(13 lat temu) 26 listopada 2012 o 11:04
Hej:) Młody zasnął, więc mam nadzieję, że uda mi się coś więcej napisać:)
Ja tak jak Madzia brałam te wszystkie fenoterole isoptiny no-spy i inne paskudztwa na zatrzymanie skurczów, i nawet przez myśl mi nie przeszło, że biorąc te leki (a miałam brać je jeszcze tydzień) mogę zacząć rodzić... Brzuch mnie i tak co jakiś czas bolał, skurcze też były już od dawna co jakiś czas odczuwalne, więc zanim się zorientowałam, że coś jest inaczej, to miałam już regularne skurcze co 6 minut. Byłam akurat sama w domu, torba niespakowana, bo dalej mieszkałam jeszcze u rodziców, zanim zorganizowałam męża żeby mi spakował torbę (-ja chyba rodzę... -Ty żartujesz chyba?!) i ojca żeby przyjechał i zawiózł mnie do szpitala to miałam już skurcze co niecałe 4 minuty.
I tak koło 18 trafiłam do Redlowa;) Wcześniej zastanawialam się, czy nie rodzić na klinicznej, bo tam leżałam wcześniej na patologii, ale jak już mnie zlapały bóle, to wszystko mi było jedno, byle bliżej:) Od razu mnie zbadali i przyjęli, nie było żadnych kolejek, miałam rozwarcie na 5 cm i od razu trafiłam na sale porodową. Narobiłam im jeszcze troszkę problemów bo jestem pod opieką poradni kardiologicznej, a nie zdążyłam skonsultować sposobu porodu ze swoim kardiologiem:/ Mea culpa, że zostawiłam to na ostatnią chwilę, dosłownie za parę dni miałam umówioną wizytę u kardiologa, no ale młody najwyraźniej nie chciał tyle czekać. W Redłowie ściągnęli swoich kardiologów z którymi skonsultowali mój przypadek i zapadła decyzja o cc z znieczuleniem ogólnym. O 20: 05 Antoś był już na świecie:)
Najgorzej wspominam 24 godziny po porodzie, kiedy leżałam na sali pooperacyjnej, a Antoś trafil do inkubatora. Jak się rozbudziłam, pytam się pielęgniarki, co z moim dzieckiem? A ona mi na to, że ona nie jest z noworodków więc nic nie wie. I poszła. Czułam się okropnie, jakby ktoś mi ukradł moje dziecko. Zasypiałam z brzuchem i wiedziałam, że dziecko tam jest, a obudziłam się bez brzucha i bez dziecka, i nikt mi nie powiedział nawet, czy jest zdrowe, czy to faktycznie chłopiec, ile ważył. Dopiero po paru godzinach przyszedł ktoś z noworodków i powiedział mi, że dziecko jest zdrowe, ważyło 2,650 i leży w inkubatorze, bo ma problemy z termoregulacją, ale oprócz tego, wszystko jest ok. Następnego dnia pani psycholog szpitalna przyniosła mi zdjęcie mojego maluszka na komórce, wieczorem przenieśli mnie na oddział położniczy i wtedy już mogłam odwiedzać synka na noworodkowym.
W sumie spędziłam w szpitalu ponad tydzień, bo mały bardzo słabo jadł i wręcz chudł zamiast przybierać na wadze, potem okazało się, że ma żółtaczke wcześniaków, znów mi go zabrali na jeden dzień na naświetlania i po naświetlaniach wrócił mu apetyt, trochę przytył i wypisali nas do domu.
Na położne z oddziału nie mogę narzekać, były miłe i bardzo poomocne, jedyna rzecz która czasem denerwowała, to to, że zdarzało się, że co jedna przyszła, to mówiła inaczej... Np kiedy młody był w inkubatorze jeszcze, ściągałam mu ręcznie siarę, i położne karmiły go z kieliszka. Tej siary nie przynosiłam dużo, bo trudno było ją odciągnąć, poza tym z zasady jej nie ma tyle co mleka... I jedna położna mówiła mi że super, bo każda ilość jest ważna, a druga do mnie, że jej się nawet nie opłaca otwieraćc inkubatora na te parę kropel i mam się bardziej postarać. Ryczałam i siedziałam po dwie godziny i ściągalam ten pokarm, a im bardziej ryczałam, tym mniej chciało lecieć, w końcu stwierdziłam, ze to bez sensu, nie będę karmić piersią, bo nie mam czym i wylałam to co mialam do zlewu. Pół nocy przepłakałam, ale rano na szczęście okazało się, że miałam już mleko i już było dużo łatwiej:)
Bardzo fajne w Redłowie jest to, że nie ma odwiedzin na sali, to się może straszne wydawać, ale ja naprawdę chcialam mieć spokoj, mały słabo ssał, dłuugo uczył się ssać z piersi, po karmieniu piersią ściągałam mleko laktatorem i dawałam mu w butelce, to wszystko sprawiało, że karmienie trwało po półtora godziny albo i więcej, jeśli trzeba było jeszcze małego przewinąć albo nie chcialo mu się odbeknąć... Nie wyobrażam sobie pielgrzymek odwiedzających na sali, ja w czasie wolnym chciałam się po prostu wyspać i mieć spokój...
Zbliża sie pora karmienia Antosia, jakby coś Was interesowało to pytajcie, zaglądam tu od czasu do czasu, to chętnie odpowiem na Wasze pytania;)
0
0