Widok
Potwierdzam:) dołączam do wątku z moim planowanym na luty maluszkiem.. dołączajcie dziewczyny.. potrzebuję grupy wsparcia bo już nie daję rady z mdłościami, które trwają 24/7... nic nie pomaga... póki jem jest ok, jak tylko kończę jeść to już żałuję że w ogóle jadłam.. z kolei jak jestem głodna to jeszcze gorzej... jak tak dalej pójdzie to będę kwadratowa jeszcze przed zakończeniem pierwszego trymestru ;)
Z niecierpliwością czekam aż te mdłości miną.. dziś wypróbowałam migdały, wydaje się, że jest mała poprawa.. pierwszą ciążę przechodziłam dużo łagodniej.. można rzec bezobjawowo.. nie było bólu piersi, podbrzusza i mdłości od rana do nocy.. moja córka za 4 miesiące kończy 5 lat, więc będzie spora różnica wieku..
Twoje mdłości będą coraz mniejsze z każdym tygodniem. Ja mam termin na 24.01.2018r. przez pierwsze tygodnie jadłam tylko chleb z serkiem topionym i czasami kisiel. W późniejszym czasie pomagała woda lekko gazowana z cytryną (możesz spróbować kupić gotową). Żeby uniknąć porannych mdłości możesz spróbować pić ciepłe mleko (kakao) albo płatki z ciepłym mlekiem. Pamiętaj żeby się nawadniać - ja przy dużej utracie płynów musiałam dostać troszkę płynów dożylnie... Trzymaj się i głowa do góry będzie lepiej :)
Witaj :) Lekarz wyliczył mi 8, ale po badaniu stwierdził, że będzie bliżej 6.
Czytam Wasze wpisy i tak myślę, że ja to mam szczęście, bo mnie mdłości i wymioty omijają szerokim łukiem ;)
Zmęczenie, osłabienie i anemia to jedyne co mi dokucza. Ograniczyłam też kawę, bo raz się ,,nie przyjęła" i teraz się bardzo pilnuję.
Czytam Wasze wpisy i tak myślę, że ja to mam szczęście, bo mnie mdłości i wymioty omijają szerokim łukiem ;)
Zmęczenie, osłabienie i anemia to jedyne co mi dokucza. Ograniczyłam też kawę, bo raz się ,,nie przyjęła" i teraz się bardzo pilnuję.
O super ze dolaczyly nowe mamy :) u mnie mdłości nadal sie ciagna, a juz koncowka 17 tc. No ale poza tym jest ok, wiec nie bede narzekac ;) ja za to mam ciagle ogrooooomna ochote na slodycze, moglabym tylko to wcinac ;) no i pomidory z wlasnego ogrodka. Za to strasznie mnie odrzuca mieso w kazdej postaci, no nie moge nawet patrzec, co dopiero przelknac. Maz ostatnio zrobił wołowinę po swojemu, uwielbialam zawsze to danie, corka wcinala, a ja po jednym kesie o malo nie - no wiecie. Jyz we wtorek dowiem sie kto mieszka w brzuszku, coreczka czy synek. Wolałabym druga coreczke, maz chlopca. Ale czuje ze tym razem moze byc chlopiec. ale to nie jest najwazniejsze :) a Wy jak czujecie, jakiej plci dzidzius bedzie u Was?
Cześć Dziewczyny :))
Oj, ja niestety jestem na ścisłej diecie i żadnych soków oprócz bananowego nie przyjmuje. O pomidorach też mogę zapomnieć. Właściwie to mam taką dietę ryzano marchwiowa. Ja mięsa nie jadam w ogóle i jestem zmartwiona, bo z powodu żołądka od dwóch miesięcy nie jem żadnych cieciorek, soczewicy czy soi. Ale jakoś damy radę.
U mnie było tak, że około 10 tygodnia lekarka powiedziała że płód jest duży i chłopcy zwykle są duzi. No to nastawieni byliśmy na chłopca. W 12 tygodniu zapytałam podczas usg genetycznego o płeć, to doktor mówił, że siusiaka brak :)) jutro mam Usg kontrolne, bo ostatnio wylądowałam w szpitalu z powodu odwodnienia, to zapytam czy coś się pojawiło między nogami :))))
Oj, ja niestety jestem na ścisłej diecie i żadnych soków oprócz bananowego nie przyjmuje. O pomidorach też mogę zapomnieć. Właściwie to mam taką dietę ryzano marchwiowa. Ja mięsa nie jadam w ogóle i jestem zmartwiona, bo z powodu żołądka od dwóch miesięcy nie jem żadnych cieciorek, soczewicy czy soi. Ale jakoś damy radę.
U mnie było tak, że około 10 tygodnia lekarka powiedziała że płód jest duży i chłopcy zwykle są duzi. No to nastawieni byliśmy na chłopca. W 12 tygodniu zapytałam podczas usg genetycznego o płeć, to doktor mówił, że siusiaka brak :)) jutro mam Usg kontrolne, bo ostatnio wylądowałam w szpitalu z powodu odwodnienia, to zapytam czy coś się pojawiło między nogami :))))
Ja w 5 tygodniu też zasłabłam i w szpitalu po morfologii okazało się, że mam anemię. Lekarz, który mnie badał zobaczył dwa pęcherzyki ciążowe i mówi ,,o, będzie Pani miała bliźniaki" i tak przez tydzień do następnej wizyty, żyliśmy z myślą, że będzie dwójka przy jednym podejściu ;-)
Teraz się filmuję co mogę jeść, a czego nie, jakiś kosmetyków używać, a jakich nie... żeby tylko nie zaszkodzić dziecku. Póki co ograniczyłam się do serii Bambino i odstawiłam wszystkie podejrzane. Powoli popadam w paranoję, ale to moje pierwsze dziecko, a że jestem już grubo po 30-tce to budzi się we mnie syndrom późnego macierzyństwa ;-)
Teraz się filmuję co mogę jeść, a czego nie, jakiś kosmetyków używać, a jakich nie... żeby tylko nie zaszkodzić dziecku. Póki co ograniczyłam się do serii Bambino i odstawiłam wszystkie podejrzane. Powoli popadam w paranoję, ale to moje pierwsze dziecko, a że jestem już grubo po 30-tce to budzi się we mnie syndrom późnego macierzyństwa ;-)
Kasia, ja też po 30stce, pierwsze dziecko. Nasluchalam się już, żeby się nie cieszyć ciąża, bo dużo poronien. A to, a tamto...
Ja też kupiłam kosmetyki "bezpieczne" - momme i pharmaceris M. Lekarka powiedziała mi w czwartek, że muszę więcej przebywać na powietrzu, staram się ile mogę. Jutro wracam do pracy.
Ja też kupiłam kosmetyki "bezpieczne" - momme i pharmaceris M. Lekarka powiedziała mi w czwartek, że muszę więcej przebywać na powietrzu, staram się ile mogę. Jutro wracam do pracy.
Ja tylko wyeliminowalam kosmetyki, ktore mialy w skladzie kwas salicylowy. Dziewczyny najgorsze to jest takie straszenie. Jasne, dbajcie o siebie, uwazajcie, ale nie warto sie zamartwiac, bo stres bardzo szkodzi maluszkowi. Uzywacie czegos na rozstepy? Bo wracajac do tych kosmetyków to ja jakos mam opory smarowac brzuszek ;) a po drugie to nie bardzo w te kosmetyki wierze