Widok
to zależy, które zapisy, te dotyczące 50% i +4pkt. stóp procentowych mogą mieć chociaż nie znam szczegółów. Jej wpływ jeśli będzie miał odbicie w cenach to dopiero w II, IIIkw 2011r niestety..
imho wpływ może nie być dramatyczny policz średnia pensja w 3city to z 4k brutto
2x4=8 ~ 5600 netto.
5600 * 0,65 = 3640 = maxymalna rata
To oznacza że przy obu powyższych restrykcjach taka para może pożyczyć na 100% na 30lat jakieś 400tyś zł ..........
pozdaj swoje gg to napiszę do Ciebie
pozdr.
imho wpływ może nie być dramatyczny policz średnia pensja w 3city to z 4k brutto
2x4=8 ~ 5600 netto.
5600 * 0,65 = 3640 = maxymalna rata
To oznacza że przy obu powyższych restrykcjach taka para może pożyczyć na 100% na 30lat jakieś 400tyś zł ..........
pozdaj swoje gg to napiszę do Ciebie
pozdr.
@xXx,
Masz racje, ale nie uwzględniłeś jednej rzeczy.
3640zl to kwota maksymalna _sumy_ rat kredytów posiadanych. Weź pod uwagę jeszcze karty kredytowe, auto na raty, a nawet elektronikę. Ja bym jeszcze sobie zostawił zapas na sytuację awaryjną gdybym musiał się zadłużyć np. z powodu utraty pracy lub choroby.
Jeśli rodzina posiadająca dwójkę dzieci wyda miesięcznie 3600zl tylko na ratę za hipotekę, to za co żyć? Za 2k na 3-4 osoby?
Co w przypadku gdy w ciągu tych 30 lat ktoś straci pracę? Myślę, że ludzie jednak o tym myślą.
Jeśli chodzi o Trójmiasto to jest na tyle specyficzne, że tutaj kupują mieszkania także ludzie z zagranicy - Szwecja, Niemcy, Rosja no i cała Warszawa marzy o mieszkaniach w nadmorskich dzielnicach, więc ceny w dobrych lokalizacjach i nowych budynkach pozostaną na wysokim poziomie.
Pracująca część Trójmiasta będzie migrować do dzielnic odległych (nowych) od centrum, gdzie mieszkania będą w cenach około 3000-4000zl/m.
Ostatnio czytałem artykuł chyba z kwietnia tego roku, gdzie Polnord podał, że cena budowy metra kwadratowego w dzielnicach na obrzeżach Trójmiasta to około 2500zl/m, do tego należy doliczyć zysk developera na poziomie (aż) 20% oraz koszta marketingu i sprzedaży.
Tak jak piszesz wyżej. Pierwsze objawy Rekomendacji T będzie widać dopiero w II i IIIkw. 2011 r.
Gdybym stał teraz przed wyborem zakupu mieszkania to wstrzymałbym sie przynajmniej na pół roku.
Masz racje, ale nie uwzględniłeś jednej rzeczy.
3640zl to kwota maksymalna _sumy_ rat kredytów posiadanych. Weź pod uwagę jeszcze karty kredytowe, auto na raty, a nawet elektronikę. Ja bym jeszcze sobie zostawił zapas na sytuację awaryjną gdybym musiał się zadłużyć np. z powodu utraty pracy lub choroby.
Jeśli rodzina posiadająca dwójkę dzieci wyda miesięcznie 3600zl tylko na ratę za hipotekę, to za co żyć? Za 2k na 3-4 osoby?
Co w przypadku gdy w ciągu tych 30 lat ktoś straci pracę? Myślę, że ludzie jednak o tym myślą.
Jeśli chodzi o Trójmiasto to jest na tyle specyficzne, że tutaj kupują mieszkania także ludzie z zagranicy - Szwecja, Niemcy, Rosja no i cała Warszawa marzy o mieszkaniach w nadmorskich dzielnicach, więc ceny w dobrych lokalizacjach i nowych budynkach pozostaną na wysokim poziomie.
Pracująca część Trójmiasta będzie migrować do dzielnic odległych (nowych) od centrum, gdzie mieszkania będą w cenach około 3000-4000zl/m.
Ostatnio czytałem artykuł chyba z kwietnia tego roku, gdzie Polnord podał, że cena budowy metra kwadratowego w dzielnicach na obrzeżach Trójmiasta to około 2500zl/m, do tego należy doliczyć zysk developera na poziomie (aż) 20% oraz koszta marketingu i sprzedaży.
Tak jak piszesz wyżej. Pierwsze objawy Rekomendacji T będzie widać dopiero w II i IIIkw. 2011 r.
Gdybym stał teraz przed wyborem zakupu mieszkania to wstrzymałbym sie przynajmniej na pół roku.
P.S.
Jak sobie spojrzysz w http://web.archive.org na stronie hossy w 2004 lub 2005 roku mieszkania w Chwarznie wystawiane były za cenę _od_ 2500zl/m. Teraz już są w ogłoszeniach slogany, że ceny już _od_ 3300zl/m.
Także według mnie w 2011r. wrócimy do cen sprzed 5 lat w przypadku mieszkań developerskich na obrzeżach.
Jak sobie spojrzysz w http://web.archive.org na stronie hossy w 2004 lub 2005 roku mieszkania w Chwarznie wystawiane były za cenę _od_ 2500zl/m. Teraz już są w ogłoszeniach slogany, że ceny już _od_ 3300zl/m.
Także według mnie w 2011r. wrócimy do cen sprzed 5 lat w przypadku mieszkań developerskich na obrzeżach.
Miejmy nadzieję...
Mieszkania na obrzeżach powinny kosztować ok. 3000-3800 zł za m2, nie więcej...
Deweloperzy by budowali, ludzie by kupowali, każdy byłby szczęśliwy.
Teraz natomiast mieszkania kosztują średnio 4-6 tys za m2. Ludzie nie mają kasy na to, u deweloperów mieszkania stoją puste i się tworzy takie błędne koło...
Zamiast sprzedać je trochę taniej, deweloperzy wrzucają kupę kasy w marketing...
5 lat temu mieszkania kosztowały 2000-2800 zł za m2 i do tego już raczej nie wrócimy.
Ale takie 3000 zł z małym hakiem w dalszej lokalizacji moim zdaniem byłoby ok...
1 m2 mieszkania powinien być równy 1 średniej pensji brutto...
Mieszkania na obrzeżach powinny kosztować ok. 3000-3800 zł za m2, nie więcej...
Deweloperzy by budowali, ludzie by kupowali, każdy byłby szczęśliwy.
Teraz natomiast mieszkania kosztują średnio 4-6 tys za m2. Ludzie nie mają kasy na to, u deweloperów mieszkania stoją puste i się tworzy takie błędne koło...
Zamiast sprzedać je trochę taniej, deweloperzy wrzucają kupę kasy w marketing...
5 lat temu mieszkania kosztowały 2000-2800 zł za m2 i do tego już raczej nie wrócimy.
Ale takie 3000 zł z małym hakiem w dalszej lokalizacji moim zdaniem byłoby ok...
1 m2 mieszkania powinien być równy 1 średniej pensji brutto...
"Gdybym stał teraz przed wyborem zakupu mieszkania to wstrzymałbym sie przynajmniej na pół roku."
to zależy przez ten czas gdzieś trzeba mieszkać. wynajem też kosztuje.
Widziałeś te bloki polnordu w kowalach budowane za 2500 ? ja widziałem i nie chciał bym tam mieszkać. 2500 polnord płaci firmie która buduje. Trzeba też doliczyć cenę gruntu, koszty stałe developera (obsługa prawna itd, pomijam volvo prezesa).
Wysokie ceny u dev. to raz, ale na rynku też materiały (zmowy cenowe) i ziemia (bańka) są przewartościowane, wysokie ceny surowców (miedzi)
więc potencjał do spadku może się nie okazać taki wielki jak się wydaje, i pytanie czy to jest dla was warte czekania i wynajmowania 6,12,18 mcy....
nie naganiam na zakup, sam nie wiem co robić. dobrze że akurat tymczasowo mam gdzie mieszkać
to zależy przez ten czas gdzieś trzeba mieszkać. wynajem też kosztuje.
Widziałeś te bloki polnordu w kowalach budowane za 2500 ? ja widziałem i nie chciał bym tam mieszkać. 2500 polnord płaci firmie która buduje. Trzeba też doliczyć cenę gruntu, koszty stałe developera (obsługa prawna itd, pomijam volvo prezesa).
Wysokie ceny u dev. to raz, ale na rynku też materiały (zmowy cenowe) i ziemia (bańka) są przewartościowane, wysokie ceny surowców (miedzi)
więc potencjał do spadku może się nie okazać taki wielki jak się wydaje, i pytanie czy to jest dla was warte czekania i wynajmowania 6,12,18 mcy....
nie naganiam na zakup, sam nie wiem co robić. dobrze że akurat tymczasowo mam gdzie mieszkać
Nie trzeba wynajmować...
Można mieszkać :
- u rodziców
- teściów
- rodziny
- itp. itd.
W jaki wątek na forach o mieszkaniach nie wejdę to zawsze wszyscy każą czekać. Czy to rok 2006, 2007 czy 2010.
Trudno przewidzieć gwałtowne spadki.
Ale nie można z drugiej strony kupować na górce...
Czy przypadkiem dobrym okresem nie będzie przełom 2010/2011, zima, promocje świąteczne ?
Jak myślicie ?
Można mieszkać :
- u rodziców
- teściów
- rodziny
- itp. itd.
W jaki wątek na forach o mieszkaniach nie wejdę to zawsze wszyscy każą czekać. Czy to rok 2006, 2007 czy 2010.
Trudno przewidzieć gwałtowne spadki.
Ale nie można z drugiej strony kupować na górce...
Czy przypadkiem dobrym okresem nie będzie przełom 2010/2011, zima, promocje świąteczne ?
Jak myślicie ?
Wiesz, jak spojrzysz na tych co kupili w 2008 gdy mieszkania Hossy byly po 6000zl/m i do tego kredyt we franku, ktory wtedy byl po 2-2,20zl to teraz jest duzo lepszy moment na zakup mieszkania.
Jak jeszcze masz zdolność na franka, to juz w ogole jest dużo lepiej niż było kiedyś.
To czy na przełomie 30 lat będziesz w plecy 20-30 tys. zl to jakie to ma znaczenie? To zaledwie ~100zl miesiecznie różnicy :)
Kwestia tego czego oczekujesz.
Ja np. mam juz mieszkanie (i to dwa) i teraz poluje na super okazjonalne wyprzedaże ludzi którzy się zagalopowali w zadłużaniu się.
Stąd moje spekulacje ;-)
Jak jeszcze masz zdolność na franka, to juz w ogole jest dużo lepiej niż było kiedyś.
To czy na przełomie 30 lat będziesz w plecy 20-30 tys. zl to jakie to ma znaczenie? To zaledwie ~100zl miesiecznie różnicy :)
Kwestia tego czego oczekujesz.
Ja np. mam juz mieszkanie (i to dwa) i teraz poluje na super okazjonalne wyprzedaże ludzi którzy się zagalopowali w zadłużaniu się.
Stąd moje spekulacje ;-)
Niestety bloków Polnordu nie widziałem.
Wiesz, wszystko reguluje rynek, jeśli nie będzie chętnych na zakup to jaki sens utrzymywać pustostany? Wiem, że developerzy zawsze zakładają jakis okres czasu przez który mieszkania będą czekały na sprzedaż.
Tak na prawdę nikt nie wie co będzie, więc jeśli ktoś nie ma gdzie mieszkać to niech kupuje, a kto może czekać niech robi co uważa.
Całkiem niezłą opcją jest też kupienie tzw. dziury w ziemi, od developera o stabilnej sytuacji na rynku i poczekanie roku na mieszkanie.
Wiesz, wszystko reguluje rynek, jeśli nie będzie chętnych na zakup to jaki sens utrzymywać pustostany? Wiem, że developerzy zawsze zakładają jakis okres czasu przez który mieszkania będą czekały na sprzedaż.
Tak na prawdę nikt nie wie co będzie, więc jeśli ktoś nie ma gdzie mieszkać to niech kupuje, a kto może czekać niech robi co uważa.
Całkiem niezłą opcją jest też kupienie tzw. dziury w ziemi, od developera o stabilnej sytuacji na rynku i poczekanie roku na mieszkanie.
Mi się wydaje, że jak ktoś bierze kredyt na 30 czy 40 lat to go tak naprawdę mało interesuje czy mieszkanie kosztuje 3800 zł za m2 czy 4400 zł za m2 i stąd się właśnie biorą wysokie ceny mieszkań...
Co innego jak ktoś ma gotówkę, duży wkład własny lub oszczędności, takim ludziom, w tym mi zależy na jak najniższej cenie mieszkania za m2...
Dlatego spekulujemy, prognozujemy, obstawiamy kiedy będzie dogodny moment na zakup...
Na pewno teraz jest lepiej niż było rok czy 2 lata temu, ale czy będzie jeszcze lepiej ?
Co innego jak ktoś ma gotówkę, duży wkład własny lub oszczędności, takim ludziom, w tym mi zależy na jak najniższej cenie mieszkania za m2...
Dlatego spekulujemy, prognozujemy, obstawiamy kiedy będzie dogodny moment na zakup...
Na pewno teraz jest lepiej niż było rok czy 2 lata temu, ale czy będzie jeszcze lepiej ?