Widok

Mamusie listopadowo-grudniowe 2018

Dwupaki:

Listopad:
Monika - 2 listopada; szpital Zaspa chlopiec
Ewelina - 4 listopada; szpital Wojewódzki
Grajeczka - 5 listopada; szpital Zaspa lub Kliniczna, chłopiec
Aśka - 7 listopada; szpital Zaspa
Xiwo - 8 listopada; szpital Zaspa dziewczynka
Mia - 25 listopada; szpital Zaspa; chłopiec
Magda - 25 listopada;
Anosiaa - 30 listopada; szpital- moze Zaspa

Grudzień:
Matylda - 2 grudnia; Zaspa :) chłopiec
Devil - 5 grudnia; szpital Zaspa; chłopiec
Dzoana1 - 20 grudnia; szpital Kliniczna; chlopiec
Emi - 20 grudnia; szpital Gdynia Redłowo, dziewczynka
Mała Mi - 26 grudnia; chlopiec; szpital Kliniczna
Pistacja - 26 grudnia; dziewczynka; szpital Kliniczna

Rozpakowane:

Grajeczka - 16.10.2018 syn 2000g 50cm Zaspa
Monika - 10.11.2018 syn 3560g 57cm Zaspa
Natalia - 15.11.2018 córka 3200g 54 cm Redlowo
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Super :D dołączamy do rozpakowanych :D
Dwupaki:

Listopad:
Monika - 2 listopada; szpital Zaspa chlopiec
Ewelina - 4 listopada; szpital Wojewódzki
Grajeczka - 5 listopada; szpital Zaspa lub Kliniczna, chłopiec
Aśka - 7 listopada; szpital Zaspa
Xiwo - 8 listopada; szpital Zaspa dziewczynka
Magda - 25 listopada;
Anosiaa - 30 listopada; szpital- moze Zaspa

Grudzień:
Matylda - 2 grudnia; Zaspa :) chłopiec
Devil - 5 grudnia; szpital Zaspa; chłopiec
Dzoana1 - 20 grudnia; szpital Kliniczna; chlopiec
Emi - 20 grudnia; szpital Gdynia Redłowo, dziewczynka
Mała Mi - 26 grudnia; chlopiec; szpital Kliniczna
Pistacja - 26 grudnia; dziewczynka; szpital Kliniczna

Rozpakowane:

Grajeczka - 16.10.2018 syn 2000g 50cm Zaspa
Monika - 10.11.2018 syn 3560g 57cm Zaspa
Natalia - 15.11.2018 córka 3200g 54 cm Redlowo
Mia - 20.11.2018, syn, 3250, 53 cm, Zaspa

Sporo po 19 kroplówka z oksy, o 21.20 Mały był z nami. Na położnictwie B osoby towarzyszące mogą być normalnie:)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gratulacje Mia! :)
Widzę, że powoli Maluszki przychodzą na świat :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Mia gratulacje :)

Kurcze zazdroszczę Wam tych wag urodzeniowych maluszków :) Mi w poniedziałek lekarz oświadczył, że mały już ma ok 3500... a jeszcze 2 tyg do terminu :( Mam nadzieję, że nie przenoszę i że jednak ta waga była zawyżona teraz na wizycie ;) A poprzednie maluchy były "w normie" tzn 3600 i 3500 ;) Nie chciałabym zawyżać tych statystyk...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

To i my się witamy rozpakowani :) Julek zjawił się na świecie kilka dni wcześniej :)
Po raz kolejny powiem że z czystym sumieniem mogę polecić Zaspe :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

gratulacje Devil! a mialysmy sie spotkac na Zaspie :P u nas cisza, cos mam wrazenie, ze jednak bedzie blizej terminu z usg genetycznego a nie z OM...mlody jest juz bardzo nisko i szyjka miekka, ale poza tym to cisza...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Gratulacje! :) a jak wyszło u Ciebie z wagą urodzeniowa?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Hehe Matylda no miałyśmy się spotkać, ale Julo postanowił inaczej ;)

Co do masy urodzinowej to w sumie się cieszę że ten tydzień jesteśmy jednak do przodu, bo się okazało, że jednak doktorek się nie mylił ;) ostatecznie mlody mial 3770g ;) największy i najdłuższy (57) z całej naszej gromadki :) takze tydzien dluzej i do 4kg moglby jednak dobic...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wow no to spory chłopak!:D a jak się czujecie? Wszystko przebiegło sprawnie? Jakieś rady co zabrac do szpitala a co jednak sobie darować? Jak sam poród? Korzystałas z gazu albo zzo? No i jak opieka poporodowa? Duży ruch na porodówce czy zimowy spokój?:)
Chyba jestem następna w kolejce ;p
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Czujemy sie super :)
Korzystałam z gazu i mi pomagał. Chociaż po nim odlatywalam do tego stopnia że nie współpracowałam czym sobie ostatecznie nieco zaszkodziłam ;) No ale cóż... Jak człowiek na haju to nie do końca wie co robi
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

O nieee... urwało mi część wiadomości :/

Opieka super zarowno na porodowce jak i poloznictwie. Ja leżę na bloku A, więc o warunkach na wyremontowanym bloku B się nie wypowiem ;)
Napewno można sobie darować branie całych opakowań podkładów (poporodowych i na lozko) bo sa dostępne. Wziąć za to koniecznie sztućce bo jest katering wiec wszystko w pudlach dostajesz.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

dzieki Devil za wiesci! mam nadzieje, ze szybko dojdziesz do siebie :) u nas 2 dni do terminu, wiec grzecznie czekamy :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Pozdrawiamy z zaspy. Młody równo w terminie zawital. Poród hardcore, 4 godzin z hakiem od pierwszych skurczy,w szpitalu poród mniej niż 2 h zajął. Mimo hardocru to opieka poloznych i lekarzy póki co super, oddział położniczy B - ładnie odnowiony. Pozdrawiamy :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Gratulacje! zdrowka i szybkiego powrotu do domu :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Matylda gratulacje! :) teraz z każdym dniem już będzie lżej :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

No no coraz więcej w grupie rozpakowanych. Gratulacje dziewczyny no i nie powiem zazdroszczę wam że już po.

Kurczę nikt nie rodzi z was na klinicznej A ja jestem ciekawa opinii jak tam teraz jest
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Matylda, gratulacje :) co do położnictwa na Zaspie też jestem zadowolona. Jedna była taka średnio miła, a cała reszta super. Jedzenie tylko gorsze niż 4 lata temu. Warunki lepsze, miałam pokój z łazienką, 4 lata temu jeszcze chodziłam na korytarz. No i Tata dziecka mógł być praktycznie cały dzień:) 4 lata temu nikogo nie mogło być. Co do porodu to powiem Wam,że miałam te lewatywę w torbie i cieszę się,że nie użyłam. Mimo dużych zaparć parte to było dla mnie uczucie odginania kręgosłupa, a nie parcie nie stolec :D położna,aż że miałam mówić, jak poczuje ciśnienie na kupę, a ja nie czułam, haha.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

A i nie ma już maści pośladkowej, a szkoda :( także dla dziecka trzeba wziąć wszystko, poza rzeczami do kąpania :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

w związku z tym, ze kliniczna juz powoli sie 'szykuje do przeprowadzki' przypuszczam,ze jest tam caly czas 'tak samo', warunki lokalowe..hm...prawie ze 'sypiace sie sufity' itp, bylo dla mnei kiedys 'szokiem' ze tam nie ma zadnego papieru toaletowego w toalecie, dla siebie i dziecka trzeba miec praktycznie wszystko (na zaspie chociaz podklady daja bez problemu), ja mam porownanie miedzy zaspa i kliniczna, i- na klinicznej jest o wiele wiekszy 'rumor' -poczawszy od samego rana,mnóstwo ludzi chodzących ciagle po salach, widzialam tez ze personelu jest zbyt malo- w odniesieniu do liczby pacjentek i pracy -ale to taka tylko moja opinia..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Też żałuję ze maści już nie ma :/ no ale nic nie poradzimy :)
Na bloku A dalej odwiedziny są tylko w pokoju odwiedzin i nikt nie może do pokoju wchodzić. Teraz tak sobie myślę, czy to nie jest kwesta tego (poza aspektem, że A jest przed remontem a B już po) że na bloku A są sale pooperacyjne (pocesarkowe) i może też chodzi o to żeby jednak za dużo z zewnątrz nie wnosić, no i żeby jednak kobiety po cc miały nieco więcej spokoju? A może to tylko kwestia remontu i po remoncie będzie tak jak na B?? Czas pokaże :)
W każdym razie ja z Zaspy całościowo jestem bardzo zadowolona :) (pomimo chodzenia do łazienki na korytarz :p )
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Na B tez były babki po cc. Ale wiem,ze na A tez można się dogadać ze współlokatorka i Polozna i pozwalają wtedy na odwiedziny w pokoju:) ale wiadomo, ze to zależy :) ja jestem bardzo zadowolona z 1ki. Mąż został po porodzie prawie do wieczora i w kolejnych dniach tez prYchodzil do nas kilka razy w ciągu dnia. Koleżanka ostatnio rodziła w swissmedzie i standard jej pokoju tam i mojego na zaspie praktycznie nie odbiegały od siebie. Położne zaglądały co 2h, chętnie pomagały, same proponując pomoc i dopytując czy wszystko ok.
Jeszcze tak z inf na temat samego porodu.Na porodówce obłożenie bardzo duże, jak przyjechałam to przesuwali jakaś dziewczynę żeby mi zwolnić miejsce na trakcie, bo tak zaawansowana była akcja porodowa. Na izbie przyjęli nas 8:41 a młody urodził się o 10:42. A skurcze zaczęły się o 6, i z częstotliwości co 5 min, w pół godziny były co 2 min i trwały po 1,5 min! Także takie gadanie ze pierworódka rodzi xxx godzin, ja ledwo dojechałam jak się pozniej okazało. Co do gazubto potwierdzam, ze wysyła w kosmos i nie wykonuje się poleceń po nim, ja w ogóle nie słyszałam co do mnie mowia po nim, ale łapałam się go, bo nic innego już dostać nie mogłam. Co do ochrony krocza to Pani Ania zużyła 3 butelki parafiny i dosliwanie wisiała mi na kroczu na partych, masując, naciągając i nic! Żelazne krocze, mimo moich masaży. W końcu padło pytanie czy nacinamy, bo nie na postępu, a tkanka taka ze sama nie puści. I szczerze byłam tak wymęczona tym krótkim ale tak intensywnym porodem, ze chętnie bym się zgodziła na nacięcie dużo wcześniej. Po nacięciu mały wyskoczył jak z procy,a było minimalne, na obchodzie myśleli ze to samo pękło tak malutko, także mam tym bardziej nadzieje, ze szybko odzyska dawny stan. Tym bardziej ze chce i tak pójść na rehabilitacje blizny do fizjoterapeuty uroginekologicznego:)
Mały malutki, 3350g i 53 cm, tonie w ciuchach w rozm 36. A teraz walczymy z laktacja, bo niestety ze względu na wędzidełko podjęzykowa ma problem ze ssaniem, a podcięli mu dopiero na samo wyjście ze szpitala. A tam tracił mocno na wadze wiec wrzucili mnie na laktator i po sesji z piersią dokarmialismt go z palca i strzykawki. Efekt taki ze w domu w ogóle odmówił piersi :( już jestem umówiona z doradczyni laktacyjna i będziemy go rehabilitować :( mowila ze on przez to nie rozumie piersi, a piers jest trudna. Wszystko się po prostu niefortunnie złożyło od samego poczatku :( jakby honor razu podcięli to pewnie nie byłoby w ogóle tematu. Także teraz laktator i butla i czekamy na nasza doradczynię. A jak u was? Jakieś rady na przeżycie nawału? Chodziliście/stałyście w staniku czy bez? Każdy mówi co innego...

Pozdrawiam te rozpakowane i te oczekujące :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

ja miałam taki nawał-ze 3 dni gorączka...i ..ibuprom..inaczej nie da rady...mozna brac na pewno 3 razy dziennie dawke 400 (nie jestem pewna czy 4 razy mozna), przy sciaganiu nie oprozniaj piersi do konca - a na 1 sciaganie oprozniaj obydwie piersi czesciowo (do odczucia ulgi), po odciaganiu powinnas przylozyc na 2 godziny pampersy wczesniej zamrozone z woda (chyba tak pol szklanki wody)-po 1 pieluszce na 1 piers -lub cos innego mrozonego z zamrazalnika -ale to raczej przez sciereczkę- i tak w kolko..mozna pic szalwie-teoretycznie troche hamuje laktacje (mi akurat raczej nie hamowała), to jest metoda obecnie polecana w szpitalu na zaspie -ja miałam juz nawał w szpitalu, staraj sie tez w miare mozliwosci nie pic zbyt duzo, powodzenia :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Matylda tak wiem, bo teraz oddziały są znowu "pomieszane" pacjentkami zarówno po sn jaki cc. Jak urodziłam córę 4,5 roku temu to oddział A był pocesarkowy A oddział B po sn'owy. Chodziło mi bardziej o to, ze przy pokoju położnych jest ta sala obserwacyjna pooperacyjna, więc żeby kobietom zbyt dużo "zewnętrznych" zarazkow nie znosic... no ale to tylko moje gdybanie i z rzeczywistością może nie mieć nic wspólnego ;)

Też miałam już nadal w szpitalu i prawdę powiedziawszy trwa on do dzisiaj. Potwierdzam wszystkie opisane metody. U mnie co prawda bez ibuprofenu się obywa póki co, ale bez odciagania miałabym takie kamienie że szok...

Chodźcie już na spacerku z maluchami? (Te dziewczyny które rodziły przede mna) Werandowalyscie swoje maluchy? Zamierzacie werandowac? (Te ktore maja swiezynki lub sa blisko porodu)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Matylda powodzenia w przystawianiu. Oby mały załapał cyca :)

Ja chodzę i śpię w staniku bawełnianym bez fizbin. Inaczej "kamienie" ciagnelyby mi się aż po ziemi :D Poza tym mleko wyciekaloby potrafi hehehehe (przetestowane przy wcześniejszych maluchach)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ja też 24h/dobe w staniki miękkim.
Nawał miałam zaraz po powrocie ze szpitala i w sumie poradziłam sobie przystawiajac Małą tym razem na moje żądanie ;) i jakiś minęło. Plus akurat położna zalapala się z wizytą domowa na końcówkę nawalu, to kazała mi karmić w różnych pozycjach, żeby lepiej oprozniac kanaliki.

My werandowalismy raz i dosłownie przez 10 minut i potem już normalnie na spacer. Chociaż nasza córka póki co nie przepada za tą formą rozrywki. Drże się jakbyśmy ją wywozili niewiadomo gdzie ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Hehe bo może chcecie ja wywiezc i ona przejrzala wasze intencje :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

To i ja się wpisuję do rozpakowanych :) Matylda też się wpisz :)

Dwupaki:

Listopad:
Monika - 2 listopada; szpital Zaspa chlopiec
Ewelina - 4 listopada; szpital Wojewódzki
Grajeczka - 5 listopada; szpital Zaspa lub Kliniczna, chłopiec
Aśka - 7 listopada; szpital Zaspa
Xiwo - 8 listopada; szpital Zaspa dziewczynka
Magda - 25 listopada;
Anosiaa - 30 listopada; szpital- moze Zaspa

Grudzień:
Matylda - 2 grudnia; Zaspa :) chłopiec
Dzoana1 - 20 grudnia; szpital Kliniczna; chlopiec
Emi - 20 grudnia; szpital Gdynia Redłowo, dziewczynka
Mała Mi - 26 grudnia; chlopiec; szpital Kliniczna
Pistacja - 26 grudnia; dziewczynka; szpital Kliniczna

Rozpakowane:

Grajeczka - 16.10.2018 syn 2000g 50cm Zaspa
Monika - 10.11.2018 syn 3560g 57cm Zaspa
Natalia - 15.11.2018 córka 3200g 54 cm Redlowo
Mia - 20.11.2018, syn, 3250, 53 cm, Zaspa
Devil - 26.11.2018, syn, 3770g, 57 cm, Zaspa
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dwupaki:

Listopad:
Ewelina - 4 listopada; szpital Wojewódzki
Aśka - 7 listopada; szpital Zaspa
Xiwo - 8 listopada; szpital Zaspa dziewczynka
Magda - 25 listopada;
Anosiaa - 30 listopada; szpital- moze Zaspa

Grudzień:
Matylda - 2 grudnia; Zaspa :) chłopiec
Dzoana1 - 20 grudnia; szpital Kliniczna; chlopiec
Emi - 20 grudnia; szpital Gdynia Redłowo, dziewczynka
Mała Mi - 26 grudnia; chlopiec; szpital Kliniczna
Pistacja - 26 grudnia; dziewczynka; szpital Kliniczna

Rozpakowane:

Grajeczka - 16.10.2018 syn 2000g 50cm Zaspa
Monika - 10.11.2018 syn 3560g 57cm Zaspa
Natalia - 15.11.2018 córka 3200g 54 cm Redlowo
Mia - 20.11.2018, syn, 3250, 53 cm, Zaspa
Devil - 26.11.2018, syn, 3770g, 57 cm, Zaspa
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Gratuacje dziewczyny! My cały czas w dwupaku, brzuch coraz niżej, skurcze częstsze, już mnie to dobija chwilami, bo nic się nie rozkręca.

Dodatkowo, w pon byłam na usg i Mała już teraz ma 3600, przybrała mocno na wadze mimo, że u mnie przez ostatnie tyg niewiele waga wzrosła.
Zastanawiamy się nad formą porodu. Czy któraś z was miała pierwsze cc a potem drugie dziecko rodziła sn?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Na nawał i w ogóle podczas karmienia nosiłam miękkie staniki bez fiszbin całą dobę + pomagały mi okłady z liści kapusty. Dodatkowo każde karmienie w inej pozycji - pomaga w opróżnianiu kanalików. A przy problemach z karmieneim/laktacją bardzo polecam konsultację z certyfikowanym doradcą (albo z położną podczas patronażu o ile poświęci wam tyle czasu) - wyjaśni wszystko, zwróci uwagę, podpowie jak karmić :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Emi Ja tak miałam. Pierwszy poród zakończony cesarką, drugi po 3 latach normalnie siłami natury i teraz po kolejnych 4 latach kolejny sn. Ale na porodówce dowiedziałam się, że z racji, że jestem po cc (niezależnie ile lat temu miała miejsce) mogę powiedzieć tu i teraz, że chcę cięcie i mi je zrobią beż żadnego "ale". Wręcz musiałam się zgodzić i podpisać kwity, że wyrażam zgodę na próbę porodu fizjologicznego. I że w każdej chwili mogę tą zgodę wycofać i chcieć cięcia :) Ostatecznie skończyliśmy na naturalnym porodzie :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dwupaki:

Listopad:
Ewelina - 4 listopada; szpital Wojewódzki
Aśka - 7 listopada; szpital Zaspa
Xiwo - 8 listopada; szpital Zaspa dziewczynka
Magda - 25 listopada;
Anosiaa - 30 listopada; szpital- moze Zaspa

Grudzień:
Dzoana1 - 20 grudnia; szpital Kliniczna; chlopiec
Emi - 20 grudnia; szpital Gdynia Redłowo, dziewczynka
Mała Mi - 26 grudnia; chlopiec; szpital Kliniczna
Pistacja - 26 grudnia; dziewczynka; szpital Kliniczna

Rozpakowane:

Grajeczka - 16.10.2018 syn 2000g 50cm Zaspa
Monika - 10.11.2018 syn 3560g 57cm Zaspa
Natalia - 15.11.2018 córka 3200g 54 cm Redlowo
Mia - 20.11.2018, syn, 3250, 53 cm, Zaspa
Devil - 26.11.2018, syn, 3770g, 57 cm, Zaspa
Matylda - 2.12.2018, syn, 3350g, 53 cm, Zaspa
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

No jak tam dziewczyny? Jak wam idzie? Jak maluszki? (Niezależnie po której stronie brzuszka) :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

hej :) ja ciagle czekam. maluch glowka do gory i jest bardzo duzy. dostalam skierowanie na patologie ciazy, wiec ide za 2 dni jesli bedzie miejsce i dopiero sie okaze co i jak...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Witam mamusie zarówno rozpakowane jak i te w dwupaku to już ostatnia prosta i wszystkie maluszki bed, iemy mieli przy sobie. My z Jasiem się poznajemy i uczymy ma już 5kg także spory chłopak rośnie ciągle jesteśmy na piersi i za liczyliśmy już parę spacerów a jak to u was że spacerkami wychodziliscie juz
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

My na razie balkonowalismy i raz byliśmy na godzinnym spacerku. Wczoraj odpuscilismy ze względu na pogodę.

A apropo jedzenia... To jak często wasze maluchy jedzą? I jak długo "wiszą" na piersi?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Devil na początku wiadomo Jaś siedział na piersi prawie godzinę a teraz to 15~20min niekiedy nawet w 10 min się najada
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Hej, strasznie długo tu nie pisałam, ale melduję się że my już też rozpakowani :) Młody urodził się 2 dni po terminie na Zaspie, 58 cm i 3830 wagi. Z opieki personelu szpitala jestem baaaardzo zadowolona, wszystkie położne i na porodówce i na oddziale bardzo miłe i pomocne. U nas poród też poszedł szybko ekspresem (a to pierwszy raz!), zaczęło się od odejścia wód w domu w środku nocy i skurcze od razu co 5 minut, a 4 godziny później był już na świecie :) Teraz od 2 tygodni już jesteśmy w domu i uczymy się nowego trybu życia :))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Magda Gratuluje największy dzidziuś na naszym forum rozumiem że sn rodziła dopisz się do listy mam rozpakowanych
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Magda gratki :)
To byłyśmy w tym samym czasie na zaspie :) urodziłam dzień wczesniej :)
Monika ma rację.. dopisz się:)

A pytam o jedzenie bo mój młody to się mają za średnio w czasie 7-9 minut i wypływa cyca i nie ma bata by mu dac jeszcze. I najada się na kolejne 3 godziny albo i lepiej. Muszę podejść to zwazyc :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dwupaki:

Listopad:
Ewelina - 4 listopada; szpital Wojewódzki
Aśka - 7 listopada; szpital Zaspa
Xiwo - 8 listopada; szpital Zaspa dziewczynka
Anosiaa - 30 listopada; szpital- moze Zaspa

Grudzień:
Dzoana1 - 20 grudnia; szpital Kliniczna; chlopiec
Emi - 20 grudnia; szpital Gdynia Redłowo, dziewczynka
Mała Mi - 26 grudnia; chlopiec; szpital Kliniczna
Pistacja - 26 grudnia; dziewczynka; szpital Kliniczna

Rozpakowane:

Grajeczka - 16.10.2018 syn 2000g 50cm Zaspa
Monika - 10.11.2018 syn 3560g 57cm Zaspa
Natalia - 15.11.2018 córka 3200g 54 cm Redlowo
Mia - 20.11.2018, syn, 3250, 53 cm, Zaspa
Devil - 26.11.2018, syn, 3770g, 57 cm, Zaspa
Magda - 26.11.2018, syn, 3830, 58 cm, Zaspa
Matylda - 2.12.2018, syn, 3350g, 53 cm, Zaspa

Dopisane :) Tak, poród naturalny, do tego niestety bez znieczulenia wiec sie nameczylam... ale bylo warto. Nie wiem w sumie jak to jest z tym znieczuleniem i dlaczego go nie dostalam, albo dlatego ze byl duzy ruch tego dnia i nie bylo lekarza, albo z uwagi na bardzo szybką akcje (w momencie przyjmowania mialam juz 7 cm rozwarcia i szło błyskawicznie).

Devil faktycznie moze nawet sie minelysmy gdzies na korytarzu ;) ja lezalam na oddziale B. Pamietam że jak mnie przyjmowali na trakt (o 5 rano) to byl spory tłok, kilka innych dziewczyn też czekało w różnych stopniach zaawansowania. Aż się panie w rejestracji zaczęły stresować że tyle naraz się zebrało ;)

Jesli chodzi o jedzenie to u nas młody jest przy piersi zwykle 15-20 minut. Czasami śpi po tym 3-4 godziny aż muszę go sama budzić na następne karmienie, a czasami już po godzinie jest głodny i się domaga więcej.... nie ma reguły :p
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Hehe no to urodzilas wczesniej bo mnie skurcz obudził o 6 ;) A na trakt weszłam przed 11 :) I się na obiad załapałam :D Przynieśli mi na porodowke i jadłam między skurczami :D
No i ja lezalam na A, więc trafiłaś w lepsze warunki ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

I położna się śmiała że dzisiaj przez cały jej dyżur urodziły się same chłopaki :)
Czaicie? Przez cały dzień była tylko 1 dziewczynka z cięcia a cala reszta (w tym wszystkie sn) to chłopy :) mówiła że już dawno tak nie było :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

U mnie córka ciagle by jadla:p ostatnio to potrafi jeść nawet 2h w jednym ciągu, bo wcześniej jak ja odstawiam to jakby dalej jest głodna :/ w ogóle jest mocno cyckowa. Położna powiedziała, że widocznie taki typ. Co prawda ma teraz skok rozwojowy, więc to też może być przyczyna. No i np po 1-2h od karmienia znów płacze i pcha piąstki.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Co tu taka cisza? ;)
Jak tam dziewczynki? Dzoana, emi???
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

U mnie cisza :) Skurcze jak byly tak są, termin na jutro ale w piątek mam się stawić na IP i będziemy decydować co dalej :) Możliwe, że cc jeśli Mała będzie duża lub wywołanie. Ale im bliżej terminu tym bardziej nie mogę się doczekać :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

tzn. jeśli nic się do piątku nie wydarzy :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Hejka :-)
Ja się melduję po stronie rozpakowanych od 8 grudnia tyle swojego synka i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Wiecie co pomimo że było to mój drugi poród bolało chyba 100 razy bardziej to i tak było warto

Tym razem poród rozpoczął mi się od saczenia wód i zero skurczy zero rozwarcia niestety.... i pewnie przez to tak bolało no nawet oxy mi nie pomogło na rozwarcie ale się udało. Mam swojego malutkiego skarba
Jeśli chodzi o szpital to jak najbardziej polecam kliniczna tylko proszę pamiętać są w trakcie przeprowadzki
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

hej hej,
ja wczoraj wrocilam z synkiem z Klinicznej. Maly sie nie odwrocil do samego konca i po probie porodu silami natury, skonczylo sie cesarka. dzien przed porodem zrobili mi usg i wyszlo im ok.3800g, ale moj "Maluszek" okazal sie zartownisiem i mial 4600g, 62 cm. po prostu szok i niedowierzanie w pierwszej chwili. teraz juz jestesmy w domu i oswajamy nowa rzeczywistosc :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dwupaki:

Listopad:
Ewelina - 4 listopada; szpital Wojewódzki
Aśka - 7 listopada; szpital Zaspa
Xiwo - 8 listopada; szpital Zaspa dziewczynka
Anosiaa - 30 listopada; szpital- moze Zaspa

Grudzień:
Emi - 20 grudnia; szpital Gdynia Redłowo, dziewczynka
Mała Mi - 26 grudnia; chlopiec; szpital Kliniczna
Pistacja - 26 grudnia; dziewczynka; szpital Kliniczna

Rozpakowane:

Grajeczka - 16.10.2018 syn 2000g 50cm Zaspa
Monika - 10.11.2018 syn 3560g 57cm Zaspa
Natalia - 15.11.2018 córka 3200g 54 cm Redlowo
Mia - 20.11.2018, syn, 3250, 53 cm, Zaspa
Devil - 26.11.2018, syn, 3770g, 57 cm, Zaspa
Magda - 26.11.2018, syn, 3830, 58 cm, Zaspa
Matylda - 2.12.2018, syn, 3350g, 53 cm, Zaspa
Dzoana - 14.12.2018,syn 4600g, 62 cm, Kliniczna
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Gratulacje Dzoana i Mala Mi :) Fajnie ze na święta jesteście już w domach.

Dzoana co za rekordowe wymiary, az trudno uwierzyc! Mam nadzieje ze mialas wieksze ubranka w wyprawce gotowe ;)

Ja mam pytanie do mamuś już trochę po porodzie, jeśli miałyście szwy to ile trwało zanim się rozpuściły, jak długo je czułyście?
Mnie 3,5 tygodnia po nadal bolą jeśli za długo stoję lub chodzę, lub podniosę coś cięższego, nawet synka trudno mi nosić dłużej na rękach :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dziewczyny gratki :)
Mała mi to ty sie ciesz że się nie obrócił i cię cieli bo gdybyś go miała urodzić to szacun ;)

Magda mi dzisiaj ostatni szef "puścil" i też myślałam że po ponad 3 tyg to późno, ale położna którą dzisiaj u mnie była mówi że nieraz są takie że pomimo że rozpuszczalne to tak sie trzymaja ze trzeba sciagnac...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Gratulacje dziewczyny! :)

Dzoana, to Twój pierwszy poród? Miałaś ułożenie pośladkowe i pozwolili Ci na próbę sn?
Pytam, bo przy moim pirwszym porodzie też miałam pośladki, lekarza z Klinicznej i nie było w ogóle mowy o próbie sn, od razu cesarka.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Hej :) czy na zaspie pokoj 1 osobowy to przypadek losowy czy mozna sobie taki wykupic ?;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Emi, to byl drugi porod, pierwszy byl silami natury, dlatego chcieli sprobowac, zwlaszcza,ze na usg dzien wczesniej wyszlo, ze maluch jest tak duzy jak poprzednie dzieciatko. a tu prosze jaka niespodzianka - prawie kilogram wiekszy...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Halo co tu taka cisza?
Jak sobie radzicie?
Jak pierwsze święta z maluszkami? U nas nieciekawie i szczerze powiedziawszy nie tak je sobie wyobrażałam :( no ale na pewne rzeczy nie mamy wpływu :(
No ale mówcie co u was ;) ja tu wam smecic nie będę...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

hej dziewczyny! ja wsiklam przez kryzys laktacyjny!!! juz 3 razy siadalam zeby cos tu napisac, ale zawsze cos mi przerywalo...
ja nie tak wyborazalam sobie karmienie, myslalam, ze to zadna filozofia, jak jest pokarm, to co moze byc w tym trudnego?! a u nas zaczelo sie od tego nieszczesnego wedzidelka ktore podcieli nam dopiero na 2h przed wyjsciem ze szpitala, a do tej pory maly zdarzyl mi juz rozorac przez to brodawki, a przez swoje nieefektywne ssanie spadl mocno na wadze i w ogole sie balam, ze nas zatrzymaja w szpitalu. ale ponoc w wiekszosci szpitali nikt by mi tego wedzidelka od reki nie zrobil, wiec i tak trzeba sie cieszyc. ale przez to wszystko, malego dokarmialam w szpitalu swoim odciagnietym mlekiem, ze strzykawki po palcu - tak nam zalecono, najpierw piers, a po dokarmic wlasnie ze strzykawki. dzieki temu waga stanela i moglismy wyjsc do domu. ale w domu zaczal sie koszmar, bo maly nie chcial jesc z piersi... on ryczal, ja ryczalam. koszmar. dalismy mu w takim wypadku znowu ze strzykawki i po palcu, ale problem nadal byl. nie rozpisujac sie za duzo, pozniej byla butelka medeli dla dzieci z rozszczepem podniebienia, tam mozna regulowac trudnosc przeplywu i tym sposoboem uczyc dziecko ssania. ile sie naplakalam siedzac na laktatorze zamiast karmic dziecko piersia. w koncu sie zawzielam i dreczylam go ta moja piersia az zalapal. nie musze mowic ze w tym czasie mialam tez nawal, bolalo masakrycznie, piersi z misedczki B mialam chyba cos na ksztalt E, dwa kamloty mi wisialy, co chwile twardnialy i bolaly na maksa, do tego mialy chyba ze 100 stopnii...myslalam, ze umre. jadlam ibuprom, rozgrzewalam przed karmieniem, chlodzilam po karmieniu (dzieki za patent z pieluchami z zamarazalki - genialny!). ale problemow nie bylo konca, pokarmu mialam tyle,ze kazda proba karmienia malego to bylo zalewanie go mlekiem, dusil sie i krztusil a ja mialam wizje ze zaraz go udusze. nie pomagalo odciaganie pierwszego "rzutu" laktatorem, mleko plynelo jak lawina...! polozna polecila sprobowac z nakladkami, bo one wyhamowuja strumien mleka. i faktycznie pomogly! ale za to przeczytalam, ze powinny byc uzywane doraznie,bo skracaja laktacje. i faktycznie tam sie sama "brodawke" bez otoczki, a to dopiero stymuluje wlasciwie produkcje mleka. takze znwou bylam w punkcie gdzie trzeba walczyc dalej. na szczescie minelo tyle czasu, ze maly pordosl na tyle, ze daje sobie rade z ta fala mleka i zakrztusic zdarza mu sie bardzo rzadko. poza tym modyfikuje pozycje karmienia tak, zeby wlasnie nie lecial mu strumien do gardla. takze ostatecznie karmie normalnie, ale to co przeszlam i ile sie naplakalam to moje...
poza tym to mamy jeszcze problem z zapchanym noskiem, szczegolnie nocami maly nam sie zatyka, odchrząkuje, nie moze jesc bez wczesniejszego oczyszczenia noska. mimo, ze kaloryfery skrecone, i w pokoju nawilzacz i ciagle wietrzymy ;/ mam nadzieje, ze z tego wyrosnie, bo dreczenie go aspiratorem do nosa to nic fajnego i dla niego i dla nas. no i psikamy do teog sola morska albo zakrapiamy sola fizjologiczna. czy ktoras z was miala taki problem z noskiem?
poza tym to maly super, z dnia na dzien sie zmienia, przybiera na wadze bardzo szybko odkad udalo nam sie ogarnac to karmienie, teraz w tydzien przybralam 430g!!! idzie na rekord chlopak, wazy 4330, a w niedziele dopiero skonczy 4 tygodnie :) na spacery juz chodzimy, wczesniej werandowalismy. w polowie stycznia mamy szzcepienia i usg bioderek - w koncu umowilam nas prywatnie do jakiegos bioderkowego speca - polecilił mi go moj fizjoterapeuta, takze wierze ze to nikt przypadkowy :) i dobre opinie w necie tez ma :) i tak czas leci, wszystko wokol karmienia i przewijania :) czekam tylko az ten nos sie ogarnie, to moze w koncu i te noce nie beda takie najgorsze: )
dajcie znac jak tam u was :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Matylda, my mamy podobny problem z noskiem i zatykaniem sie w nocy, chrząkanie i krztuszenie się, dziś byiśmy u lekarza na kontroli i pani powiedziala że to może być od suchego powietrza ale też gdy mały długo leży śpiąc, pokarm z żołądka się cofa i zalega mu w drogach oddechowych. Oprócz zakraplania noska solą poleciła też kupić inhalator i robić inhalacje ze zwyklej soli fizjologicznej, takze teraz przeglądam właśnei sklepy internetowe i szukam jakiegoś dobrego sprzętu ;)
Współczuję problemów z karmieniem bo też mieliśmy trudny start, przez pierwsze 2 dni w szpitalu mały nie umiał w ogóle złapać piersi i przez to produkcja w ogole mi nie ruszyła, dopiero po mozolnym odciaganiu laktatorem 'na sucho' gdzie siedzialam i siedzialam a lecialo moze pare kropelek, po kilku dniach ruszylo. Też na początku używałam tych nakładek ale na szczęście udało się z nich zejść, ale wiem jakie to jest stresujące. Też myslalam przedtem ze karmienie naturalne to żadna filozofia i nie ma co w ogole sie zastanawiac, a to calkiem skomplikowana sprawa. Na szczescie nam sie wyprostowalo i ciesze sie ze u was tez sie unormowalo dobrze.
Dzisiaj młody ma 4,5 tygodnia i waga 4500. Ostatnio zaczal nawet przesypiac 4-5 godzin za jednym razem, wiec noce sa coraz lepsze. Ale nawet jak budzil sie co 2-3 godziny i tak bylam bardziej wyspana i wypoczeta niz pod koniec ciazy kiedy i tak nie moglam spac z bolu kregoslupa i braku wygodnej pozycji mimo miliona poduszek :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

To widzę, Magda, ze mamy podobne zmagania! Nebulizator wlasnie dostaliśmy na święta i te będziemy nim działać! Tylko chce dokupić maseczkę dla niemowląt na Allegro czy gdzies. Zobacz compisze mama pediatra o tym jak wybrać dobry inhalator :
http://mamapediatra.pl/2018/09/20/mamapediatra-o-inhalatorach-mala-sciaga-dla-rodzicow/
Tez nam mówili o tym, ze to żarełko może się cofać. Staramy się zawsze go odbić po jedzeniu, chociaż nie jest tak Ze się to zawsze uda. Mam nadzieje ze jak teraz Ra pogoda się zmieniła to może i noski się uspokoją.
Ja od siebie polecam sterimar baby - sól morska do noska od pierwszych dni zycia. Nie wiem czy znacie bloga „pan tabletka” ale tam było zestawienie wód morskich i ta nie ma syfu i jest w dobrej cenie, bo duża w gemini wychodzi jakieś 17 zl. A nam się naprawdę przydaje przy mocniej zatkanym nosku. Ale mówię o tej fizjologicznej nie hipertonicznej, ta jest dla starszych dzieci dopiero dozwolona.
A co do laktacji to super ze Ci się udało to ogarnac! Ale tej frustracji nie zrozumie ktoś kto tego nie przeszedł. Ja ryczałam, hormony buzowaly, mały płakał, a ja w głowie Miałam tylko jedna myśl- żeby moc go nakarmić. Miałam tez w trakcie sesji z laktatorem manie liczenia ile odciągnęłam i czy na pewno mu to wystarczy. Nawet wysłałam męża po mleko modyfikowane żeby mieć w razie czego „ bo jak w środku nocy się okaże ze mam za mało mleka dla niego to chyba oszaleje”:) mleko zalega w szufladzie, ale dało mi spokój ducha w tym ciężkim okresie :)
To trzymam kciuki za wszystkie zatkane noski :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dzieki za linka, znam bloga mamy pediatry (i mamy ginekolog, jakoś te dwa mi się ze sobą kojarzą zawsze), ale tego akurat wpisu nie czytałam a jest bardzo przydatny. Sól akurat kupiiśmy właśnie tę sterimar, w sumie przypadkiem bo poleciła ją pani w aptece ;)

Oj ja tez przeżywałam to karmienie, też dużo płakałam w te pierwsze dni i już prawie się poddalam i pogodzilam z mysla ze trzeba będzie karmić mm, ale na szczęście się udało, pomogły mi położne z Zaspy i moja "rodzinna" z przychodni. Ale emocje byly straszne, zwlaszcza jak bylam mega zalamana ze mi sie nie udaje karmic, szukalam w internecie informacji o tym nieszczesnym mleku modyfikowanym a tam na kazdej stronie wielkie przypomnienia "pamietaj ze mleko matki jest najlepsze", oszalec mozna bylo... No ale to juz za nami :)

Z tym noskiem to niezle sie na poczatku wystraszylam, bo odglosy byly masakryczne, chrumkanie, chrzakanie i bulgotanie jakby sie dusil, na szczescie pediatra przy okazji wizyty go osluchala i uspokoila ze to nie zadna choroba. Ale juz widze jak do konca zycia bede sie chyba martwic kazdym drobiazgiem, mam nadzieje ze z czasem nabiore wiecej pewnosci i mniej paniki ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Oj dziewczyny to faktycznie mialyscie przeboje na początku. Ja pamiętam jak z pierwszym synem po cesarce ciężko mi było rozbudzić laktacje. Jeszcze w szpitalu on wściekły z głodu wrzeszczal w nieboglosy a ja przerażona że nie mogę nakarmić dziecka ryczałtem razem z nim.
I owszem. Polozne przychodziły pomoc dostawic i wtedy zjadał, ale sama nie potrafiłam to dostawic bo brakowało mi jednej ręki. W końcu jedna położna przyniosła mi mm i pokazała jak karmić po palcu, więc robiłam Tak, że pierwsze 2-3 ml dawała ze strzykawki dzieki czemu on się uspakajal i nie szalał z głodu i wtedy na spokojnie to przystawialam. Wtedy już sobie radzilam. A po powrocie do domu na lajcie sobie rozbujalismy laktacje.

Co do mm to ja akurat przy każdym dziecku mam asekuracyjne puszkę bebilonu w szafce. To czy ja wykorzystam czy nie to insza inszosc, ale daje mi to spokój ducha, że w razie czego mam i dzieć nie będzie szaleć z głodu.

A co do charczenia z noska. Jak czytałam posta to moja pierwsza myśl że to mleczko które albo się cofa podczas spania albo pozostaje już w tej przestrzeni gardlowo nosowej od karmienia. Ja bym położyła pod materac klin. Swoją drogą sama muszę taki klin kupić, bo młody ostatnio zaczął bardzo mocno ulewać (chlustac wrecz czasem). Do tego zaczal miec problemy z brzuszkiem. A dokładniej że zrobieniem kupy więc planuje mu porobić badania na nietolerancje laktozy, żeby wiedzieć jak mu pomóc.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dziewczyny, widzę kolorowo u każdej. U nas też. Już dwa pobyty w szpitalu za nami. Raz młody się zakrztusił mlekiem, poszło nosem, przyjechała karetka... I teraz starszy przyniósł mocny katar i niestety. Trafiliśmy z podejrzeniem zapalenia płuc, dzięki Bogu płuca czyste, byliśmy trzy dni, teraz w domu inhalacje. I zaczął się skok rozwojowy, młodszy płacze, starszy płacze i ja razem z nimi. Także tego ;p walka o mleko też była. Tydzień po porodzie była u mnie CDL (polecam każdemu) i wtedy skończyłam dokarmiać i przeszliśmy tylko na pierś. Ale czasem je co godzinę... I ulewa też mocno. Dostaje krople nietolerancję laktozy. Kupa co drugi dzień i wtedy wielka i ze śluzem. Myślę o alergii pokarmowej, ale nie umiem przejść na dietę eliminacyjną :/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Kurde co za masakra! u kazdej cos! my po kolejnej nocy z zapchanym nosem i masakra... spalam od 7-9 rano, jak maz zabral malego po karmieniu i udalo mu sie go utulic ;/ my mamy to lozeczko dostawianie i tam na roznej wysokosci mozna ustawic kazda z "nog" takze juz ze skosem probowalismy go klasc spac i efekt taki sam, czyli zaden...zaraz odpalam inhalator i zobaczymy...
Mia, wspolczuje! a ja myslalam, ze my bedac na 3 wiztyach u lekarza juz "przeginamy",a wy az w szpitalu wyladowaliscie :(
a ktora z CDL u siebie mialas? moze podasz namiary, skoro ktos wart polecenia :) ja sie wybieralam do poradni laktacyjnej na zaspe, ale tam wizyty sa tylko na godz 8, a my po tych nieprzespadnych nocach to nie jestesmy w stanie sie tak zorganizowac zeby tam dojechac. ale skoro udalo mi sie odstawic te nakladki i generalnie maly je juz z piersi i pieknie przybiera, to mysle, ze moge sobie juz to odpuscic.
a jak u was z karmieniem w nocy? maluszki same sie budza? duzo jedza? bo moj wlasnie robi czesto taki maraton jedzeniowy nawet do północy, a pozniej budzi sie juz z placzem przez nos albo pieluche. jak daje piers to czasem tylko cos podje. pozniej dopiero ok 8 znowu zaczyna regularne jedzenie. chcialam tez was podpytac czy wam w nocy piersi nie dokuczaja z przepelnienia. bo u mnie to najlepiej jakby je oprozniac nawet w nocy co te 3-4h, bo inaczej znowu kamloty i pokarm wycieka ;/ wiec trudno mi sie z maly dograc w tym wzgledzie. tak samo jak z oproznianiem obu, zazwyczaj zjada z jednej, a jak przerwe sama, to niechetnie zabiera sie za druga. a dlugie jedzenie z jednej mnie nie urzazda, bo zostaje z druga pelna i jezeli za chwile sam z niej nie zje, to musze isc odciagnac laktatorem. a nie wiem na ile to jest "normalne" - wolalbym juz ten laktator odstawic ;/ i tak z nawalu mam pol zamrazalnika pokarmu! i generalnie tak sie zastanawiam jak sie te piersi powinny "zachowywac" jak laktacja sie unormuje. moze kolezanki bardziej doswiadczone cos tu podpowiedza?:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

No dobra to jeśli o szpitalach mowa to powiem że i my właśnie bytujemy na polankach... od zeszłego czwartku :( zatem pierwsze wspolne święta poszly sie smerfować :( U nas podobna sytuacja co u mii. Mlody podczas jedzenia sie zakrztusil, ale generalnie nic złego się nie zadziało. Odkrztusil i jadł dalej. Okazało się jednak że zaaspirowal mleczko głębiej i rozwinęło się zachlystowe zapalenie pluc. Na szczęście koleżanka położna szybko zwróciła mi uwagę na jego "reakcje" i następnego dnia byłam z nim u lekarza gdzie dostałam skierowanie na polanki. I jak go tu usłyszeli to nawet nie czekali na wyniki badan z podaniem antybiotyku tylko dali od razu, więc na szczęście objawy szybko ustąpiły. No ale antybiotyk 10 dni musi brać...
No i też przeżywam tu kolejny kawał pokarmu, chociaż w tym okresie bardziej spodziewałam się kryzysu laktacyjnego. No ale może to wynika z obecności tylko z małym przez 24h i skupieniu tylko na nim i jego potrzebach? Sama nie wiem ;)

A w nawale odciaganie do uczucia ulgi czy to w jednej czy obu piersiach jest na spokojnie wskazane :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

O matko, współczuję wam strasznie przygód ze szpitalem, oby szybko się zakończyły. Nie miałam pojęcia że "zwykłe" zachłyśnięcie mlekiem może dać takie komplikacje. Mia piszesz że poszło nosem i przyjechała karetka, możesz to wyjaśnić? Chodzi mi o to że ja bym w życiu nie pomyślała że po zakrztuszeniu przy karmieniu powinnam wzywać karetkę, co się wtedy dzieje?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

I niech mi ktoś powie, że początki macierzyństwa są łatwe i przyjemne ;)

Współczuję Wam szpitalnych atrakcji :(

Moja Mała za to praktycznie ciągle wisi na cycku. Powiedzmy w odstępach co 0,5-2h. Ale każda taka mleczna sesja trwa od 45 min do nawet 3h. Także moje życie obecnie to ciągłe karmienie. Mała dużo płacze, nie chce leżeć w łóżeczku między karmieniami, zasypia na rękach, a potem nie daje się odłożyć... W nocy oczywiście śpi z nami, inaczej w ogóle nie udałoby mi się zmruzyc oka. Do tego robi zielone kupki i niedużo przybrała na wadze, więc poszliśmy do pediatry, która podejrzewa alergie lub problemy z trawieniem. Teraz w poniedziałek jedziemy na badania i jestem podłamana, że będą pobierać jej krew...ponoć niemowlakom pobiera się ją z główki :( miała któraś z Was już pobieranie krwi u takiego maluszka? Da się wytrzymać?

Trzymajcie się dzielnie! :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Natalia w szpitalu pierwsze co to pobierają krew. U nas akurat było ciężko bo po 1 musieli zalozyc wklucie i do tego pobrać krew na badania. Udało się za 5!!!!!! wkluciem :( tzn w 5 miejscu. Gdyby nie koniecznosc zrobienia wklucia (wenflonu) to mowily ze pobralyby z piety. Takze to nie jest tak ze tylko z główki biora. U nas niestety na glowce sie skonczylo ale probowaly najpierw z raczek i nozki...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Masakra! Nie wyobrażam sobie tego pobrania. Będę pewnie płakać z dzieckiem. A mocz też mieliście pobierany? Jeśli tak to faktycznie ciężko to zrobić za pomocą tych woreczkow?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Natalia, my mieliśmy pobierana ponad tydzień temu i było z raczki - sprawdzaliśmy poziom bilirubiny. Ponoc nie kazda pielęgniarka dobrze umie pobierać krew takim maluszkom - nam akurat Polozna powiedziała ze jak mamy robić to tego dnia bo w punkcie pobrań będzie jej koleżanka co wlasnie umie to dobrze zrobić. I trwało to chwilkę, mały popłakał i zraz było po wszystkim, a tez się stresowałam.bedzie dobrze, nie stresuj się!

A wcześniej było pytanie o jednodobową sale na zaspie - ja taka miałam, ale nie wiem na ile to kwestia przypadku a na ile dotstalam w ramach umowy ze szpitalem na Polozna - oczywiście nie ma tego w umówię, ale może taki ukłon ze strony szpitala:)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Magda,u nas to było tak, że mały ulał jakieś dwie godziny po jedzeniu, tym twarożkiem takim i ciężko było mu się tego pozbyć, bo to gęste, więc w panice psiknęłam wodą morską i próbowaliśmy mu to wyciągać Fridą. On przy każdej takiej próbie się zanosił, a potem jakby odpływał, był taki lejący i to mnie wystraszyło, że jakby lal się przez ręce. Jak taka akcja się powtórzyła to już na spokojnie, niczym nie psikałam tylko dałam jemu więcej czasu żeby się tego pozbył i było ok... Ale to jak mi się lał przez ręce. :(
Co do CDL to u nas była Pani Izabela, poradnia laktacyjna kropla miłości. Wizyta 170 i Pani przyjeżdża do domu i poświęca tyle czasu, ile trzeba. Zaspa 140,a trzeba się tam samemu dostać :) W poradni na Zaspie jest Pani Joanna - też dobra :) ja jednak wolałam do domku ;).co do pobrania krwi to ponoć z główki najmniej boli, tylko dla rodziców źle wygląda.
Devil, współczuję :( dużo zdrowia dla Was! Jakie były objawy?
Dziewczyny, na jakie szczepienia się zdecydujecie?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Mia A może wasz młody po prostu wpadał w bezdechy skoro mówisz że wiotczal po "zanoszeniu" się??? Maluszki czasem tak maja po duzym placzu... Moze z samym ulaniem miało to niewiele wspólnego? Teraz to już w sumie nie istotne... ważne że wszystko dobrze się skończyło... Ale współczuję przeżyć :(
U nas objawy były raczej klasyczne jeśli chodzi o zakrztuszenie. Najpierw odkaszlniecie, które generalnie się udało, bo młody przestał pokaslywac i wrócił do jedzenia jak gdyby nigdy nic. Skończył, ubrałam go i poszłam z nim na zebranie do szkoły syna. I tam on zaczął "odchrzakiwac" coś jakby mu w gardle stało i nie mógł tego przełknąć. I odkaslywac. Przez godzine zebrania pokaslywanie zmienilo sie w mokry kaszel plus ciagle odchrzakiwal. No i ze do nastepnego ranka sytuacja sie nie zmienila to poszlam go osluchac. Wizytę miałam co prawda dopiero na 18:20 więc jeszcze cały dzień kaszlal brzydko i bardzo mokro. Lekarka dopatrzyła się jeszcze przyspieszonego oddechu (80 na minutę) więc z tymi 3 objawami (osluchowo ponoć jakoś mocno by się nie czepiala) kazała jechać na polanki by zbadali bardziej bo jej się to nie podoba... I tak tu tkwimy już 10tą dobę :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Matylda, nam niestety trafiła się pielęgniarka, która niezbyt umiała pobierać krew niemowlakom. Najpierw pokłuła jedna rękę w zgieciu, potem druga, następnie poprosiła żebym nakarmila Małą, a ona obsłuży innych pacjentów. Więc przez jakieś 20 min karmilam, znów nas przyjęła i dalej meczyla zgiecie. Na samym początku zapytałam ja czy może da się z dłoni, bo widać żyłki, to stwierdziła, że to tylko pajeczynki... A po tylu próbach pobrania ze zgiecia spróbowała z dłoni i się w końcu udało. Co się Mała naplakala to nasze :(
Cieszę się, że już z głowy, mam nadzieję, że wystarczy ilość, która pobrala.
Z moczem też mieliśmy trudności, najpierw źle nakleilam woreczek i córka zsikala się do pampersa, potem nakleilam dobrze, ale jej się nie chciało siusiu. Więc karmilam i czekałam. Po godzinie postanowiłam wg instrukcji zdjąć woreczek, i dosłownie przy odklejaniu Mała zaczęła sikac i się udało.
Szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie myślałam, że pobieranie materiałów u takiego maluszka to takie wyzwanie.

Devil, to ciągle macie kuracje antybiotykiem? Co mówią lekarze, wiadomo ile jeszcze będziecie w szpitalu?
Życzę dużo zdrówka i wytrwałości!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jesli chodzi o szczepienia, to z obowiązkowych bierzemy 6w1, a z dodatkowych meningokoki i pneumokoki. Rotawirusy sobie odpuszczamy bo tak jak nam doradziła położna i w sumie pediatra też, biegunki nawet z innych powodow i tak się nie uniknie, a nawet w razie czego to jak powiedziała "na rotawirusy w cywilizowanym kraju nikt jeszcze nie umarł, a na pozostałe choroby niestety tak".
Zastanawiam się tylko czy pneumokiki bezpłatne 10 rodzajów, czy płatne 13.
A wy jak robicie?

U nas to fajny tydzień, bo pojawiły się pierwsze uśmiechy świadome do rodziców :) Za każdym razem nie mogę się napatrzeć jak to przesłodko wygląda :))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

My tez bierzemy 6w1 - chyba Hexacime , pneumokoki - tutaj sie zastanawiam,bo roznica w pokryciu serotypowym jest 84% w Synflorix do 89% przy Prevenarze , i sie zastanawiam czy te 5% roznicy jest warte tego tysiaca zlotych, ktore mozna przeznaczy na szczepionki meningokokowe, bo one wychodza razem najdrozej. meningogoki ( ale nie ma jednej szczpionki pokrywajacej najczęstsze serotypy wiec trzeba wtedy podawac dwie osobne szczepionki- my bierzemy Bexsero i Nimenrix. Rotawirusy tez robimy,bo my duzo podrozujemy, dlatego tez bedziemy mlodego szczepic przeciwko wzw a.

odosnie szczepien to fajne to rozpisane ma wlasnie wspomina wczesniej mama pediatra, np. tutaj jest o pneumokokach:

http://mamapediatra.pl/2017/03/13/synflorix-kontra-prevenar-13/

Powiem wam, ze ja mam caly czas stracha,ze maly bedzie wlasnie mial to zachlystowe zapalenie pluc, bo nie ma dnia zeby sie nie zakrztusil mlekiem. wiec ja caly czas nasluchuje i sie zastanawiam na ile te dzwieki co z siebie wydaje sa normalnym podraznieniem po zachlysnieciu, a na ile to moze byc juz cos powaznego. niech to sie juz skonczy ;/
dziewczyny, wszystkiego dobrego w nowym roku dla was, waszych rodzin i dla maluszkow. oby wszystkie wymienione tutaj problemy malenstw same sie rozwiazaly!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Natalia dzisiaj na szczęście nas wypuścili :)
Ale był moment że widziałam nad naszym wyjściem dzisiaj ciemne chmury. Na szczęście okazały się niepotrzebnym strachem :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

No to super, że już jesteście w domu :)
My w piątek idziemy do lekarza ze wszystkimi wynikami i zobaczymy co powie.
Pozdrowionka!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Trzymam kciuki żeby wszystko było Oki :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dzięki, póki co nadal niewiadomo co jest grane. Mocz musimy powtórzyć, bo lekarce coś tam się nie podoba. No i podejrzewa nietolerancje laktozy, więc bierzemy teraz delicol przed każdym karmieniem. Za tydzień znów do lekarza. I tak to leci. Faktycznie z małym dzieckiem dużo tych wizyt, szczepionek itp. ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Laski macie fb? Jak tak to weźcie się tu zalogujcie to wam w wiad prywatnej podam linka do grupy. Kontakt będzie zdecydowanie lepszy niż tu ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Zalogowana! ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

ja też :) a to jakaś większa grupa czy założona tylko z okazji tego wątku? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

ja tez poproszę linka :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

www.facebook.
com/groups/2548908292002138/?ref=share
Musicie skasować spacje przed com, bo nie można tu wstawiać linków z fb.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Hej Dziewczyny! Melduję, że i my się rozpakowałyśmy i od 28 grudnia jesteśmy już we dwie :) W domku, uczymy się życia w 4 i walczymy z laktacją ;P Chociaż teraz jest zdecydowanie łatwiej niż przy pierwszej pannie. Jak czytam o waszych problemach to przypomina mi się moja walka o kp. Trzymam za was kciuki! I życzę zdrówka w nowycm roku dla wszystkich mam i maluszków :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Emi chodzi na fb :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

Zasiłek pielęgnacyjny na astmę oskrzelową?? (38 odpowiedzi)

Czy coś wiecie czy można dostać zasiłek pielęgnacyjny na dziecko lub dodatek (nie wiem jak to...

tanie meble kuchenne?Jakie (14 odpowiedzi)

Dostaliśmy po 8 latach czekania mieszkanie z miasta 3pokoje,kuchnia. W kuchni mamy tylko...

Szkoła rodzenia- gdzie?? (73 odpowiedzi)

Witajcie Chciałabym razem z mężem pojsć do szkoły rodzenia, ale zadej nieznam. Może któraś z Was...

do góry