Widok
Widzę, ze niektóre nasze zdania się pokrywają i może faktycznie niekiedy to tylko różnica jego wyrażania;)
Teraz tak ja nie chcę się podporządkowywać niczyim zwyczajom, no chyba ze je w pełni zaakceptuje, dlatego też nie interesuje mnie "sytuacja pingwinów na Saharze", ani teraźniejszy trend że długotrwałe związki/małżeństwa nie są na topie!! Szczerze mam to gdzieś, ja chce sama decydować o moim związku :)
Oczywiście, że praktykuję, od chwili chrztu, religię moich przodków, a od kilku dobrych lat już w pełni samodzielnie i świadomie :)
Dlaczego kobiety popierają małżeństwo, już pisałam, bo (przynajmniej dla mnie, chociaż przyznasz, że to złudne) małżeństwo jest symbolem bezpieczeństwa, stateczności związku i bezkresnego oddania, co więcej dopiero małżeństwo gwarantuje stworzenie jednego wspólnego istnienia:)
Aha a co do posagu, to ja się nie dziwię, że ojciec musiał dopłacać...mój np. też będzie musiał :PP
Teraz tak ja nie chcę się podporządkowywać niczyim zwyczajom, no chyba ze je w pełni zaakceptuje, dlatego też nie interesuje mnie "sytuacja pingwinów na Saharze", ani teraźniejszy trend że długotrwałe związki/małżeństwa nie są na topie!! Szczerze mam to gdzieś, ja chce sama decydować o moim związku :)
Oczywiście, że praktykuję, od chwili chrztu, religię moich przodków, a od kilku dobrych lat już w pełni samodzielnie i świadomie :)
Dlaczego kobiety popierają małżeństwo, już pisałam, bo (przynajmniej dla mnie, chociaż przyznasz, że to złudne) małżeństwo jest symbolem bezpieczeństwa, stateczności związku i bezkresnego oddania, co więcej dopiero małżeństwo gwarantuje stworzenie jednego wspólnego istnienia:)
Aha a co do posagu, to ja się nie dziwię, że ojciec musiał dopłacać...mój np. też będzie musiał :PP
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!
Myślę że większość naszych ideałów się pokrywa mimo że wyrażamy je w inny sposób.
Może Cię nie obchodzić co się dzieje dookoła. I nawet mi się podoba to że masz zasady i kierujesz się swoimi zasadami (mam nadzieję że świetnie przemyślanymi). Problem w tym że związek ma tą wadę że nie dzieje się w Twojej głowie, ale bardziej "dookoła".
Rozprzestrzenianie się, czy popularyzacja różnych zachowań w społeczeństwie wpływa na Ciebie (mimo że zdaje ci się że jest inaczej), będzie wpływać na Twojego partnera i na kształt Waszego związku.
Im więcej zdrad i rozwodów, im większy macie z tym kontakt (w jakiejkolwiek formie, nawet takiego forum), tym większa szansa że kiedyś przydarzy się to i wam. Podczas chwili słabości, kryzysu małżeńskiego lub czasowego spadku zainteresowania jedno z was może ulec temu ogólnemu wpływowi.
To co masz w głowie to jedyna rzecz na którą masz wpływ. Reszta to szereg zmiennych które w jakiś sposób możesz kształtować, ale na które nie masz rzeczywistego i pełnego wpływu.
Wierzysz w sakrament, czy praktykujesz jakaś religię? (i w jakim stopniu?)
Dla mnie małżeństwo ma jeszcze jeden problem. Zostało ono stworzone w jakimś celu. Jak spojrzysz na historię to przez większość czasu w większości kultur istniał patriarchat. Mężczyźni pracowali, rządzili, zdobywali środki umożliwiające przeżycie i robili wszystko inne... Kobiety były tylko narzędziem umożliwiającym im stworzenie męskiego potomka któremu można było przekazać swoją wiedzę i bogactwo. Małżeństwa były aranżowane, więc nie zaczynały się miłością, a były jedynie kontraktem jaki zawierały dwie rodziny. Co więcej, ojciec panny młodej aby się jej pozbyć musiał dodatkowo dopłacić (dać posag).
Historia małżeństwa nie prezentuje się zbyt pozytywnie dla kobiet, a mimo to, to właśnie kobiety nadal posłusznie spełniają swoją rolę w tym kontrakcie. Powiedz mi dlaczego?
Może Cię nie obchodzić co się dzieje dookoła. I nawet mi się podoba to że masz zasady i kierujesz się swoimi zasadami (mam nadzieję że świetnie przemyślanymi). Problem w tym że związek ma tą wadę że nie dzieje się w Twojej głowie, ale bardziej "dookoła".
Rozprzestrzenianie się, czy popularyzacja różnych zachowań w społeczeństwie wpływa na Ciebie (mimo że zdaje ci się że jest inaczej), będzie wpływać na Twojego partnera i na kształt Waszego związku.
Im więcej zdrad i rozwodów, im większy macie z tym kontakt (w jakiejkolwiek formie, nawet takiego forum), tym większa szansa że kiedyś przydarzy się to i wam. Podczas chwili słabości, kryzysu małżeńskiego lub czasowego spadku zainteresowania jedno z was może ulec temu ogólnemu wpływowi.
To co masz w głowie to jedyna rzecz na którą masz wpływ. Reszta to szereg zmiennych które w jakiś sposób możesz kształtować, ale na które nie masz rzeczywistego i pełnego wpływu.
Wierzysz w sakrament, czy praktykujesz jakaś religię? (i w jakim stopniu?)
Dla mnie małżeństwo ma jeszcze jeden problem. Zostało ono stworzone w jakimś celu. Jak spojrzysz na historię to przez większość czasu w większości kultur istniał patriarchat. Mężczyźni pracowali, rządzili, zdobywali środki umożliwiające przeżycie i robili wszystko inne... Kobiety były tylko narzędziem umożliwiającym im stworzenie męskiego potomka któremu można było przekazać swoją wiedzę i bogactwo. Małżeństwa były aranżowane, więc nie zaczynały się miłością, a były jedynie kontraktem jaki zawierały dwie rodziny. Co więcej, ojciec panny młodej aby się jej pozbyć musiał dodatkowo dopłacić (dać posag).
Historia małżeństwa nie prezentuje się zbyt pozytywnie dla kobiet, a mimo to, to właśnie kobiety nadal posłusznie spełniają swoją rolę w tym kontrakcie. Powiedz mi dlaczego?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Dla mnie jest piękne,. bo wierzę w instytucję małżeństwa wierzę, że to ostatecznie wypowiedziana dozgonna miłość, że jest to cementowanie uczucia dwóch ludzi:)
Określenie "na kocią łapę" użyłam w pełni świadomie - więc chyba widać jakie mam podejście do związków niesakramentalnych.
Co do cytatu o potrzebach facetów, to może miałeś na myśli to samo co teraz odpisałeś ale niestety nie udało Ci się tego uprzednio jasno przekazać:PP Ale oki zgadzam się faceci też mają uczucia i potrzeby:)) jak każdy z nas - ludzi!
Aha co to ówczesnych czasów to już kolejny raz potwierdzam, zę kompletnie mnie nie obchodzi co się dzieje dookoła, dla mnie ważne jest co się dzieje w mojej głowie, a tam nie ma zgody na aktualny stan rzeczy jeżeli chodzi o trwałość związków i tyle :)
Ja szukam "księcia z bajki" ale na całe życie a nie na pół roku do kiedy mi sie nie znudzi :PP
Określenie "na kocią łapę" użyłam w pełni świadomie - więc chyba widać jakie mam podejście do związków niesakramentalnych.
Co do cytatu o potrzebach facetów, to może miałeś na myśli to samo co teraz odpisałeś ale niestety nie udało Ci się tego uprzednio jasno przekazać:PP Ale oki zgadzam się faceci też mają uczucia i potrzeby:)) jak każdy z nas - ludzi!
Aha co to ówczesnych czasów to już kolejny raz potwierdzam, zę kompletnie mnie nie obchodzi co się dzieje dookoła, dla mnie ważne jest co się dzieje w mojej głowie, a tam nie ma zgody na aktualny stan rzeczy jeżeli chodzi o trwałość związków i tyle :)
Ja szukam "księcia z bajki" ale na całe życie a nie na pół roku do kiedy mi sie nie znudzi :PP
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!
Dlaczego dla Ciebie jest czymś pięknym?
I czy prócz tego że jest ładne, to jest też w jakiś sposób praktyczne?
Ja nie pisałem że prawdą absolutną jest że małżeństwo jest bez sensu. Przecież wszystko co tu pisze to tylko i wyłącznie moje zdanie. Czasem jest to także zdanie większości, albo naukowców, ale nie zmienia to faktu że nadal pozostaje tylko subiektywną opinią na dany temat:)
Określenie "na kocią łapę" ma znaczenie pejoratywne i używane jest przez ludzi mających przekonanie o własnej racji na temat wyższości małżeństwa nad związkiem niesakramentalnym.
Tamtego cytatu rzeczywiście nie zrozumiałaś, ale w pewnym sensie pokazuje to jak postrzegasz mężczyzn. I to do tego stopnia że nie jesteś w stanie zrozumieć co napisałem:d
Powiem to możliwie jasno: Faceci nie myślą tylko o seksie, mają swoje uczucia i potrzeby. Potrzeba bezpieczeństwa nie jest im obca.
W obecnych czasach jednak rośnie lawinowo ilość zdrad i rozwodów, więc małżeństwo nie spełnia swoich głównych założeń i nie wpływa na poczucie bezpieczeństwa.
Szansa rozpadu kilkuletniego związku jest taka sama jak kilkuletniego małżeństwa (i z każdym rokiem jest większa).
I czy prócz tego że jest ładne, to jest też w jakiś sposób praktyczne?
Ja nie pisałem że prawdą absolutną jest że małżeństwo jest bez sensu. Przecież wszystko co tu pisze to tylko i wyłącznie moje zdanie. Czasem jest to także zdanie większości, albo naukowców, ale nie zmienia to faktu że nadal pozostaje tylko subiektywną opinią na dany temat:)
Określenie "na kocią łapę" ma znaczenie pejoratywne i używane jest przez ludzi mających przekonanie o własnej racji na temat wyższości małżeństwa nad związkiem niesakramentalnym.
Tamtego cytatu rzeczywiście nie zrozumiałaś, ale w pewnym sensie pokazuje to jak postrzegasz mężczyzn. I to do tego stopnia że nie jesteś w stanie zrozumieć co napisałem:d
Powiem to możliwie jasno: Faceci nie myślą tylko o seksie, mają swoje uczucia i potrzeby. Potrzeba bezpieczeństwa nie jest im obca.
W obecnych czasach jednak rośnie lawinowo ilość zdrad i rozwodów, więc małżeństwo nie spełnia swoich głównych założeń i nie wpływa na poczucie bezpieczeństwa.
Szansa rozpadu kilkuletniego związku jest taka sama jak kilkuletniego małżeństwa (i z każdym rokiem jest większa).
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Anty, chyba do Ciebie nie dochodzi, że dla niektórych (poza Tobą oczywiście) małżeństwo może być czymś pięknym?? Oczywiście, że obrączka, czy przysięga nie uratuje beznadziejnego związku ale na pewno nie stoi na przeszkodzie w żadnym związku, małżeństwo jest kolejnym potwierdzeniem tego że się chce być razem, jednym to jest potrzebne innym nie... więc nie pisz, że małżeństwo nie ma sensu, bo to jest tylko Twoje subiektywne zdanie ;) czytaj --nie każdy marzy o życiu przez całe życie na kocią łapę :P
Piszesz, że „Mężczyźni potrzebują kobiet tak jak kobiety mężczyzn, chociaż większości kobietom zdaje się że jeśli oddadzą się mężczyźnie cieleśnie to wystarczy.” Chyba nie zrozumiałam więc to kobiety w większości chcą iść do łóżka i to ma wystarczyć, hmmm ja znam chyba inne kobiety niż Ty – na szczęście! :)
„w tych czasach, napisze to po raz kolejny, małżeństwo nie daje żadnego bezpieczeństwa bo nie daje żadnej pewności co do trwałości związku” oczywiście, że nie daje 100% bezpieczeństwa, bo to ludzie tworzą związek, to ich zależy co stworzą! i małżeństwo nie jest w stanie tutaj niczego zepsuć :PP
Adam, a może do Zjawy byś napisał?? Poprawił byś jej humor;)
Piszesz, że „Mężczyźni potrzebują kobiet tak jak kobiety mężczyzn, chociaż większości kobietom zdaje się że jeśli oddadzą się mężczyźnie cieleśnie to wystarczy.” Chyba nie zrozumiałam więc to kobiety w większości chcą iść do łóżka i to ma wystarczyć, hmmm ja znam chyba inne kobiety niż Ty – na szczęście! :)
„w tych czasach, napisze to po raz kolejny, małżeństwo nie daje żadnego bezpieczeństwa bo nie daje żadnej pewności co do trwałości związku” oczywiście, że nie daje 100% bezpieczeństwa, bo to ludzie tworzą związek, to ich zależy co stworzą! i małżeństwo nie jest w stanie tutaj niczego zepsuć :PP
Adam, a może do Zjawy byś napisał?? Poprawił byś jej humor;)
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!
Nie "bezcelowości życia w małżeństwie" a "bezcelowości małżeństwa w życiu". Niby te same słowa, a zobacz jak zmiana kolejności całkowicie zmienia sens:)
Mężczyźni potrzebują kobiet tak jak kobiety mężczyzn, chociaż większości kobietom zdaje się że jeśli oddadzą się mężczyźnie cieleśnie to wystarczy.
A w tych czasach, napisze to po raz kolejny, małżeństwo nie daje żadnego bezpieczeństwa bo nie daje żadnej pewności co do trwałości związku.
Pozostała tylko umowa społeczna z dawnych czasów, która mówiła ze kobieta osiąga swój cel życia wychodząc za mąż (i płodząc mężczyźnie dzieci).
Mężczyźni potrzebują kobiet tak jak kobiety mężczyzn, chociaż większości kobietom zdaje się że jeśli oddadzą się mężczyźnie cieleśnie to wystarczy.
A w tych czasach, napisze to po raz kolejny, małżeństwo nie daje żadnego bezpieczeństwa bo nie daje żadnej pewności co do trwałości związku.
Pozostała tylko umowa społeczna z dawnych czasów, która mówiła ze kobieta osiąga swój cel życia wychodząc za mąż (i płodząc mężczyźnie dzieci).
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Wiem, ze nie pierwsza ja sama to od kogoś usłyszałam, tylko akurat dosyć niedawno to pisałam wiec mi się przypomniało ^^
Oki może i dawniej było różowo i ogólnie ludzie posiadali honor ale ja się nie podpisuję pod dzisiejszymi czasami i ja sama sobie narzucam zasady i mało mnie obchodzi zdanie współczesnego motłochu, wiec ja sobie pozostanę przy marzeniu o irracjonalnie pięknym małżeństwie, a Ty przy swoim o bezcelowości życia w małżeństwie... :)
Mężczyźni czego potrzebują??
KOBIETY!!! :)
Oki może i dawniej było różowo i ogólnie ludzie posiadali honor ale ja się nie podpisuję pod dzisiejszymi czasami i ja sama sobie narzucam zasady i mało mnie obchodzi zdanie współczesnego motłochu, wiec ja sobie pozostanę przy marzeniu o irracjonalnie pięknym małżeństwie, a Ty przy swoim o bezcelowości życia w małżeństwie... :)
Mężczyźni czego potrzebują??
KOBIETY!!! :)
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!
Może dawniej tak było, a teraz to kochankowie/kochanki, rozwody, unieważnienia małżeństw kościelnych... Nie ma bezpieczeństwa zapewnionego przysięgą lub papierkiem. To trzeba samemu budować i moim zdaniem bardziej sprzyja temu związek niż małżeństwo.
Kobiecie bezpieczeństwo, a co z mężczyzną?
Zapewne kogoś cytuje, bo wszystko już ktoś zapewne powiedział. Ale pewnie sądzisz że cytuje Ciebie? Pierwszą nie byłaś która tak powiedziała;)
Po prostu mamy podobne poglądy:)
Kobiecie bezpieczeństwo, a co z mężczyzną?
Zapewne kogoś cytuje, bo wszystko już ktoś zapewne powiedział. Ale pewnie sądzisz że cytuje Ciebie? Pierwszą nie byłaś która tak powiedziała;)
Po prostu mamy podobne poglądy:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Więc nie ma czegoś takiego jak rezygnowanie z forum?? hmm a u lekarza już byłeś??
"Jak się ma coś robić kiepsko, to lepiej wcale tego nie robić." - dobrze powiedziane, Anty chyba kogoś cytujesz, co? :)
Aha, co do małżeństwa, wiesz po co ono jest aby zapewnić bezpieczeństwo i tak faktycznie do niczego innego, a czego najbardziej potrzebuje kobieta w związku poczucia bezpieczeństwa, więc powodzenia w szukaniu takiej, która będzie wolała żyć u Twego boku bez tego poczucia...
"Jak się ma coś robić kiepsko, to lepiej wcale tego nie robić." - dobrze powiedziane, Anty chyba kogoś cytujesz, co? :)
Aha, co do małżeństwa, wiesz po co ono jest aby zapewnić bezpieczeństwo i tak faktycznie do niczego innego, a czego najbardziej potrzebuje kobieta w związku poczucia bezpieczeństwa, więc powodzenia w szukaniu takiej, która będzie wolała żyć u Twego boku bez tego poczucia...
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!
Nie bawię się w "co autor miał na myśli" więc jeśli ktoś tak twierdzi to musisz dowiadywać się u źródła.
mycholina, z doświadczenia wiem że albo ściągam dziewczynę tu, albo odpuszczam sobie forum. W związku dobrze jest dzielić pasję:) Gdybym miał wybór spędzić czas z nią, albo tutaj, to jakby wybór nie istniał;) Z drugiej strony, jeśli nie przeczytam całego tematu to nie odpisuje. A spędzając dużo wolnego czasu z nią, nie miałbym czasu czytać całych tematów. Jak się ma coś robić kiepsko, to lepiej wcale tego nie robić.
Odnośnie małżeństw, to osoby stąd czytały kiedyś moją stronę i wiedzą że ja nie uznaje małżeństw. Kochającym się nie są potrzebne, a wątpiących nie uratują od rozstanie. Poza tym wprowadzają niebezpieczną pewność o trwałości związku, co często łączy się z obniżeniem jego wartości. Lepiej jest być ze sobą i mieć świadomość że trzeba się starać (pielęgnować tą miłość) bo w każdej chwili jedna ze stron może powiedzieć "koniec".
mycholina, z doświadczenia wiem że albo ściągam dziewczynę tu, albo odpuszczam sobie forum. W związku dobrze jest dzielić pasję:) Gdybym miał wybór spędzić czas z nią, albo tutaj, to jakby wybór nie istniał;) Z drugiej strony, jeśli nie przeczytam całego tematu to nie odpisuje. A spędzając dużo wolnego czasu z nią, nie miałbym czasu czytać całych tematów. Jak się ma coś robić kiepsko, to lepiej wcale tego nie robić.
Odnośnie małżeństw, to osoby stąd czytały kiedyś moją stronę i wiedzą że ja nie uznaje małżeństw. Kochającym się nie są potrzebne, a wątpiących nie uratują od rozstanie. Poza tym wprowadzają niebezpieczną pewność o trwałości związku, co często łączy się z obniżeniem jego wartości. Lepiej jest być ze sobą i mieć świadomość że trzeba się starać (pielęgnować tą miłość) bo w każdej chwili jedna ze stron może powiedzieć "koniec".
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Ależ Ty skromniś jesteś!!! Aż miło 'posłuchać'...
Więc mówisz, że kobiety Cię zawsze napastowały, mailami i w ogóle - jaki Ty biedny i osaczony jesteś :) Tylko wyjaśnij mi dlaczego Jurek ( i nie tylko on) co jakiś czas pisze: "Weź Ty się ożeń Anty!" ??
Więc mówisz, że kobiety Cię zawsze napastowały, mailami i w ogóle - jaki Ty biedny i osaczony jesteś :) Tylko wyjaśnij mi dlaczego Jurek ( i nie tylko on) co jakiś czas pisze: "Weź Ty się ożeń Anty!" ??
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!
To było zaledwie kilka lat temu, ale u mnie to się wszystko często zmienia (szybko ewoluuje) więc już nie pamiętam jak to było;)
Pewnie byłem gorszy, ale robiłem to w lepszy sposób - ja bym napisał do nich na maila:P
Chociaż ja to raczej do nikogo nie musiałem pisać, ja pisałem tutaj, a kobiety same się do mnie odzywały. I właściwie to się nie zmieniło:p
Pewnie byłem gorszy, ale robiłem to w lepszy sposób - ja bym napisał do nich na maila:P
Chociaż ja to raczej do nikogo nie musiałem pisać, ja pisałem tutaj, a kobiety same się do mnie odzywały. I właściwie to się nie zmieniło:p
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Anty chłopak jest młody więc może wszystkiego próbować, Ty pewnie w jego wieku byłeś o wiele gorszy...
Adam, bo dobrze zrozumiałam, ze masz 23 lata?? :)
Ale w sumie racja, ze do wszystkich to Ci sie nie uda, bo widzisz już u mnie spaliłeś sobie mosty ^^
Adam, bo dobrze zrozumiałam, ze masz 23 lata?? :)
Ale w sumie racja, ze do wszystkich to Ci sie nie uda, bo widzisz już u mnie spaliłeś sobie mosty ^^
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!