Widok
@tX
Mnie nie bawi jazda 5km/h w tłumie ;)
Byłem na WPR-ach, byłem na nocnej w Gdyni (bo kolega z pracy zaprosił), byłem na przejazdach związanych z KMA. Nie powiem fajnie przejechać się głównymi drogami, które normalnie nie są dostępne dla rowerów, ale jako impreza cykliczna tego nie widzę.
Masa zawsze była i będzie formą manifestacji. Jeżeli to manifestacja, to raczej są jakieś cele do osiągnięcia. Pewnie dobijamy tutaj już do 100 posta (sprawdziłem, na razie przekroczyliśmy 60), a nikt nie potrafi przedstawić konkretów, co chce osiągnąć i jakimi środkami.
Masę robi codziennie 2000 zliczeń przy operze, czyli przynajmniej 1000 osób/dzień. Kilkaset rowerzystów co miesiąc przy tym to nic nieznacząca grupa.
Mnie nie bawi jazda 5km/h w tłumie ;)
Byłem na WPR-ach, byłem na nocnej w Gdyni (bo kolega z pracy zaprosił), byłem na przejazdach związanych z KMA. Nie powiem fajnie przejechać się głównymi drogami, które normalnie nie są dostępne dla rowerów, ale jako impreza cykliczna tego nie widzę.
Masa zawsze była i będzie formą manifestacji. Jeżeli to manifestacja, to raczej są jakieś cele do osiągnięcia. Pewnie dobijamy tutaj już do 100 posta (sprawdziłem, na razie przekroczyliśmy 60), a nikt nie potrafi przedstawić konkretów, co chce osiągnąć i jakimi środkami.
Masę robi codziennie 2000 zliczeń przy operze, czyli przynajmniej 1000 osób/dzień. Kilkaset rowerzystów co miesiąc przy tym to nic nieznacząca grupa.
"Masę robi codziennie 2000 zliczeń przy operze"
a owszem, to ważne, jeśli liczba jest najważniejsza, pewnie bardziej niż 20 ludzi na Gdyńskich Masach,
ale to 2000 osobnych zliczeń, chyłkiem unikających Panów i Władców, a każdy powie, że furmanów jest ciut ciut więcej. I że oni nie przepraszają że żyją, a tobie mają to za złe, a każdy obrót kół mają za przesadę i terror. Zaś pilnujący porządelu policjanci nie trzymją strony prawa tylko, zza swych kierownic, pilnują Przepustowości.
Jakich konkretów chcesz? Betonowych kloców na nagrobkach? Kazdy na Masie ma inną motywację. Dla mnie to frajda. I nie 5 kmh, zwykle jest za szybko i ogon, dzieciaki i dziadki, urywa się. Masy są mniejsze niż WPR.
a owszem, to ważne, jeśli liczba jest najważniejsza, pewnie bardziej niż 20 ludzi na Gdyńskich Masach,
ale to 2000 osobnych zliczeń, chyłkiem unikających Panów i Władców, a każdy powie, że furmanów jest ciut ciut więcej. I że oni nie przepraszają że żyją, a tobie mają to za złe, a każdy obrót kół mają za przesadę i terror. Zaś pilnujący porządelu policjanci nie trzymją strony prawa tylko, zza swych kierownic, pilnują Przepustowości.
Jakich konkretów chcesz? Betonowych kloców na nagrobkach? Kazdy na Masie ma inną motywację. Dla mnie to frajda. I nie 5 kmh, zwykle jest za szybko i ogon, dzieciaki i dziadki, urywa się. Masy są mniejsze niż WPR.
Ty chcesz sobie po prostu pojeździć w grupie. Masa nie ma na to monopolu, dla takiej jazdy można się dołączyć do jakiejś wycieczki lub zorganizować samemu.
Masa krytyczna, to jednak głównie manifestacja, a jeżeli się manifestuje to w jakiejś sprawie, mając postulaty. Jeżeli się manifestuje bez konkretnych celów, to według mnie nie ma kompletnie sensu z taką grupą nawiązywać dialogu, bo po prostu nie mają nic do powiedzenia.
Konkrety to np. wymuszenie konkretnych działań na rzecz rowerów: "chcemy ograniczenia ruchu samochodowego tu i tu" (i jazda w tym rejonie), "domagamy się wprowadzenia roweru publicznego". Mając takie postulaty wypadałoby mieć pomysły na ich realizację inaczej znowu nie ma o czym rozmawiać.
Dalej otwarte pytanie jak masa miałaby się wpisać w gdański dialog o rowerach, czy wniosłaby cokolwiek nowego?
Pokazanie się dla pokazania, to już nie ten etap. Drążyć temat trzeba gdzie indziej, żeby dotrzeć do hamulcowych zmian w mieście. Publiczna manifestacja nic tu nie zmieni, chyba że wymierzona w konkretne osoby/działy z UM i okolicznych instytucji, ale tu jest podstawowy warunek bardzo dobrego przygotowania merytorycznego, żeby dało się cokolwiek osiągnąć.
Ewentualnie masa ukierunkowana na zmianę świadomości samych mieszkańców, ale to też trudne zadanie, żeby spełniła swoje zadanie, a nie tylko wkurzyła innych uczestników ruchu.
Masa krytyczna, to jednak głównie manifestacja, a jeżeli się manifestuje to w jakiejś sprawie, mając postulaty. Jeżeli się manifestuje bez konkretnych celów, to według mnie nie ma kompletnie sensu z taką grupą nawiązywać dialogu, bo po prostu nie mają nic do powiedzenia.
Konkrety to np. wymuszenie konkretnych działań na rzecz rowerów: "chcemy ograniczenia ruchu samochodowego tu i tu" (i jazda w tym rejonie), "domagamy się wprowadzenia roweru publicznego". Mając takie postulaty wypadałoby mieć pomysły na ich realizację inaczej znowu nie ma o czym rozmawiać.
Dalej otwarte pytanie jak masa miałaby się wpisać w gdański dialog o rowerach, czy wniosłaby cokolwiek nowego?
Pokazanie się dla pokazania, to już nie ten etap. Drążyć temat trzeba gdzie indziej, żeby dotrzeć do hamulcowych zmian w mieście. Publiczna manifestacja nic tu nie zmieni, chyba że wymierzona w konkretne osoby/działy z UM i okolicznych instytucji, ale tu jest podstawowy warunek bardzo dobrego przygotowania merytorycznego, żeby dało się cokolwiek osiągnąć.
Ewentualnie masa ukierunkowana na zmianę świadomości samych mieszkańców, ale to też trudne zadanie, żeby spełniła swoje zadanie, a nie tylko wkurzyła innych uczestników ruchu.
Ok, zawsze unikaj wkurzania innych. To takie ważne by cię wszyscy lubili*. Nie sprawiaj przykrości owym "innym uczestnikom ruchu". A na rowerku możesz se pojeździć w lesie, o ile ci pozwolą. Masa i wpr faktycznie nie są dla ciebie. Ukłony dla minusujących.
Dla mnie to eot. Szkoda prądu.
*- gdzież tam "lepszy kęsek lada jaki"
Dla mnie to eot. Szkoda prądu.
*- gdzież tam "lepszy kęsek lada jaki"
Gdynia nie jest miastem przyjaznym rowerzystom. Drogi rowerowe nie tworzą jednolitego szlaku rowerowego, są rozczłonkowane. Skwietojańska niebezpieczna, alternatywnej drogi dla rowerów nie ma.
Do Gdyni z Sopotu nie ma jak dojechać, w parku północnym kończy się droga rowerowa, z Gdyni na Hel też nie ma jak dojechać.
Do Gdyni z Sopotu nie ma jak dojechać, w parku północnym kończy się droga rowerowa, z Gdyni na Hel też nie ma jak dojechać.
@tX
No tak zawsze łatwiej uciec w wyśmianie niż konkrety, ale to dobry znak, bo: najpierw cię wyśmieją, potem będą z tobą walczyć, a na koniec wygrasz ;)
A serio. Co daje podnoszenie poziomu irytacji? Jeżeli się pojeździ i wyłącznie po wkurza kierowców, to efekt będzie jedynie odwrotny. Żeby akcja miała sens, to po drugiej stronie musi się pojawić zrozumienie, a to wymaga dużo więcej zachodu niż zebranie się w grupę i zamanifestowanie swojej obecności.
Nie chodzi o chowanie się i "byle nikomu nie zawadzać", tylko po grzyba dokładać innym jak sami nie chcemy. Ileż to razy było pisanie "piesi won ze ścieżek", a jak tak kierowca się odezwie do rowerzysty na jezdni, to lament na pół internetu.
Chcemy być traktowani na równi z innymi, to tak samo traktujmy innych.
Jeżeli chcesz odwzajemniać innym wyrządzane tobie krzywdy, to nie tędy droga.
No tak zawsze łatwiej uciec w wyśmianie niż konkrety, ale to dobry znak, bo: najpierw cię wyśmieją, potem będą z tobą walczyć, a na koniec wygrasz ;)
A serio. Co daje podnoszenie poziomu irytacji? Jeżeli się pojeździ i wyłącznie po wkurza kierowców, to efekt będzie jedynie odwrotny. Żeby akcja miała sens, to po drugiej stronie musi się pojawić zrozumienie, a to wymaga dużo więcej zachodu niż zebranie się w grupę i zamanifestowanie swojej obecności.
Nie chodzi o chowanie się i "byle nikomu nie zawadzać", tylko po grzyba dokładać innym jak sami nie chcemy. Ileż to razy było pisanie "piesi won ze ścieżek", a jak tak kierowca się odezwie do rowerzysty na jezdni, to lament na pół internetu.
Chcemy być traktowani na równi z innymi, to tak samo traktujmy innych.
Jeżeli chcesz odwzajemniać innym wyrządzane tobie krzywdy, to nie tędy droga.
"Ileż to razy było pisanie "piesi won ze ścieżek"" - piesi nie mają prawa chodzić po DDR, są chyba 2 wyjątkowe szczególne przypadki:
1. ciąg pieszo-rowerowy (gdzie pierwszeństwo określa kolejność na znaku)
2. brak chodnika po OBU stronach drogi
"a jak tak kierowca się odezwie do rowerzysty na jezdni, to lament na pół internetu." - rowerzyści mają PEŁNE prawo jeździć po jezdni w wypadku braku DDR + o ile znaki nie bronią...
więc nie bardzo wiem Zekker co chesz udowodnić?
że ludzie mają problem z przestrzeganiem przepisów dot. ruchu drogowego?
czy może nie znają dlatego się plują? a Ty znasz że takie rzeczy piszesz?
1. ciąg pieszo-rowerowy (gdzie pierwszeństwo określa kolejność na znaku)
2. brak chodnika po OBU stronach drogi
"a jak tak kierowca się odezwie do rowerzysty na jezdni, to lament na pół internetu." - rowerzyści mają PEŁNE prawo jeździć po jezdni w wypadku braku DDR + o ile znaki nie bronią...
więc nie bardzo wiem Zekker co chesz udowodnić?
że ludzie mają problem z przestrzeganiem przepisów dot. ruchu drogowego?
czy może nie znają dlatego się plują? a Ty znasz że takie rzeczy piszesz?
Ja często widuję pod artykułami komentarze typu "ma %@$@#% obok scieżkę a jedzie ulicą"
Zresztą sam tez tak czasem jezdzę - od Opery do Wiaduktu, bo tam jest marmelada, a nie ddr. A także w Jelitkowie Bitwy pod Płowcami od ronda do ronda, bo scieżka kluczy niemożebnie i pełno emerytow bo tam sanatorium.
Zresztą sam tez tak czasem jezdzę - od Opery do Wiaduktu, bo tam jest marmelada, a nie ddr. A także w Jelitkowie Bitwy pod Płowcami od ronda do ronda, bo scieżka kluczy niemożebnie i pełno emerytow bo tam sanatorium.