Re: Marcowo - kwietniowe mamusie 2013 vol. 11
Asiaczek ja leżałam w 214, ale na moje miejsce też ktoś od razu wskoczył, bo w środku porodu mężowi kazali ekspresowo moje rzeczy przenosić do sali porodowej.
Bombelkowa no nie było łatwo,...
rozwiń
Asiaczek ja leżałam w 214, ale na moje miejsce też ktoś od razu wskoczył, bo w środku porodu mężowi kazali ekspresowo moje rzeczy przenosić do sali porodowej.
Bombelkowa no nie było łatwo, ale dałyśmy radę. :) Samo parcie prawie nie bolało, może dlatego, że był to pikuś w porównaniu z wcześniejszymi skurczami. Te wywoływane oksy podobno bardziej bolą. W każdym razie skończyło się jednym szwem na szyjce i nacięciem na pięć szwów.
Mała od wczoraj ma fazę na jedzenie co godzinę, więc prawie nic innego nie mogę robić, a w szpitalu tak ładnie jadła co 3-4 godziny.
zobacz wątek