Widok
no nie, ja tylko byłam na przymiarce, Panie sobie popatrzyły na moje plecy, pozaznaczały coś szpilką i tyle, a tydzień później już ją odbierałam, to tylko kwestia wyprucia zamka, wszycie takiej patki i zrobienie z dwóch stron dziurki, a suknia nie straciła na fasonie, nawet powiem, że zyskała, bo teraz leży jak ulał i jak się ścisnę mocniej w pasie, to jestem jak OSA ;))