Widok
Ja polecam Medicover. Maja pielegniarki ktore tylko dzieciom pobierają. Moje dzieci z racji niedoczynność tarczycy muszą mieć badania co 2 miesiace. I tylko tam zawsze było dobrze. Na AM tez histeria, do brussa nie chodziliśmy bo endokrynolodzy mówili że wyniki tsh czy ft4 tam wychodzą zakłamane.
Medicover wysyła krew do synevo-oni słyną z dobrej jakości badań
Medicover wysyła krew do synevo-oni słyną z dobrej jakości badań
Huzarską niedawno Bruss przejął ,labolatorium to podlegało bezpośrednio szpitalowi.Bruss jest jeszcze przy Instytucie medycyny Tropikalnej ja tam robiłam wszystkie badania w ciąży i byłam zadowolona,panie pobierały przy mnie tez krew dzieciom małym i dużym i bardzo sprawnie to im szło.Ja jestem zadowolona z Diagnostyki w Polmedzie w Batorym jeżeli chodzi o pobieranie krwii u dziecka.
Nika, zgadza się, piszę o Huzarskiej. Ale wizyta rozpoczęła się od oglądania żył synka, więc myślę, że może była chęć pobrania krwi z żyły, ale podobno się nie nadawały. I nikt mnie nie informował, że pobierają tylko z palca.
Ostatecznie wyniki powtórzyłam w Gdańsku, w Szpitalu Dziecięcym i krew została pobrana z żyły, a wizytę wspominam o niebo lepiej.
Ostatecznie wyniki powtórzyłam w Gdańsku, w Szpitalu Dziecięcym i krew została pobrana z żyły, a wizytę wspominam o niebo lepiej.
Piszesz o Huzarskiej przy szpitalu w Redłowie tam panie pobierają dzieciom tylko z palca bo z żyły żadna nie umie i zawsze o tym informują.Osobiście polecam pobieranie dziecku krwii z żyły ,jeden warunek to laborantka ,która wie jak to się robi .Pobieranie z żyły jest mniej bolesne i jest zawsze więcej pobranego materiału w krótkim czasie ,sprawna pani zrobi to tak,że dzieciak się nawet nie zorientuje zwłaszcza maluch a pobieranie krwii z palca jest bardzo bolesne i ciężko pobrać odpowiednią ilość potrzebną do badania.Piszę z doświadczenia w pobieraniu krwii u mojej małej.
kate, ja zapytałam najpierw telefonicznie czy Pani pobierze krew 6-miesięcznemu dziecku. Odpowiedziała, że oczywiście. Wizyta zakończyła się histerią dziecka, pokutymi czterema palcami, a na koniec usłyszałam, że nie wiadomo czy wynik wyjdzie, bo chyba za mało tej krwi...Cała "akcja" trwała ok 15 min. Wsiadłam z dzieckiem do samochodu i sama się poryczałam...Także omijam z daleka punkt Brussa koło szpitala w Redłowie, choć faktycznie może tylko źle trafiłam...aaaa, babka była po 40-stce, więc mogłoby się wydawać, że jest superrrr doświadczona, a tu taka pomyłka :( Ponadto jak się później dowiedziałam wynik żelaza nie powinno się robić z takiej wyciśniętej z palca krwi, bo może być on błędny...
tylko nie bruss, trafiłam raz tam na taką młodą (rude włosy w okularach) i tragedia.... nie umiała się wkłuć w żyłę, mówiła, że nie widać żyły i będzie na ślepo szukać igłą żyły..... poza tym tragiczne podejście do dziecka..... w brussie zależy na kogo się trafi i najlepiej pytać czy ma doświadczenie.... bo tam im młodsza tym bardziej ambitna i może jeszcze dziecku krzywdę zrobić