Widok
TIAAA....
ktoś tu powiedzał o kimś i ich rzekomyn sexie, później sam to potępiał u innego człowieczka dlatego że o tym rozmawiał z kimś, później druga osoba zarzuca o to że o tym się mówi, - ale właśnie dalej o tym wspomina .....(choć podobno nie powinno się tak robić)
eh ... co za ironia ... przecież znacie sprawę K.NN - i spalilibyście go na stosie. Proponuję skoczyś za nim w otchłań piekielną.
eh ... co za ironia ... przecież znacie sprawę K.NN - i spalilibyście go na stosie. Proponuję skoczyś za nim w otchłań piekielną.
Aube,
napisałem katakiuci a nie katakiuchi gdyż transkrypcję "ch" wymawia się poprawnie jako "ć". Problem polega na tym, iż to anglojęzyczni uczeni badali Japonię i ich transkrypcje wyrazów jap. są nieadekwatne do stanu faktycznego. W wypadku ww. wyrazu nie użyli w zapisie zgłoski "ć" gdyż jej nie ma w j. angielskim. Analogicznie przedstawia się sytuacja np. z badaniami historii Mezopotamii. Np. uczeni nazywają kulturę sumeryjską, a sami jej przedstawiciele nazywali ją szumeryjską, a powodem błędu - pokutującego w literaturze tzw. naukowej - jest to że badacze anglojęzyczni nie używali zgłoski "sz".
PS. Chcemy pod egidą GKK Schron zorganizować walkę szermierczą na boken`y (drewniane miecze) "rycerza średniowiecznego z Europy" z "bushi (samurajem)". Czy znasz jakiegoś człowieka trenującego kendo lub kenjitsu (zapis anglojęzyczny), który byłby gotów podjąć to wyzwanie?
PS. Chcemy pod egidą GKK Schron zorganizować walkę szermierczą na boken`y (drewniane miecze) "rycerza średniowiecznego z Europy" z "bushi (samurajem)". Czy znasz jakiegoś człowieka trenującego kendo lub kenjitsu (zapis anglojęzyczny), który byłby gotów podjąć to wyzwanie?
Mentat,
nie wiem czy cię to zainteresuje, moze juz to wiesz, ale słowo oznaczające krwawą zemstę w transkrypcji japońśkiego na romanji, czyli alfabet łaciński pisze się katakiuchi, a kanji składa sie z trzech znaków:
kata - miecz
ki - ogień
uchi- dom.
Przynajmniej jeden z zapisów jaki znalazłam, ponieważ swłowo to ma jeszcze kilka innych, mniej dosłownych.
kata - miecz
ki - ogień
uchi- dom.
Przynajmniej jeden z zapisów jaki znalazłam, ponieważ swłowo to ma jeszcze kilka innych, mniej dosłownych.
Mentat
Dwa pierwsze zdania Twojej wypowiedzi zawierają sprzeczność, wyrażającą się w tym , że z jednej strony odwołujesz się do fundamentalnej zasady procesowej, a mianowicie do zasady jawności postępowania dowodowego, z drugiej zaś sugerujesz, że Twoje wywody mieszczą się poza sferą prawa i etyki tudzież stawiasz się w pozycji naukowca korzystającego z nieskrępowanej swobody działań badawczych.
Pierwsze nasuwające się pytanie dotyczy zatem celu, jaki przyświecał Ci, gdy zamieszczałeś rzekomą wypowiedź Kiszczaka i roli, jaką sobie przypisujesz. Cel ten nie został przez Ciebie w sposób jasny zadeklarowany, jednakże nie ulega wątpliwości, że przytaczając ten rzekomy fakt z życia Kiszczaka dokonałeś oceny jego postępowania właśnie z punktu widzenia norm moralnych. Nie możesz więc zasadnie twierdzić, że to co piszesz pozostaje poza rzeczywistością normatywną - w tym wypadku poza sferą etyki, podlegając wyłącznie rygorom dociekań naukowych. Nawet zresztą gdyby przyjąć kontekst odkrycia - jakiego rodzaju miałyby to być badania, biorąc pod uwagę, że twierdzenia naukowe powinny zmierzać do poszukiwania zasad o jak największym stopniu ogólności, a nie ograniczać się do analizy pojedynczych przypadków. Skoro ustaliliśmy już, że pozostajemy w sferze etyczno-prawnej, nie możemy arbitralnie wyłączać zastosowania argumentum a minori ad maius. Zgadzam się z Twoim twierdzeniem, że zasada ta obowiązuje niemal wyłącznie na płaszczyźnie etyki i prawa - dlatego też, jak zapewne zauważyłeś, wyraźnie zaznaczyłem w swojej wypowiedzi, że jest to zasada paralogiczna, a więc nie mieszcząca się w kanonie twierdzeń wąsko pojmowanej logiki formalnej. Jeśli stanąć na stanowisku nonkognitywizmu, można powiedzieć, że jest to formuła rozumowania należąca do tzw. logiki norm - zespołu zasad regulujących zależności między składnikami systemów normatywnych. Inaczej zwana jest zasadą stopniowania zakazów i stanowi, że jeśli z powodu obowiązywania pewnej normy n1 zabronione jest postępowanie p1, to ta sama norma n1 delegalizuje również postępowanie p2 będące postępowaniem tożsamym jakościowo, lecz odmiennym ilościowo - dalej idącym / bardziej nagannym niż p1. Nawiązując do konkretnego przypadku - jeśli twierdzisz, że Kiszczak nie powinien był powiedzieć w Klubie Aktora tego co (według Ciebie) powiedział i co przytoczyłeś, to Ty powinieneś był powstrzymać się od cytowania tej wypowiedzi w Hyde Parku. A cytując ją naruszyłeś dokładnie tę samą normę co on, tyle że w o wiele wyższym stopniu - z tej przyczyny, że Hyde Park to przynajmniej teoretycznie audytorium znacznie większe niż Klub Aktora. Tematy tego rodzaju - zwłaszcza i przede wszystkim wówczas, gdy uderzają w osoby trzecie (w tym wypadku Lennonka) - porusza się w prywatnej korespondencji lub rozmowie.
Napisałeś: „Moim priorytetem nie jest postępowanie zgodne z ludzkim prawem (gdyż prawo podporządkowane jest superego, psychicznemu motywowi aprobaty społecznej), tylko zgodnie z nauką (która podporządkowana jest motywowi poznawczemu, który jest podmotywem motywu panowania). W nauce istnieje zasada dostatecznego uzasadniania twierdzeń, która w omawianym przypadku zobowiązywała do podania przykładu.” – Materialnej oceny postępowania Kiszczaka dokonałeś jednak z punktu widzenia pewnej normy społecznej – wzoru postępowania opartego na aprobacie kolektywu, o zasięgu czasowo i miejscowo ograniczonym (przynajmniej teoretycznie).
Napisałeś: „Np. w medycynie: żeby usunąć guz zadaje się człowiekowi większe rany operując go; aby uodpornić człowieka na czynniki chorobotwórcze zaszczepia się go podając mu właśnie te czynniki, które chorobę wywołują, gdy jest on zdrowy.” – Owszem, ale podejmując decyzję o operacji dokonuje się rachunku strat, zysków i ryzyka. Np. nie przeprowadza się operacyjnych korekt niewielkich skolioz kręgosłupa ani też nie pogłębia spłyconych lordoz lędźwiowych, ponieważ korzyści płynące z tego rodzaju zabiegów nie pokrywają ryzyka potencjalnych uszkodzeń neurologicznych. Podobnie nie przeprowadza się zabiegu chirurgicznego, ilekroć zachodzi możliwość leczenia nieinwazyjnego. Postąpienie wbrew zasadzie minimalizacji ingerencji jest błędem w sztuce, naruszeniem reguł ostrożności i uzasadnia odpowiedzialność karną lekarza w razie wystąpienia powikłań. Analogicznie - uznanie, że ujawnienie czegoś w miejscu publicznym jest niestosowne, nie usprawiedliwia ujawnienia tego w jeszcze większym gronie, gdyż pogłębia to negatywne konsekwencje dla osób zainteresowanych (w tym przede wszystkim pokrzywdzonych). Naganne było w tym wypadku w szczególności uderzenie w osobę trzecią, niezaangażowaną w spór pomiędzy Tobą a Kiszczakiem. Zwróć uwagę, że nawet przepisy procedury karnej i cywilnej przewidują w pewnych kategoriach spraw obowiązek lub możliwość prowadzenia postępowania przy drzwiach zamkniętych. Dotyczy to zwłaszcza postępowań z zakresu ochrony czci, ochrony dóbr osobistych itp. – chodzi przy tym nawet o zachowanie w tajemnicy informacji dotyczących samych stron postępowania, nie mówiąc już o osobach pozostających poza sporem.
PS1 : Spójność nie jest znamieniem konstytutywnym systemu naukowego. Jak zapewne wiesz, wyróżniamy dwa podstawowe rodzaje systemów – kumulatywne i weryfikacyjne. W kumulatywnych następuje stopniowa sedymentacja wiedzy (teorii naukowych) bez względu na ewentualną niezgodność między nimi. W tych drugich natomiast twierdzenia / teorie starsze ustępują miejsca nowym w takim zakresie, w jakim zachodzi między nimi sprzeczność. Tylko tę drugą kategorię cechuje wewnętrzna niesprzeczność (spójność).
PS2 : Pełna swoboda dociekań naukowych jest tylko postulatem, nie faktem. Ogranicza ją chociażby prawo - cokolwiek by o tym sądzić, tak po prostu jest. A za podstawę wszelkich rozumowań należy brać stan istniejący, a nie przyszły i niepewny.
Pierwsze nasuwające się pytanie dotyczy zatem celu, jaki przyświecał Ci, gdy zamieszczałeś rzekomą wypowiedź Kiszczaka i roli, jaką sobie przypisujesz. Cel ten nie został przez Ciebie w sposób jasny zadeklarowany, jednakże nie ulega wątpliwości, że przytaczając ten rzekomy fakt z życia Kiszczaka dokonałeś oceny jego postępowania właśnie z punktu widzenia norm moralnych. Nie możesz więc zasadnie twierdzić, że to co piszesz pozostaje poza rzeczywistością normatywną - w tym wypadku poza sferą etyki, podlegając wyłącznie rygorom dociekań naukowych. Nawet zresztą gdyby przyjąć kontekst odkrycia - jakiego rodzaju miałyby to być badania, biorąc pod uwagę, że twierdzenia naukowe powinny zmierzać do poszukiwania zasad o jak największym stopniu ogólności, a nie ograniczać się do analizy pojedynczych przypadków. Skoro ustaliliśmy już, że pozostajemy w sferze etyczno-prawnej, nie możemy arbitralnie wyłączać zastosowania argumentum a minori ad maius. Zgadzam się z Twoim twierdzeniem, że zasada ta obowiązuje niemal wyłącznie na płaszczyźnie etyki i prawa - dlatego też, jak zapewne zauważyłeś, wyraźnie zaznaczyłem w swojej wypowiedzi, że jest to zasada paralogiczna, a więc nie mieszcząca się w kanonie twierdzeń wąsko pojmowanej logiki formalnej. Jeśli stanąć na stanowisku nonkognitywizmu, można powiedzieć, że jest to formuła rozumowania należąca do tzw. logiki norm - zespołu zasad regulujących zależności między składnikami systemów normatywnych. Inaczej zwana jest zasadą stopniowania zakazów i stanowi, że jeśli z powodu obowiązywania pewnej normy n1 zabronione jest postępowanie p1, to ta sama norma n1 delegalizuje również postępowanie p2 będące postępowaniem tożsamym jakościowo, lecz odmiennym ilościowo - dalej idącym / bardziej nagannym niż p1. Nawiązując do konkretnego przypadku - jeśli twierdzisz, że Kiszczak nie powinien był powiedzieć w Klubie Aktora tego co (według Ciebie) powiedział i co przytoczyłeś, to Ty powinieneś był powstrzymać się od cytowania tej wypowiedzi w Hyde Parku. A cytując ją naruszyłeś dokładnie tę samą normę co on, tyle że w o wiele wyższym stopniu - z tej przyczyny, że Hyde Park to przynajmniej teoretycznie audytorium znacznie większe niż Klub Aktora. Tematy tego rodzaju - zwłaszcza i przede wszystkim wówczas, gdy uderzają w osoby trzecie (w tym wypadku Lennonka) - porusza się w prywatnej korespondencji lub rozmowie.
Napisałeś: „Moim priorytetem nie jest postępowanie zgodne z ludzkim prawem (gdyż prawo podporządkowane jest superego, psychicznemu motywowi aprobaty społecznej), tylko zgodnie z nauką (która podporządkowana jest motywowi poznawczemu, który jest podmotywem motywu panowania). W nauce istnieje zasada dostatecznego uzasadniania twierdzeń, która w omawianym przypadku zobowiązywała do podania przykładu.” – Materialnej oceny postępowania Kiszczaka dokonałeś jednak z punktu widzenia pewnej normy społecznej – wzoru postępowania opartego na aprobacie kolektywu, o zasięgu czasowo i miejscowo ograniczonym (przynajmniej teoretycznie).
Napisałeś: „Np. w medycynie: żeby usunąć guz zadaje się człowiekowi większe rany operując go; aby uodpornić człowieka na czynniki chorobotwórcze zaszczepia się go podając mu właśnie te czynniki, które chorobę wywołują, gdy jest on zdrowy.” – Owszem, ale podejmując decyzję o operacji dokonuje się rachunku strat, zysków i ryzyka. Np. nie przeprowadza się operacyjnych korekt niewielkich skolioz kręgosłupa ani też nie pogłębia spłyconych lordoz lędźwiowych, ponieważ korzyści płynące z tego rodzaju zabiegów nie pokrywają ryzyka potencjalnych uszkodzeń neurologicznych. Podobnie nie przeprowadza się zabiegu chirurgicznego, ilekroć zachodzi możliwość leczenia nieinwazyjnego. Postąpienie wbrew zasadzie minimalizacji ingerencji jest błędem w sztuce, naruszeniem reguł ostrożności i uzasadnia odpowiedzialność karną lekarza w razie wystąpienia powikłań. Analogicznie - uznanie, że ujawnienie czegoś w miejscu publicznym jest niestosowne, nie usprawiedliwia ujawnienia tego w jeszcze większym gronie, gdyż pogłębia to negatywne konsekwencje dla osób zainteresowanych (w tym przede wszystkim pokrzywdzonych). Naganne było w tym wypadku w szczególności uderzenie w osobę trzecią, niezaangażowaną w spór pomiędzy Tobą a Kiszczakiem. Zwróć uwagę, że nawet przepisy procedury karnej i cywilnej przewidują w pewnych kategoriach spraw obowiązek lub możliwość prowadzenia postępowania przy drzwiach zamkniętych. Dotyczy to zwłaszcza postępowań z zakresu ochrony czci, ochrony dóbr osobistych itp. – chodzi przy tym nawet o zachowanie w tajemnicy informacji dotyczących samych stron postępowania, nie mówiąc już o osobach pozostających poza sporem.
PS1 : Spójność nie jest znamieniem konstytutywnym systemu naukowego. Jak zapewne wiesz, wyróżniamy dwa podstawowe rodzaje systemów – kumulatywne i weryfikacyjne. W kumulatywnych następuje stopniowa sedymentacja wiedzy (teorii naukowych) bez względu na ewentualną niezgodność między nimi. W tych drugich natomiast twierdzenia / teorie starsze ustępują miejsca nowym w takim zakresie, w jakim zachodzi między nimi sprzeczność. Tylko tę drugą kategorię cechuje wewnętrzna niesprzeczność (spójność).
PS2 : Pełna swoboda dociekań naukowych jest tylko postulatem, nie faktem. Ogranicza ją chociażby prawo - cokolwiek by o tym sądzić, tak po prostu jest. A za podstawę wszelkich rozumowań należy brać stan istniejący, a nie przyszły i niepewny.