Widok
Jeśli facet staje się zwierzyną i brakuje mu zasad, pryncypialności i przysłowiowych moralnych i etycznych jaj, to co z niego za dojrzały facet, skoro kawałek cycka potrafi przewrócić mu w głowie? o_O
Oczywiście, że obejrzę się za ładną kobietą, kątem oka spojrzę w dekolt, czy zmierzę dyskretnie wzrokiem damską pupę, to normalne^_^ Ale...to nie oznacza, że mam z mężatki zrobić swoją kochankę, rozbić rodzinę, li tylko po to, aby zaspokoić swoje najniższe instynkty. Także do patologizowania związków damsko-męskich niestety są potrzebne dwie osoby i obydwie są winne w równym stopniu, bo to one wrzucają do rynsztoka podstawy moralne i etyczne, którymi powinniśmy się kierować.
I powyższe nie jest jakoś skrajnie pryncypialne, bo zwyczajna ludzka przyzwoitości. Nikt z nas nie chciałby być na miejscu osoby zdradzanej. NIKT!
Oczywiście, że obejrzę się za ładną kobietą, kątem oka spojrzę w dekolt, czy zmierzę dyskretnie wzrokiem damską pupę, to normalne^_^ Ale...to nie oznacza, że mam z mężatki zrobić swoją kochankę, rozbić rodzinę, li tylko po to, aby zaspokoić swoje najniższe instynkty. Także do patologizowania związków damsko-męskich niestety są potrzebne dwie osoby i obydwie są winne w równym stopniu, bo to one wrzucają do rynsztoka podstawy moralne i etyczne, którymi powinniśmy się kierować.
I powyższe nie jest jakoś skrajnie pryncypialne, bo zwyczajna ludzka przyzwoitości. Nikt z nas nie chciałby być na miejscu osoby zdradzanej. NIKT!
Bezczelność i prostactwo niektórych ludzi (obojga płci) czasem poraża. O ile (nie jest usprawiedliwienie, bynajmniej) prostota instynktów mężczyzny daje jakieś uzasadnienie jego wiecznej potrzeby polowania, to w mojej ocenie kobieta z natury rzeczy jest monogamiczna i mocna większość kobiet raczej dąży do stabilnego związku z jednym mężczyzną, a nie skacze z kwiatka na kwiatek.
Skoro kobieta decyduje się być kochanko, to pisząc kolokwialnie, coś "ma nie halo" pod kobiecym sufitem. Chyba sama nie chciała by być zdradzana, więc czemu doprowadza do takiego stanu inną kobietę? A gdzie solidarność przysłowiowych jajników? Kobiety są w takich sprawach chyba bardziej solidarne płciowo niż faceci?
Skoro kobieta decyduje się być kochanko, to pisząc kolokwialnie, coś "ma nie halo" pod kobiecym sufitem. Chyba sama nie chciała by być zdradzana, więc czemu doprowadza do takiego stanu inną kobietę? A gdzie solidarność przysłowiowych jajników? Kobiety są w takich sprawach chyba bardziej solidarne płciowo niż faceci?
D O K Ł A D N I E! jakoś ludzie zaczynają sie zachowywać jak zwierzęta... bo już muszą, muszą.. z innym/inna... od tego na karku człowiek nosi taki pojemniczek na mózg oraz posiada świadomość by wiedzieć co dobre a co złe.. a nie kierować sie jaskiniową potrzebą prokreacji.. ze wszystkim co na drzewo nie ucieka :)
Kobieta decydująca się na wejście w związek z żonatym mężczyzną doskonale wie co robi, że staje się tą drugą, to decyzja świadoma, bez przymuszenia. Samodzielnie stawia się w roli kurtyzany i może nie pitolmy o uczuciu, miłości, etc., bo dojrzali ludzie nie popadają z dnia na dzień w jakieś nastolatkowe stany zauroczenia, a jeśli popadają, to należy skreślić słowo "dojrzali".
Nie wyobrażam sobie, abym zdecydował się na związek (dłuższy czy krótszy) z zamężną kobietą. Mam na tyle w sobie empatii, że gdy pomyślę, co bym poczuł na miejscu jej męża, to chyba by mi się świat zawalił. Także instytucja kochanka/kochanki jest obrzydliwa, podła i w mojej ocenie nie znajduję żadnego usprawiedliwienia/uzasadnienia dla społecznej moralnej akceptacji osób, które świadomie wchodzą w takie związki.
To tyle porannego komentarza.
Nie wyobrażam sobie, abym zdecydował się na związek (dłuższy czy krótszy) z zamężną kobietą. Mam na tyle w sobie empatii, że gdy pomyślę, co bym poczuł na miejscu jej męża, to chyba by mi się świat zawalił. Także instytucja kochanka/kochanki jest obrzydliwa, podła i w mojej ocenie nie znajduję żadnego usprawiedliwienia/uzasadnienia dla społecznej moralnej akceptacji osób, które świadomie wchodzą w takie związki.
To tyle porannego komentarza.
facet jest winien????? a kobieta to nie??? jakieś dziwne rozumowanie... facet się z tym kryje bo wie ze źle robi.. a jak kobieta mimo to ze wie ze źle robi się tym chwali... no cóż.. beton! to jedyne słowo które przychodzi mi do głowy...wy kobiety macie jakąś dziwną tendencje do chrystusowania.... czyli cierpienia za miliony... same sobie facetów podbieracie a potem płaczecie że małżeństwo rozbite ;( facet który zdradza swoją żone jest dla mnie.. po prostu nikim!!! a kobieta która decyduje sie na taki układ też nie zasługuję na aprobatę społeczeństwa!