Widok
Nie no zgadza się, na wsi ma prawo biegać luzem , kura.. kogut, nawet krowa jakby chciała... No ale lis? Jakoś mi nie pasuje.
Nie gapie się na niego czy ma znaki pozwalające zidentyfikować czy ma wściekliznę czy inne dziwne.
I dla mnie to dziwne właśnie że lisy podłażą pod domy, boję się że któregoś razu będąc z młodym na dworzy lis ugryzie czy coś..
Ale jak widzę tu nikomu nie przeszkadza lis, myszy,szczury.. bo to przecież wieś... to niech sobie na posesje zaproszą dziki i inne straszydła.
Nie gapie się na niego czy ma znaki pozwalające zidentyfikować czy ma wściekliznę czy inne dziwne.
I dla mnie to dziwne właśnie że lisy podłażą pod domy, boję się że któregoś razu będąc z młodym na dworzy lis ugryzie czy coś..
Ale jak widzę tu nikomu nie przeszkadza lis, myszy,szczury.. bo to przecież wieś... to niech sobie na posesje zaproszą dziki i inne straszydła.
:)
do Fabianka, ja tu mieszkam 15 lat i zawsze były tu skowronki, jeże , kuropatwy. Niestety developerzy buduja nam blokowiska i zwierzęta uciekaja taka jest kolej rzeczy. Zima szukja pożywienia i podchodza pod goispodarstwa czy domy.
Przez 10 lat mieszkałam w Sztokholmie droga Pani , to spore miasto i bardziej cywilizowane i ludzie milsi jacyś i tam na łące chodza gęsi, króliki, jeże, nie uciekaja bo nikt im krzywdy nie robi Na obrzeżach chodza sarny. U mnie pod firma mieszkał lis miał nawetr małe, owszem wezwałam leśniczego i stwierdził,że to lisiczka w okresie karmienia młodych, podrosna i odejdą, nie ma wybroczyn na pysku nie jest wściekła. A w Baninie biega rudy spaniel bo psiaka zostawija jak ida do pracy i biega toto brudne i zaniedbane to nie przeszkadza nikomu.Takim własnie powinno sie zwirzęta odbierać.
Teraz wszystkim wszystko przeszkadza, ledwo sie wprowadza a to gnojówka smierdzi z gospodarstwa itp. ale jak działki kupowali to nie widzieli,że rolnik ma krowy, kury. Banda oszołomów.
Przez 10 lat mieszkałam w Sztokholmie droga Pani , to spore miasto i bardziej cywilizowane i ludzie milsi jacyś i tam na łące chodza gęsi, króliki, jeże, nie uciekaja bo nikt im krzywdy nie robi Na obrzeżach chodza sarny. U mnie pod firma mieszkał lis miał nawetr małe, owszem wezwałam leśniczego i stwierdził,że to lisiczka w okresie karmienia młodych, podrosna i odejdą, nie ma wybroczyn na pysku nie jest wściekła. A w Baninie biega rudy spaniel bo psiaka zostawija jak ida do pracy i biega toto brudne i zaniedbane to nie przeszkadza nikomu.Takim własnie powinno sie zwirzęta odbierać.
Teraz wszystkim wszystko przeszkadza, ledwo sie wprowadza a to gnojówka smierdzi z gospodarstwa itp. ale jak działki kupowali to nie widzieli,że rolnik ma krowy, kury. Banda oszołomów.
Dziękuje za optymistyczną nowinę.
myszy ,owszem.. były ... nie ma od kiedy mam kota.
a inne... mam nadzieje ze nie bedzie, bo jak szybko sie tu wprowadziłam tak szybko sie wyprowadzę.
a jak cos podejdzie jeszcze raz...
chyba kupie sobie wiatrówkę ;D to taki żarcik. ;]
prawda że sympatyczny?
A lis nie przyszedł do mojego domu tylko pod ^^
Chociaż chyba nie jest tu wcale tak źle z tą zwierzyną w tym Baninie skoro tyle ludzi tu mieszka.
A co do lisa że mieszkał na polu gdzie stoi mój dom... hmm... ten lis nie był aż tak stary ;]
myszy ,owszem.. były ... nie ma od kiedy mam kota.
a inne... mam nadzieje ze nie bedzie, bo jak szybko sie tu wprowadziłam tak szybko sie wyprowadzę.
a jak cos podejdzie jeszcze raz...
chyba kupie sobie wiatrówkę ;D to taki żarcik. ;]
prawda że sympatyczny?
A lis nie przyszedł do mojego domu tylko pod ^^
Chociaż chyba nie jest tu wcale tak źle z tą zwierzyną w tym Baninie skoro tyle ludzi tu mieszka.
A co do lisa że mieszkał na polu gdzie stoi mój dom... hmm... ten lis nie był aż tak stary ;]
:)
jesteś w błędzie, lis mieszkał na polu na którym stoi Twój dom długo przed Tobą... to Ty jesteś dla lisa agresorem na jego terytorium, naucz się szacunku dla natury, zachwyć się nią, a będzie łatwiej mieszkać tu- na wsi. Lis to nie jest najgorsze, co może przyjść do Twojego domu, sa jeszcze myszy, szczury, nietoperze...
mimo wszystko, miłego dnia...
mimo wszystko, miłego dnia...
No właśnie jeśli nie mają wścieklizny...
Właśnie jak go zobaczyłam to od razu sprawdziłam śmietnik czy coś z niego wystaje czy coś leży obok.
Ale nie, wszystko w środku a śmietnik zamknięty.
Po podwórku też mi się nic nie wala.
Na szczęście osobnika już wiecej nie widziałam. Mam nadzieje że się nie pojawi.
Chyba sobie pancerne ogrodzenie zrobie co b mi tu szkodniki nie właziły. ;]
Wieś to wieś...
ale zwierzyna ma swoje lasy to niech tam siedzą a nie się włóczą ;)
Właśnie jak go zobaczyłam to od razu sprawdziłam śmietnik czy coś z niego wystaje czy coś leży obok.
Ale nie, wszystko w środku a śmietnik zamknięty.
Po podwórku też mi się nic nie wala.
Na szczęście osobnika już wiecej nie widziałam. Mam nadzieje że się nie pojawi.
Chyba sobie pancerne ogrodzenie zrobie co b mi tu szkodniki nie właziły. ;]
Wieś to wieś...
ale zwierzyna ma swoje lasy to niech tam siedzą a nie się włóczą ;)
:)
no właśnie...jeżeli nie mają wścieklizny...a lisy bywają niestety zarażone;(...inna sprawa, że się osfajają, a dostępność "miejskiego żarełka ze śmieciowego kubełka" zachęca je do odwiedzin pod posesją. Najważniejsze /tak myślę/ uszczelnić kubełek i ogrodzenie, nie zwracać uwagi, dopiero jak zdechłe gdzieś by lezało- zgłosić, ale nie do sołtysa, tylko do weterynarza- wojewódzka stacja robi badania zwłok lisich i innych /np. nietoperze/ na obecność wścieklizny.