Cześć Aniu!!
Jejku, jak ja bym chciała żeby Jasiek ważył tyle co Marcjanka, bo już mi kręgosłup siada..
Jaś kończy dziś 18 tygodni, a dwa tygodnie temu na szczepieniu miał dokładnie 8...
rozwiń
Cześć Aniu!!
Jejku, jak ja bym chciała żeby Jasiek ważył tyle co Marcjanka, bo już mi kręgosłup siada..
Jaś kończy dziś 18 tygodni, a dwa tygodnie temu na szczepieniu miał dokładnie 8 kg.. teraz na pewno więcej... trochę zepsuło nam się spanie w nocy.. Jaś budzi się teraz dwa razy na jedzenie- ok. 24:00-1:00 w nocy, i ok. 3:00-4:00 w nocy... a między 4:30 a 5:30 zwykle budzi się i chce już wstawać... tragedia...
Dwa tygodnie temu Jaś dostał drugą dawkę szczepionki na rotawirusa... i wyobraźcie sobie, nikt nie uprzedził mnie że po szczepieniu wirus jest wydalany w kale i może powodować zakażenie... a cholerstwo jest tak odporne, że ciężko je zabić, zwykłe mycie z wodą z mydłem nie wystarczy...kulminacja takiego wydalania jest w siódmym dniu od podania szczepionki.. no i dokładnie tak jak Jasiek miał szczepienie we wtorek, tak za tydzień we wtorek córka w nocy wymiotowała... dostała silnych skurczów brzucha, zrzucała wszystko.. potem dołączyła ostra biegunka, gorączka... podejrzewam że to ten rotawirus ją dopadł.. jestem wściekła że w przychodni nikt mnie nie ostrzegł by zachować ostrożność.. mogłam przecież przewijać Jaśka w jednorazowych rękawiczkach, żeby nie przenosić potem tego na nią albo na jej jedzenie... mogłam otoczyć Jaśka jakąś kwarantanną.. a tak, mam kilka dni do tyłu... dobrze że nie skończyło się na szpitalu, ale córka wygląda jak szkielet obciągnięty skórą..
Z Jasiem też mieliśmy przeboje... jednego dnia po majówce Jaś zaczął marudzić, bardzo szybko dostał wysokiej gorączki (39,9) i trafiliśmy do szpitala... okazało się że to zapalenie układu moczowego... spędziliśmy na Polanki kilka dni... przeszliśmy katorgę- wielokrotne próby wkładania cewnika (bezowocne), antybiotyk... cały plan usypiania w łóżeczku legł w gruzach.. to było kilka tygodni temu, ale do tej pory muszę usypiać Jasia na rękach, bo po prostu nie mam siły (psychicznie) by znowu przechodzić przez ten cały trening zasypiania i płacz...
Jaś od tygodnia przewraca się z pleców na brzuszek, robi to cały czas.. właściwie tak jakby to był jakiś przymus... próbuje obracać się nawet w wózku, gdzie nie ma no to miejsca.. bardzo się przy tym denerwuje jak mu od razu nie wychodzi, a gdy już na tym brzuchu wyląduje to często marudzi jeszcze bardziej.. także ostatnio jego pobyt na macie to jedno wielkie marudzenie... jest bardzo radosnym i ruchliwym dzieckiem... sporo się uśmiecha, ale rzadko śmieje się w głos.. raczej czaruje.. mocno też się ślini i pcha ciągle rączki do buzi... wygląda to tak jakby mu zęby szły- bo robi to z taką determinacją i jakby z nerwem jakby go coś w tej buzi swędziało.. ale na dziąsełku nic nie widać.. nie radzi sobie jeszcze na tyle z zabawkami i gryzakami żeby sobie nieść ulgę, raczej ja muszę mu podsuwać gryzak do buzi..
A co u innych dziewczyn?? może trochę podkręcimy tempo na forum?
zobacz wątek