Widok

Kocia przygoda

... z cyklu: otrzymane mailem.

Umarłam (po rz kolejny) i straszę.



"Posiadam.



Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze

schroniska, rasy małe kocie.



Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to

to bez przerwy za mną i trzeszczy- a to na ręce, a to żreć, a to

trzeszczy dla samego trzeszczenia zupełnie jak jej pani. Generalnie

pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz która leży na ziemi żeby kot za nią

biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu aż raz zapomnę zamknąć

terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem.



Ale do czasu. Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje

się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie

karmienie wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako, że

to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem

małżonki- nie nastręcza mi to wiele problemów.



Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj- niezamykania

łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuwetą, do

którego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i może

spokojnie pomyśleć.



Mnie jednak uczono całe życie zamykać te cholerne drzwi do łazienki za

sobą, więc stale żona mi trzeszczała, że kot tam nie może wejść i

"myśleć". Ja jestem stary i się nie nauczę, poza tym mieszkam tu dłużej

niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój kibel, w********ać więc.

I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot chodzi do toalety razem ze

mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj czyhać na mnie albo miauczeć

coby przypomnieć, że trzeba mu łazienkę otworzyć, bo jak jest żona to

ona ma już w biosie zaprogramowane- ja wychodzę i zamykam, ona idzie i

otwiera, żeby kot mógł wejść- taka technologia po prostu.



Czasem kot skacze na klamkę ale ma jeszcze zbyt małą wyporność i zwisa

na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie nadal go tak karmić- to w

szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę upierdalał- a wtedy

wiadomo- wąż.



Dobrze więc- uporządkuję- żona- delegacja, ja praca- wracam, wchodzę do

domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to

zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się też chce. Idziemy razem- ja

toaletka, okienko uchylam, papierosik (bo żona będzie za trzy dni- więc

spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest

cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer na parapecik i patrzymy razem przez

okno. No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam

wodę, a ten mały s******* jak nie śmignie i sru za tym petem z tego

parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie

zdążył miauknąć. No ja pierdolę. Nie ni c***a to niemożliwe jest.

Przecież nawet taki mały kot jest k**** za duży- żeby przejść tym syfonem.



Ale słyszę tylko p****t- oż k**** no to nie mogło mi się zdawać- coś

ciężkiego poszło w pion. k**** wszyscy święci w trójcy jedyny Boże,

ukazali mi się przed oczami. Kot k**** popłynął wprost w odmęty prawego

dopływu królowej polskich rzek. Lecę k**** na dół do piwnicy- choć może

powinienem od razu do schroniska- zanim wróci moja żona- nie ma wafla,

znajdę jakiegoś małego czarnego s*******a z białą krawatką, nie było jej

kilka dni może się nie połapie.



Ale c*** - najpierw do piwnicy- zbiegam po schodach, słucham coś drapie

w rurze, pion kawałek płaskiej rury, miauczy- jest k****, żyje i nie

poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie- to c***

przynajmniej będę miał jego truchło i powiem, że kojfnął z przyczyn

naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo przecież mi baba nie

uwierzy za c***a trefla, że kot sam wpadł do kibla. Ale na razie drapie

i żyje. Znalazłem taki wziernik gdzie można zaglądnąć do tej rury i

wołam. Kici kici. Ni c***a, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten k****

głąb zamiast przyjść do mnie to k**** chce iść tam skąd przyszedł czyli

do góry w pion. Ja go wołam a on do góry drapie. I udrapie, udrapie

kilkanaście centymetrów i zjazd w dół.



No p****ało i mnie, że tu stoję i jego (kota) Tak przez pół godziny.

Prosiłem, wołałem, błagałem, groziłem, wabiłem żarciem- i ni c***a-

uparł się i nic tylko rurą do góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby

włożyć rękę, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda- fight fire with fire-

ogień zwalczaj ogniem. Zatkałem tą rurę przy wzierniku deszczułkami

którymi używam na podpałkę do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie

dalej i z buta na górę do kibla- geberit i woda w dół- bombs gone. I

bieg do piwnicy.



Po drodze słyszę jak się przewala po rurach- podziałało.



Wbiegam do piwnicy i k**** koniec świata. Nie ma moich deszczułek- no

może z jedna, cała prowizoryczna tama poszła w c*** i kota też nie

słychać już.



Ja pierdolę. k**** gdzie ta rura teraz idzie- coś mi świtnęło, że

kanalizacja w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów- może nie wszystko

stracone i gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze. Biegnę na ulicę,

jest studzienka- mam nadzieję, że to od mojego domu.



Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić.

Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Ni

cholery- najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl auto stoi na

ulicy- mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas,

wsteczny- poszło aż zakurzyło.



Po jaką cholerę takie te wieka robią ciężkie.



Smród jak cholera ale złażę tam- ciemno jak w dupie, rura jest, wygląda,

że idzie od mojego domu. Latarka. k**** mam w aucie, c****** ale może

starczy.



Włażę po raz drugi- smród mnie już nie zabije- przywykłem po chwili.

Zaglądam i jest oczyska mu się tylko świecą. I znów ta sama bajka. Kici,

kici, kici, a ten mały skurczybyk spierdziela w drugą stronę. No ja

pierdolę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę, jest zimno, śmierdzi

a na dodatek ktoś mi zwali tą pokrywę na łeb i moje problemy się skończą

jak nic. Nie chcesz po dobroci, to będzie po złości.



Do domu, po brezent. Wyłożyłem dno studzienki tak by mi nie wpadł

głębiej. Zużyłem wszystkie, taśmy samoprzylepne, plastry żeby nie wpadł

do głównej nitki kanalizacyjnej. Zaglądam co chwilę do rury ale słyszę

tylko miauczenie i nic nie widzę. Poszedł gdzieś wpizdu. Jeszcze tylko

trójkąt, żeby nikt się w tą otwartą studzienkę nie wpierdolił bo na

ulicy ciemno.



Sąsiad k****- ciekawski, widziałem żłoba jak patrzył przez okno, jak

próbowałem pogrzebaczem podnieść wieko. Nie przyszedł pomóc a teraz c***

złamany stoi i się dopytuje.



Co mam mu k**** powiedzieć? Że przepycham kotem kanalizację?



Idźżesz w c*** pacanie. Powiedziałem mu w końcu, żeby poszedł do domu i

pozatykał sobie też wszystkie otwory bo na początku osiedla była awaria

i wszystkie ścieki się wracają i wybijają w domach- a ten baran się

przestraszył, poleciał i przed swoim domem siłuje się z pokrywą. Niech

ma za swoje.



Wracając do kota- bo menda tam siedzi i nie chce wyjść. Mam wszystko

gotowe- więc do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek i napuszczam

wodę. Papierosik i czekam pod studzienką bo nuż mu się zmieni i wyjdzie

dobrowolnie.



k**** drugi sąsiad przyszedł- po pięciu minutach następny odmyka wieko,

teoria samospełniającej się przepowiedni działa- k**** ludzie to są barany.



Idę do domu, obie wanny pełne, ognia- spuszczam wodę z wanien i dokładam

dwa spusty z dwóch spłuczek z domu. Nie ma c***a to go musi wygonić albo

utopić.



Lecę na ulicę, woda wali na brezent aż huczy a tego s*******a dalej nie

wylało z kąpielą.



k**** mać- urwało się wszystko w p**** i popłynęło, bo ileż to utrzyma

tej wody. Brezent, taśmy, plastry, sznurki- w c***- jak się to gdzieś

przytka to będę miał p*********e.



Znowu do domu po drugi pogrzebacz bo trzeba zamknąć ten pierdolony dekiel.



Wchodzę- a ten s******* kot tarza się w sypialni po łóżku. No ja

pierdolę! Jak on k**** wyszedł- którędy? Ano k**** wziernikiem w

piwnicy- zostawiłem otwarty. Ja k**** stoję i marznę a ten gnój tarza

się w mojej pościeli. z****ie. Przerobię na pasztet. I jeszcze z radości

włazi na mnie. k**** mać. Przynajmniej kuleje.





Straty- z*******e łazienki, w obu przelała się woda z wanien, z*******a

piwnica- bo zostawiłem otwarty wziernik i duża część wody poleciała na

piwnicę. Pościel w sypialni do w*******ia, brezent z reklamą firmy-

poszedł w c***, latarka- w c***, pogrzebacz w c***.



Afera na ulicy jak c***".



Bardzo proszę nie wyrzucać ze względu na wulgaryzmy - jest zbyt dobre :)))
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
hehehe z*******e



a zdanie:



"Ale słyszę tylko p****t- oż k**** no to nie mogło mi się zdawać- coś

ciężkiego poszło w pion"



mnie zabiło :)))
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
i co, dumny zapewne jesteś z siebie, ty durny palancie! Stuknij się w ten łysy łeb! I co to za kobita, że jest żoną takiego durnia!
Szkoda kota!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
:DDD Niezłe!! Setnie się ubawiłam.

A Ty "normalna" ten nick to tak z przekory masz?
Bo Twojej wypowiedzi daleko jest do normalnośći.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Te normalna,
Och, Ty nic nie kumasz, bo jak pisał Grochowiak wszystko wzięło się z wiatru drobnej wyobraźni, który sztormy chciał począć, a obudził szkwały.

Otóż pewna część kociambrów tak ma, że przez toaletę w pion ucieka, przyczyną tego stanu są pewne uwarunkowania z okresu dzieciństwa.
Z opisywanym tu kotem, a właściwie kotką, było podobnie. Z rodziny dysfunkcyjnej pochodziła. Jej matka, a właściwie macocha, choć piękną, kremową szylkretką była, instynktu macierzyństwa za grosz nie posiadała, przez co mała czarna na 4 wiatry przeganiana była co noc. Ojciec jej zaś, w nałóg picia mleka wpadł był dawno. Smutna historia, same wysoko procentowe śmietany i mleczka do kawy spijał.
Otóż opisywana tu kotka olała życie z takimi rodzicami i z silnym postanowieniem, że nigdy nie dorośnie, wyruszyła w szeroki świat.
Daleko nie uszła od domu, "dobrzy ludzie" maleństwo zawinęli do schroniska gdzie spotkała podobne sobie historie.
Po czasie znalazła ludzkie stado, które ją mniej lub bardziej zaakceptowało. Są jednak dni, kiedy chciałaby znów w świat wyruszyć, żeby poznać niepoznane, więc spiernicza w pion.
Czy to takie dziwne?
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
auć.
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dawno się tak nie ubawiłem ,niewiarygodna historia.Ja chyba bym to olał jak wpadł do kibla to bym raczej nie biegał do piwnicy a tym bardziej szukał gdzieś po ściekach
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"auć" - jako żywo powiedział ś.p. Stansław L. pierwszy raz w życiu zagląadając do Internetu.

Nieco potem - gdy już ochłonął - przekuł tę onomatopeję na nieco bardziej zrozumiałe zdanie które stało się wkrótce kultowe.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mixer, może to zdanie Lema kultowym jest dla pewnych kręgów, ale mało odkrywcze.
Ja twierdzę, że 70-80% populacji ludzi na świecie to idioci. Przynajmniej. I sieć naprawdę do tego nie jest potrzebna, żeby to skumać.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
super opwoastka tak sie składa ,ze jutro w moim domu zagości kotek hahah nowiuski nie mieszkam sama lecz z chłopakiem to już se wyobrazam ....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a wypowiedz "normalnej" rozwaliła mnie całkowiecie hahahaha to łeb....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
domyślne "jest" w Twoim zdaniu zastąpiłabym "bywa".
Zwłaszcza kiedy w grę zaczynają wchodzić emocje.
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wszystko k**** piekne ale nie kumam jednego, mianowicie dlaczego Stvoriczko pisze h** przez ch i u otwarte. To jakas prowokacja?



hihi
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ok powiem co mam na mysli, bo nie mam czasu, ani ochoty, ani potrzeby, ani presji, itd. na jakies gierki socjalne. Mysle Stworiczko, ze j*****y krytyk sztuki przypierdolilby sie do tego CH i mialby k**** racje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Zawsze, Adasiu, możesz spróbować znaleźć w sieci autora tekstu, który przytoczyłam i przedstawić mu swoją wizję ortografii.
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pomijając, że daję jakieś 99% na to, że historia jest zmyślona, albo przynajmniej mocno przekoloryzowana.
W sumie, nie przeszkadza mi to, a nawet czuję ulgę, że żaden biedny kociamber po pionach nie wędrował. Kotom poziomy służą znacznie bardziej, co piszę patrząc na moje dwa futra, rozwalone w poziomie na łóżku ;)
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zaś moje futrzaste, skłębione w sobie śpi na krześle, aktualnie.
Zresztą, diabeł tam wie czy on tak naprawdę śpi czy udaje ;) pół dupska z jedną łapą i udkiem zwisa mu nieruchomo w powietrzu. Porąbaniec.
Przechlapane u mnie ma ;) wczoraj umyłem na klęczkach balkon, a dziś już pokrwawiony i pokryty różnymi wnętrznościami.
A i przyniósł jeszcze na kształt nornicy "coś", ale to chyba dla mnie, bo nietknięta leży- w całości, w jednym kawałku ma się rozumieć.

Dostał za to smażonego śledzia z piątku. To miała być kara ode mnie ;) (przypalony był ten śledź), ale on się ucieszył. Zjadł i teraz śpi.
Daję 1000zł., że za max 2 godz. się obudzi, zeżre i pójdzie polować.
Balkonu już nie będę na razie czyścił.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"70-80% populacji" ???

Robiłeś badania fokusowe, czy może taki bywa jedynie procent Twojej imaginacji?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Empiria zawodowa w kilkunastu krajach.
Empiria i obserwacja społeczeństw.

Na podstawie tych przesłanek 70% to idioci.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Określ poziom idiota.
To znaczy właściwie kto to taki?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Grajdołki (255 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

Vibracje (35 odpowiedzi)

Au revoir, Alain Delon... http://www.youtube.com/watch?v=_ifJapuqYiU

Hotel w Raciborzu (3 odpowiedzi)

Cześć wszystkim, zwracam się do Was z prośbą o pomoc i doświadczenia, bo planuję krótki wyjazd...

do góry