Widok
GER napisał:
> To jest maraton rowerowy czy pieszy?
To jest najtrudniejszy w Polsce etapowy wyścig MTB więc należało spodziewać się rzeźni. Nie jest przecież żadną tajemnicą, że Beskidy to trudne góry i jak każde po intensywnych opadach deszczu stają się trudne do pokonania. Wystarczyło poczytać relacje z zeszłego roku i było by jasne, że nie jest to etapówka, którą można przejechać turystycznie.
Ps. Brawa dla Wojtka Jeglińskiego, który dzielnie napiera !!!
> To jest maraton rowerowy czy pieszy?
To jest najtrudniejszy w Polsce etapowy wyścig MTB więc należało spodziewać się rzeźni. Nie jest przecież żadną tajemnicą, że Beskidy to trudne góry i jak każde po intensywnych opadach deszczu stają się trudne do pokonania. Wystarczyło poczytać relacje z zeszłego roku i było by jasne, że nie jest to etapówka, którą można przejechać turystycznie.
Ps. Brawa dla Wojtka Jeglińskiego, który dzielnie napiera !!!
Mam mieszane uczucia jak widze te zdjecia i czytam relacje. Jesli to ma byc wg niektórych "kwintesencja MTB" to chciałbym wiedziec czy mówiąc MTB mamy to samo na mysli.
Rower wg mnie służy do jazdy, a nie do pchania. Równie dobrze można zrobic wyscig kto szybciej popcha taczke przez Beskidy (pomijajac ze taczka jest troche tansza i wymiana jej czesci po wysigu bedzie mniej kosztowała niż wymiana połowy roweru). A jesli tylko chodzi o hardkor to można tez zrobić wyścig kto pierwszy na bosaka pobiegnie na biegun i tez bedzie nie lada wyzwanie i hardkor.
Rower wg mnie służy do jazdy, a nie do pchania. Równie dobrze można zrobic wyscig kto szybciej popcha taczke przez Beskidy (pomijajac ze taczka jest troche tansza i wymiana jej czesci po wysigu bedzie mniej kosztowała niż wymiana połowy roweru). A jesli tylko chodzi o hardkor to można tez zrobić wyścig kto pierwszy na bosaka pobiegnie na biegun i tez bedzie nie lada wyzwanie i hardkor.
Zaraz zaraz. Według mnie fakt, że w tym roku było tak dużo pchania roweru nie wynikał z tego, że trasa sama w sobie była tak hardcorowa tylko z ogromnych ilości błota na niej zalegających. Organizator przecież nie jest w stanie zagwarantować dobrych warunków atmosferycznych. Nie mniej jednak nazywanie takiego taplania się w błocie i pchania rowerów "kwintesencją MTB" też wydaje mi się lekkim nieporozumieniem.