdrowie Pani uczniów. Powiedział mi wtedy, że to zależy od szkoły, czasem jest tak, że niektóry kontrakt ze szkołą realizuje po kosztach. Jednak On żyje z czegoś innego niż być restauratorem i bardziej zależy mu na tym by zdrowo żywić. Sam jest pasjonatem jedzenia. Sam dla siebie prowadzi hodowlę kaczek, gęsi, krów (jakichś tak specyficznych), świń i sam nie wiem czego tam jeszcze. I ten cały inwentarz ma dla siebie (na imprezy dla swoich znajomych), które robi nader często;-) Jednak podkreślam, nie żyje On z restauracji ma całkowicie odmienny biznes, który przynosi mu prawdziwe pieniądze.

Co do Sushi - Jeśli Ktoś się zna na tym profesjonalnie, był w Japonii, mieszkał tam jakiś czas, nauczył się tego robić, to jak najbardziej tutaj w Polsce można nazwać to jako coś co autorsko wykonuje, połączenie tego wszystkiego z restauracją z Klimatem, gdzie Klienci spożywając Sushi tworzą jedną rodzinę, odpowiednie zaaranżowanie miejsc siedzących plus zabawa z niektórymi potrawami, które płyną na łódeczce do Klienta i Czy aby to moje;-) daje nie zapomnianą atmosferę i powoduje to, że tam wracamy i łączymy się z ludźmi tam przebywającymi;-) Żeby to moje opowiadanie o Sushi zrozumieć trzeba to przeżyć.

Dziękuję za uwagę. Życzę wszystkim chętnym więcej odwagi bo w dobrym gotowaniu jest przyszłość a idą trochę takie czasy, że coraz mnie ludzi umie i chce gotować. Woli zapłacić. Powadzenia;-)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ok, dzięk za infoi MtF
Rydzy nie widziałam od lat...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Spoko. To po prostu kosztowne przedsięwzięcie. Na suszerii zarobisz, ale knajpka w stylu o jakim piszesz dla człowieka spoza branży to raczej opowieść z tysiąca i jednej nocy. Moim zdaniem. Zapewne się mylę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Ty na serio z ta knajpą?
Masz tyle kasy?"
Manson...pozwolisz że pozostawię to w sferze domysłów ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Świeże rydze widuję na targowiskach. Można by też próbować umówić się w skupie.
Krowie mleko tylko od wsioka, musiałabyś sobie jakiegoś namierzyć. Ale oni sprzedają już po odciągnięciu śmietanki :-)
Dziczyzny nie kupisz. Chyba, że masz jakiegoś znajomka z myśliwych.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Manson, gdzie można będzie kupić rydze?
Potrzebuję też świeże, krowie mleko na masło, śmietankę i zsiadłe.
Nie pogardzę też mięskiem z sarenki lub tym podobnych.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ty na serio z ta knajpą?
Masz tyle kasy?
Sama kuchnia będzie Cie kosztować 150k.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z uwagą Was czytam. I sami widzicie że co człowiek to inna wizja. I jak to wszystko pogodzić ? ;-)
Wiem jedno. Restauracje eksluzywne i klienci biznesowi nie dla mnie aczkolwiek wiem , że na nich można najwięcej zarobić.
Wolę swojskie klimaty. Bez nadęcia. Także biznesmeni z poluźnionymi krawatami jak najbardziej ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mistrzowie Kuchni, Ludzie biznesu, Pogromcy Pieroga, miło się Was czyta;-)

Ja miałbym mnóstwo pomysłów na moją idealną restaurację, jednak to moje pomysły wiążą się z grubszą kasą i pozwolicie, że na tą chwilę a może i na zawsze pozostaną w sferze marzeń.

Doświadczenie życiowe mnie uczy, że dziś wielcy restauratorzy zbudowali swoje miłe przytulne restauracje na niczym, tzn. zaczynali od małych rzeczy, skupiając się bardziej na Kliencie masowym za przystępną cenę.

Jak wiecie, z jedzenie nie ma tak, że coś może być tanie i dobre a na końcu przynosi jeszcze zysk. Więc są dwa wyjścia:

albo robimy ludzi w "ciula"
albo staramy się max. dogodzić Klientowi, godząc się na mniejszy zysk. Pamiętając, że mniejszy zysk to nie tylko mniejszy przychód dla Nas ale również dla pracowników, których zatrudniamy.

Można by wiele pisać jak mogłaby wyglądać knajpka z prawdziwego zdarzenia - mam ja osobiście wyobrażenie.

W rozważaniach na temat Menu, proponuję skupić się na trzech rzeczach - by osiągną sukces:

1). Nastawienie na Klienta masowego, jednak proponuję nie myśleć o dowozach jedzenia do Klienta, ponieważ takie akcie pomniejszają jeszcze nasz zysk.

2). Na jakości związanej z samą potrawą oraz wielkością porcji, by mieć argumenty wabiąc Klienta.

3). Do tego dobrze skorelowana cena do jakości, wielkości.

Zgadzam się z moim przedmówcą. Prowadzenie restauracji nie polega na tym by się zajechać, tylko mieć przyjemność z tego. Pomysły na autorskie Kuchnie są jak najbardziej wskazane. Moim zdaniem na początku, uruchomienie takiej Kuchni autorskiej i liczenie na zysk może w początkowej fazie zabić cale przedsięwzięcie.

Jeżeli w swojej restauracji będziesz mieć przypuśćmy 30 Klientów dziennie a w autorskiej 10, to dynamika rozwoju twojej restauracji jest trzykrotnie większa, w skali roku, dwóch, pięciu, dziesięciu to już robi się ogromna skala. Dynamika pozyskania Klienta jest Ci niezbędna, ponieważ Ty tą restaurację dopiero uruchamiasz i potrzebujesz Klientów, by Oni mogli przyciągać kolejnych, itd.

Kiedy już się wszystko zaczyna Kręcić wtedy możesz sobie pozwolić na uruchomienie np. innego punktu i tam eksperymentować do woli, skupiać się na tym Co tak naprawdę kochasz gotować, masz pieniądze na to: na wynajem lokalu z dobrym punkcie, na koszty i czas na przyciąganie tego ekskluzywnego Klienta. To niestety kosztuje.

Mam kolegę, którego niedoszła Teściowa prowadzi dwie bardzo ekskluzywne restauracje, gdzie zawsze trzeba rezerwować stolik, gdzie są autorskie dania, gdzie co dziennie w nich jest dekorator wnętrz, dostarczane są co dziennie świeże kwiaty, zmieniane jest wystrój. Pytam: Kogo na początku na to stać?
Ta druga restauracja dodatkowo ma Managera, który zajmuje się ofertowaniem, ma samochód służbowy jeździ do Klientów biznesowych, ofertuje usługi związane z Eventami dla firm itd. Bawią się dodatkowo w Catering ale nie taki typowy jak np. do szkół Czy innych placówek. Nastawieni są na Klienta typowo biznesowego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Hotel w Raciborzu (3 odpowiedzi)

Cześć wszystkim, zwracam się do Was z prośbą o pomoc i doświadczenia, bo planuję krótki wyjazd...

gdzie warto studiowac (4 odpowiedzi)

Osoby szukające uczelni z przyjaznym podejściem powinny zainteresować się Uczelnią...

Młody alkoholik - Dramat, z którego pragnę wyjść, a nie umiem. (157 odpowiedzi)

Witam wszystkich którzy odwiedzili mój temat. Wiem, że tekst jest dość obszerny, ale chciałbym w...

do góry