Widok
Taka naklejka jest pewnego rodzaju wyrazem uznania za innowacyjne parkowanie ;)
A tak zupełnie serio... Tego rodzaju nobilitacja powinna być ostatecznością w sytuacji, gdy chcemy wyrazić swoje zdegustownie względem np. sąsiada z hali garażowej. W pierwszej kolejności można powiedzieć lub napisać kartkę i włożyć ją za wycieraczkę samochodu. W przypadku, kiedy sugestia, że "pana/pani sposób parkowania utrudnia mi swobodne otwieranie drzwi" zawodzi... poważnie bym się zastanowiła. Słyszałam opinię, że te naklejki bardzo trudno jest usunąć... pewnie dlatego, że stanowią karę dla kierowcy. Ile w tym prawdy, nie wiem.
Ciekawostka znaleziona w sieci.
"Zwyczaj naklejania karnych kitasów rozpowszechnił się w wyniku nieudanych akcji zgłaszania źle zaparkowanych samochodów Straży miejskiej. Małe zainteresowanie akcjami uświadomiło filantropów, że donosicielstwo przestało być fajne w 1989 roku, przez co trzeba było szukać bardziej współczesnych metod nauczania przepisów ruchu drogowego. Naklejanie karnych kitasów na szyby samochodów jest obiektem szerokiego zainteresowania ze strony psychologów, socjologów i seksuologów. Zainteresowanie tych specjalistów wzbudziła osobliwa zależność pomiędzy niechęcią do samochodów, a zainteresowaniem męskimi narządami płciowymi. Najpowszechniejsza teoria mówi, że osoby naklejające karne kitasy to mężczyźni, którym w dzieciństwie rodzice zamiast resoraków dawali lalki Barbie. Konsekwencją takiego błędu wychowawczego była utrata poczucia tożsamości płciowej oraz wykształcenie się niechęci wobec samochodów."
W klasztorze nie żyję, nie mam 50 lat, a dowiedziałam się o naklejkach jakieś pół roku temu ;)
A tak zupełnie serio... Tego rodzaju nobilitacja powinna być ostatecznością w sytuacji, gdy chcemy wyrazić swoje zdegustownie względem np. sąsiada z hali garażowej. W pierwszej kolejności można powiedzieć lub napisać kartkę i włożyć ją za wycieraczkę samochodu. W przypadku, kiedy sugestia, że "pana/pani sposób parkowania utrudnia mi swobodne otwieranie drzwi" zawodzi... poważnie bym się zastanowiła. Słyszałam opinię, że te naklejki bardzo trudno jest usunąć... pewnie dlatego, że stanowią karę dla kierowcy. Ile w tym prawdy, nie wiem.
Ciekawostka znaleziona w sieci.
"Zwyczaj naklejania karnych kitasów rozpowszechnił się w wyniku nieudanych akcji zgłaszania źle zaparkowanych samochodów Straży miejskiej. Małe zainteresowanie akcjami uświadomiło filantropów, że donosicielstwo przestało być fajne w 1989 roku, przez co trzeba było szukać bardziej współczesnych metod nauczania przepisów ruchu drogowego. Naklejanie karnych kitasów na szyby samochodów jest obiektem szerokiego zainteresowania ze strony psychologów, socjologów i seksuologów. Zainteresowanie tych specjalistów wzbudziła osobliwa zależność pomiędzy niechęcią do samochodów, a zainteresowaniem męskimi narządami płciowymi. Najpowszechniejsza teoria mówi, że osoby naklejające karne kitasy to mężczyźni, którym w dzieciństwie rodzice zamiast resoraków dawali lalki Barbie. Konsekwencją takiego błędu wychowawczego była utrata poczucia tożsamości płciowej oraz wykształcenie się niechęci wobec samochodów."
W klasztorze nie żyję, nie mam 50 lat, a dowiedziałam się o naklejkach jakieś pół roku temu ;)
dostałam taki 'prezent" naklejony na samochodzie tylko dlatego że osmielilam sie zaparkowac przy bloku obok, bo przy naszym nie było miejsca, także gratuluje temu kto mi to g... nakleił.
Aby nie było auto było zaparkowane prawidłowo i nie blokowalo nikomu miejsca, krtóre są zreszta ogólnodostępne.
nie raz juz tam stawiałam samochód jak nie było miejsca pod naszym blokiem i nigdy nic się nie zdarzyło, jak widac do czasu....
Także niekiedy moi drodzy naklejanie takich naklejek to zwykla złośliwość a nie kara za faktyczne złe zaparkowanie.
Aby nie było auto było zaparkowane prawidłowo i nie blokowalo nikomu miejsca, krtóre są zreszta ogólnodostępne.
nie raz juz tam stawiałam samochód jak nie było miejsca pod naszym blokiem i nigdy nic się nie zdarzyło, jak widac do czasu....
Także niekiedy moi drodzy naklejanie takich naklejek to zwykla złośliwość a nie kara za faktyczne złe zaparkowanie.
To, że nie ma tam znaku, to nie znaczy automatycznie ogólnodostępne miejsce. Na mojej ulicy większość wspólnot postawiała sobie znaki zakazu wjazdu dla nie mieszkańców. U mnie takich nie ma i wiele razy ludzie z innych bloków wjeżdżają na nasz parking prywatny parking, który nie jest oznakowany, ale znajduje się za naszym blokiem. Nie trudno zorientować się, czy można tam parkować czy nie.
Nie wiem, jak było w Twoim przypadku, ale naklejanie tych nalepek dla mnie to największe GUANiarstwo.
Nie wiem, jak było w Twoim przypadku, ale naklejanie tych nalepek dla mnie to największe GUANiarstwo.
"U mnie takich nie ma i wiele razy ludzie z innych bloków wjeżdżają na nasz parking prywatny parking, który nie jest oznakowany, ale znajduje się za naszym blokiem. Nie trudno zorientować się, czy można tam parkować czy nie."
Jeżeli nie ma tablic informujących że jest to teren prywatny i znaków zakazujących wjazdu to wolno tam parkować.
Jeżeli nie ma tablic informujących że jest to teren prywatny i znaków zakazujących wjazdu to wolno tam parkować.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
Nie wiem, czy jesteś tępawa (nie mam zamiaru się nad tym zastawiać) i nie wiem dokładnie jaki był Twój przypadek...domniemam, że zaparkowałaś przy drodze publicznej, tyle ze nie pod swoim blokiem tylko gdzie dalej, gdzie być może jakiś Twój "przemiły" sąsiad ciągle parkuje....tak jak wcześniej napisałem, nie popieram tego typu akcji...ale też nie parkuję w miejscach, które wyglądają na niepubliczne i za zagospodarowanie tych miejsc ktoś zapłacił.
Ale to było publiczne miejsce, wiem na 100 % że nikt tam miejsca Nawet gdyby chciał, to wykupic nie może. Poza tym specjalnie tego nie zrobiłam, nie raz już jak pod moim blokiem nie było miejsca to tam stawiałam i nigdy nie było żadnego problemu, zresztą sąsiedzi znaja się przynajmniej z widzenia. Jestem wk...... bo niezasłużyłam na ta cholerna nalepkę.
"...które wyglądają na niepubliczne..."
A jakie kryteria stosujesz do rozróżniania takich miejsc?
Miejsca niepubliczne to znajdujące się za budynkami podwórka z jednym wjazdem? Czy może miejsca niepubliczne to chodniki wzdłuż budynków?
Większość istniejących wspólnot mieszkaniowych wykupuje grunt tylko i wyłącznie w obrysie budynku. Podwórko pozostaje wtedy własnością miasta i wspólnota nie ma prawa komukolwiek ograniczać możliwości wjazdu i parkowania. Identyczna sytuacja jest na starszych osiedlach. A jeżeli faktycznie teren przy budynku jest prywatny to właściciel umieszcza czytelne oznakowanie o tym informujące (choćby po to aby mieć podstawę do interwencji służb porządkowych). Natomiast na osiedlach wybudowanych niedawno deweloper jest najczęściej właścicielem terenu i każe sobie słono płacić za możliwość parkowania. We wjeździe na takie osiedla stoją szlabany.
A jakie kryteria stosujesz do rozróżniania takich miejsc?
Miejsca niepubliczne to znajdujące się za budynkami podwórka z jednym wjazdem? Czy może miejsca niepubliczne to chodniki wzdłuż budynków?
Większość istniejących wspólnot mieszkaniowych wykupuje grunt tylko i wyłącznie w obrysie budynku. Podwórko pozostaje wtedy własnością miasta i wspólnota nie ma prawa komukolwiek ograniczać możliwości wjazdu i parkowania. Identyczna sytuacja jest na starszych osiedlach. A jeżeli faktycznie teren przy budynku jest prywatny to właściciel umieszcza czytelne oznakowanie o tym informujące (choćby po to aby mieć podstawę do interwencji służb porządkowych). Natomiast na osiedlach wybudowanych niedawno deweloper jest najczęściej właścicielem terenu i każe sobie słono płacić za możliwość parkowania. We wjeździe na takie osiedla stoją szlabany.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
...jakie kryteria?...np. wąska droga będąca dojazdem do parkingu na tyłach budynku bez dalszego przejazdu.
Może teraz większość wspólnot robi tak jak piszesz, ale nie moja...zapłaciłem za wyłożenie parkingu kostką oraz zapłaciłem za użytkowanie dwóch miejsc parkingowych. Poza tym poza hossą, we Wrzeszczu nie słyszałem, żeby developer kazał komuś płacić za wjazd na osiedle....po zakończeniu inwestycji dev. przekazuje teren wspólnocie i po sprawie....od wspólnoty zależy jak gospodaruje ternem...i raczej na sobie nie będzie wymuszała opłat za parkowanie.
Poza tym KD może nie do końca w oczywisty sposób precyzuje co jest drogą publiczną a co jest droga wewnętrzną...dojazd na parking usytuowany pod blokiem zwykle nie jest drogą publiczną a wielu uważa mylnie, ze jak nie ma znaków to jest to skrzyżowanie równorzędne i próbuje na takich wyjazdach wymuszać pierwszeństwo.
Może teraz większość wspólnot robi tak jak piszesz, ale nie moja...zapłaciłem za wyłożenie parkingu kostką oraz zapłaciłem za użytkowanie dwóch miejsc parkingowych. Poza tym poza hossą, we Wrzeszczu nie słyszałem, żeby developer kazał komuś płacić za wjazd na osiedle....po zakończeniu inwestycji dev. przekazuje teren wspólnocie i po sprawie....od wspólnoty zależy jak gospodaruje ternem...i raczej na sobie nie będzie wymuszała opłat za parkowanie.
Poza tym KD może nie do końca w oczywisty sposób precyzuje co jest drogą publiczną a co jest droga wewnętrzną...dojazd na parking usytuowany pod blokiem zwykle nie jest drogą publiczną a wielu uważa mylnie, ze jak nie ma znaków to jest to skrzyżowanie równorzędne i próbuje na takich wyjazdach wymuszać pierwszeństwo.
Cross.jak sie ma pretensje do kierowcow ktorzyzle parkuja to poczekaj na niego i mu zwróć uwage.a nie nakleic naklejke i pojść sobie.Przypominam ze w ten sposob niszczysz mienie czyjeś.Mandat nalezy sie kierowcy ktory utrudnil-zaparkowal nie prawidlowo uniemożliwiajać przejscie innym(napewno nie nalezy mu sie karny kitas za bledne parkowanie poza chodnikiem-bo co niby ci on przeszkadza.Zas ty dostaniesz albo po mordzie albo sprawe do sadu za zniszczenie auta.Jesli ciebie dorwie.TAKA RADA JAK CI PRZESZKADZA ZLE ZAPAKOWANE AUTO NA CHODNIKU TO ZADZWON DO STRAZY MIEJSKIEJ,PO TO ONI SA.a nie jak tchorz naklejeczki przyklejasz jak dzieciak.masz odwage przykleic miej odwage zadzwonic.
Czy ja gdziekolwiek w tym wątku napisałem że mam jakiekolwiek pretensje do kogokolwiek albo że komukolwiek nakleiłem cokolwiek na samochód czy że chociażby takie naklejanie popieram?
jhh proponuję naukę czytania ze zrozumieniem.
A co do dzwonienia w takich sprawach na Policję bądź Straż Miejską to nie lada sztuką jest dodzwonienie się a doczekanie się reakcji to już w ogóle cud.
Więc może oklejanie takimi naklejkami samochodów zaparkowanych tak że utrudniają życie wszystkim pozostałym uczestnikom ruchu (tak kierowcom jak i rowerzystom czy pieszym) nie jest do końca złym pomysłem.
Poza tym słyszałem że nalepki nie niszczą auta tylko ich usunięcie jest dość czasochłonne.
jhh proponuję naukę czytania ze zrozumieniem.
A co do dzwonienia w takich sprawach na Policję bądź Straż Miejską to nie lada sztuką jest dodzwonienie się a doczekanie się reakcji to już w ogóle cud.
Więc może oklejanie takimi naklejkami samochodów zaparkowanych tak że utrudniają życie wszystkim pozostałym uczestnikom ruchu (tak kierowcom jak i rowerzystom czy pieszym) nie jest do końca złym pomysłem.
Poza tym słyszałem że nalepki nie niszczą auta tylko ich usunięcie jest dość czasochłonne.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem