Widok

Lojalność

Towarzyskie Temat dostępny też na forum:
Kapitan tonącego statku wie, że za chwilę pochłonie go woda jego, jego honor, odpowiedzialność, obowiązek. Zdaje sobie sprawę z faktu, że w zasadzie tego wszystkiego już nie ma, ponieważ już woda do łydek mu się dobiera... Zatem dlaczego do ostatniej chwili tkwi na posterunku bądź idzie z łajbą na dno? Ponieważ, gdy już nie ma czego się uczepić, człowiek może jeszcze uczepić się siebie. Kiedy znika wszystko, pozostaje jednak to- ja kimś byłem, byłem taki, nie inny. Przede wszystkim zostaje lojalność wobec siebie samego. Objawia się nam jako ostatnie prawo, któremu jeszcze możemy podlegać...
Kiedyś człowiek chcący coś znaczyć w społeczeństwie musiał jawić się jako człowiek honoru.

Czy wydaje się Wam, że to słowo... lojalność... ma jeszcze jakiekolwiek znaczenie? W związku, przyjaźni, w biznesie. Lojalność kobiet wobec kobiet i analogicznie taka solidarność męska (szorstka przyjaźń). W końcu czy w pogoni za pieniądzem istnieje lojalność wobec własnych przekonań?

popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 8
Nie o to chodzi, że owa dzewczyna tego nie wie...chodzi o to, że bezmyślni 'dorośli' Stvoriczko są wokół nas... i o to, że uczciwoąć nie zawsze = 'lojalności'. To był tylko malutki 'fragment życia'...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kaju... może warto dwa razy pomyśleć, żeby nie zgłupieć sekundę za wcześnie i nie zmądrzeć sekundę za późno. Ta chwila dla kogoś może przełożyć się na lata.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A może droga Sissel życie jednak nie jest czarno - białe ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
>Cieszę się, że w przeszłości wywalczono dla mnie wolność,
>możliwość nauki ojczystego języka

Wszystko jest kwestią perspektywy. Postrzegasz Polskę jako coś swojego, podczas gdy ja widzę "to" jako jedną ze stron walczących. Przed II WŚ mięliśmy Wolne Miasto Gdańsk, a Polacy byli mniejszością a językiem urzędowym był niemiecki. Jeśli spojrzysz na ostatnie tysiąc lat to właściciel i język tych ziem zmieniał się dość często. Gdyby Hitler wygrał to pewnie teraz byś mówiła że cieszysz się że on odzyskał Gdańsk i że możesz mówić w ojczystym języku niemieckim:P

Akapit 2
Ten strażnik obozu też nie doświadczał wojny w swoim kraju. Hitler wojną wyciągnął Niemcy z poważnego kryzysu gospodarczego, więc z punktu widzenia mieszkańca, wojna była daleko a dobrobyt rósł. Wystarczyło tylko być małym żuczkiem i nie myśleć o innych. Tak samo zapewne robił przeciętny strażnik obozu - robił swoje, miał świadomość dobrze wykonanej pracy "na kontrakcie" i lojalności wobec wszystkich. Wystarczyło lekko przymknąć oczy na pewne aspekty tych "dobrych zmian";)

Akapit 3
Niestety często nie wiemy gdzie coś jest produkowane. Ciuchy to tylko mały wycinek, Chiny produkują wszystko, a ich specjalizacją są półprodukty. Możesz mieć napisane "wyprodukowano w Polsce" ale w Polsce to mogło być tylko składane;) Często nawet nie piszą gdzie wyprodukowane ale że "pakowane w Polsce"
A Chiny to nie jedyny taki kraj. Pamiętasz kilka miesięcy temu ten wypadek w Bangladeszu, gdy zawaliła się fabryka odzieżowa? Oni sprzedają koszulki bardzo wysokiej jakości za grosze, są największy producent bawełny na świecie - tylko jaki jest tam wyzysk ludzi? Oto jest pytanie.
A kto zadaje takie pytania w stosunku do kakao, orzechów, soku pomarańczowego i całej reszty?

>Czy w Twoim przykładzie rzeczywiście tak sporo pominęłam? :)

Po prostu nie przyjęłaś pewnych stwierdzeń jako założeń. Bo główne było takie że w uczciwy sposób nie można było wyjść z pracy, więc można było albo być nieuczciwym albo nielojalnym dla jednej ze stron.

>Pracowałam z różnymi osobami i wiem, że niektórzy osiągają
> mistrzostwo w ściemnianiu.

Mógłbym to ująć nawet inaczej, pracowałem w wielu miejscach i w każdym był przynajmniej jeden taki.

>Gdzieś w ludziach zostało, że kiedy okradają firmę, fabrykę
>nie dzieje się nic niewłaściwego. Jest to traktowane jako
>nieopodatkowany dodatek do wynagrodzenia.

Słyszałem jakiś czas temu opinię etyka i prawnika, wg. której zgodnie z prawem naturalnym "każdy ma prawo do części efektów własnej pracy" - chociaż mnie to nie przekonuje.
A nawet przy takim podejściu, dotyczyłoby to produktu końcowego, a nie narzędzi pracy czy surowców.

Z drugiej strony, pracowałem kiedyś w takim miejscu że takie zachowanie było standardem. W tej branży szefowie zazwyczaj pozwalają brać produkt na własny użytek, lub nawet określają ilość produktu jaki można wziąć. Tyle że wtedy to oni są nieuczciwi bo łamią prawo według którego trzeba zapłacić podatek od darowizn:p
Wracając jednak do mojego "doświadczenia", Szef wiedział że ludzie biorą, ale wolał udawać że nie wie i im na to pozwalać bo w ten sposób brali mniej niż gdyby to było za przyzwoleniem;)

Co do stwierdzeń typu "taka praca jaka płaca", to w pełni je rozumiem, bo wielu za grosze haruje gorzej niż niewolnicy - bo niewolnik był inwestycją i trzeba było o niego dbać, a pracownika można wymienić na nowego. Gdyby Szef był uczciwy a nie tylko lojalny, to by się wzbogacał cierpliwie i płacił więcej niż absolutne minimum. Wtedy zadowoleni pracownicy pracowaliby lepiej.
Sam mam za silne poczucie obowiązku by się obijać, gdy zgodziłem się na takie a nie inne warunki, ale w pełni rozumiem tą postawę.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> życie jednak nie jest czarno - białe

Jasne, że nie jest. Choć mam wrażenie, że nie dominują w nim odcienie szarości, ale raczej brązu.

Kolor kału :]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kaja, dlatego im dłużej patrzysz na przykłady z życia wzięte dotyczące lojalności, tym szybciej dochodzisz do wniosku że ona nie istnieje.

A życie jest czarno-białe, o ile mu się dostatecznie przyglądać, z daleka, gdy patrzymy na całość, czerń i biel się zlewają i powstaje szary.

Tym szarym jest lojalność. Prosty ideologiczny slogan, który jak strzelanie na ślepo, czasem trafia w cel, ale częściej niesie więcej szkody niż pożytku.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Owszem postrzegam Polskę jako moją Ojczyznę. Taką tożsamość zatroszczono się, aby mi wpoić. Faktem jest, że byliśmy jedną ze stron walczących, jednak trzeba rozróżnić pozycję najeźdzcy i najeżdzanego. Wojny zawsze wszczynane są przez wariatów, wizjonerów i generalnie ludzi powodowanymi niskimi pobudkami. W ich chęci zdobywania nie ma miejsca na humanizm, a tym bardziej dobro drugiej strony. Poddanie się presji agresora w takim momencie to tchórzostwo, brak przekonań. Dla mnie nie ma nic gorszego niż popchnięcie człowieka do walki z innym, zmuszanie go do zabijania, żerowanie na strachu i poczuciu bezsilności.
Gdyby Hitler wygrał prawdopodobnie nie byłoby mnie na świecie. A cieszę się, że jednak mogę tego życia doświadczać ;) Pomimo wszystko.

Strażnik nie doświadczył wojny w swoim kraju... oglądał ją jednak. Jakie ma znaczenie na jakiej ziemi. Obrazy pozostają w pamięci na długo, jeśli nie na zawsze. Tylko się tak utarło, ze Niemcy byli zadowoleni. Zawsze znajdują się jednostki świadome, są jednak zagłuszane przez wrzeszczących pasjonatów. Hitler trafił na podatny grunt, plus jego retoryka. W skali makro Niemcy więcej tą wojną stracili, niż zyskali.
Z relacji strażników więziennych lub ludzi zniewolonych przez system zazwyczaj od lojalności silniejsza jest chęć przeżycia za wszelką cenę. Człowiek w sytuacji skrajnej jest w stanie zrobić coś, o czym normalnie by nie pomyślał.

Wyprodukowano w Chinach, pakowano w Polsce. Globalizacja ;)
Czynników jest wiele- poczynając od ekonomicznych po ludzkie. Konsumpcjonizm jest tak zaawansowany, że nie zastanawiamy się często nad napisem na kartonie soku pomarańczowego Dobre bo polskie ;) Ważne, że jest pod ręką. Kładzie się częściej nacisk na ilość. Prozaiczna rzecz- zakup prawdziwego chleba, bez spulchniaczy, wszelkich E. To graniczy z cudem :)

Co do pominięcia pewnych założeń w Twoim przykładzie... Przyznaję, zrobiłam to z premedytacją.
Sytuacja, choćby z tej przyczyny, ze dość mocno przeze mnie przetestowana, nie jest tak bardzo drastyczna. W ciągu ostatniego roku bywałam częściej w szpitalu, aniżeli przez całe dotychczasowe życie. Słyszałam wiele historii i najczęściej wynikało z nich, że w takich sytuacjach pracodawcy wykazują się bardzo dużym zrozumieniem. Zdrowie jest tym dobrem, którego nikomu nie należy odmawiać, a z drugiej strony większość ludzi ma w tym względzie jakieś osobiste doświadczenia.
Częstym jest nawet zjawiskiem chęć niesienia jakiejkolwiek pomocy. Nawet ktoś kogo do tej pory mogliśmy uważać za małostkowego może okazać się istotą z wrażliwym wnętrzem, zastrzeżonym dla nielicznych.
Z takiej sytuacji można wynieść więcej niż poczucie lojalności.

... "każdy ma prawo do części efektów własnej pracy" - chociaż mnie to nie przekonuje.
Dotyczyłoby to produktu końcowego, a nie narzędzi pracy czy surowców.
Tak to widzę. Myślę jednak, ze najczęściej taka forma rekompensaty przyjmowana jest w dużych firmach, bo jednak trudniej ten proceder przypisać do konkretnej osoby. Inna rzecz, że czasem są chęci, żeby coś zarobić na boku, a brak możliwości. Usłyszane w sobotę ja bym ci to załatwił, ale my nawet tyle w ciągu dnia nie produkujemy ;)

Co do stwierdzeń typu "taka praca jaka płaca", to w pełni je rozumiem, bo wielu za grosze haruje gorzej niż niewolnicy - bo niewolnik był inwestycją i trzeba było o niego dbać, a pracownika można wymienić na nowego.
Uważam, że wymagać powinnam przede wszystkim od siebie. Im ciężej pracuję, tym więcej mogę oczekiwać. Pracowdoawca wychodzący z założenia, że za marne pieniądze i fatalne traktowanie będzie miał dobrego, zaangażowanego pracownika jest idiotą. Takie myślenie ( że zarobię więcej przy niskich nakładach) jest złudne. Wzajemne zaufanie i szacunek procentują.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie uważam, że w życiu dominują jedynie wyraźne kolory. Najczęściej są rozmyte, z tego powodu tak wiele wątpliwości.

Z pomysłem Sadyla zgodzić się nie mogę.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Punkty to akapity;)

1.
Gdyby Hitler wygrał, to wpojono by Ci że Rzesza to Twoja Ojczyzna i czułabyś do niej to co teraz do Polski - może nawet dużo silniej, bo dla nich patriotyzm (czy nacjonalizm którym on właściwie jest) był dużo ważniejszy niż dla nas.

Wtedy byliśmy stroną broniącą się, a teraz jesteśmy stroną atakującą. Im wojna odleglejsza, tym strona atakująca mniej to odczuwa. A jeśli nie ma silnej propagandy na poparcie wojny, to naród wcale tego nie czuje, jak obecnie.

Chciałbym wierzyć że wojny rozpoczynają wariaci, bardzo bym chciał. Spał bym wtedy spokojnie, póki nie rządziliby nami tacy jak Palikot czy Korwin Mikke:p
Wtedy pedofila, sadystę i seryjnego morderce mogłabyś rozpoznać na ulicy.
Niestety zło czynią zwykli ludzie, tacy jak Ty czy ja, gdy mogą. W odpowiednich warunkach, każdy z nas mógłby być Hitlerem, to tylko kwestia błędnych decyzji, wynikłych z oczekiwań jakie ma grupa, braku ograniczeń nałożonych na władzę i odrobiny umysłowego lenistwa. Wojen nie wywołują wariaci, ale ludzie którzy w liczbach i literach przestają widzieć ludzi.

2.
Niemcy byli zadowoleni, bo kto by nie był. Nie było pracy, była bieda i głód, i pojawił się facet który to zmienił. Tak jak i my, oni pozwolili sobie nie dostrzegać pewnych rzeczy które były daleko.

I w skali makro Niemcy na tej wojnie najwięcej zyskali, patrząc z perspektywy tych 70 lat, oni zyskali najwięcej (i teraz są najpotężniejszym krajem Europy), potem Żydzi (dostali swoje państwo po 2500 lat - no istny Mesjasz z tego Hitlera:p). I gdzieś tam dużo dalej, zarobiliśmy i my, bo bez wojny bylibyśmy w Polsce mniejszością narodową, robolami Żydów i Niemców. Tylko że my, by to odczuć, potrzebujemy jeszcze z 20-30 lat dobrej władzy;)

Wszyscy jesteśmy zniewoleni przez system, robimy to co nam każą i kiedy nam każą, tak to działa. Siłę autorytetu systemu można zobaczyć kiedy człowieka idącego zatrzymuje policjant, a nawet u rodziców na wywiadówce:p Zazwyczaj pewni siebie, w takiej sytuacji ludzie stają się potulni i pokorni - system dobrze nas wyuczył;)

3.
Z tym chlebem to jakbym Jurka czytał:d Chleb do chleb.
Chleb bez spulchniacza? Nie istnieje:) Chyba że biblijne podpłomyki, które dzisiaj nazywają się pitą;)

Zakwas jest spulchniaczem, do innych ciast używa się innych spulchniaczy. Proszek do pieczenia, drożdże, śmietana, twaróg, soda, amoniak, alkohol, woda gazowana/piwo - to wszystko spulchniacze i używa się ich od dziesiątków lat.
Z tymi E- to też nie jest taka prosta sprawa, bo pod wieloma nie kryje się nic złego, nie tak złego jak straszą pewne grupy ludzi;) A ludzie się nabierają jak na ten monotlenek diwodoru:D
"Zakazać DHMO!":D

I co do ostatniego akapitu. A jeśli pracujesz coraz ciężej i nic to nie daje? Zmieniasz pracę i znów Twoje oczekiwania wynikające z nakładu pracy nie są spełniane? I praktycznie w każdej innej nie będą. Są zawody gdzie kiepska płaca to standard - nie można liczyć na więcej. A pracodawca tylko patrzy jakby ją obniżyć, bo w jego mniemaniu nie płaci za czas i wysiłek, ale za "niewymagającą pracę" i płaci za dużo, bo praca jest niewymagająca. Pracownicy się obijają i jest to standardem, on ich goni, zwalnia, bierze następnych - ale cała branża jest taka samo. I wtedy powstają takie powiedzonka;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Masz dość optymistyczne podejście do wyglądu Europy czy świata po wygranej Hitlera :)
Byłabym bardziej skłonna przychylić się do wszechobecnych obozów pracy, traktowania innych nacji w sposób instrumentalny. Ideologia faszystowska zakładała istnienie rasy nadludzi, a wszyscy pozbawieni krwi aryjskiej byli postrzegani jako szczury. Jeśli eksterminacja przebiegłaby według planu Adolfa prędzej czy później jedynie wybrani chodziliby po tym świecie, pozostali mogliby pewnie cieszyć się życiem pod groźbą karabinu, bo ktoś musiałby pracować na potrzeby tych ważniejszych.
Poza tym Hitler słusznie założył, że największym ciosem dla narodów będzie unicestwienie inteligencji. Bez wiedzy, świadomości w ludziach zanika tożsamość. Na myśl przychodzi mi Wehikuł czasu chociaż w nieco innej formie.
To, że na terenie Polski nie ma wojny nie oznacza, że z powodu uwikłania jesteśmy bezpieczni. To, że głośno się o czymś nie mówi, bądź media zajmuja się innymi sprawami każdego zwykłego dnia nie oznacza, że zagrożenia nie są wykrywane i dla spokoju obywateli przemilczane. Mogą ujrzeć światło dzienne za 50 lat :D.

Ja do wariatów wszczynających wojny mam przekonanie. Co trzeba mieć w mózgu, aby realizowć się w taki sposób? Przerost ambicji to chyba mało.

Wielki makro zysk Niemców... Gdyby nie obalenie muru potęgą byłaby jednynie RFN, NRD dzieliło los krajów bloku wschodniego ze wszelkimi tego konsekwencjami. Gdyby nie odwilż nie mógłbyś pisać o potędze. A czynnik ludzki...
Żydzi zyskali państwo kosztem 6 mln ludzi. Byli wśród nich tacy, którzy mieli już swoją ojczyznę. Ktoś za nich wybrał miejsce do życia.

Wszyscy jesteśmy zniewoleni. Jak to czasem się tu pisze... oj tam, oj tam :) Kto broi, ten się boi :)
A tak serio to smutne, że czasem system zawodzi i człowiek trafia w nieodpowiednie miejsce. Tylko że zazwyczaj zawodzi jednak człowiek. Komuś się czegoś nie chce, ale zbyt chce się wykazać vide: urzędnicy skarbowi, kuratorzy.

A z chlebem uprę się przy swoim- chleb chlebowi nierówny. Pisząc spulchniacze miałam na myśli sztuczne napompowywacze. Odpowiednik wody w szynce.
Pieczony na zakwasie potrafi tydzień zachowywać świeżość, właściwą miękkość. Jest zjadliwy.
Popularny oliwski po zakupie mięciutki, chrupiący, po dwóch dniach w kolorze zgniłej trawy sam mógłby na tę trawkę wyjść ;) Hieny żal tym karmić.
Wiosną upiekłam sama chleb. Był i był... Do piętki doskonały.

W kwestii pracy za płacę... Jedno słowo: hipermarket.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z tym traktowaniem innych nacji źle, to pewna iluzja. Trzeba pamiętać że istniały "Państwa Osi" i nie ograniczały się do trzech, a były też państwa zależne i takie w których obywatele sympatyzowali z tą ideologią. W rzeczywistości Hitler zapewne by podzielił państwa podległe na te uległe i na te które trzeba trzymać butem. Już za czasów Hitlera ideologia się jednak osłabiała. Ona przecież była tylko po to by wywołać lojalność, by nadać walce ideowość. Po 70 latach byłyby co najwyżej jakieś sugestie, jak u nas podział na Polskę A i B, oraz sugestie o "ukrytej opcji niemieckiej";) Nie dałoby się utrzymać w ryzach świat wrogo nastawionego, świat by się zhellenizował przez asymilacje (nie umiem tego inaczej napisać:p)

>Ja do wariatów wszczynających wojny mam przekonanie.
>Co trzeba mieć w mózgu, aby realizowć się w taki sposób?
> Przerost ambicji to chyba mało.

To nie jest przerost ambicji, to poruszanie się malutkimi kroczkami w kierunku pewnych celów.

Może podam taki przykład. Gdyby u nas środowiska LGBT zażądały adopcji dzieci, promocji wszelkich odmiennych zachowań seksualnych w szkołach, karania więzieniem księży za czytanie biblii, legalizacji dziecięcej prostytucji etc to by ludzie ich pogonili. Gdy jednak mówią tylko o tolerancji i związkach partnerskich, a ukradkiem lobbują usunięcie wszelkich parafilii ze spisu zaburzeń psychicznych, to ludzie to akceptują i można powoli przesuwać granice.

Wielkość przebytej drogi dostrzega się dopiero z perspektywy czasu;)

6 mln Żydów (a muszę mówić 6, bo na wątpliwości jest w Polsce paragraf) to niska cena zważywszy na ilość ofiar jaka zginęła przez te 2500 lat w walkach.
I średnio wierzę w tą "ojczyznę" - ich kultura to uniemożliwia. zakazując asymilacji i uważając gojów za nieczystych.
Kilka lat temu w Polsce była akcja przeciwko antysemityzmowi i były bilbordy, gdzie była jakaś osoba i był napis "Jestem Żydówką, Jestem Polką" - dokładnie w takiej kolejności. To moim zdaniem działało wręcz odwrotnie niż zamierzony cel akcji.

>Pieczony na zakwasie potrafi tydzień zachowywać świeżość,
> właściwą miękkość. Jest zjadliwy.

Miękkość i świeżość nie zachowuje dzięki zakwasowi, bo to jest spulchniacz, a dzięki chemii - środkom konserwującym.
Coś powstrzymuje go przed utratą wilgoci, i to nie jest normalne;)

>Wiosną upiekłam sama chleb. Był i był... Do piętki doskonały.

Ale pewnie nie przetrwał tygodnia?;)

>W kwestii pracy za płacę... Jedno słowo: hipermarket.

Pracowałem w hipermarkecie, jako pracownik hali, w porównaniu z innymi miejscami, nie było tak źle;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Iluzją było przekonanie, że podbój świata przebiegnie szybko i jedynie inne narody na tym ucierpią. W pewnym momencie do Niemców dotarło, że ideologia ma się nijak do realiów, które zaczęły dotykać ich samych. Czystki rasowe, w kościele, uniformizacja wszystkich dziedzin życia społecznego, politycznego i kulturalnego łącznie z zakazem przyjmowania przez obywateli Rzeszy Nagrody Nobla. Oczekiwano, że będzie pięknie i na bogato, a tymczasem pojęcie dobrobytu i wolności zaczęło zatracać sens ze względu na narzucenie tylko słusznych norm przez nazistów.
Trudno nawet mówić o lojalności względem idei tłamszących jednostkę i jej automnomię. Nie jestem pewna czy Hitler miał plany postępowania w razie wygranej względem podbitych i sprzymierzeńców. Z lat młodzieńczych pozostały w nim niespełnione ambicje artystyczne ;) Bardziej niż wojna pochłaniały go plany budowy idealnego miasta. Uważa się, że był pospolitym leniem, człowiekim nieusystematyzowanym. W odróżnieniu od innych liderów politycznych tamtego czasu, poświęcał niewiele czasu na roztrząsanie arkan wewnętrznej polityki. Przekazywał je z reguły swoim współpracownikom. Był wariatem naiwnie wierzącym w zbudowanie, w jego mniemaniu, idealnego świata dla ludzi wyciętych z szablonu. I pewnie ktoś mu to podpowiedział...

Przerost ambicji, jak widać, u osób opętanych niezdrową wizją może mieć dramatyczne skutki. Małe kroczki szybko stawiane również.
A z perspektywy czasu ta droga ma wiele wyrw :)

6 mln Zydów, ale jakieś 50 mln ludzi ogółem. Uważasz, że w okresie 6 lat to mało?
Całkiem możliwe, że gdyby zliczyć wszelkie konflikty zbrojne w przeciągu tych wspomnianych 2500 lat ( dalej pamięcią nie sięgasz?:) ) doliczylibyśmy się większej liczby zabitych, jednak rolę odgrywa też masowość. Przypuszczam, że starożytni z Aleksandrem Macedońskim na czele tylu istnień nie wymordowali.
Nawet jeśli pisałeś wyłącznie o zagładzie Żydów... to dalsza część tekstu jest wciąż aktualna.

Jesteś uparty... Jeśli piszę o samorobnym chlebie nie może być mowy o chemii. Jest zakwas ( woda+ mąka) i pozostałe składniki. Żadnych barwników i innych ulepszaczy dodawanych w piekarniach. Dla zachowania większej wilgotności pieczywa dodaje się ziemniaki podobno. Jeśli się odpowiednio rozdrażnię sprawdzę.
Ten mój był około tygodnia, dokładnie nie pamiętam. Doskonałością nie powalał ;) Ważne jest, że nie zzieleniał.

Jesteś jedną z niewielu osób, które nie uważają pracy w hipermarkecie za najgorszą. Pewnie dlatego, że już w nim nie pracujesz :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mówmy konkretnie, kategoriami które poddają się badaniom statystycznym czy naukowym, a nie przy pomocy metafor takich jak "Zycie nie jest czarno-białe".

Otóż "życie" opiera się na regułach, wyraźnie sformułowanych czyli czarno-bialych. Reguły to jedynie zalecenia o charakterze werbalnym.
Reguły się następnie stosuje albo też, odwrotnie, lekceważy i wtedy mamy do czynienia z rozmaitymi odcieniami szarości czy nawet brązu, jak ocenił sadyl.

Trzeba też odróżniać reguły tworzone przez tzw. brudne wspólnoty , jak grupy przestępcze czy grupy interesu od reguł obowiązujących w całym spoleczeństwie.

Istotne jest też to, kto formułuje reguły i w czyim są one interesie - czy są w interesie ogólnym czy tylio grupowym. Jest też rzeczą oczywistą, że reguły odnoszą się do całej wspólnoty, tak jak reguły językowe, nie mogą być kwestią indywidualnego, prywatnego uznania.

Stopień przestrzegania ustalonych reguł jest miarą stopnia ucywilizowania ludzi. W Polsce bardzo powszechny jest kalizm czyli jak Kalemu ukraść krowę to źle... albo też pseudoreguły popkulturowe >> cool/fajny : obciach
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Iluzja o której mówisz jest normą. Podobnie miał naród Amerykański w przypadku Wojny w Wietnamie, też myśleli że tam wpadną, zrobią porządek, wrócą i nikt nie zginie. I tak samo było niedawno z Irakiem i Afganistanem. Mamy fuksa że jesteśmy krajem konserwatywnym i biednym i muzułmańscy emigranci do nas nie ciągnął, bo byłoby jak w Madrycie w 2004. Zresztą w wielu krajach oczy się ludziom zaczęły otwierać jak medale zaczęto układać na trumnach.
Tak było, jest i będzie.

A ideologia była dość atrakcyjna i akceptowalna, wielu starych Niemców nadal za nią wzdycha. Ideologia wywoływała poczucie solidarności (na początku to słowo było bardzo faszystkowskie:p). A ludzie lubią być podporządkowywani wspólnym ideom oraz celom - i wewnątrz często nie dostrzegają ich zła.
My mamy szeroką perspektywę, wiemy o tym co dokładnie działo się w obozach i jaki był finał wojny (chociaż wiele z tego to też propaganda zwycięzców).
Oni widzieli to co mięli, jak się zmieniało ich życie na lepsze - dlaczego by mięli nie dać się wciągnąć w tą ideologię skoro widzieli jej plusy? My w tych czasach robimy to samo, gdy już kapitalizm i to co nazywamy demokracją upadnie, to następne pokolenia będą mówili o nas w ten sam sposób co my o faszyzmie czy komunizmie;) A o tych wymienionych będą mówili łagodniej, jak my o feudalizmie;)

Hitler nie był szalony, on był skrzywdzony przez los. Był dzieckiem Żydowskiego bękarta - co wywołało w nim nienawiść do tej nacji (która swoim zachowaniem bardzo pomogła w realizacji jego celów), potem się wychowywał ze schizofreniczną ciotką, której się bał - co wywołało jego obrzydzenie do wszelkiego upośledzenia. Jego czyny są całkiem logiczne i zrozumiałe.
Daj przeciętnemu człowiekowi podziw i nieograniczoną władzę a z każdego wyjdzie Hitler;)

50 mln w okresie 6 lat to dużo, ale ogólnie to mało, kościół rzymskokatolicki wymordował więcej osób i zobacz jaką ma dobrą opinię;) (może nie nieskazitelną, ale wciąż jest niezdelegalizowany).
To też te małe kroczki;)
II WŚ i Hitler mają w Polsce duży rozgłos, ale są kraje, gdzie ludzie mają swoje miliony ofiar i te Hitlera ich nie ruszają;)

>2500 lat ( dalej pamięcią nie sięgasz?:)

Gdzieś tak od niewoli Babilońskiej i zniszczenia pierwszej świątyni uznaje że Żydzi stracili swoje państwo. Potem niby jeszcze były okresy wolności, ale pozorne.

>Jesteś jedną z niewielu osób, które nie uważają pracy w hipermarkecie
>za najgorszą. Pewnie dlatego, że już w nim nie pracujesz :)

Nie, dlatego że robiłem dużo gorsze rzeczy i za dużo mniejsze pieniądze.
W markecie miałem umowę na stałe i ze 150% najniższej krajowej (dużo dodatków było). Bony na święta, duże dofinansowanie do obiadu, karnety do kina, siłowni etc
Bardzo jasne warunki i określone obowiązki.
Zawsze było co robić, ale nie było presji na szybką pracę, bo była wystarczająca obsada.
W dużo gorszych warunkach się w Polsce pracuje, w dużo gorszych;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Lojalność jest zjawiskiem jak najbardziej obserwowalnym. Najwyższy stopień lojalnośći obowiązuje w stosunku do najbliższego kręgu - rodziny, przyjaciół, potem w stosunku do wspólnoty narodowej czy do państwa. Zależy to oczywiście od kraju i jego zaawansowania cywilizacyjnego.

W Polsce to wygląda często tak:

http://www.rp.pl/artykul/1051544.html
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ta iluzja pozwala przymykać oko na dziejące się zło, odsuwa świadomość, że gdzieś, komuś świat się wali.
Zazwyczaj po wszelakich wojnach wypowiadane są słowa typu obyśmy nigdy więcej nie musieli tego doświadczać. One też są jedynie formą usprawiedliwienia dla przekroczenia granic, nie tylko w dosłownym tego słowa znaczeniu. A z drugiej strony pojawia się paradoks... co jest większym złem- podejmowanie działań obrony przed zwyrodnialcami czy bierne przyglądanie się. Wydarzenia sprzed miesiąca w Syrii...
Nawet trzylatki sprawdzają jak daleko mogą się posunąć, aby rodzic nie reagował.

Ideologie są zazwyczaj atrakcyjne i z tego powodu akceptowalne. Często interpretacja jest sprytna, aby nagiąć maksymalnie fakty na korzyść oratora. Jesli trafia na podatny grunt i jest odpowiednio przygotowany potrafi porwać miliony. Nie piszę jedynie o negatywnych bohaterach. Jan Paweł II również potrafił zmotywować ludzi, podobnie Martin Luther King czy Dalajlama. Uważam, ze jedynie od człowieka zależy w jaki sposób wykorzystuje swoje talenty. Można być pozytywnym wariatem ;)

Nawiązujące jeszcze do szaleństwa Hitlera, bo jednak wariat to osoba chora psychicznie ( spotkałam się także z określeniem człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną... hmm). Jako chorobę rozumiem chęć unicestwienia określonych grup ludzi, narodów, stawianie się na wyższym poziomie ewolucyjnym. Nikt nie ma prawa decydować o tym, komu wolno po tym świecie chodzić ( w odniesieniu do człowieka, płci, rasy).
Jest gro ludzi mających nieszczęśliwe dzieciństwo, a jedynie odsetek z nich wyrasta na morderców. A ile razy pojawiają się komentarze z takiej porządnej rodziny. Człowiek sam determinuje, kim będzie w przyszłości.
Zatem wybacz, ale obrzydzenie do upośledzenie nie jest dla mnie wystarczającym argumentem do całkowitego wyeliminowania.
Czy to, że nie znoszę jaj na miękko oznacza, że mam prawo pozabijać wszelkie ptactwo? A może mogę gotować je na twardo ;)

50 mln, albo więcej... Człowiek od dawna dąży do samozagłady. Tymi malutkimi kroczkami ;) Dzieła zniszczenia dokona natura i najprawdopodobniej żadna wizja katastroficzna nie jest bliska prawdy.

Często zdarza mi się rozmawiać z pracownikami hipermrketów i w jakichś 90% słyszę wyłącznie negatywne opinie. Sama mam świadomość, jak realnie wyglądają warunki pracy i wynagrodzenia. Co ciekawe znam osoby narzekające na tę pracę, a zatrudnione od 10-15 lat :) Niektórym przez gardło nie przechodzi, że jednak nie jest najgorzej :)
Musiałeś pracować dość dawno skoro piszesz o wystarczającej obsadzie.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A tu trochę o uczciwości :)

http://podroze.gazeta.pl/podroze/1,114158,14670968,Reporterzy_Reader_s_Digest_rozrzucili_portfele_w_16.html

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
>Wydarzenia sprzed miesiąca w Syrii...

To co dzieje się wokół tych wydarzeń wydaje mi się niesamowite.
Kto by pomyślał kilkadziesiąt lat temu, że USA, będą mięli prezydenta uhonorowanego pokojową nagrodą Nobla i będą za wszelką cenę dążyć do rozpoczęcia wojny. Gotowe wspomóc przez to terrorystów. Będą torturować ludzi, i inwigilować pół świata. Ameryka!

Z drugiej strony Rosja sprzed kilkudziesięciu lat i teraz. Kuszą niskimi podatkami Deperdieu, przyjmują uchodźców politycznych ściganych za ujawnianie totalitarnych praktyk (Snowden) a potem potem uda im się nie dopuścić do wojny i wywołać oddanie przez jakiś kraj broni masowego rażenia. Rosja!

Świat stanął do góry nogami:P

Może jutro odpowiem na resztę bo idę spać...

Odnośnie hipermarketów - to jeden drugiemu nie równy, inna rzecz że trzeba sobie umieć wywalczyć odpowiednie wynagrodzenie i nie pozwalać wchodzić na głowę.
Większość osób pracujących ciężko za niską płacę, niezależnie od branży, narzeka na swoją pracę;)
Nie pisałem też że to była świetna praca, a jedynie że pracowałem w gorszych miejscach. Gdyby oni się zwolnili i zaczęli szukać pracy, szybko mogliby się przekonać że zawsze można trafić gorzej;)
Wszystko jest kwestią perspektywy:)

Co do tej obsady, to jak tam pracowałem to według wytycznych powinno być zatrudnione jeszcze raz tyle osób, ale bez problemu radziliśmy sobie w tyle ile nas było - więc uznaję że obsada była właściwa.
W tej kwestii też pracowałem w gorszych miejscach;)

Ziewam, oczy się zamykają, dobranoc:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Życie nie składa się wyłącznie z praw i obowiązków. Nie wszystkie jego aspekty można poddać badaniom statystycznym. Istnieją jeszcze uczucia będące często motorem działań. Zdarzają się także sytuacje, w których nawet jeśli nie odgrywają najistotniejszej roli są elementem , którego nie można wykluczyć.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeszcze co do Syrii, to zazwyczaj w wojnach domowych nie da się określić kto jest kim, zwłaszcza gdy tak jak tam, walczą wszyscy ze wszystkimi. To walka o wpływy cwaniaków, którzy chcą się dorwać do władzy. Póki co, nie ma tam dobrej strony, więc najlepiej się przyglądać.
Może wtrącając się stworzono by tym grupom wspólnego wroga i zjednoczono przeciwko najeźdźcy, ale nie wiem czy to byłby dobre rozwiązanie, raczej "zamienił stryjek, siekierkę na kijek";)

Ci pozytywni bohaterowie to też nie są tacy pozytywni, nie wiem jak King, bo o nim mam małą wiedzę, ale pozostali dwaj jakoś do mnie nie trafiają. Za dużo polityki, za mało zajmowania się tym do czym się powinno. Mieszanie w głowach dla własnych korzyści.

>człowiek cierpiący na dużą niezależność intelektualną

Dobre!:)))))

>Nikt nie ma prawa decydować o tym, komu wolno po
>tym świecie chodzić ( w odniesieniu do człowieka, płci, rasy).

Masz racje, ale wielu to robiło. I to z dużo mniejszych pobudek niż coś tak rzeczywistego jak rasa czy płeć. Mordowano ludzi bo mięli inne poglądy, inną religię, posiadali dobra naturalne lub jakiś monarcha chciał zwiększyć swoje wpływy.

>Jest gro ludzi mających nieszczęśliwe dzieciństwo,
>a jedynie odsetek z nich wyrasta na morderców.

Ale wielu mając nieograniczoną władzę mogłoby się stać mordercami.

Cały problem z Hitlerem i podobnymi polega na rozproszeniu odpowiedzialności. Hitler był tylko biurokratą, on wydawał polecenie "rozwiązania kwestii żydowskiej", inni obmyślali ogólny sposób, i szczebelek po szczebelku hierarchii władzy plan się uzupełniał, na samym dole był ten żołnierz który musiał wykonać rozkaz, bo inaczej czekał go sąd i niechybna śmierć.
Podobnie przecież jest w tych procesach z PRL, wiadomo kto strzelał, ale nie wiadomo kto jest winny, bo każdy kazał tylko rozwiązać problem;)

Gdy JPII walczył przeciwko antykoncepcji w Afryce też zapewne nie czuł że jego decyzja ma wpływ na śmierć milionów ludzi. On tylko walczył o swoje ideały za pomocą sobie znanych sposobów. I zwyciężał, nie dostrzegając efektu końcowego swoich sukcesów.
Podobnie Hitler, cieszył się że ta kwestia jest rozwiązywana, ale nie doświadczał cierpienia tych milionów ludzi.

>Czy to, że nie znoszę jaj na miękko oznacza, że mam prawo
> pozabijać wszelkie ptactwo? A może mogę gotować je na
> twardo ;)

Jak lubisz na twardo, to zabijanie ptactwa byłoby na Twą niekorzyść:P
Ale gdybyś panicznie bała się psów i miała nieograniczoną władzę, to byś zwyczajnie zakazała ich posiadania. A z czasem postarała się o eksterminację tych które pozostały, np zaczynają od przymusowej kastracji;) Żydów też na początku tylko izolowano;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Młody alkoholik - Dramat, z którego pragnę wyjść, a nie umiem. (157 odpowiedzi)

Witam wszystkich którzy odwiedzili mój temat. Wiem, że tekst jest dość obszerny, ale chciałbym w...

gdzie warto studiowac (3 odpowiedzi)

Osoby szukające uczelni z przyjaznym podejściem powinny zainteresować się Uczelnią...

Grajdołki (254 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

do góry