Widok

Mąż którego nie poznaję :(

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
Mam problem i może któraś z Was będzie potrafiła dać mi jakąś mądrą radę bo sama już nie mam siły. Sprawa wygląda następująco. Jestem ze swoim facetem już 12 lat (a dopiero rok po ślubie), mamy malutkiego synka. Oboje jesteśmy młodzi (kilka lat do trzydziestki) i wszystko zaczęło się sypać. Poznaliśmy się mając po 16 lat i tak już zostaliśmy razem, nie mieliśmy nigdy innych partnerów. Na samym początku naszej znajomości można powiedzieć, że odcięliśmy się od znajomych tak byliśmy pochłonięci swoim uczuciem, wiadomo pierwsza miłość... Staraliśmy się spędzać dużo czasu razem, dobrze było nam w swoim towarzystwie. Lata mijały, dorastaliśmy ciągle będąc razem. Nie byliśmy typem imprezowiczów, raczej woleliśmy spędzać czas we dwoje. Mój partner był bardzo kochający, romantyczny i był za razem moim przyjacielem. Zamieszkaliśmy razem i pół roku później pobraliśmy się. Uznaliśmy, że chcemy dziecko. Mąż też bardzo chciał być ojcem. No i bardzo szybko się udało, zaszłam w ciąże i.... nie wiem co się stało ale z każdym miesiącem było coraz gorzej. Mąż bardzo się zmienił, przestał okazywać mi uczucia, mówić, że kocha itd., zaczął wychodzić z kolegami na imprezy. Mówił, że musi wykorzystać czas ciąży bo później będzie już za nas odpowiedzialny i nie będzie chciał nas zostawiać. Ale jest inaczej.... co tydzień wyjście z kolegami, w tygodniu praca do późna i zero okazywania uczuć. Czuję jakbym żyła z zupełnie obcym facetem. Rozmawialiśmy już wiele razy bo On też widzi, że jest źle. Twierdzi, że to chyba dlatego, że do tej pory robił wszystko z myślą o mnie a nic dla siebie i twierdzi, że to wszystko jego wina, że nie che żebym cierpiała ale też nie wie czy potrafi się zmienić bo pasuje mu to co teraz robi (czyli to, że może się wyszaleć, posiedzieć z kolegami, pojeździć nocą szybko samochodem itd.). Wydaje mi się, że sprowadza się to do tego, że podoba się mu jakby to nazwać... kawalerskie życie. Boję się, że już nigdy nie wróci ten facet, którego pokochałam.

Ale się rozpisałam.... przepraszam, jeśli zanudziłam Was ale musiałam to z siebie wyrzucić. Dodam, że synka kocha mąż jak szalony. Tylko praktycznie w ogóle nie ma go w domu i boję się, że niedługo dziecko zapomni, że ma tatę :(

Jak myślicie co robić? Postanowiliśmy niby, że do końca kwietnia damy sobie czas i zobaczymy czy coś się zmieni. Ale ja nie mam siły, jestem na skraju wyczerpania psychicznego. Może na jakiś czas się rozstać? Może wówczas zatęskni i zrozumie co jest dla Niego na prawdę ważne? Albo tak Mu się spodoba, że już nie wróci do mnie... Mam mętlik w głowie!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie ma co go zmieniac na siłe....jak jest jak mowi to nie dziwie się, pierw facet chce jak najlepiej byc jak najblizej kobiety a zuroczenie zawsze, mi sie przez to co piszesz rozpadł związek jak byłam guaniara, pierwsz gołąbki, pare lat razem ,wszystko razem a po jakims czasie moj ex chciał sobie z kolegami spedzac czas itp. a ja mu robiłam dzikie awantury bo nei byłam do tego przyzywczajona, po pol roku sie rozeszlismy.

Tera wiem ze to chore jest jak się z kims jest tak 24 na dobe i wszystko razem - od początku trzeba miec swoje zycie i z niego nei rezygnowac.

Moja rada? - jezeli nei upija sie, nie jest chamski tylko po prostu chce miec czas dla siebie to daj mu go i tyle. Ty tez zacznij inaczej myslec i wychodzic.
Jest jeszcze szansa ze ojcowstwo go przerosło
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
a mnie się wydaje że chyba że go jednak przerosłą sytuacia bycia ojcem z tego co piszesz zawsze on był dla ciebie a ty dla niego a teraz niestety jest dzidzia której trza poświęcać mnóstwo czasu a on może gdzies tam w podświadomości czuje się odrzucony :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Gosiu, napisałam do Ciebie na priv

pozdrawiam :))
"Dobre rodzicielstwo to w dużej części umiejętność radzenia sobie z własną bezradnością. (..) Trzeba rozstać się z wyobrażonym i wymarzonym dzieckiem po to, by spotkać się z tym, które ma się we własnym domu." A. Stein
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To chyba jednak nie jest jego poczucie odrzucenia bo sytuacja zaczęła się już podczas ciąży... Ale kto tam nadąży za facetem!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Awantur nigdy nie robiłam i nie mam zamiaru robić (nie ten charakter). Staram się raczej rozmawiać i zrozumieć. Wiem, że to co zrobiliśmy, to odseparowanie od znajomych to był błąd no ale cóż byliśmy młodzi i głupi i tak to się za nami ciągnęło przez lata. I teraz się na nas mści... Postaram się dać Mu czas żeby się wyszalał i poukładał sobie wszystko, być może też zrozumiał co jest dla niego na prawdę ważne. Nie chcę zmieniać go na siłę i zabraniać spotkać ze znajomymi (raczej zawsze go zachęcałam do tego), chciałabym, żeby choć trochę uwagi poświęcił mi i dziecku. Sama też postaram się znaleźć sobie towarzystwo i zajęcie. Pierwszym krokiem było zapisanie się na aerobik - pomaga zapomnieć i lepiej się poczuć :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gosiu, jeśli mu się aż tak podoba, że po rozstaniu nie wróci do Ciebie, to całe szczęście - oznaczać to będzie, że własnie rozstałaś się z idiotą.
Myśl o sobie - takie jego gadanie, że on wszystko dla Ciebie, to poważnie przeanalizuj - prawdopodobnie stwierdzisz, że nic nie było tylko dla ciebie, że to zawsze on miał interes w tym co robi. Zwyczajny egoista. Zastanów się, czy chcesz być z takim d*pkiem, i już dziś zacznij zastanawiać się, jak się utrzymasz będąc sama z dzieckiem - bo takie przygody o jakich piszesz, kończą się zazwyczaj w jeden sposób. I nie wykluczone, że późna praca ma jakieś imię, np. Ania ;) Dziewczyno, myśl o sobie i o dziecku (które nie będzie szczęśliwe jeśli jego rodzice nie będą szczęśliwi) i działaj, bo nie ma na co czekać!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Co jak co, ale o zdradę to Go nie posądzam. Trochę lat już się znamy i na pewno idiotą nie jest. Działamy z myślą o naszym synku - bo wiemy, że szczęśliwi rodzicie to szczęśliwe dziecko. A w przypadku rozstania, gdyby do niego doszło, dziecko nigdy nie będzie "kartą przetargową"! I nie będę musiała utrzymywać się sama - mąż nawet jeśli odejdzie to ode mnie, nigdy od dziecka. Staram się myśleć optymistycznie - spędziliśmy razem wiele pięknych chwil, zawsze mogliśmy na siebie liczyć i umieliśmy się dogadać. Liczę się z tym, że mogę zostać sama, ale chyba warto walczyć o uczucie? Wiadomo nic na siłę! Bo jeśli mamy się razem męczyć to już lepiej się rozstać. Myślę o sobie, staram się zmienić swój tok myślenia i działania no i zobaczymy co z tego wyjdzie...
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja też byłam pewna, że kto jak kto, ale mój mąż mnie nie zdradza. Jak byłam w drugiej ciąży, zaczął dbać o formę - nordic walking, siłownia. Zawsze po położeniu syna spać. Miesiąc po porodzie był u mnie pewien pan - mąż jego kochanki. Mimo wszystko chciałam mu wybaczyć i starałam się żyć jak wcześniej, głównie ze względu na dzieci. Niestety jemu się już takie życie nie podoba i pewnie w końcu złoży pozew rozwodowy, a na razie próbuje mnie wykończyć psychicznie (podejrzewam, że dlatego, żebym się zgodziła oddać mu dzieci - chociaż niby miały nie być kartą przetargową).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Te wyjscia z kolegami, itp to moim zdaniem takie spoznione odbijanie sobie czasow mlodosci, kiedy normalnie jest kolej na szalenstwa, zycie towarzyskie, itp - Was to ominelo. Widze czasem wsrod znajomych ze Ci ktorzy wczesnie zalozyli rodziny i zaczeli "prawdziwe" zycie pozniej, np okolo tzrydziestki wlasnie wracaja do takich zachowan.

Trudna sytuacja.. z jejdnej strony strony na pewno nie chcesz przekreslic wszystkich wspolnych lat, dobrych chwil, pieknych doswiadzcen. Z drugiej strony pewnie widzisz ze dobrze nie jest, rozmowy pomagaja jeleli juz to na chwile i dalej jest taka sama sytuacja. I pewnie gdzies w srodku czujesz ze to moze byc koniec..? No i jeszcze przede wszystkim synek.

Mysle ze powinnas tez jak najbardziej zadbac o swoje wlasne zycie towarzyskie, miec swoje sprawy, itp. Moze wlasnie bycie bardziej oddzielnie Was zblizy? A jak nie to i tak Ty na tym dobrze wyjdziesz, bo w przypadku rozstania bedzie Ci latwiej.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Myślę, że jest tak jak piszesz. Mąż przeżywa teraz swoją "młodość", chce się wyszaleć. Ja to w sumie rozumiem, ale z drugiej strony strasznie boli mnie to, że odsunął się ode mnie, szczególnie teraz, gdy jest mi bardzo potrzebny. To cholernie boli!!!! Czuję, że to już nie jest to co kiedyś, że on nie jest tym samym facetem. Ale nie da się przekreślić wszystkiego co nas łączyło. Kurcze, dlaczego to wszystko musi być takie skomplikowane!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

Zakup mieszkania - rozterki (64 odpowiedzi)

Stoje przed możliwością zakupu mieszkania. Mam do wyboru 2 mieszkania w b.atrakcyjnej cenie....

plastyka pochwy (46 odpowiedzi)

niestety popsuła mi się tylna ścianka i muszę ją zrobić, czy możecie mi polecić jakiegoś lekarza...

atopowe zapalenie skóry (17 odpowiedzi)

Dziewczyny co stosujecie dla swoich dzieci? chodzi o balsamy, kremy do twatzy i płyny do...

do góry