Widok
MIESZKAM TU OD NIEDAWNA okolo 8 miesiecy..........
Pochodze z troszke wiekszego miasta niz trojmiasto , ale nazwy nie podam ze wzgledu na antagonizmy:).U mnie Gdansk kojarzy sie jako miasto dla turystow.Ale rzeczywistosc jaka tu zastalem rozwiala ten slogan.Jest kilka rzeczy ktore mnie tu przerazaja:
-brak oznaczen ulic lub ich nieczytelnosc
-waskie wiatyi , do ktorych nie dosc ze moze napadac to jeszcze miesci sie tam tylko garsta"wybrancow"
-kiepskie oznaczenia nazwprzystankow autobusowych i tramwajowych
-beznadziejne niewidoczne nazwy przystankow na stacjach SKM , ktorych w nocy nie zobaczysz:)
-na autobusach i na tramwajach nie ma jasnego oznaczenia po jakich ulicach jedzie dany srodek transportu:)
Co do dalszych rzeczy napisze w drugim odcinku.
Prosze o rzeczowy komentarz .
Z gory dziekuje.
-brak oznaczen ulic lub ich nieczytelnosc
-waskie wiatyi , do ktorych nie dosc ze moze napadac to jeszcze miesci sie tam tylko garsta"wybrancow"
-kiepskie oznaczenia nazwprzystankow autobusowych i tramwajowych
-beznadziejne niewidoczne nazwy przystankow na stacjach SKM , ktorych w nocy nie zobaczysz:)
-na autobusach i na tramwajach nie ma jasnego oznaczenia po jakich ulicach jedzie dany srodek transportu:)
Co do dalszych rzeczy napisze w drugim odcinku.
Prosze o rzeczowy komentarz .
Z gory dziekuje.
Dla tych, co kochają spiewać...
...nawet jeśli niekoniecznie umieją ;P
W Operze zaczął działalność chór amatorski. Zajęcia są dwa razy w tygodniu: wtorki i piątki 16.00-17.30. Prowadzi je super gostek (można się sporo pośmiać). Koszt to 40 zł za miesiąc (32 zł dla studentów i uczniów).
Chodzą tam osoby, które nie znają nut, śpiewać też nie umieją, w większości uczą się od podstaw. Zajęć było na razie niewiele, więc wszystko do nadrobienia. Jeśli ktoś chciałby spróbować, zawsze może przyjść i zobaczyć, czy mu się spodoba.
W przyszłości jest zaplanowane wspomaganie chóru profesjonalnego POB podczas niektórych przedstawień.
Nie wiem, czy Was to interesuje, ale dla mnie te zajęcia są fantastyczne, a niestety mało rozreklamowane. Jeśli będzie zbyt małe zainteresowanie, to zostaną zawieszone, więc proszę Was o przekazanie tej informacji dalej - może znajdzie się ktoś, kto chce spróbować.
W Operze zaczął działalność chór amatorski. Zajęcia są dwa razy w tygodniu: wtorki i piątki 16.00-17.30. Prowadzi je super gostek (można się sporo pośmiać). Koszt to 40 zł za miesiąc (32 zł dla studentów i uczniów).
Chodzą tam osoby, które nie znają nut, śpiewać też nie umieją, w większości uczą się od podstaw. Zajęć było na razie niewiele, więc wszystko do nadrobienia. Jeśli ktoś chciałby spróbować, zawsze może przyjść i zobaczyć, czy mu się spodoba.
W przyszłości jest zaplanowane wspomaganie chóru profesjonalnego POB podczas niektórych przedstawień.
Nie wiem, czy Was to interesuje, ale dla mnie te zajęcia są fantastyczne, a niestety mało rozreklamowane. Jeśli będzie zbyt małe zainteresowanie, to zostaną zawieszone, więc proszę Was o przekazanie tej informacji dalej - może znajdzie się ktoś, kto chce spróbować.
z cyklu znalezione w blogowisku...
Siedzę w kolejce, w discmanie łupie po raz nty tego dnia Alicja Klucznik, chociaż na zegarku dopiero 9:23. Vis a vis mnie siada miły pan. Taki zwyczajny, miły pan, w zwyczajnych spodniach, zwyczajnej kurtce, zwyczajnej fryzurze. Najzwyczajniej zwyczajny przy mnie przyodzianej, dość niezwyczajne biorąc pod uwagę cholerny mróz (kij w lewe oko krawaciarskiemu dyrektorowi), w kozaki i krótką spódnicę, z rozwianym po kolejnym naSKMkowym sprincie włosem.
Chwilę za panem do przedziału wchodzą 3 cienie, nad wyraz symetryczne: wymiary 2m x 2m. Jeden pochyla się nad nami i z cwaną miną wymachuje legitymacją. Miły pan z naprzeciwka podaje swój bilet, cień sapie, oddaje. Przysuwa się do mnie i zaczyna studiować mój bilet i legitymację. Śmiać mi się chce. Nie wytrzymuję i pytam: "Przeczytać panu?" starając się zachować możliwie poważną minę. "Nie, nie trzeba" słyszę w odpowiedzi. Dostaję z powrotem dokumenty z gratisowym uśmiechem. Coś nie tak, kontrolerzy się nie uśmiechają. Zaczynam mieć wyrzuty sumienia: półidiota bo półidiota, ale szydzić nie powinnam. Kątem oka spoglądm na Pana Z Naprzeciwka. Dusi się ze śmiechu. Odwzajemniam uśmiech.
by siOOla
Chwilę za panem do przedziału wchodzą 3 cienie, nad wyraz symetryczne: wymiary 2m x 2m. Jeden pochyla się nad nami i z cwaną miną wymachuje legitymacją. Miły pan z naprzeciwka podaje swój bilet, cień sapie, oddaje. Przysuwa się do mnie i zaczyna studiować mój bilet i legitymację. Śmiać mi się chce. Nie wytrzymuję i pytam: "Przeczytać panu?" starając się zachować możliwie poważną minę. "Nie, nie trzeba" słyszę w odpowiedzi. Dostaję z powrotem dokumenty z gratisowym uśmiechem. Coś nie tak, kontrolerzy się nie uśmiechają. Zaczynam mieć wyrzuty sumienia: półidiota bo półidiota, ale szydzić nie powinnam. Kątem oka spoglądm na Pana Z Naprzeciwka. Dusi się ze śmiechu. Odwzajemniam uśmiech.
by siOOla